Co dalej z narodowością śląską? Pejter Długosz u Jerzego Gorzelika w Podcaście RAŚ
🎙Poniedziałek 18:00 - startujemy!🎙▶Dlaczego Ślązacy musieli czekać ponad ćwierć wieku na rejestrację stowarzyszenia, które chce pielęgnować śląską narodowość?▶Co porabiają sędziowie Sądu Najwyższego, którzy w roku 2013 uznali Ślązaków za separatystów?▶Czy mniejszość niemiecka w województwie opolskim przeprosiła się ze śląskością?▶Kto w imieniu Ślązaków pisał list do Putina i czym się to skończyło?💛💙Odpowiedzi na te pytania poznacie już w poniedziałek, o godzinie 18:00. Gościem pierwszego odcinka Podcastu Ruchu Autonomii Śląska będzie Pejter Długosz - człowiek, który wygrał z państwem polskim w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.Podoba Ci się? Subskrybuj kanał na Spotify i Youtube, polub, udostępnij, a jeśli chcesz pomóc w realizacji kolejnych odcinków, zostań naszym patronem w serwisie Patronite!
Wszystko zaczęło się proszę Państwa w roku 1996 w grudniu, kiedy grupa członków założycieli złożyła wniosek o rejestrację Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Okazało się to być początkiem pierwszej takiej długotrwałej sądowej batalii, bo mimo że W czerwcu 1997 roku Sąd w Katowicach, Sąd Wojewódzki zarejestrował ZLNŚ, no to nastąpiła tutaj apelacja wojewody katowickiego, przedstawiciela ówczesnego rządu w terenie i ta apelacja odniosła sukces. Z kolejnymi etapami były następne instancje w ramach polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Zakończyło się to wszystko w 1998 roku oddaleniem kasacji przez Sąd Najwyższy i pozostawała już tylko ścieżka do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W 1998 roku skarga na decyzję polskich sądów została przez ZLNH złożona. Po trzech latach Izba IV Sekcji Trybunału wydała orzeczenie, które dla wnioskodawców, a więc dla nas, bo nie ukrywam, że także wśród nich byłem, było niekorzystne. Odwołano się wtedy do Wielkiej Izby Trybunału i to też było historyczne wydarzenie, ponieważ to była pierwsza sprawa przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej, która toczyła się przed tą izbą.
Była rozprawa w 2003 roku. O ile pamiętam, brałeś w tym udział. W 2004 roku jednak Wielka Izba podtrzymała decyzję. Tę wcześniejszą decyzję i sprawa ZLNŚ została definitywnie zamknięta. Czy na pewno? O tym za chwilę jeszcze porozmawiamy. Historia SOŚ rozpoczęła się w roku 2011. 15 marca w Opolu odbywa się zebranie założycielskie i znowu początki są bardzo obiecujące. Sąd Rejonowy w Opolu w grudniu 2011 zarejestrował stowarzyszenie. No ale Prokuratura Okręgowa złożyła apelację. Nie będę tutaj już wchodził wszystkie prawne meandry. W każdym razie znowu sprawa trafiła do Sądu Najwyższego i myślę, że do decyzji Sądu Najwyższego i treści uzasadnienia dzisiaj w naszej rozmowie jeszcze nawiążemy.
Wobec decyzji Sądu Najwyższego i następnie sądów niższej instancji, bo ta sprawa została jakby skierowana do tych sądów przez Sąd Najwyższy, znowu otwierała się ścieżka w zasadzie jako jedyna do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. No i tą ścieżką założyciele sąd podążyli. Pod kierownictwem obecnego tutaj Pejtera Długosza i doradcy prawnego Waldemara Murka, który tę sprawę od pewnego momentu koordynował jako ekspert. No i sprawa trwała, bo dopiero 14 marca ubiegłego roku, 2024 roku, a więc po siedmiu latach, Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał skargę sąś.
Więc to musiało trwać co najmniej do końca roku. Później w lutym i marcu były wybory delegatów w kołach lub w powiatach, bo nie wszędzie powstały koła. No i wybrano trzydziestu paru delegatów, którzy na początku kwietnia spotkali się w Rudzińcu. To nie są jakieś medialne działania i wydarzenia, no ale musieliśmy przejść ten proces. Takie biurokratyczne, żeby zdyskontować ten sukces w Strasburgu, żeby formalnie wszystko zadośćuczynić przed polskimi sądami i wrócić do działalności. To wymagało wyjaśnienia, bo pojawiały się głosy, że zapał minął. Sąś co prawda może działać, ale specjalnie przyślązacy nie przejawiają ochoty do tego typu aktywności.
Jak to oceniasz z perspektywy czasu? Zmienili się zarówno uwarunkowania zewnętrzne, jak i przeanalizowaliśmy te wszystkie dotychczasowe sprawy, które się toczyły i lekko zmodyfikowaliśmy statut. W sensie nie pojawiła się już w statucie zapis, że jesteśmy stowarzyszeniem mniejszości śląskiej, bo tego się w tych pierwszych rejestracjach czepiały sądy, że może to umożliwić Ślązakom ominięcie 5% progu wyborczego. A z drugiej strony właśnie w 2010 roku został uchwalony nowy kodeks wyborczy, który bardzo dokładnie rozdzielił to, kto może korzystać ze zwolnienia z progu pięcioprocentowego, a kto nie, nawiązując do nieco wcześniej uchwalonej ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, gdzie uznano, że mniejszość etniczna, a taką mogą stać się Ślązacy, bo nie mają za sobą państwa.
Bardzo konkretnych zapisów przyczepił, a że one w międzyczasie w polskim prawie zniknęły i to było też, to też trzeba ten opolski sąd tu pochwalić, że on bardzo rzeczowo i ta pierwsza i druga instancja podeszła do sprawy i gdyby nie prokuratura, to pewnie nie musielibyśmy do Strasburga się z tą sprawą udawać, bo zarówno w pierwszej i drugiej instancji w Opolu był wydany pozytywny, pozytywna decyzja w sprawie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląska. Komplementujesz tutaj sądy opolskie i słusznie, ale pozostaje jeszcze kwestia Sądu Najwyższego, który tak naprawdę przesądził o tym, że trzeba było... To była katastrofa. Tak, ja sobie przypomniałem przed naszym spotkaniem orzeczenie i uzasadnienie orzeczenia.
No i rzeczywiście, tam była mowa o tym, że nazwa stowarzyszenia nie może wprowadzać w błąd. Wszystko opierało się na arbitralnym założeniu, że nie istnieje narodowość śląska, a jeżeli w nazwie pojawia się narodowość śląska, to rejestracja takiego stowarzyszenia byłaby odbierana, tak? Tutaj odwołano się do jakiejś subiektywnej percepcji jako uznanie, Znanie istnienia narodowości śląskiej, a przecież narodowość musi istnieć obiektywnie. Pomijam tutaj gwałt na naukach społecznych, którego dopuścili się sędziowie, bo nijak ich argumentacja nie koresponduje z tym, co dzisiaj nauka akademicka mówi o narodowości. Oczywiście nie twierdzę, że istnieje jeden pogląd i jedna teoria narodu, niemniej jednak to, co napisał w swoim uzasadnieniu Sąd Najwyższy,
Nie wpisuje się niewątpliwie w ten dyskurs naukowy, ale właśnie to bardzo interesujące, jak sąd dowodził, że ta nazwa może wprowadzać w błąd. Mianowicie, pamiętasz... Tam się pojawiły takie kuriozjalne zapisy, że w związku z naszą rejestracją w internecie ktoś wywodzi, że istnieje Naród Śląski bez podania jakichkolwiek cytatów. Tak, więc mieliśmy tak zwany argument w sieci,
Który chyba nie licuje z powagą instytucji jaką jest Sąd Najwyższy. I mieliśmy również straszenie separatyzmem. Co prawda w trochę zawoalowanej formie, ale pojawiły się tam takie akcenty. I nie wiem czy prześledziłeś losy sędziów, którzy się podpisali pod tym wyrokiem? O widzisz, ja sobie zadałem ten trud, ale rozumiem, że to niekoniecznie musi być pasją innych obserwatorów życia politycznego na Górnym Śląsku. Otóż przewodniczący składu, pan Kazimierz Jaśkowski przeszedł w stan spoczynku w 2014 roku, czyli wkrótce po Po wydaniu tego nieszczęsnego orzeczenia, ja zwracam uwagę na to, że mamy do czynienia z momentem przed przyjęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w Polsce, przed reformami czy deformami, jak niektórzy mówią, ministra Ziobry.
Zatem to jest istotny kontekst. I do tego kontekstu poniekąd nawiążę, bo dwa kolejni sędziowie to interesujące postaci. Pan Maciej Pacuda w 2022 roku sygnował oświadczenie 30 sędziów Sądu Najwyższego, którzy zdeklarowali, że nie będą orzekać z neosędziami. Pan Krzysztof Staryk, trzeci członek składu, odmówił orzekania w Izmie Odpowiedzialności Zawodowej z neosędziami. Więc oczywiście w mediach, które wspierały wcześniejszą opozycję, dzisiejszą koalicję rządową, obaj ci sędziowie byli prezentowani jako obrońcy praworządności. I tu rodzi się pytanie, na które sobie dzisiaj nie odpowiemy i raczej padnie ono jako pytanie
Czy sędziowie, którzy ulegają naciskom konkretnych partii politycznych, konkretnych polityków, bardziej uchybiają praworządności niż ci, którzy ulegają naciskom większości? Bo możemy odnieść wrażenie, że... To orzeczenie Sądu Najwyższego z 2014 roku odpowiadało na pewne zapotrzebowanie społeczne. Brak przyzwolenia na to, żeby nas, Ślązaków, postrzegać jako odrębną grupę narodowościową zyskał pewną sankcję w niezbyt szczęśliwych, z prawnego punktu widzenia, wypowiedziach Sądu Najwyższego. Część naszych widzów i słuchaczy może się oburzyć, że my, żaden z nas nie jest prawnikiem, pozwalamy sobie na taką krytykę orzeczenia Sądu Najwyższego, ale ja przypomnę, że my mamy za sobą już orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które było jednoznaczne.
No i z którego wynika, że absolutnie polskie sądy nie miały prawnych podstaw, by odmówić rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Więc ta nasza krytyka nie jest krytyką internetowych ekspertów, facebookowych znawców prawa. To jest krytyka oparta Na orzeczeniu i jego uzasadnieniu, orzeczeniu wydanym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Tak jak zgodziliśmy się z orzeczeniem w 2004 roku, w tej jego prawnej treści, tak i z powagą przyjmujemy to, które wydane zostało w marcu ubiegłego roku. Ja sobie przypominam nawet, że od razu po ogłoszeniu tego wyroku przez Sąd Najwyższy, no też się ukazały opinie prawne, między innymi w czasopiśmie wydawanym przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, które jednoznacznie pokazywały, że tu sąd się tak zapędził w kozie róg, że ta argumentacja się tym razem we Strasburgu już nie obroni.
Który jakby przykrył nasz sukces, bo myśmy wtedy mieli dwie rejestracje, czyli w pierwszej i w drugiej instancji. I wtedy wyskoczył list do Putina, gdzie myśmy dostali rykoszetem tego listu, bo ludzie nie znaleźli informacji o tym stowarzyszeniu, które nie istniało. I zaszli do nas, czy to z pogróżkami nawet wydzwaniać, że co my robimy. I nie wiem czy to też nie miało potem wpływu na orzeczenie Sądu Najwyższego, że to było łączone. Z tymi środowiskami właśnie narodowości śląskiej, bo to było między właśnie orzeczeniem Sądu Najwyższego, a naszą rejestracją w drugiej instancji, gdzie dzwoniono do nas i wyzywano od właśnie putinowców i innych, którzy mają jakieś niecne cele wobec Polski. A to nie było w ogóle z nami powiązane, tylko no właśnie ja nigdy się nie mogę domyślić, jakie są cele naszego byłego znajomego, zresztą wspólnego, który od lat próbuje, ale jakoś dosyć cały czas nieudolnie tych rejestracji i wprowadzając też taki błąd, bo część ludzi nawet nie ma świadomości chyba,
Bo przypomnijmy, że w 2014 roku po naszej pierwszej likwidacji przez Strony Najwyższe było takie społeczne poruszenie, jeszcze wtedy z śp. Kazimierzem Kucem, zbierania podpisów pod uznaniem Ślązaków jako mniejszość etniczną. Tam nazbierano w ciągu 3 miesięcy 140 tys. podpisów. To trafiło jako projekt obywatelski do Sejmu i niestety zostało po kilku latach zmielone brzydko. Ale to jest mocny mandat, który pokazuje, że Ślązacy swoją robotę wykonali. My spokojowo doprowadziliśmy do tego pozytywnego zakończenia, przestrzegając wszystkich przepisów prawnych.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🎙Poniedziałek - startujemy!🎙▶Dlaczego Ślązacy musieli czekać ponad ćwierć wieku na rejestrację stowarzyszenia, które chce pielęgnować śląską narodowość?▶Co porabiają sędziowie Sądu Najwyższego, którzy w roku 2013 uznali Ślązaków za separatystów?▶Czy mniejszość niemiecka w województwie opolskim przeprosiła się ze śląskością?▶Kto w imieniu Ślązaków pisał list do Putina i czym się to skończyło?💛💙Odpowiedzi na te pytania poznacie już w poniedziałek, o godzinie . Gościem pierwszego odcinka Podcastu Ruchu Autonomii Śląska będzie Pejter Długosz - człowiek, który wygrał z państwem polskim w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.
Podoba Ci się? Subskrybuj kanał na Spotify i Youtube, polub, udostępnij, a jeśli chcesz pomóc w realizacji kolejnych odcinków, zostań naszym patronem w serwisie Patronite!