7x07: Czy przeszarżowaliśmy?
Jarek „ElJarek” Chomczyk i Maciej „Leszczu” Leszczyński omawiają wygrany mecz z Marsylią pod względem gry (1:15), sędziowania (26:18) oraz posadzenia Viníciusa na ławce (36:43). Zapraszamy do wysłuchania naszych opinii.
Cześć! Witam Was w siódmym odcinku siódmego sezonu podcastu portalu RealMadrid.pl. Ja nazywam się Jarek Chomczyk i dzisiaj razem z Maciejem Leszczyńskim omówimy mecz z Marsylią pod względem gry, sędziowania i posadzenia Viniciusa na ławce. Zapraszamy do wysłuchania naszych opinii. Tak się może!
Wracamy po meczu Ligi Mistrzów z Marsylią, który omówimy z Maciejem. Dzień dobry. Dzień dobry. Nagrywamy w środowe południe po wygranym 2-1 meczu z Marsylią. Podzieliliśmy agendy na trzy części. Gra sędzia Vinicius, czyli taki standardzik. Jakby sztuczna inteligencja podsumowałaby nasz podcast, to pewnie wskazałoby, że to trzy filary podcastu, trzy główne tematy. Może jeszcze rozmowy o Carlo Ancelotti, ale to już logicznie jest tego coraz mniej. Zacznijmy od gry. Pytanie wyjściowe do Ciebie. Sam Czabia Alonzo mówi, że to było fantastyczne pół godziny, bardzo dobre. Dziennikarz mówi mu i on tam kiwa głową, zgadza się, że taki real chce oglądać, że to jest wizja i kierunek, ale na przerwę schodzimy z remisem 1-1, no i tak ledwo, nie ledwo wyciągamy to zwycięstwo. Co się stało? Czy przeszarżowaliśmy na starcie tego meczu i za to na samym końcu prawie zapłaciliśmy dosyć dużą cenę, jak na te rozgrywki i fazę ligową Ligi Mistrzów.
No jako że jesteśmy już po spotkaniu, fajnie jest być mądrym oczywiście po fakcie, więc po fakcie ja sobie mogę stwierdzić, że przeszarżowaliśmy nie pod względem intensywności, ta intensywność była na bardzo wysokim rzeczywiście poziomie, na powiedziałbym nieosiągalnym przez 90 minut i to jest oczywiste, zresztą też mamy doświadczenie z poprzednich sezonów, że nawet o te momenty czasami było bardzo trudno. Na tym etapie w zeszłym sezonie na przykład bardzo mocno cierpieliśmy ze Stuttgartem, Dzisiaj mamy pierwszą rocznicę tego meczu i myślę, że do dzisiaj nawet pamiętamy to spotkanie, że tam Thibaut Courtois musiał wyczyniać cuda, żeby to się udało, żeby udało się wygrać 3-1 ze Stuttgartem wtedy. Natomiast po tym spotkaniu z Marselią mam takie przemyślenie i myślę, że tutaj też pewnie można stworzyć dwa obozy i się podzielić. Ja myślę, że jestem gdzieś tak po środku.
Myślę, że kilka zasad, które my tu zawsze promujemy, piłkarskich, zostało zastosowanych. Rywal też gra, bo był świetny 30-35 minut, nawet Franco miał tę okazję na półpustą bramkę, czy jak to nazwać, w środek strzelił akurat bramkarza w tym doliczonym czasie gry do pierwszej połowy, więc było świetnie i na plus, ale rywal też gra, Marsylia też miała jakiś pomysł, też Greenwood, Obama-Jung też tam robili zagrożenie, wymienili te trzy okazje z jednej pad goal, więc też mieli swoje akcje i tak to gdzieś... Te odczucia są dobre, ale też myślę, że zmartwiło mnie trochę to, jak wyglądało to, że z jednej strony super atak, super okazje, jakbym mógł w ciemno wziąć, że powtarzamy te same okazje, ale jeszcze raz wstawiasz Zodnika w jakiejś tam symulacji, on może kolejny raz uderzyć, to myślę, że zrobiłbym to i że wynik byłby, wręcz powiedziałbym, że na pewno inny, no chociaż widzieliśmy, jak wyszło w tym meczu akurat.
Pamiętam rok temu to starcie Bayern w Barcelonach, a na otwarcie Ligi Mistrzów, czy w drugiej kolejce, że Bayern też grał bardzo odważnie, nawet mógł, moim zdaniem mógł wygrać, bo tam dostali Lańsko, ale ta pierwsza połowa była bardzo równa, obie drużyny się spychały, dosłownie czasami wszyscy stali tylko w środkowej strefie, no ale na końcu Bayern dostał... lanie, a można, no nie wiem czy tak samo, ale podobnie Kompany do tego podchodził i zastanawiam się, jak to może wyglądać z wielkimi rywalami, gdy już Marsylia pokazała pewne braki w tej obronie i mówię, ja też jestem super zachwycony, fajnie gra w ataku, były okazje, były jakieś indywidualne sytuacje, ten pressing faktycznie dobrze działał, nawet Kylian, Kylian nie zawsze, bo już widzę, że są pochwały, że już jest super, że wszystko, problem rozwiązany, że Carlo był winny, nie do końca tam zawsze było super, ale też mógł się podobać, odbieraj piłkę, szczególnie te pierwsze pół godziny,
poza tymi tam dwoma, trzema wypadami Marsylii, ale zastanawiam się, jak to może wyglądać w tych wielkich meczach i to doprowadza mnie do myślenia, jaka jest data ważności tego projektu w tym względzie. Czy ten klasyk będzie już i co odpowiedział Xabi, bo zacząłem, że padło to pytanie. On odpowiedział, że za 3-4 miesiące będzie lepiej. Nie powiedział, że 3-4 miesiące to jest ta data, że już będzie mógł być rozliczany w pełni, ale powiedzmy gdzieś tam w myślach, jak liczysz to, że to być może dopiero super puchar będzie, tym takim prawdziwym, prawdziwą granicą do oceniania sytuacji tej, czy oceniania pracy Chabiego. No i tu ja pozostawię tu tylko to przemyślenie z takim pytaniem do Ciebie, też do słuchaczy. Ty nie musisz odpowiedzieć teraz, słuchacze sobie też mogą myśleć o tym, czy wziąłbyś w ciemno porażkę w klasyku, ale na przykład Real zostaje liderem, czy o punkt, czy o dwa, ale przegrywa ten klasyk.
I to oczywiście była ta czerwona kartka dla Hausena. Natomiast w tym meczu z Marsylią, ten punkt zwrotny bardzo trudno było znaleźć. To znaczy, no... Nic się takiego nie wydarzyło, a Real zaczął grać gorzej. I to mnie rzeczywiście ciekawi, w tym sensie jaka jest też diagnoza trenera, czy chodzi wyłącznie o to przeszarżowanie, bo rzeczywiście wyglądało to, jeszcze się odniosę do tego meczu z Marsylią, wyglądało to bardzo dobrze pod względem pressingu i pod względem nie tylko tego, że Real podbiegał i przeszkadzał, tylko podbiegał i zabierał piłkę. To było coś bardzo dobrego, zresztą 16 takich przejęć w tej najgroźniejszej ofensywnej tercji. 7 aż prowadzących prosto do strzału, 41 strat Marsylii na własnej połowie.
No to są liczby, które muszą imponować i pod tym względem jestem zadowolony z tego, co Real robił, ale tak jak właśnie myślę sobie, co zresztą słusznie podkreśliłeś o tych indywidualnych w cudzysłowie wyczynach naszych obrońców. Myślę, że trochę brakowało tutaj tej intensywności właśnie w drugiej fazie akcji Marsylii, czyli ci obrońcy, którzy potencjalnie popełniali błąd, czyli właśnie czy Carvajal właśnie przy tej sytuacji Wea, czy Militao przy Obameyangu, oni byli zostawieni w obu tych sytuacjach zupełnie jeden na jednego. Oczywiście obrońcy Realu Madryt muszą sobie często radzić w takich sytuacjach. O tym mówił Fabio Cannavaro, wspominający sytuację z 2006 roku, jaki był zaskoczony, kiedy przyszedł do Realu Madryt. Lata mijają, to się nie zmienia.
Nie wiem też jaki Real Madryt chciałbym zobaczyć, bo mnie nie zależy zupełnie na tym, żeby zabierać Barcelonie piłkę i pokazywać, że patrzcie, jesteśmy też w stanie mieć 60% posiadania piłki. Mam to totalnie gdzieś. Dużo bardziej interesują mnie inne statystyki, poza nawet statystyką oczywiście strzelonych goli. Ale sądzę, że zmierzamy dokądś. Myślę, że piłkarsko Marsylia była lepsza niż Real Sociedad nawet. Jestem trochę zaskoczony, jak bardzo była też bezzębna w samej końcówce. No ale tutaj znowu też trzeba podkreślić Real, że mimo wydaje się problemów fizycznych w drugiej połowie... Już kiedy graliśmy przy 2-1, nadal w osłabieniu oczywiście, no Marsylia nadal nic nie tworzyła. I według mnie to się trochę powtórzyło z tym, co działo się w meczu z Realem Sociedad.
Z Realem Sociedad oczywiście wszedł m.in. Fran Garcia, wszedł Asensio, zaczęliśmy dużo bardziej patrzeć na obronę. i Sociedad według mnie nie stworzył przy tym ustawieniu zbyt wiele i Marsylia też wtedy, kiedy Real bronił już tego prowadzenia, Marsylia też nie tworzyła tak wiele, kiedy Real mógł zrobić ten krok do tyłu trochę świadomie, trochę bardziej świadomie. Nie było tak źle, jak wtedy, kiedy było właśnie 1-1, Real niby się rzucił, niby się chciał rzucić, ale nie do końca się rzucał na rywala i te dziury w obronie się rzeczywiście pojawiły. Trzy przemyślenia szybkie do tego, co powiedziałeś. Czy ty byś chciał zabierać piłkę Barcelonie, to ty możesz chcieć, ale masz trenera, który tego chce i przynajmniej nic na dzisiaj nie wskazuje, że coś zmieni. Zobaczymy, po drodze będzie Atletico czy Villarreal, zobaczymy jak tam będziemy grać, bo Villarreal też rozumiem, że klepie, zobaczymy jak do tego podejdziemy.
Co do obrońców, druga kwestia. Obrońcy zostawiani sam na sam. Tak wygląda jak grasz pressingu. Ja sam nie jestem fanem takiego, wiesz, turbopressingu. Bardzo lubię Czabiego, życzę super, żeśmy wygrywali, to wszystkim będzie super i dla nas, dla portalu, dla kibiców, wszyscy będzie super. ale nie jestem fanem i też dlatego pamiętasz wiosną cała ta debata, nawet nie w Madrycie, ale w Barcelonie, czy do utrzymania jest gra Barcelony w Lidze Mistrzów, żeby dojść do końca z taką grą, gdzie wychodzisz i jesteś pod ich linią końcową i tam dwóch, trzech obrońców zostaje właśnie na gości z tych już Interów czy Paryżów, którzy no sami potrafią cię po prostu ograć. I nic więcej. Co do jeszcze trzecia kwestia, czy trochę Real podupadł fizycznie, to chyba Xabi, nie jest to na 100%, ale to kojarzę, że ktoś powiedział, powiem, że Xabi, może będę musiał to potem odwołać, że Marsylia po prostu na drugą połowę wyszła trochę...
bliżej siebie, nie chciała tak właśnie atakować, bo widziała, że ma dobre wyjścia, że jakieś wyjście też na pewno będzie miała, że jest 1-1, czuła się pewnie, widziała szansę, ale musiała też zagrać trochę lepiej w obronie, więc wybrali lekkie cofnięcie, ale ciągle mieli te szanse, więc taka była tam diagnoza, wydaje mi się, że Czabiego, ale ktoś tak powiedział z uczestników meczu, więc taka była ta diagnoza, wydaje mi się Czabiego. Tak, też mi się tak wydaje. Czytałem te wypowiedzi pomeczowe i faktycznie kojarzę, że takie słowa padły. Odniosę się do tego zabrania piłki Barcelonie, bo wiadomo, nie chodzi mi o to, żeby pozwalać Barcelonie na to, żeby cały czas tę piłkę miała. Rozumiem, że filozofia Czabiego obecnie w Realu Madryt jest taka, żeby rzeczywiście zabierać tę piłkę, ale nie dla samego posiadania piłki, tylko po to, żeby krzywdzić rywala. I to widzieliśmy w tej pierwszej połowie meczu z Marsylią.
Więc... Odnoszę się do tego, że myślę, że to zobaczymy, to znaczy te momenty wysokiego pressingu, sądzę, że może trochę bardziej wyważone niż w meczu z Marsylią, no bo wiemy, że Barcelona też może cię zabić, jak zostawisz tego Lamina, jeżeli będzie zdrowy, jeżeli zostawisz Lamina jeden na jednego z obrońcą, no to wiadomo, że może z tego wyjść gol, po prostu. Zresztą zostawisz Rafinie czy Lewandowskiego, też może wyjść z tego gol. Umówmy się, że obrona Realu na tę chwilę nie jest też taka, że mamy tam najlepszego stopera na świecie, zwłaszcza w grze defensywnej, bo mam wrażenie, że i Militao i Hausen są chwaleni obecnie za trochę inne rzeczy. To znaczy Militao jest chwalony chyba też nadal trochę przez pryzmat tego, że wraca po bardzo ciężkiej i długiej kontuzji, ale też po Marceli już go aż tak bardzo nie pochwalimy.
I rzeczywiście zgadzam się, że wtedy kiedy ci obrońcy zostają jeden na jednego, no wynika to z pressingu, zazwyczaj wynika to z nieudanego pressingu oczywiście, że ta piłka w ogóle może być na przykład tak posłana z własnej połowy, ale no tutaj też muszę ja sam posypać głowę popiołem, bo akurat sytuacja... z udziałem Militao i Obamayanga wzięła się z tego, co pamiętam, z wybicia bramkarza Marsylii po prostu przed siebie. Z ręki, dalekie kopnięcie nogą i wyszła ta sytuacja jeden na jednego. Też bardzo dobre wybicie bramkarza. Po prostu apelujemy często, żeby docenić też rywala. Myślę, że bramkarza Marsylii też można docenić z tego powodu. Z innego nie trzeba, ale to przy sekcji sędziowskiej pewnie. No ale sądzę, że tutaj rzeczywiście trudno było zabrać Marsylii tę okazję na wcześniejszym etapie.
Jest wynik okej, w sensie jest 0-0, nie ma jeszcze dramatu. pobaw się z tą piłką 5 minut, to znaczy, no nie 5 minut, ale pozwól sobie też przyzwyczaić się do tej piłki na nowo, odzyskać pewność siebie i zacznij grać. Tutaj ewidentnie według mnie chodziło o brak pewności siebie, bo Arda dostał, może nie, nie wiadomo jak dobrą piłkę od Hausena, ale to była piłka po prostu na zgranie z pierwszej piłki prawą nogą. Wiem, że Arda jest oczywiście lewonożny, ale nie ma prawa zrobić czegoś takiego, co zrobił i podarował tego gola. Myślę, że to też warto podkreślić, że mimo, że Real... tak różnie w dalszej fazie sobie radził z tym własnym pressingiem, to znaczy Marcelia dość łatwo zaczęła wychodzić po prostu poza tę pierwszą linię Realu, no to gol padł po prostu po indywidualnym błędzie.
Co do samej decyzji, no rzeczywiście piłkarz Marceli podpiera się już prawą ręką i... On tej lewej ręki właściwie do niczego za bardzo już nie potrzebuje, bo i tak nawet jeżeli upadnie na ten bark czy coś, no nic mu się nie stanie. Nie jest to taki must have, że tak powiem, przy upadku, zwłaszcza, że on już tam szorował czterema literami po murawie. Sądzę, że koniec końców potężnego pecha miał obrońca Marsylii. dlatego, że on wiedział, co się święci. On czuł, że ta piłka zaraz go trafi w rękę i starając się ją odsunąć, on ją jakby, nie wiem czy kozią, to jest odpowiednie słowo, ale on ją jeszcze podbił ruchem ręki, czy odbił ruchem ręki. I mam wrażenie, że to właśnie najbardziej mu zaszkodziło, bo mam wrażenie, że gdyby on tak sunął sobie tą ręką gdzieś tam po ziemi i by trafił w rękę, no to sędzia by powiedział, no okej, podpierał się.
No ale miał wtedy ręce bliżej ziemi i piłka trafiła w tę rękę i rzut karny był odgwizdany, więc myślę, że tutaj też trzeba rozdzielić to, że to nie jest tak, że zawsze kiedy robisz interwencję w obronie i masz te ręce gdzieś bliżej murawy, to że zawsze możesz sobie tym usprawiedliwić brak przewinienia. No po prostu czasami to przewinienie w dalszym ciągu Możesz popełnić i nadal jeżeli robisz wślizg z rozłożonymi rękoma na boki, no to może być pozycja nielegalna, kiedy piłka trafi cię w rękę. Więc ja też to akceptuję i myślę, że zaakceptowałbym w drugą stronę. Staram się wyobrazić, co jeżeli taki wślizg zrobiłby Dani Carvajal. No i myślę, że nie mógłbym chyba mieć pretensji, gdyby arbiter podyktował rzut karny po czymś takim, więc też daleko mi do takich słów, jak na przykład powiedział właśnie trener Marsylii, że to jest trochę wstyd.
żaden problem, bo po prostu zarobią i rozwiążą ten problem. Nawet, nie wiem, ktoś przyjdzie kolejnego, no będzie rok kontraktu został, jeśli nie podpisze, więc może stojak za Cristiano to może być nawet dużo, no ale ktoś przyjdzie, kupi, to się rozwiąże. Czy to jest to wypychanie, czy to jest też jakiś tam przekaz klubu, że dzisiaj Kylian ma jeszcze 4 lata kontraktu i jest, wiesz, tym liderem, Vinicius nie chce podpisać, więc na razie jesteś jakby w drugim szeregu? Może, może, nie wiem. Obiektywnie nie potrafię powiedzieć, jaki jest poziom Viniciusa, bo mam zbyt wiele uczuć do niego, powiedzmy, zbyt wiele jest między nami historii i przy tym uważam, że mówienie, że ma słaby początek sezonu, gdy rozstrzygnął liczbowo, jak policzę tę Marsylię i ten Karny, oczywiście ktoś powie, że nic on tam takiego nie zrobił, ale wziął udział w tej akcji, w Excelu będzie, że rozstrzygnął liczbowo 3 z 5 meczów, no to mogę też w tej debacie być i powiedzieć, że nie jest chyba aż tak słabo.
Ja nadal uważam, że tam też charakterologicznie coś przestało się zgadzać, bo rozumiem te wątpliwości co do Winniego, że nie zawsze zachowywał się w sposób najmądrzejszy na boisku, ale myślę, że od kiedy on się uspokoił na boisku pozasportowo, kiedy przestał dyskutować z sędziami, z rywalami, przestał się awanturować... przestał, nie wiem, jakieś gesty wykonywać do kibiców, to, że on po prostu został przez to słabszym piłkarzem. I to mnie trochę boli i to jest pewnie trochę zaskoczenie dla wielu, którzy apelowali o to, żeby Winicus skupił się na grze w piłkę, przestał robić wszystko pozostałe, a gry w piłkę nadal... na tym najwyższym poziomie nie ma i nie ma tego powrotu do tej topowej dyspozycji, ale właśnie tak jak sobie ustalaliśmy agendę na ten podcast, no i oczywiście musiał się tam pojawić Vinicius, ja tak sobie pomyślałem, że właściwie mnie ten skład na Marsylię może nie to, że nie zaskoczył, bo rzeczywiście spodziewałem się Viniciusa w pierwszym składzie.
takie ostateczne, czy ostateczne, no tymczasowe pokazanie, kto jest wyżej w tej hierarchii, a nie ten mecz z Marsylią, mimo że oczywiście to był bardzo ważny mecz pierwszy Liga Mistrzów, Bernabeu, wieczór, wszystko fantastyczne, ale no dla mnie to nie jest tak, że ta rywalizacja jest obecnie przez Rodrigo wygrana, dla mnie nadal jest tam w okolicach 50-50 i dla mnie to jest ok i w kolejnym meczu jeżeli Vinicius zacznie no to Rodrigo wejdzie z ławki i obaj też znowu dostaną te swoje minuty żeby pokazać na jakim są poziomie i chciałbym oczywiście życzyłbym sobie tego żeby ta rywalizacja była na jeszcze wyższym poziomie no bo na razie ani jeden ani drugi mnie aż tak bardzo nie przekonują ale też myślę warto podkreślić to co ty powiedziałeś że Vinicius w tych swoich momentach że inaczej że w tym sezonie też miał te swoje momenty one nie były tak efektowne jak w tym najlepszym jego sezonie
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.