Mentionsy Mentionsy
Podcast Ruchu Autonomii Śląska
Podcast Ruchu Autonomii Śląska

Czy Ruch Autonomii Śląska przegrał? Bilans 35-lecia. Jerzy Gorzelik i Patryk Trzcionka

29.08.2025 ·2 godz 16 min

Ruch Autonomii Śląska działa już 35 lat. Co osiągnął w tym czasie? Jakie były jego początki? Czy i jak wpłynął na górnośląską rzeczywistość? Dlaczego nie udało się zrealizować strategii "Autonomia 2020"? No i przede wszystkim: czy RAŚ to szlachetni idealiści czy piąta kolumna, rozbijająca jedność państwa i narodu polskiego?Możesz postawić nam kawę, przyda się dawka energii https://buycoffee.to/rasPodoba Ci się? Subskrybuj kanał na ⁠Spotify, Apple Podcasts⁠ i ⁠Youtube⁠, polub, udostępnij, a jeśli chcesz pomóc w realizacji kolejnych odcinków, zostań naszym patronem w serwisie ⁠Patronite⁠! https://patronite.pl/autonomiaWięcej informacji o naszym stowarzyszeniu znajdziesz na stronie internetowej https://autonomia.plBaza linków:X (dawny Twitter): https://x.com/@AutonomiaSlaskaFacebook: https://www.facebook.com/ruch.autonomii.slaskaInstagram: https://www.instagram.com/ruch_autonomii_slaska/Tiktok: https://www.tiktok.com/@ruch_autonomii_slaskaApple Podcasts: https://podcasts.apple.com/us/podcast/podcast-ruchu-autonomii-%C5%9Bl%C4%85ska/id1814620280Spotify: https://open.spotify.com/show/7JSE2RUv3R79nkLaIoefHa

Wprowadził do publicznej dyskusji temat języka śląskiego, dzięki czemu istnieje realna szansa na jego uznanie przez władze Rzeczypospolitej. Raj znacząco przyczynił się też do zachowania szeregu obiektów poprzemysłowych np. Świętochłowickich Dwóch Wież czy Szopienickiej Walcowni i do promocji dziedzictwa przemysłowego regionu. Zagwarantowaliśmy ciągłość organizowania Industriady i rozwój Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Troszczył się o kulturę regionu, inicjując między innymi powrót Figury Świącego Lwa do Bytomia z Warszawy, powstanie Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, współorganizując Górnośląskie Dni Dziedzictwa. Przyczynił się do upowszechnienia górnośląskiej symboliki. To dzięki nam trybuny Stadionu Śląskiego są żółto-niebieskie, a miały być...

Biało-czerwone. My także zainicjowaliśmy produkcję górnośląskich flag. Rajs zadbał o pamięć o ofiarach tragedii górnośląskiej, będąc współinicjatorem nadania bramie obozowej na zgodzie charakteru pomnika, organizując coroczne marsze na zgodę, inicjując ustanowienie przez sejmiki województw śląskiego i opolskiego Dnia Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej. Toraś w końcu wprowadził do debaty publicznej temat mniejszości etnicznej, uzyskując dla tej idei poparcie licznych środowisk i partii. Przykłady można by mnożyć. Żadne z wymienionych działań nie byłoby możliwe bez wsparcia sympatyków śląskiej sprawy. To nasze wspólne osiągnięcia. Najbardziej widoczną manifestacją naszej działalności pozostaje flagowa impreza. Marsz Autonomii gromadzący corocznie tysiące osób, którym bliskie są Śląska, kultura i tożsamość.

Może też właśnie świeżość była problemem. To znaczy, że ten szyld był na tyle nowy, że wielu ludzi nie skojarzyło po prostu nowej marki. Tomasz na myśli Śląską Partię Regionalną. To niewątpliwie tak. Natomiast liczyliśmy na to, że wracając niejako pod szyldem Ruchu Autonomii Śląska, pod szyldem, który nawet można powiedzieć, że obrósł pewną legendą, bo gdziekolwiek w Polsce by się nie mówiło, Czy to pozytywnie czy negatywnie o emancypacji górnośląskiej ta nazwa Ruch Autonomii Śląska się pojawia. Tego cały czas doświadczamy, nawet kiedy nasza działalność była dużo mniej intensywna właśnie po roku 2018, po tym pewnym szoku, którego Którym niewątpliwie była klęska w tamtych wyborach samorządowych Śląskiej Partii Regionalnej.

To było wtedy? Firma, która projektowała tę modernizację, Uznała, że trybuny powinny być jak w Warszawie, biało-czerwone. No, uznaliśmy, że to jest stadion jednak śląski. Nie cierpimy na deficyty symboliki państwowej w przestrzeni publicznej, natomiast ta symbolika górnośląska... Ona pojawia się sporadycznie, czy pojawiała się sporadycznie, bo pewnie teraz ta sytuacja wygląda nieco lepiej. No i zorganizowaliśmy taką wielką akcję też zbierania podpisów. Była taka internetowa petycja i rzeczywiście sporo ludzi się zaangażowało w to, żeby jednak ten projekt uległ zmianie. I również wiele autorytetów. Ja pamiętam, Gerard Cieślik także wypowiedział się w tej kwestii, co niewątpliwie choćby dla kibiców Ruchu Chorzów miało wielkie znaczenie, bo jednak był to wielki autorytet w naszym środowisku.

Ja ponieważ od razu wypłynąłem na szerokie wody, bo zostałem i radnym wojewódzkim i od razu członkiem zarządu wojewódzkiego, więc nie miałem tego wcześniejszego doświadczenia samorządowego, więc siłą rzeczy musiałem słuchać urzędników, żeby się w tym skomplikowanym świecie nie pogubić, ale to było naprawdę bardzo dobre W każdym razie to dziedzictwo przemysłowe zostało wyniesione na nowy poziom i duża w tym zasługa Ruchu Autonomii Śląska. Przejdziemy do tych pewnie kwestii generalnych, więc już teraz zasygnalizuję, że to dziedzictwo przemysłowe dla nas stało się bardzo istotnym tworzywem budowy nowoczesnej górnośląskiej tożsamości.

Osadził w Katowicach także dyrektora Muzeum Górnośląskiego i on zarządzał przez pewien czas dwoma muzeami. Była to sytuacja rzeczywiście kuriozalna i z perspektywy czasu uważam, że to opuszczenie koalicji, nie tylko ze względu na to, że to była kwestia pewnych zasad, ale także czysto pragmatycznie, że było to absolutnie wskazane, bo trudno by było Wytłumaczyć się nam jako Ruchowi Autonomii Śląska z zaakceptowania tego nowego status quo. Byłby to też wyraźny sygnał dla naszych koalicjantów, że tak naprawdę nie stawiamy żadnych granic, że w zasadzie akceptujemy rolę przystawki.

Czyli ja jakby uznałem, że i część osób w kierownictwie raz się ze mną zgodziła, Nie jesteśmy zainteresowani utrzymaniem stanu posiadania w sejmiku. My chcemy więcej. Chcemy poszerzyć bazę. A tylu się pojawiało jakby śląskich działaczy, czy potencjalnych śląskich działaczy, którzy też krytykowali raść, którzy uważali, że my innych nie dopuszczamy, że monopolizujemy śląskość. No więc doszliśmy do przekonania, że warto starać się zintegrować też te środowiska. No i decydujący moment to był moment, w którym W podejrzanych dla mnie z dzisiejszej perspektywy okolicznościach niewiele rok, ponad rok przed wyborami samorządowymi przyszedł Grzegorz Franki, prezes Związku Górnośląskiego i mówi słuchajcie, róbmy tę partię regionalną, o której już tam mówicie od jakiegoś czasu, że to jest jakiś taki projekt przyszłościowy.

Zróbmy ją na te wybory. Grzegorz Franki przyszedł, zaproponował. Myśmy uznali, że sam ten bonus za współpracę Rasiu i Związku Górnośląskiego, który już wówczas miał najlepsze dni za sobą, zdecydowanie za sobą, ale wciąż był rozpoznawalny choćby przez dziennikarzy, to ten bonus już będzie wart tego, żeby się w taki projekt zaangażować. Jak się okazało, Grzegorz Franki chwilę później się z tego projektu wycofał? Czyli coś, co miało was zjednoczyć, podzieliło. Tak, generalnie przyszedł, zachęcił, a później sam czmychnął. Przy czym, co było wyjątkowo interesujące, był przez pewien czas partyjnym bigamistą, bo współtworzył Śląską Partię Regionalną, twierdził, że wypisał się z Platformy, a potem jak ogłosił, że on się z EŚPR-em żegna, ale nie złożył wniosku o wykreślenie z listy członków,

No nie tylko ty nie umiesz sobie tego wybaczyć, zdaje się, że wyborcy również, bo Ruch Autonomii Śląska nie osiągnął potem już nawet pod własnym szyldem ponownie takiego wyniku, ale nie jest to być może tylko wasza wina, bo tam doszło do kolejnego podziału, nie tylko ze Związkiem Górnośląskim, tak? Pojawiło się kolejne ugrupowanie Ślązoki Razem, o ironią. Byli działacze Ruchu Autonomii Śląska, którzy nie byli zadowoleni z różnych względów, bo to też nie jest jednolita grupa, choć stosunkowo niewielka, Z tego, jaką drogą poszedł Raś. Zawiązali taką partię. I też dla nas pewna lekcja pokory. Otóż w 2018 roku jeszcze przypomnę, że Śląska Partia Regionalna popełniła fatalny błąd przy rejestracji list i na kartach wyborczych był tylko skrót SBR.

To jest zmiana, bo zwykle zaczynaliśmy na Placu Wolności, ale tym razem Plac Sejmu Śląskiego, tam gdzie kończyliśmy, tam będzie start. Więc to przedsięwzięcie będzie kontynuowane. Górnośląskie Tacyty to nagroda, którą Ruch Autonomii Śląska ustanowił w dwóch kategoriach badacz i popularyzator dziejów Górnego Śląska. Prestiżowa nagroda, o czym świadczy choćby fakt, że na czele kapituły, która decyduje o przyznaniu nagrody, stoi profesor Ryszard Kaczmarek. To są takie... Marsz na zgodę oczywiście. To są wszystko inicjatywy, które są cykliczne i których nie zaniechamy. Natomiast co jest naszą mocną stroną? Tak naprawdę my jesteśmy mocni w opowieści. Gdybyśmy wrócili tutaj do osiągnięć Ruchu Autonomii Śląska, w moim przekonaniu największym, zdecydowanie największym osiągnięciem Ruchu Autonomii Śląska jest to, że Ruch Autonomii Śląska opowiedział na nowo Górny Śląsk.

Mit to jest pewna opowieść, która nadaje sens wspólnocie, jej dziejom, jej teraźniejszości i przyszłości. Więc jest i ten mit złotego wieku, to jest mit industrializacji. Za każdym razem, kiedy mówimy o tym dziedzictwie przemysłowym, pomijając to, że oczywiście ono ma taki współczesny wymiar też turystyczny, a więc ekonomiczny, podkreślamy, że to jest przykład takiego gigantycznego skoku cywilizacyjnego, który się w regionie dokonał. I to jest bardzo istotne w kontekście tego, Co ciążyło na górnośląskiej tożsamości przez dziesięciolecia i coś, co kiedyś zostało nazwane syndromem śląskiej krzywdy, taki fatalizm, że na Górnym Śląsku nic nigdy się nie udaje i górnoślązacy zawsze będą tymi obywatelami drugiej kategorii.

Górnoślązacy byli częścią wielkiej, okupionej oczywiście potem setek tysięcy ludzi przygody, jaką była modernizacja XIX i początków XX wieku. Jest oczywiście mit wspólnego cierpienia i to jest tragedia Górnośląska 1945 roku. Tutaj warto powiedzieć, że Ruch Autonomii Śląska współinicjował w 2003 roku Nadanie bramie obozu, polskiego obozu koncentracyjnego w Świętej Wójtce jak zgodzie. Pozdrawiam tych wszystkich, którzy już stukają, że jesteśmy niemiecką piątą kolumną, bo ktoś ośmielił się nazwać rzeczy po imieniu.

A więc powtórzę, że nadanie bramie polskiego obozu koncentracyjnego, a wcześniej niemieckiego, bo oczywiście w czasie wojny tam funkcjonował obóz niemiecki w Świętochłowicach w zgodzie statusu pomnika. To jest jedna z naszych inicjatyw. Razem z władzami Świętochłowic do tego także przystąpili byli więźniowie i mniejszość niemiecka. My inicjowaliśmy także podjęcie przez sejmiki województw śląskiego i opolskiego uchwały ustanawiającej co roku Dzień Pamięci o tragedii górnośląskiej. W tym roku mamy rok tragedii górnośląskiej, ale był już taki rok i to była też ustanowiony przez sejmik i to też była nasza inicjatywa. Więc jest to ten tak zwany mit wspólnego cierpienia, ale zwracam uwagę na to, że my zawsze dbaliśmy o to, by wyważyć

Mimo, że ewangelików na Górnym Śląsku, z wyjątkiem tej austriackiej części, a ściślej cieszyńskiej, była zawsze mniejszość, tam też mniejszość, ale znacząca, to jednak oni odegrali bardzo znaczącą rolę w tworzeniu dorobku cywilizacyjnego, kultury naszego regionu. I ten rok reformacji, po pierwsze, pozwolił docenić ten dorobek, po drugie, pozostawił trwałe efekty. Nie tylko katalogi wystaw, które się odbywały w Muzeach Górnośląskim Śląskim, ale także drewnianą kaplicę przeniesioną z Bytomia Bobrka, ewangelicką kaplicę przeniesioną do skansenu w Chorzowie, gdzie już funkcjonował od wielu, wielu lat. Także czynny liturgicznie, nazwijmy to tak, kościół rzymsko...

Katolicki. Ta kaplica, tam się odbywają ewangelickie nabożeństwa. To jest symboliczny akt, że ta społeczność także, mimo że nieliczna, ma swoje miejsce w pamięci górnośląskiej. Na to wyraźnie wskazali się. Wielokrotnie upominaliśmy się o żydowskie dziedzictwo na Górnym Śląsku. Także podejmowaliśmy konkretne inicjatywy, czasami interwencyjne, bo pamiętam, że kiedyś na Red Watchu pojawiła się nagonka na jednego z opiekunów żydowskiego dziedzictwa w Zabrzu. Więc sądzę, że ten nasz obraz Górnośląskości może być atrakcyjny. On się broni i ma pewną przyszłość. No bo oczywiście wiele zależy od tego, za pomocą jakich instrumentów możemy komunikować.

Jedna rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę, bo dzisiaj często słyszymy, że bez polityków Górny Śląsk się obędzie, bo ludzie kultury dzisiaj załatwiają wszystko. Ludzie kultury mają tę tendencję, że zapominają o tym, iż na pewne produkty, pewnie wielu by się obruszyło na to sformułowanie, w sferze kultury musi być popyt. Ja mam poczucie, że Ruch Autonomii Śląska na ten górnośląski produkt kulturalny wygenerował popyt, że nie byłoby teraz tych wszystkich przedstawień teatralnych, a przynajmniej nie byłoby takiego rezonansu, bo oczywiście tutaj trudno mi by było i nie byłbym uczciwy wobec państwa i wobec siebie nawet.

Drewniany kościół w środku polichromia. Więc wcześniej bardzo często robiono to byle jak, po kosztach. Natomiast tutaj konserwator, też pasjonat, podszedł do tego rzeczywiście bardzo profesjonalnie i wyznaczył nowy standard opieki nad tego typu obiektami. No i właśnie, człowiek raś, lokalny lider Ingemar Kloss miał w tym swój udział. Zresztą także człowiek, który przyczynił się bardzo znacząco do upamiętnienia ofiar tragedii górnośląskiej w swojej gminie. Żernica należy do gminy Pilchowice, znanej jako miejsce, w którym także mieszka Szczepan Twardoch. No stamtąd znaczącą liczbę mieszkańców wywieziono do ZSRR w 1940 roku. Ruch Autonomii Śląska.

Ale nie oznacza to, że nie szukam metod wraz ze swoimi koleżankami i kolegami oddziaływania na górnośląską rzeczywistość. Tyle, że to przesuwamy nieco akcenty. Ponadto wydaje mi się, że jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, że Ruch Autonomii Śląska pewną robotę wykonał i teraz można tak powiedzieć, że głową przebił mur. No i teraz ta dziura już jest i wystarczy iść do przodu. Pytałeś tutaj o to, czy w ogóle rezygnujemy z jakiejś politycznej reprezentacji. Ruch Autonomii Śląska zapewne nie będzie jakąś masową organizacją, która znowu będzie stawała w szranki wyborcze. Raczej zakładamy, że powinniśmy podsuwać pewne pomysły, obserwować życie polityczne, społeczne, wychodzić z jakimiś inicjatywami w różnych obszarach.

Natomiast zobaczymy, jaką formę przyjmie to górnośląskie polityczne zaangażowanie, bo co do tego nie ma wątpliwości, że Górny Śląsk potrzebuje takiej regionalnej politycznej reprezentacji. Ale tu apeluję także do krytyków Ruchu Autonomii Śląska, którym jednak bliska jest śląska sprawa. Wasza krytyka jest często uzasadniona, ale pokażcie jak się to robi, zróbcie to lepiej. Mówię to bez jakiegokolwiek sarkazmu. Bardzo bym sobie tego życzył. Mnie czasami, nie powiem, że bawi, bo to jest złe słowo w tym kontekście, w końcu zależy mi na śląskich sprawach, ale czasami słyszę jakieś pomysły, które w ustach ludzi raś pojawiały się 20 lat temu.

Wygłasza jakąś kwestię i uważa, że ona jest niezwykle odważna. Nie, dzisiaj to już jest norma. Rzeczy, które wywoływały grozę, ciarki, które powodowały oburzenie polityków, nawet polityków tego warszawskiego, nazwijmy to, mainstreamu, To wszystko dzisiaj jest w dużym stopniu oswojone. Jest oswojone, bo Rać wziął na sobie tę falę uderzeniową. To my ściągaliśmy na siebie gromy, mówiliśmy przez lata rzeczy niezwykle niepopularne. Być może dlatego, że brakowało nam wyobraźni i nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jakie to wywoła reakcje. Ale stało się i chyba lepiej, że się tak stało. Czasami pewne... Ja też widzę taki związek, żebyśmy wprowadzili pewne standardy

Dzisiaj jakby jesteśmy zwolnieni z kontynuowania niektórych działań. To jest dobry przykład, to są Górnośląskie Dni Dziedzictwa. Ja byłem opiekunem naukowym tego przedsięwzięcia, ale głównym organizatorem była Młodzież Górnośląska. To była młodzieżowa organizacja Ruchu Autonomii Śląska. Peter Długosz, który był gościem pierwszego odcinka podcastu, dzisiaj kojarzony ze Stowarzyszeniem Osób Narodowości Śląskiej i z wydawnictwem Silesia Progress. On kierował na początku tym stowarzyszeniem, później byli inni, którzy także położyli swoje zasługi i w Młodzieży Górnośląskiej i później w RAS-u. W każdym razie w 2005 roku odbyła się pierwsza edycja przedsięwzięcia, które było bezprecedensowe, bo to było w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa, które do tego momentu poza Gliwicami, gdzie muzeum

Zresztą kierowane wówczas przez Leszka Jodlińskiego miało bardzo ambitny program, które się sprowadzały w województwie śląskim do takiego elitarnego oprowadzania, objazdu, po zabytkach jechał sobie autokar zainteresowanych, coś tam oglądali. A my stwierdziliśmy, że nie no, te Europejskie Dni Dziedzictwa to jest okazja po pierwsze, żeby uświadomić sobie pewną spójność kulturową regionu, więc organizowaliśmy to i w województwie opolskim, i w województwie śląskim. I po drugie, żeby zaangażować większą liczbę ludzi. I zsieciowaliśmy we współpracy Młodzieży Górnośląskiej i RAS-u wiele środowisk i stowarzyszeń, także lokalnych. I nawet nie powiem zachęciliśmy, bo to byli wszystko społecznicy.

No też o jakąś narrację o sobie. Swój wizerunek, raźnie wątpliwie, też buduje. I on powiedział, że jakby ma z tym problem, no bo raź mu się kojarzy jako coś, co jest przywiązane do tradycji, bardziej do historii. Żyje pewnym złotym wiekiem, być może, tak? A za mało patrzy w przyszłość, że nie proponuje żadnej oferty. Czyli, że byłoby w tej narracji, którą raz proponuję i do tego zmierzam, pewne napięcie pomiędzy tradycją, historią, a jednak jakąś perspektywą. Być może to napięcie też przejawia się w innym wymiarze. To znaczy, jeżeli popatrzymy i odwołujemy się do tej tradycji, do tej historii Górnego Śląska w jego historycznych granicach, a obecnie znajdujemy się w województwie śląskim, gdzie, sam powiedziałeś, jedna druga to tylko ziemie górnośląskie,

Właśnie, gdybyśmy mieli autonomię, Także gdybyśmy byli w bardziej, moim zdaniem, racjonalnej strukturze administracyjnej, czyli w ramach jakiegoś województwa górnośląskiego, to łatwiej by nam było zdecydowanie wytyczać sobie jakieś realne cele na przyszłość. Jako wspólnota polityczna w ramach regionu, który jest do pewnego stopnia upodmiotowiony, Chcemy osiągnąć to i to, zróbmy to razem. W sytuacji, kiedy to województwo jest tak niespójne, że trudno mówić o poczuciu wspólnoty. Ja bym mówił tutaj o społeczności województwa śląskiego, nie o wspólnocie. I dodatkowo te instrumenty finansowe i polityczne na szczeblu regionalnym są tak ograniczone.

Dosyć trudno jest rozwijać tę tożsamość opartą też na wspólnych celach. Ale pośrednio odniosłeś się do naszej kontestacji podziału administracyjnego. Ona jest niezmienna. My niezmiennie uważamy, że Wszystkie ziemie górnośląskie w granicach Rzeczpospolitej Polskiej powinny funkcjonować w jednym województwie i że w takiej jednostce administracyjnej powinno być możliwie niewiele ziem nieśląskich. To znaczy nie powinno być, na pewno to nie dla mnie wątpliwości, Częstochowy z przyległościami. Nie powinno być Żywca. Natomiast pozostaje oczywiście problem Zagłębia Dąbrowskiego, bo to było przed wojną w województwie kieleckim.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.