Wybory bez wyboru – jak głosowało się w PRL? | Adam Dziuba | 041
🎙️ Jak wyglądały wybory w PRL? Kogo można było wybierać? I dlaczego kartka wyborcza miała więcej wspólnego z lojalnością niż z demokracją?W najnowszym odcinku podcastu ŚCWiS – publikowanym nieprzypadkowo tuż przed I turą wyborów prezydenckich w Polsce – cofamy się do czasów, gdy wybory były bardziej rytuałem niż rzeczywistym głosowaniem.🗳️ O tym, jak naprawdę wyglądał „wybór” w PRL, opowiada dr hab. Adam Dziuba z IPN Katowice, a rozmowę prowadzą Aneta Kuberska i Sylwester Strzałkowski z Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności.📅 Słuchajcie, zanim wrzucicie swoją kartkę do urny!📬 Zasubskrybuj nasz podcast, żeby nie przegapić kolejnych odcinków i daj znać w komentarzu, czy pamiętasz jeszcze wybory z czasów, gdy wynik znała nawet twoja babcia zanim poszła głosować?
18 maja pierwsza tura tegorocznych wyborów prezydenckich. I to okazja, aby w podcaście Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności porozmawiać o wyborach sprzed lat, o tych wyborach, które miały miejsce w Polsce Ludowej. Bo choć system nie był demokratyczny, tylko zwał się demokracją ludową, to dla pozorów takie wybory także w Polsce Ludowej się odbywały. Dzisiaj właśnie o nich będziemy rozmawiać. Aneta Kuberska. I Sylwester Strzałkowski. A będziemy rozmawiać z historykiem katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Doktor habilitowany Adam Dziuba jest naszym gościem. Witamy serdecznie. Dzień dobry. Pierwsze wybory, które odbyły się za komuny, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, pierwsze wybory, które odbyły się po II wojnie światowej, przeprowadzone przez komunistów, odbyły się 19 stycznia 1947 roku.
Unosili do góry w rączce karteczkę z numerem 3, bardzo wyraźnie widocznym, i takie wrzucali do urny. To było właśnie masowe, manifestacyjne, jawne głosowanie na kandydatów demokratycznych. Oczywiście. No, ze wsi to przyjeżdżano z kukłami Mikołajczyka, które potem rytualnie palono i takie różne... Ciekawe rytuały przeprowadzano, ale to po raz ostatni, no bo to po raz ostatni opozycja jakakolwiek była. Następne wybory odbyły się w październiku 1952 roku i to były wybory, które przypadły w szczycie stalinizmu, a więc zupełnie inne. Wybierano posłów w okręgach wyborczych, gdzie była tylko jedna lista – Lista Frontu Narodowego.
Warte zapamiętania, bo ten mechanizm komuniści będą powielać do 1985 roku. Czym się ta jedna lista charakteryzowała? No więc była to lista kompilowana, stwarzana przez komunistów, a znaleźli się na niej w 1952 roku ludzie, którzy byli polecani przez instancje partyjne szczebla wojewódzkiego, no i zatwierdzane na poziomie centralnym rzecz jasna. Front Narodowy to taki twór, w którym niby miały się znaleźć wszystkie partie, wszystkie organizacje społeczne, etc. Dlaczego on był ważny? No bo kandydatów na te listy wyborcze można było zgłaszać tylko za pośrednictwem legalnych organizacji społecznych, czyli nie były to powszechne wybory, jeżeli chodzi o zgodę na kandydowanie, o bierne prawo wyborcze.
Napomniano ją i wypuszczono. Bywały oczywiście gorsze przypadki. Więc mamy listy oficjalnych kandydatów zgłaszanych przez jeden podmiot, Front Narodowy, czyli de facto przez Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. Liczbę kandydatów dokładnie przymierzoną do tego Sejmu nie szło wybrać spoza list nikogo. No i jeszcze, jako że komuniści w tym czasie przywiązywali wielką wagę do tego, żeby... Skład Społeczny Sejmu odpowiadał Składowi Społecznemu Społeczeństwa. Z wyłączeniem oczywiście Kułaków, byłych kapitalistów i innych, to na tych listach znalazły się odpowiednie procentowe komponenty rolników, robotników i po paru inteligentów. No i tak to też przeprowadzono to głosowanie.
Ten cykl czteroletni był obowiązujący przez cały PRL? Zapisano go w Konstytucji z 52 roku i te wybory w 57 roku się opóźniły, bo ich nie szło zorganizować zgodnie z kalendarzem, bo by wypadły w październiku 56. To by mogło wypaść różnie. W związku z tym były w styczniu 57 i następne w 61 i tak dalej do 84 roku, kiedy miały być wybory wtedy właśnie, no ale z powodu stanu wojennego i innych różnych rzeczy to Sejm własną uchwałą i nowelizacją Konstytucji przedłużył sobie kadencję do 85 roku. Stale funkcjonował w kolejnych kadencjach do tegoż właśnie 1985 roku ten sam układ, czyli listy, tym razem już nie Frontu Narodowego, a Frontu Jedności Narodowej, bo to się tak przekształcił ten Front Narodowy w 1957 roku na początku.
Była niższa mniej więcej o 20-30%. Sam liczyłem frekwencję w 1985 roku, ale nam wyszło inaczej niż oficjalnie wyszło. No i to był jedyny opór, że opozycjoniści nie głosowali i chodzili liczyć wyborców w ramach akcji 10 minut. A, ulotki żeśmy rzucali. Precz z komuną. Jesteśmy tuż przed wyborami prezydenckimi. To jeszcze poprosimy o wyjaśnienie naszym słuchaczom, dlaczego takie wybory nie odbywały się w PRL-u? Bo nie było prezydenta. Prezydent był w KRN-ie. W Krajowej Radzie Narodowej. Potem mała konstytucja z 1947 roku zachowała ten urząd, a konstytucja z 1952 roku go zniosła.
No i w 1947 przyjęto słuszne moim zdaniem założenie, właściwe również i dla dzisiejszych czasów, że jeżeli prezydent ma zerowe uprawnienia, to po co się wysilać i go z całą pompą wybierać, niech go sobie wybierze Zgromadzenie Narodowe. W 1947 Bieruta wybrał Sejm Ustawodawczy. To żeby domknąć opowieść o wyborach w PRL-u, trzeba by zapytać jeszcze o kampanie wyborcze. Tak były. No właśnie, ale to były raczej kampanie chyba za tym, żeby głosować, a nie za konkretnymi ludźmi, bo tutaj wybór był niewielki, prawda? Ale przecież zachowywano cały ten sztafaż, który był dla wyborów właściwy, czyli wykładano listy kandydatów. Wtedy nie było to przecież elektroniczne i należało przyjść i się sprawdzić, czy się jest pisanym i czy można brać udział w wyborach.
Do tego przykładano dużą wagę. Odbywały się wiece wyborcze i spotkania z tymi nieszczęsnymi kandydatami i oni się tam nawet pojawiali. Oni byli no właśnie takimi, którzy obiecywali, że wideł w sklepie nie braknie, tak? Z tego rodzaju i tego rodzaju spotkania. Cóż tam jeszcze się odbywało? Był program, program Frontu Jedności Narodu, a program to był, tak jak i dzisiaj, taka tam feria obietnic przeróżnych. Co my zrobimy i jak będzie świetnie. No i tyle. W tym kontekście wybory 1989 roku, wybory czerwcowe, były rzeczywiście przełomowe, no bo była kampania wyborcza najpierw. Była kampania i szło wybrać. I można było wybrać, ale cały bój po tych kilku dekadach, właściwie takich fikcyjnych wyborów, szedł... Pisze Offen o plebiscytach.
No i to niemal masowe skreślanie na liście krajowej rzeczywiście miało miejsce, ale też miało miejsce wydarzenie, które jest w jakimś stopniu grzechem pierworodnym III RP, czyli zmiana ordynacji między pierwszą a drugą turą. No i jednak do tego doszło, żeby uratować wybory. Sejm jednak był maszynką wyborczą, a tu był układ. Układy między władzą a społeczeństwem ciągną się od 1980 roku, zawarto kolejny i Sejm go klepnął. No czemu się tu dziwić? O wyborach w PRL-u dzisiaj opowiadał nam historyk katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Adam Dziuba. Bardzo serdecznie dziękujemy za rozmowę.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🎙️ Jak wyglądały wybory w PRL? Kogo można było wybierać? I dlaczego kartka wyborcza miała więcej wspólnego z lojalnością niż z demokracją?
W najnowszym odcinku podcastu ŚCWiS – publikowanym nieprzypadkowo tuż przed I turą wyborów prezydenckich w Polsce – cofamy się do czasów, gdy wybory były bardziej rytuałem niż rzeczywistym głosowaniem.
🗳️ O tym, jak naprawdę wyglądał „wybór” w PRL, opowiada dr hab. Adam Dziuba z IPN Katowice, a rozmowę prowadzą Aneta Kuberska i Sylwester Strzałkowski z Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności.
📅 Słuchajcie, zanim wrzucicie swoją kartkę do urny!
📬 Zasubskrybuj nasz podcast, żeby nie przegapić kolejnych odcinków i daj znać w komentarzu, czy pamiętasz jeszcze wybory z czasów, gdy wynik znała nawet twoja babcia zanim poszła głosować?