Mentionsy Mentionsy
Podcast Ruchu Autonomii Śląska
Podcast Ruchu Autonomii Śląska

Co dalej z narodowością śląską? Pejter Długosz u Jerzego Gorzelika w Podcaście RAŚ

19.05.2025 ·54 min 16 s

🎙Poniedziałek 18:00 - startujemy!🎙▶Dlaczego Ślązacy musieli czekać ponad ćwierć wieku na rejestrację stowarzyszenia, które chce pielęgnować śląską narodowość?▶Co porabiają sędziowie Sądu Najwyższego, którzy w roku 2013 uznali Ślązaków za separatystów?▶Czy mniejszość niemiecka w województwie opolskim przeprosiła się ze śląskością?▶Kto w imieniu Ślązaków pisał list do Putina i czym się to skończyło?💛💙Odpowiedzi na te pytania poznacie już w poniedziałek, o godzinie 18:00. Gościem pierwszego odcinka Podcastu Ruchu Autonomii Śląska będzie Pejter Długosz - człowiek, który wygrał z państwem polskim w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.Podoba Ci się? Subskrybuj kanał na Spotify i Youtube, polub, udostępnij, a jeśli chcesz pomóc w realizacji kolejnych odcinków, zostań naszym patronem w serwisie Patronite!

Zakończyło się to wszystko w 1998 roku oddaleniem kasacji przez Sąd Najwyższy i pozostawała już tylko ścieżka do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W 1998 roku skarga na decyzję polskich sądów została przez ZLNH złożona. Po trzech latach Izba IV Sekcji Trybunału wydała orzeczenie, które dla wnioskodawców, a więc dla nas, bo nie ukrywam, że także wśród nich byłem, było niekorzystne. Odwołano się wtedy do Wielkiej Izby Trybunału i to też było historyczne wydarzenie, ponieważ to była pierwsza sprawa przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej, która toczyła się przed tą izbą.

Wobec decyzji Sądu Najwyższego i następnie sądów niższej instancji, bo ta sprawa została jakby skierowana do tych sądów przez Sąd Najwyższy, znowu otwierała się ścieżka w zasadzie jako jedyna do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. No i tą ścieżką założyciele sąd podążyli. Pod kierownictwem obecnego tutaj Pejtera Długosza i doradcy prawnego Waldemara Murka, który tę sprawę od pewnego momentu koordynował jako ekspert. No i sprawa trwała, bo dopiero 14 marca ubiegłego roku, 2024 roku, a więc po siedmiu latach, Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał skargę sąś.

Zwracam uwagę, że ten okres rozpatrywania sprawy w stosunku do sprawy ZLNŚ znacząco się wydłużył, w czym nie należy się doszukiwać żadnej złej woli. Po prostu zapewne kolejka do Trybunału jest dzisiaj dłuższa. Jak zdążyli się Państwo zorientować, rzeczywiście była to bardzo, bardzo długa droga. Tym bardziej należy docenić to, że wreszcie się udało i niewątpliwie determinacja naszego dzisiejszego gościa znacząco się do tego przyczyniła. Zacznę może od tego, dlaczego upłynął ponad rok od decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do zebrania delegatów, które dopiero umożliwia wznowienie działalności przez Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej.

Po decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przesłaliśmy to postanowienie do KRS-u opolskiego, ponieważ w prawie o stowarzyszeniach jest ścieżka likwidacji stowarzyszenia, a nie za bardzo opisana ścieżka delikwidacji, nazwijmy to na razie tak w cudzysłowie. Krajowy Rejestr Sądowy odpisał nam, że w zasadzie po tej decyzji mamy wrócić do normalnej działalności, jakby nic się nie stało, czyli walne zebranie delegatów ma wybrać nowy zarząd, walne zebranie delegatów ma uchylić likwidację i wycofać likwidatorów, którym razem z Wojtkiem Glęckim przez kilka lat byliśmy. No, ale żeby to się mogło wydarzyć, to musieliśmy ten cały proces taki już biurokratyczny przejść od nowa, czyli żeby móc wybrać delegatów, to musieliśmy wszystkich członków zapisanych do 2015 roku, bo do tego roku mogliśmy ich przyjmować, poinformować, że mogą do końca roku kalendarzowego, zgodnie ze statutem, zapłacić składki członkowskie i na tej bazie możemy stworzyć listę delegatów, czy potencjalnych delegatów, ile z którego miasta może być wybranych,

Oczywiście to należy zdementować. Istnieją prawne procedury, którym należy sprostać, a pewną zasadą ruchu śląskiego od początku jego działania w III Rzeczpospolitej jest przestrzeganie litery prawa. Teraz pytanie zapewne trudniejsze czy wymagające dłuższej odpowiedzi i głębszych analiz. Mianowicie, co tak naprawdę zmieniło się w ciągu tych dwudziestu paru lat, które minęły od pierwszej próby rejestracji stowarzyszenia, które reprezentowałoby osoby narodowości śląskiej? Dlaczego nie udało się zarejestrować Związku Ludności i Narodowości Śląskiej, a udało się zarejestrować Sąś?

Ja mogę wyrazić pewne przypuszczenie, że sprawa ZLNŚ wręcz przyczyniła się do przyspieszenia prac nad taką ustawą. Zatem polskie prawo nie definiowało mniejszości narodowej, a rzeczywiście w statucie ZLNŚ znajdował się paragraf, który mówił o tym, że stowarzyszenie jest stowarzyszeniem śląskiej mniejszości narodowej. No i zachodziły ze strony państwa polskiego uzasadnione obawy, że takie stowarzyszenie mogłoby później zgłosić komitet wyborczy, który na mocy tylko i wyłącznie tego statutu korzystałby z przywileju wyborczego, a więc zwolnienia Zatem można powiedzieć, że sprawa ZLNŚ obnażyła luki w polskim prawie, ale właśnie te obawy państwa polskiego zostały uznane przez Trybunał w Strasburgu.

Wyraźnie w orzeczeniu Trybunału zaznaczono, że Nie rozstrzyga on w kwestii istnienia czy nieistnienia narodowości śląskiej. Natomiast gdyby założyć, że taka nie istnieje, no to sam ten statut mógłby rzeczywiście powodować uzyskanie przywileju, który z punktu widzenia państwa polskiego byłby nieuprawniony. To była argumentacja zawarta w uzasadnieniu tych orzeczeń w sprawie ZLNŚ. No i rzeczywiście Zmiana tego aparatu pojęciowego z mniejszość etniczna, narodowa, na narodowość wydaje się to być z prawnego punktu widzenia tym kluczowym elementem.

Bardzo konkretnych zapisów przyczepił, a że one w międzyczasie w polskim prawie zniknęły i to było też, to też trzeba ten opolski sąd tu pochwalić, że on bardzo rzeczowo i ta pierwsza i druga instancja podeszła do sprawy i gdyby nie prokuratura, to pewnie nie musielibyśmy do Strasburga się z tą sprawą udawać, bo zarówno w pierwszej i drugiej instancji w Opolu był wydany pozytywny, pozytywna decyzja w sprawie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląska. Komplementujesz tutaj sądy opolskie i słusznie, ale pozostaje jeszcze kwestia Sądu Najwyższego, który tak naprawdę przesądził o tym, że trzeba było... To była katastrofa. Tak, ja sobie przypomniałem przed naszym spotkaniem orzeczenie i uzasadnienie orzeczenia.

Który chyba nie licuje z powagą instytucji jaką jest Sąd Najwyższy. I mieliśmy również straszenie separatyzmem. Co prawda w trochę zawoalowanej formie, ale pojawiły się tam takie akcenty. I nie wiem czy prześledziłeś losy sędziów, którzy się podpisali pod tym wyrokiem? O widzisz, ja sobie zadałem ten trud, ale rozumiem, że to niekoniecznie musi być pasją innych obserwatorów życia politycznego na Górnym Śląsku. Otóż przewodniczący składu, pan Kazimierz Jaśkowski przeszedł w stan spoczynku w 2014 roku, czyli wkrótce po Po wydaniu tego nieszczęsnego orzeczenia, ja zwracam uwagę na to, że mamy do czynienia z momentem przed przyjęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w Polsce, przed reformami czy deformami, jak niektórzy mówią, ministra Ziobry.

Czy sędziowie, którzy ulegają naciskom konkretnych partii politycznych, konkretnych polityków, bardziej uchybiają praworządności niż ci, którzy ulegają naciskom większości? Bo możemy odnieść wrażenie, że... To orzeczenie Sądu Najwyższego z 2014 roku odpowiadało na pewne zapotrzebowanie społeczne. Brak przyzwolenia na to, żeby nas, Ślązaków, postrzegać jako odrębną grupę narodowościową zyskał pewną sankcję w niezbyt szczęśliwych, z prawnego punktu widzenia, wypowiedziach Sądu Najwyższego. Część naszych widzów i słuchaczy może się oburzyć, że my, żaden z nas nie jest prawnikiem, pozwalamy sobie na taką krytykę orzeczenia Sądu Najwyższego, ale ja przypomnę, że my mamy za sobą już orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które było jednoznaczne.

No i z którego wynika, że absolutnie polskie sądy nie miały prawnych podstaw, by odmówić rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Więc ta nasza krytyka nie jest krytyką internetowych ekspertów, facebookowych znawców prawa. To jest krytyka oparta Na orzeczeniu i jego uzasadnieniu, orzeczeniu wydanym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Tak jak zgodziliśmy się z orzeczeniem w 2004 roku, w tej jego prawnej treści, tak i z powagą przyjmujemy to, które wydane zostało w marcu ubiegłego roku. Ja sobie przypominam nawet, że od razu po ogłoszeniu tego wyroku przez Sąd Najwyższy, no też się ukazały opinie prawne, między innymi w czasopiśmie wydawanym przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, które jednoznacznie pokazywały, że tu sąd się tak zapędził w kozie róg, że ta argumentacja się tym razem we Strasburgu już nie obroni.

Ja też się pojawiłem gdzieś w tej orbicie Ruchu Śląskiego właśnie przy okazji procesu w Strasburgu I. Przy okazji pierwszego spisu, gdzie to było prowadzone też, że Śląsacy mają prawo deklarować narodowośląską. Więc myślę, że ona była takim aktywizatorem dla wielu wtedy ludzi, wtedy młodych. Dzisiaj już jednak jesteśmy 20 lat starsi. Ale wiele osób, które wtedy się zaangażowało do dzisiaj w Ruchu Śląskim jest. Może już nie w konkretnych organizacjach, ale cały czas na polu śląskości działają i tworzą czy to śląską literaturę, czy inne rzeczy. Więc to był taki ważny moment aktywizacji obywatelskiej wśród Ślązaków.

Naszej sprawy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Więc to co my mogliśmy wykonać jest zrobione i teraz czekamy na zauważenie tego przez polityków w Polsce. Ja wiem, że gdzieś jest ta obietnica języka regionalnego na razie na tapecie, bo to było w tej słynnej setce Co dalej z narodowością śląską? Pejter, Gorzelika, Jerzy, European Court of Human Rights, Strasbourg.

Tak pewny jak niektóre środowiska. Czy może należy wrócić do mniejszości etnicznej? Ja uważam, że to jest zdecydowanie lepsze rozwiązanie. To też od razu przy rejestracji spotkaliśmy się wtedy ze środowiskiem kaszubskim, z kaszebską jednotą, czyli tam, gdzie jest ten język regionalny i oni przestrzegali nas przed tą ścieżką. Jednak nie dać się zwieść z tym łatwym rozwiązaniem, no bo one są najłatwiejsze do wprowadzenia na systemie prawa, skupiewanie tych rozwiązań. Ponieważ tam można się uczyć języka, jako właśnie języka regionalnego, Ale dla wielu dzieci jest to kolejny język obcy, ponieważ nie można mówić o tożsamości, o kulturze, o historii w ramach tego przedmiotu i dzieci nie czują, dlaczego one mają się tego kaszubskiego uczyć, że to nie jest ich język swój, ojczysty, tylko że to jest jako język dodatkowy, kolejny przedmiot w szkole, który jest do wykucia.

Jak mniejszość niemiecka zapatruje się na kwestie ewentualnego uznania śląskiej mniejszości etnicznej i na postulaty ruchu śląskiego? Sama mniejszość, jej postrzeganie trochę ewoluuje, niestety raczej na dołach niż wśród kierujących, bo o ile ostatnio pojawiło się tag dla języka śląskiego, właśnie gdzieś słyszałem, że mniejszość nigdy nie negowała potrzeby uznania śląskiego za język regionalny, To nadal jest stanowcze nie dla mniejszości etnicznej, ponieważ oni też się uważają za Ślązaków. Oczywiście mają prawo, jak najbardziej są Ślązakami na poziomie regionalnym, ale my tu gdzieś odwołujemy się do tej etniczności czy narodowości i wokół tego tworzymy pojęcie mniejszości etnicznej.

I myślę, że tu się szybko to nie zmieni, że właśnie o ile próbują zagospodarować język śląski, no bo tak naprawdę to oni go dają więcej niż używają języka gotego, więc to jest naturalne, że gdzieś ten język śląski próbują w tej chwili zagospodarować i też być przygotowani na ewentualne chyba zmiany w prawie. Zresztą to też wynikało z rozmowy, którą z Zbyszkiem Rokitą przeprowadzałem, który na potrzeby swojej nowej książki rozmawiał właśnie z przewodniczącym Rafałem Barkiem i mówił, że tam właśnie było takie stanowcze nie dla mniejszości etnicznej, a tak dla języka śląskiego. Choć to też ewoluuje, bo pamiętam, że kilkanaście lat temu nawet w kwestii języka śląskiego były ogłoszone obawy, że w województwie opolskim będziemy musieli się gołdać tak, jak w Katowicach gołdają, więc takie powtarzanie rzeczy, takich strachów.

I teraz warto to odnieść jakby do dwóch jeszcze, dwóch badań. Możemy potraktować wybory do sejmiku jako badania, tak. Ostatnie wybory do sejmiku to taki zabieg mniejszości niemieckiej polegający na... Rebrandingu już właśnie pod Śląskość. Tak, rebrandingu pod Śląskość, Komitet Wyborczy Wyborców Śląscy Samorządowcy. On zdobył 53 338 głosów w województwie opolskim. Czyli można by powiedzieć, że niewiele mniej niż było deklaracji... Narodowości niemieckiej. Ale pamiętajmy, proszę Państwa, spis był powszechny. Teoretycznie objął on ogół ludności, także osoby, które nie mają praw wyborczych. Natomiast frekwencja w wyborach do sejmiku województwa opolskiego wyniesła 46,5%.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.