Kasia Moś i Łukasz Grabarczyk PIERWSZA TAK OSOBISTA ROZMOWA
To najbardziej osobista rozmowa, jakiej do tej pory udzielili.Ona- Kasia Moś, jedna z najbardziej charakterystycznych artystek na polskiej scenie.On- Łukasz Grabarczyk, stojący zwykle bliżej stołu operacyjnego niż świata mediów, otwiera drzwi do prywatnego życia.W naszym podcaście opowiadają o początkach swojej relacji, o tym, jak odkrywali siebie nawzajem i jak zmieniło ich rodzicielstwo. Szczerze mówią o ciąży, o pierwszych miesiącach życia ich syna Amadeusza, o nowej roli mamy i taty. Zdradzają też, jak dźwigali wyzwania, które pojawiały się po drodze, i co weryfikuje życie, kiedy świat dookoła zmienia się szybciej, niż można to poukładać.Podcast prowadzą: Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki🎙️ Subskrybuj nasz kanał, żeby nie przegapić kolejnych rozmów.Zaobserwuj nas na Instagramie: @podcastwparach________________________________Partnerem odcinka jest Femi Concept - marka łącząca wyspecjalizowaną klinikę opieki okołoporodowej oraz linię kosmetyków premium dla kobiet w ciąży i po porodzie. Z kodem WPARACH15 otrzymacie 15% rabatu na pierwsze zamówienie. Kod działa na pojedyncze produkty.Link do strony: https://femiconcept.pl/
Boję się. Akcja! Jak wy się poznaliście? Jak spotkaliście? Ja wiedziałem, że istnieje Kasia Moś, ale nawet nie wiedziałem, jak wygląda. Powiedziałeś, że ty kiedyś operowałeś pieska? Kasia wyszła z tego pałacu kultury, no mówię... Kurde, nie? I rzeczywiście Łukasz zorganizował porwanie. Wkrótce była zaręczona wcześniej. Jak za dwa tygodnie nie będzie piersiąka na moim palcu, to wtedy... To się tak wprogramowało w nas, że oboje chcieliśmy. Każdą komórką po prostu czujesz, że tego pragniesz, że tego chcesz. Pojawiły się głośne artykuły w mediach na temat Łukasza. Kurde, jest w ciąży. Chciałabyś to przeżywać w spokoju, takim rzeczywiście mieć ten stan, jak to mówią, błogosławiony, tak? A mi to zostało zupełnie odebrane.
I dzisiaj mamy wyjątkowy duet, wyjątkową parę, trochę taką, jaką oglądaliśmy w serialu Studio na Apple TV. Tak jest, kiedy człowiek ze świata, który wydaje się być najważniejszym, który po prostu Dba, broni, walczy o ludzkie zdrowie i życie. Spotyka się z kimś, kto uważa, że także coś istotnego robi, no bo dba o naszą duszę. Bo robi. Tak jest, bo się zajmuje po prostu artyzmem, więc mamy Kasię Moś. Dzień dobry, cześć. Z tego świata artystycznego właśnie. Wokalistkę, kompozytorkę i działaczkę na rzecz zwierząt działającą bardzo często. Tak jest, tak. I jest z nami też Łukasz Grabarczyk, neurochirurg, czyli ta strona medyczna waszego duetu.
I jemu się wydawało, że on też coś robi bardzo istotnego. A oni trochę kryli z jego pracy, że nie jest przecież tak ważna, no w końcu... To rozrywka. To rozrywka, no i więc z wielkiej miłości i ekscytacji sobą nawzajem wyszła klapa. Mamy nadzieję, że u was wręcz przeciwnie, że to uczucie rośnie i ta ekscytacja sobą jest coraz większa. Zacznijmy od waszych początków, bo chyba nie dowiedzieliśmy się jeszcze nigdy z takiego medialnego przekazu. Jak wy się poznaliście? Jak spotkaliście? Kiedy zaiskrzyło? To nie było tak, że przychodzi baba do lekarza. Na pewno nie. Nie, właśnie nie. Dzięki Bogu może. No właśnie. Byśmy jeszcze ukuł gdzieś i... Bardziej przyszedł lekarz do baby. Tak, lekarz przyszedł do baby. To prawda. Poznaliśmy się, to możemy powiedzieć, w Kuźni Kulturalnej w Warszawie na moim koncercie.
Tak, robiliśmy takie... Na weterynarii, na Wolsztynie jeszcze, na uniwersytecie byliśmy takie, tam różne współprace. No dobra, ale to było takie spotkanie, że było tak, że ja wiedziałem kim jest Kasia. Wcześniej to tak tylko słyszałem kiedyś, ale tak nie za bardzo, bo to właśnie chirurdzy mają to, że spędzają dużo czasu na sali operacyjnej, ale nie za bardzo wiedzą coś o świecie dookoła. Więc ja wiedziałem, że istnieje Kasia Moś, ale nawet nie wiedziałem jak wygląda. Poszedłem na koncert. I to było takie przerażające trochę, bo nie wiedziałem za bardzo, o co chodzi, bo mnie tak zaczęli podkręcać. Kasia Moś, chcesz się z tobą spotkać po koncercie? A Kasi mówili zupełnie odwrotnie. No tak, ale było tak, że ja nagle siedzę na koncercie i mówię dobra, dobra, nie? Ale to wiedziałem, że się tam trochę znają, no i mnie zaczęli tak podkręcać.
I ja zacząłem się coraz bardziej denerwować, o co w ogóle chodzi, co wy gadacie? I zaczęła mnie trema łapać. A już zupełnie jak podszedłem z płytą, podpis płyty, to Kasia powiedziała, ja wiem, kim ty jesteś. No to... To zamurowało mnie zupełnie. Rzeczywiście się w ogóle nie odezwałem potem. Tak, ale to trzeba powiedzieć, że Łukasz i to też wszyscy znajomi i przyjaciele Łukasza mówią, że to jest niesamowite, bo raczej Łukasz jest osobą bardzo wygadaną i mówi naprawdę bardzo dużo. Jeżeli o nasz związek chodzi, to chyba przeważnie jest na odwrót, że to kobieta więcej mówi niż mężczyzna, ale jednak u nas jest tak, że ty mówisz więcej niż ja. Poza tym pierwszym spotkaniem. U nas też tak jest? Tak bywa? Są momenty, kiedy ty potrafisz... Czasem mówię więcej. Ale jakbyśmy mieli tak... Szczególnie w pracy. Wyobrazić sobie sytuację, w której nie chcieliśmy czegoś powiedzieć, a powiedzieliśmy, czyli taka, wiecie, jak poznaje się człowiek z człowiekiem i się sobie może podobają, no to była taka trochę wtopa, bym powiedział, czy nawet bardzo śmieszna, jak ty mówisz... Że uciekłeś trochę.
Operowałem pieska. Wiesz... Ale zabłysnąłeś! No zabłysnąłem, ale to i tak bardzo często jest tak, że no bo pójść na koncert, który was tak poraża i jest super i nagle macie mega doznanie i nie wiadomo jak to skomentować. No bo co powiedzieć? No wspaniały koncert. No ale wszyscy to mówili, wszyscy podchodzili i to mówili. Czyli mówiłeś o swojej branży, po prostu. Ja stwierdziłem, że się w ogóle nie będę odzywał i tam jakaś taka rozmowa była, nie wiadomo czego to wynikło i tylko włączyłem się. Tak, bo rozmawialiśmy o różnych rzeczach i Łukasz włączył się tylko to i ja tak mówię Hmm, dziwne. Tak sobie dziwne. I tak się mnie pytają, no i co, no i co, a ja mówię, no w sumie ciężko mi coś, w sensie ciężko mi coś powiedzieć o tym chłopaku. Wtedy jeszcze, no bo jakby nie bardzo zamieniliśmy chociażby jakieś zdanie.
Ale coś było w nim takiego, że mnie to zaintrygowało, po prostu jego postać. Już nawet właśnie to z tym pieskiem i z tym, że był taki... Nie był taki, że tak powiem, hej do przodu, jak to się mówi, tylko raczej wycofany. I chciałam po prostu dać... Skromny? Tak, i skromny. I chciałam dać Łukaszowi szansę. I po jakichś tam dwóch czy trzech dniach napisałeś do mnie i... Owszem. I się spotkaliśmy. I co napisałeś? Co tam napisałeś? Ja już właśnie, co ty napisałeś? A właśnie napisał w taki sposób, który mnie bardzo ujął, bo my przez długi okres czasu pisaliśmy za sobą trochę tak po staropolsku, w sensie zupełnie inaczej niż, tak dowcipnie, Mości Panno. Dokładnie, po prostu Mości Panno, no i tak nawet pasowało akurat do nazwiska bardzo.
Rozmawialiśmy, że musi policzyć wszystkie lampki na choince przy Rockefeller Center. A to było jakieś szybko, bo się spotkaliśmy... Jeszcze było coś. No. No bo to było takie, dużo było nieporozumień takich, że pisaliśmy po staropolsku i z tego wynikały różnego rodzaju rzeczy, no bo trudno było wyrazić po prostu czegoś, coś takiego, spotkanie, tylko napisałem, czy dałabyś się porwać. Tak. Czy dałabyś się porwać coś, coś tam gdzieś na jakiś obiad, kolację, coś takiego. Tak, napisałem, że do porwania mogłoby dojść wtedy i wtedy i wtedy i rzeczywiście Łukasz zorganizował porwanie. Przyszedł pan taki zamaskowany, który mnie porwał. Takie porwanie, porwanie. Powiedziałem, żeby zrobił to na tyle kulturalnie, żeby nie wystraszyć, ale było dużo śmiechu.
Znaczy, ja zostałem na zewnątrz. Wiedziałem, gdzie jest Kasia. Kasia też nagrywała tam. Coś tam działo. Poprosiłem jednego takiego chłopaka. Pozdrawiam go bardzo serdecznie. Przebrałem go w kapelusz i w taką maskę prawie jak Zorow. Miał mieć kapelerynę i miał jeszcze mieć kuszulkę Supermana, ale się okazało, że nie pasowało na niego. Wszedł i powiedział, dzień dobry, pani Kasiu jest pani porwana. I porwana była, bo mi tam było, proszę nie żartować, jest pani porwana, proszę potraktować sprawę poważnie, mamy to w ogóle nagrane. I Kasia została porwana, bo na początku, oczywiście zrobiłem tak, że jak dostałem zgodę na porwanie, to potem się przez dwa dni nie odzywałem chyba.
Kasia Moś, Łukasz Grabarczyk, Amadeusz, Femi Concept. Nie napiszę pierwsza. Nie wykonam pierwszego ruchu, bo jakoś tak jestem, nie wiem, nie wiem, czy to jest kwestia wychowania, chyba nie po prostu charakteru tego, że uważam, że to mężczyzna musi się starać, to mężczyzna musi... No to zostało. Inicjatywy. Nie, no teraz już, nieprawda, teraz już dzwonię. Ja byłem tylko skromnym cyrulikiem, bo to tak się nazywaliśmy, skromnym cyrulikiem. I było tak, że na porwaniu pozwoliłem sobie porwać, tam już więcej gadałem, rzeczywiście. Tak, tam wtedy, ja mówię sobie, nie, naprawdę, wtedy było tak, w tej restauracji siedzieliśmy...
Jak siedzieliśmy, to Łukasz zaczął właśnie opowiadać i mówić, i ja mówię, Jezus Maria, nie wiem, czy nie wolałam, jak on mówił trochę mniej. Ale był dobry wieczór, oczywiście tylko Kasia zapomniała, znaczy nie powiedziała, ale to pewnie dlatego, że wieczór był dla mnie, mi się bardzo podobało. Mi też się bardzo podobało. Byłam tam w zesuwaniu dłużej, niż myślałam, że będę. Właśnie i dlatego o to chodziło, tylko że Kasia zapomniała tego, że następnego dnia miała koncert w Gdyni. No i siedzieliśmy bardzo długo. Do czwartej? No chyba tak, bo poszliśmy do takiej restauracji, która jest otwarta długo. No i skończyło się o czwartej. No i potem następnego dnia, jak zadzwoniłem, no to kondycja była taka senna. I dostałem, po paru dniach dostałem karę, że no, zostałem ukarany tym, że powinienem policzyć wszystkie lampki na choince na Rockefeller Center.
Takie już relacje wiecie. Takie już razem. Już nie tylko lubię go. Już nie tylko dziwi mnie, że czasem mówię za dużo albo czasem wilczy. Nie, to na pewno, ale to było też tak, że my polecieliśmy do Nowego Jorku i... Kasia Moś, Łukasz Grabarczyk, I ja oczywiście nie przemyślałam sprawy i pojechałam w takiej letniej w ogóle kurteczce, niby puchowej, ale to wcale nie była puchowa kurtka, tylko taka no naprawdę, jeszcze byłam przeziębiona, więc czułam się fatalnie, udawałam taką twardą, że nic mi nie jest i Łukasz dał mi swoją kurtkę wcześniej, więc chodziłam, on chodził w sweterku, ja chodziłam w jego takiej wielkiej, za dużej kurtce do kostek i właśnie poszliśmy do tej momy.
I chodziliśmy i to jest niesamowite, że chodziliśmy i jeszcze właśnie było tak normalnie. I zeszliśmy na dół i ubierałam kurtkę i Łukasz zaczął mi zapinać guziki w tej kurtce właśnie. I ja po prostu nagle... Puff! Strzała Amora. Ja mówię, Jezus Maria, kocham tego faceta. I od tego momentu ja po prostu nigdy przecież czegoś takiego nie przeżyłam, że... Że dokładnie wiem, w którym momencie pokochałam, że pierwszy raz to była naprawdę strzała amora, coś takiego, że się odwraca to wszystko o 180 stopni. I od tego momentu... I ja pamiętam nawet, że wtedy dzwoniłam do mamy i do mojej przyjaciółki i to było śmieszne też, że wychodziłam rano i oni, no i jak, wiadomo, wszyscy, no i jak, no i jak, no i jak.
Ale że wydawało mi się, że no różne ludzie mają jakieś zaburzenia. Mi się wydawało, że jestem taką osobą, która nie będzie potrafiła pokochać powiedzmy obcego człowieka, nie z mojej rodziny. Tak bardzo jak członka swojej rodziny, że tutaj akurat mam jakiś taki deficyt, że moją rodzinę, mamę, tatę, mojego brata, dziadka, to po prostu kocham taką miłością, że zrobiłam dla nich wszystko i uważam ich za wspaniałych, cudownych ludzi i po prostu bardzo doceniam, że mam taką super rodzinę, ale wydawało mi się, że właśnie osoby, z którą będę, że po prostu tutaj akurat mam jakiś deficyt i coś jest ze mną nie tak. A okazało się, że nie, że wszystko jest tak. Tylko czekałaś na tego właściwego.
Myślę, że całe clue, cały ten problem nie był w tobie, ale w tym właściwym partnerze. Jakby to była ta właściwa, jest już ta właściwa osoba, no to nagle się okazało, że ona nie musiała się tego uczyć. Ona zaczęła po prostu to robić także przy rodzicach, także przy tacie. Zaczęła się do mnie przytulać, to nie było dla niej nic nienaturalnego, wręcz przeciwnie. Nagle się okazało, że ona zawsze tego chciała, tylko nie miała właściwej osoby. Tak, że to jest normalne, że nie masz tego takiego poczucia. Ja zawsze miałam poczucie takiego ogromnego jakby... Kasia Moś, Łukasz Grabarczyk PIERWSZA TAK OSOBISTA ROZMOWA. Names mentioned, Kasia Moś, Łukasz Grabarczyk PIERWSZA TAK OSOBISTA ROZMOWA.
Bartek przyszedł i ja nie wiedziałam, że ja mogę powiedzieć nie, w sensie bałam się powiedzieć nie, ale widziałam mojego tatę, który po prostu, ja się bałam najbardziej o tatę, żeby nic mu się nie stało, że tutaj Jezus, jego jedyna córeczka, kochana Kasia, tu nagle teraz on ją, nie wiem, straci i tak dalej. I tylko patrzyłam, mój tata oczywiście płakał, szlochał, tam się zalewał łzami i ja tak się zastanawiałam, czy on płacze ze szczęścia, czy raczej z tragedii sytuacji, z powagi sytuacji. No, ale myślę, że pewnie gdzieś tam rodziców to zawsze wzrusza. Na pewno to nie są łatwe momenty, no bo to gdzieś tam jest tak, jak dziecko wychodzi z domu, czy jakby, że... W ślubach byłam wtedy młodą dziewczyną, miałam... Czy młodą? No młodą. Dwadzieścia... Jezu, ile miałam? Dwadzieścia pięć lat? No chyba tak. No a potem, potem były drugi raz zaręczyny i no też jakoś po prostu to nie był odpowiedni też czas, moment i myślę, że też no po prostu chyba nie, nie ta, nie ten człowiek.
Czyli do trzech razy sztuka. Do trzech razy sztuka. No właśnie, bo to jest już chyba ten czas. Macie już dziecko, o tym też będziemy rozmawiać. Macie siebie, macie miłość, macie poczucie humoru. Ja też już wiem, że to jest ten czas i ta osoba i też mamy dziecko, ale też nie poróżnuję. Myślę cały czas, myślę. Drążę szczególnie, że ku inspiracji tutaj jakiś taki zorro czy coś. Naprawdę będziemy się inspirować. Myśleliście o tym? No to nie ście, tylko myślałeś. Na razie oś lubię, ale no to też patrzę na Łukasza. Łukasz, już jakiś plan jest na to? Myśleliśmy. Nie, rozmawialiśmy, tak naprawdę rozmawialiśmy o tym, ale ja też uważam, że jakby patrząc na życie i na to wszystko, co się w życiu wydarzyło, co się dzieje, patrząc na, nie wiem, różnych znajomych, przykłady z życia, uważam, że to nie jest najważniejsze.
I ja zresztą nigdy nie byłam osobą, nigdy nie byłam dziewczyną, Która o tym marzyła. Ja wiem o tym, że wiele kobiet i dziewczynek marzy o tym, że będzie w białej sukni i w ogóle, ale mi w ogóle się wydaje, że najważniejsza jest miłość i zaufanie i to, żeby być dla siebie, żeby być dla siebie wsparciem. A to mam wrażenie, że jest rzecz, sprawa drugorzędna. A ja was poinformuję w odpowiednim momencie, bo to wiecie, jak się wygadam albo coś, zawsze jest jakiś plan, no cóż, nie mogę tak zdradzić. Tak jak było porwanie, no to musi być ten element zaskoczenia jakiegoś takiego. Wiem o tym, że przyjdzie taki moment, ale ja nigdy w życiu przede wszystkim a nie chciałabym wywierać presji na Łukaszu, nie chciałabym, żeby on czuł na przykład, że
Jak za dwa tygodnie nie będzie piersiąka na moim palcu, to wtedy... Nie, ja w ogóle uważam, że to wszystko przyjdzie naturalnie, bo w ogóle życiu trzeba się poddać. Trzeba właśnie płynąć z tym nurtem i ja wierzę w to, że to samo życie nas poprowadzi. Ja mam takie wrażenie, że to, co powiedziałeś, to jest bardzo takie fajne, że to wszystko przychodzi naturalnie i rzeczywiście u nas wszystko przychodziło naturalnie. Ja po prostu wiedziałem... Ja jestem lekarzem, więc wierzę w siłę natury, wierzę w biologię, wierzę, że czasami jest tak, jak nie utrudniamy sobie, bo obecny jakby świat trochę próbuje wszystko w takie ramy tłumaczyć sobie wszystko, ale jeżeli się oddamy tej całej naturze, to to wszystko w jakiś taki sposób pójdzie. Kasia Moś, Łukasz Grabarczyk PIERWSZA TAK OSOBISTA ROZMOWA.
Też pewnego takiego... To pomaga. To się dzieje samo. Czyli na przykład decyzja o Amadeuszu, naszym synku. Ona padła stosunkowo szybko. I to w takich w ogóle trochę magicznych okolicznościach, bo to było na wakacjach. Kasia nagle rzuciła temat, że z takiej miłości to... Mimo tego, że w ogóle ani to nie było planowane, ani nikt nigdy tego nie chciał, z takiej miłości to fajnie by było, żeby było dziecko. I to się tak nam zaprogramowało. Przepraszam, że tylko ci wejdę jeszcze słowo. Powiedziałam, że... Kasia Moś, Łukasz Grabarczyk, Amadeusz, Femi Concept.
No wiadomo, no tak, to się tak wprogramowało w nas, że oboje chcieliśmy. Nagle chcieliśmy. A ja nigdy też nie chciałam. I Kasia nagle powiedziała, że, no ja tak powiedziałem, a na pewno tak od razu, tak ten, nie boisz się, nie boisz się, bo to zacząłem, wiesz, trochę musiałem, trochę musiałem w tym... Taka byłaś niedostępna, a teraz tak się rzucasz? No nagle było, nie, nie, to nie o to chodzi, ale powiedziałaś, nie, fajnie by było w lipcu, ale w ogóle to jest taki... W ogóle taki w ogóle wrzucone takie odniechcenia zupełnie. I mimo wszystkiego tego, że wiele mieliśmy trudności, tam pewnie ludzie nam utradniali jakieś funkcjonowanie i tak dalej, się okazało, że było w sierpniu. I to też nie wiedzieliśmy, bo to ani nie planowaliśmy, ani nie staraliśmy.
To nie było tak. Właściwie no... Jak liczymy, to chyba polecieliśmy do znajomych na łódkę. Na wakacje, na krótki wypad. No i powstał Amadeusz. Co też wydawałoby się, że to było niemożliwe, ale tak było. To było takie super, takie magiczne. Jedyne tutaj, co podpadliśmy, bo test ciążowy kupiliśmy, Kasia jest ze Śląska, a test ciążowy kupiliśmy w Sosnowcu, to tak naprawdę dyshonor, tam cała rodzina nagle mówi, jak to w Sosnowcu. To jest ten moment, możecie przeprosić publicznie za to niedopatrzenie. I to nie wykonaliśmy, pamiętam ten dzień jak dziś, tak siedzimy tam w sypialni, oglądaliśmy jeszcze taki jakiś... Pamiętam, oglądaliśmy film, w którym występowałaś.
Nauczycielkę grałaś? A tak, bo Łukasz chciał zobaczyć, bo ja mówię, że kiedyś miałam taką właśnie krótki epizod w filmie dla dzieci i zagrałam tam nauczycielkę. Łukasz mówił, że muszę to zobaczyć, muszę to zobaczyć. Ja mówię, ale nie wiem, tylko chyba nie ma nigdzie. No i oczywiście znalazł gdzieś to i oglądaliśmy rzeczywiście tamten fragment z moim udziałem. No i możesz dokończyć. Ale ja teraz sobie przypomniałem jeszcze jeden epizod. Nie wiem, czy powinniśmy o nim opowiadać, ale ja wiedziałem, że Kasia jest w ciąży. Chciałeś o to zapytać? Rozmawialiśmy o tym. Rozmawialiśmy o tym. Właśnie chcieliśmy was zapytać, jak to było, że się dowiedzieliście, że zostaliście rodzicami. Już dochodzimy prawie do finału. Za chwilę ten finał nastąpi, bo Łukasz ma kolejną jakąś anegdotę, ale tak się właśnie śmiałem.
Czy to Kasia Pierwsza poczuła, bo jest kobietą? Czy po prostu zobaczyła test? Czy jednak to lekarz z tym sprawnym, profesjonalnym okiem? Łukasz, mówię do tego, co ty mówisz w ogóle? Kobieta zawsze pierwsa wie, nie? Wie, no fachowiec, nie? Tak, widzisz? Czyli jednak. Dawaj, anegdotę. U nas w ogóle tak naprawdę... Mam o tym opowiedzieć? Tak. Ja jestem, wiadomo, ja jestem naukowcem. Mimo tego, że tak wspomniałeś lekko duch i tam trochę starałem się... Nie, bo ty jesteś naukowcem, ale masz coś sobie... Szalony naukowiec, niech będzie szalony naukowiec. Patrzcie na włosy, no. Musi. Ale jest sytuacja taka, że... Tak naprawdę, jak patrzysz na niektóre rzeczy, to w niektóre rzeczy wierzysz, niektóre rzeczy nie wierzysz, a u nas jakoś w tym roku, w tamtym roku odbyło się bardzo dużo takich dziwnych, mistycznych rzeczy, które się wydarzyły, które nam się po prostu trafiały, gdzie nie wiedzieliśmy, bo łącznie...
W sensie, że ja wierzę w to, że to tak jest, że... To dziecko miało być po prostu tutaj, na świecie. No po drugie super on jest, no w ogóle od samego początku. Jest grzeczny, nie dokucza nam. Tak, w uroczku teraz skończył, prawda? Tak, w uroczku. Ja też się strasznie bałam w ciąży, no bo mieliśmy różne tam, ja się strasznie bałam, że przez te nerwy, które miałam i tak dalej, że przeze mnie coś tam będzie tak, nie tak, no bo... W sensie nawet nie do końca przeze mnie, no ale pewnych tam emocji nie da się tak łatwo wyłączyć, nie? I tak strasznie się bałam i pamiętam też, że właśnie jak Amadeusz się urodził, to taką euforię właśnie w szpitalu i potem przyszliśmy do domu. Położyłam go w łóżeczku i to taki przychodzi moment, Jezu, i co teraz?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
WPARACH15
Partnerem odcinka jest Femi Concept. Z kodem WPARACH15 otrzymacie 15% rabatu na pierwsze zamówienie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
WPARACH15
„Partnerem odcinka jest Femi Concept. Z kodem WPARACH15 otrzymacie 15% rabatu na pierwsze zamówienie."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To najbardziej osobista rozmowa, jakiej do tej pory udzielili.Ona- Kasia Moś, jedna z najbardziej charakterystycznych artystek na polskiej scenie.On- Łukasz Grabarczyk, stojący zwykle bliżej stołu operacyjnego niż świata mediów, otwiera drzwi do prywatnego życia.W naszym podcaście opowiadają o początkach swojej relacji, o tym, jak odkrywali siebie nawzajem i jak zmieniło ich rodzicielstwo. Szczerze mówią o ciąży, o pierwszych miesiącach życia ich syna Amadeusza, o nowej roli mamy i taty. Zdradzają też, jak dźwigali wyzwania, które pojawiały się po drodze, i co weryfikuje życie, kiedy świat dookoła zmienia się szybciej, niż można to poukładać.Podcast prowadzą: Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki🎙️ Subskrybuj nasz kanał, żeby nie przegapić kolejnych rozmów.Zaobserwuj nas na Instagramie: @podcastwparach________________________________Partnerem odcinka jest Femi Concept - marka łącząca wyspecjalizowaną klinikę opieki okołoporodowej oraz linię kosmetyków premium dla kobiet w ciąży i po porodzie. Z kodem WPARACH15 otrzymacie 15% rabatu na pierwsze zamówienie. Kod działa na pojedyncze produkty.Link do strony: https://femiconcept.pl/