odc. 6 - o patodziennikarzach
Prasa jest w odwrocie, coraz mniej osób kończy dziennikarstwo, a ostatnio widzimy, że dziennikarzy coraz więcej! Szczególnie na spędach skrajnej prawicy i antyszczepionkowców, oraz w sądach - na rozprawach oskarżonych "kamratów" i im podobnych. Skąd ten fenomen? Otóż wystarczy 100 zł, by stać się posiadaczem "legitymacji prasowej". Sprzedaje je chociażby Grzegorz Niedźwiedzki, prezes Trybunału Narodowego. A właściwie to stowarzyszenia pod tą nazwą. Grzegorz z rodu Niedźwiedzkich ubiera togę, zakłada na szyję łańcuch i w towarzystwie podobnych mu "sędziów" wydaje wyroki. W swojej kuchni. Ostatnio skazali Zbigniewa Ziobrę na 15 lat więzienia. I podobni do tychże "sędziów" są ci "dziennikarze". Nie matura, lecz chęć szczera... i dotychczasowi pracownicy budowalni, kryminaliści, czy kosmetyczki zostają przedstawicielami prasy. Armand 'Armani" Gadecki, Marek "Czujny" Majcher, czy Jacek Porosa to współczesne gwiazdy patodziennikarstwa. Ich specjalnością są awantury w sądach, rozpowszechnianie zmyślonych bzdur i teorii spiskowych, namawianie do zaprzestania leczenia onkologicznego, czy sprzeciwianie się szczepionkom. Są groteskowi w swoim nieudolnym naśladownictwie przedstawicieli mediów, ale jednocześnie szkodliwi i niebezpieczni. Większość z nich ma już zarzuty, albo nawet prawomocne wyroki. O nich opowiadają Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł. Czołówka: Dezerter
To niejaki jeden z tych tzw. dziennikarzy, Marek Majcher, uwielbia w ten sposób straszyć panie w urzędach. I właśnie do tego służą te legitymacje i nagle tych dziennikarzy jest mnóstwo wszędzie dookoła. Taka legitymacja może służyć też do zaspokojenia takich trywialnych potrzeb, jak potrzeba poczucia się ważnym. Taki właściciel nabytej za 100 zł legitymacji dziennikarskiej może pokazywać rodzinie podczas świąt, że jest dziennikarzem, że już przestał pracować na budowie, że w tej chwili jest dziennikarzem antysystemowym. Bo takiego określenia oni zazwyczaj używają. Tak, bo to bardzo ważne, żeby podkreślić, że to są dziennikarze antysystemowi, w odróżnieniu od tych systemowych, czyli wszystkich, którzy byli takimi frajerami, że skończyli jakieś studia dziennikarskie, poszli pracować do normalnych redakcji, przez lata starali się budować swoje nazwisko, swoją pozycję zawodową, swój warsztat, a tutaj wystarczyło 50 złotych od pana Grzegorza Niedźwiedzkiego.
Natomiast bardzo często zdarza się też tak, że te osoby pozornie zgadzają się na to, że nie będą prowadziły transmisji, a następnie, tak jak robi to wielokrotnie Marek Majcher, pozostawiają włączony telefon lub kamerę ustawioną na stojaku. Twierdzą, że one są wyłączone. W rzeczywistości transmitują takie rozprawy i my w takich sytuacjach często składamy zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. No więc zazwyczaj kończy się to tym, że tak jak widziałem niedawno, działo się w Świebodzinie, gdzie przyjechał czujny, czyli Marek Majcher, który wszedł na salę sądową, gdzie było sądzone małżeństwo, które dopuściło się szeregu znieważających komentarzy w internecie.
Oczywiście Marek Majcher występował w ich obronie twierdząc, że oni mieli prawo. Przekonał tych dwoje młodych ludzi, że jego obecność tam im pomoże. De facto moim zdaniem bardzo zaszkodziła, dlatego że już na wstępie pokazała w jaki sposób oskarżeni odnoszą się do sądu i odnoszą się do całego procesu, dlatego że to w ich imieniu niejako Marek Majcher Krzyczał, że nie wolno mu przerywać, on właściwie przerywał sędzi, mówił, że ta ma się zamknąć, w ogóle stwierdził w pewnym momencie, ty chyba uważasz siebie za świętą krowę, a w ogóle to tutaj godło jest nie w takim kolorze jak trzeba, bo pazury orła tam są żółte, a powinny być złote, czy odwrotnie, i tak dalej, i tak dalej.
To widać po działalności takich osób jak Michał Mikulski czy też wspomniany już Marek Majcher, którzy chodzą po ulicach i są w stanie zaczepiać policjantów, znieważać tych policjantów tylko po to, by wywołać reakcję Reakcja nagrana, oczywiście coś się dzieje, jest patostream, będzie go można fajnie zmonetyzować. My zastanawialiśmy się, skąd się wzięło to zjawisko tych patodziennikarzy antysystemowych. I w tym celu przeanalizowaliśmy sobie ich życiorysy. I ku naszemu zdziwieniu okazało się, że Arman Gadecki jeszcze niedawno pracował jako imigrant ekonomiczny w Wielkiej Brytanii. Marek Meicher siedział w zakładzie karnym, a później był w detencji w szpitalu psychiatrycznym.
I co ciekawe, ten, że ta osoba, która dzieje nienawiść, ma wyroki karne za nawoływanie do nienawiści z powodów pochodzenia rasowego, etnicznego itd., wchodzi normalnie do sądów i tam jest traktowany przez sędziów, pokazuje tam swoją własnoręcznie wydrukowaną legitymację prasową i tam jest normalnie, jak normalny dziennikarz, traktowany. Natomiast takim królem patodziennikarzy jest chyba Marek Majcher, czyli słynny czujny. Osoba, która w wyjątkowy sposób przekracza granicę, która praktycznie każdego dnia popełnia kolejne czyny zabronione, kolejne wykroczenia, kolejne przestępstwa.
Zaczyną napaść na prezydenta RP. On wtedy podczas kampanii wyborczej przyszedł na spotkanie wyborcze prezydenta Bronisława Komorowskiego. Marek Majcher, przedstawiający się jako Marek Marecki, najpierw znieważył prezydenta Komorowskiego, a później próbował rzucić w niego krzesłem. Został zatrzymany. No i co ciekawe, został skazany tylko na karę grzywny, dlatego że sąd uznał, że miał w znacznym stopniu ograniczoną możliwość rozpoznania znaczenia swojego zachowania i pokierowania nim. Sąd uznał, że Majcher wtedy był pod wpływem narkotyków i dlatego nie mógł sam panować nad tym, co robi. Natomiast Marek Meicher od tamtego momentu zauważył, że jeżeli będzie mocno nagłaśniał te swoje czyny, a jednocześnie zostanie dziennikarzem, to wiele rzeczy może mu ujść na sucho.
I w tym celu zarejestrował na nieznaną nam osobę, ja sprawdzałem te dokumenty, nie wiem kto to jest, ale Ktoś w Ostrołęce zarejestrował tytuł prasowy pod nazwą Czujny.pl i od tamtej pory Marek Majcher tytułuje się dumnie redaktorem naczelnym portalu Czujny.pl. Prezentując własnoręcznie zrobioną na małej drukarence legitymację prasową. Natomiast to co nas najbardziej poruszyło w momencie kiedy monitorowaliśmy tą działalność Marka Meichera, to jego całkowite poczucie bezkarności i bezczelność. Otóż Mark Meicher wielokrotnie krzywdził swoje własne dziecko.
W sposób, który nie będziemy tutaj opisywać, dlatego, żeby oszczędzić przykrości temu dziecku, które może w przyszłości będzie słuchało tej audycji. To nie przeszkodziło Meicherowi, żeby w tej chwili aktywnie działać w środowiskach, które bronią praw rodziców do tego, by mogli spotykać się z dziećmi. Człowiek, który krzywdził swoje własne dziecko, który krzywdził swojego własnego synka publicznie występuje w tej chwili mówiąc, że jest ofiarą systemu i że bez powodu ograniczono mu dostęp do jego własnego dziecka. To znaczy nie ograniczono mu tyle dostępu, co matka wystąpiła o zakaz zbliżania się Marka Meichera do niej, wyemigrowała z Polski. Nie chcę mówić dokąd, natomiast Marek Meicher ostatnio z pomocą kolegów odgrażał się, że ją znajdzie, bo sam nie może do tego kraju wjechać, natomiast, że koledzy znajdą ją tam i być może ponownie, bo już raz to zrobił, porwie swoje dziecko.
Tymczasem to jest kompletny absurd, Marek Majker powołuje się na prawo prasowe. Prawo prasowe. Artykuł 43 dotyczy zupełnie czegoś innego. Dotyczy sytuacji, w których grozi odpowiedzialność karna za zmuszanie dziennikarza do tego, żeby porzucił dany temat. Nie pisał na dany temat. To dotyczy gruźb wobec dziennikarza albo próby przekupstwa, żeby nie publikował danego materiału albo żeby zaniechał jakiejś właśnie interwencji prasowej. Natomiast nie daje to pewnego immunitetu, tak jak sobie to wyobraża Marek Majcher, nie daje immunitetu dziennikarzowi. Dziennikarz nie jest jakimś wyjętym spod prawa. Tak samo jak każdy inny musi podporządkować się, nie wiem, regulaminowi sądu, kodeksowi postępowania karnego i tak dalej i tak dalej, czego do wiadomości nie przyjmuje Marek Majcher.
Piotr Ulienicki już od roku siedzi w zakładzie karnym i prawdopodobnie posiedzi tam sobie jeszcze długo. Jest nadzieja, że tak samo się wydarzy z Markiem Majcherem, dlatego, że my od pewnego czasu rozmawiamy z jedną z prokuratur w Polsce, żeby właśnie ona została wyznaczona do tego, żeby zebrać te wszystkie Kilkadziesiąt różnych spraw karnych i wykluczeniowych i żeby w końcu zastosować wobec Marka Meichera środki, które usuną go z wolności. Dlatego, że w naszej opinii każdy kolejny dzień przebywania tego mężczyzny na wolności to są kolejne przestępstwa. A jest to o tyle groźne, że my obserwując Marka Meichera zauważamy, że on się coraz bardziej rozhamowuje Staje się coraz bardziej agresywny.
Wczoraj wszedł do przedsionka prokuratury krajowej. Został stamtąd później wyrzucony. Natomiast po wejściu tam odgrażał się, że ma zamiar przeprowadzić jakiś zamach. W związku z tym te jego groźby stają się coraz bardziej realne. A biorąc pod uwagę też, że niedawno próbował dostać się w pobliże Donalda Tuska i został odizolowany przez ochronę od przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Te jego groźby wyglądają bardzo niebezpiecznie. Natomiast Marek Majcher przedstawia się właśnie cały czas jako dziennikarz. W ten sposób udaje mu się w pewien sposób zahipnotyzować nawet doświadczonych policjantów, sędziów, którzy nie wiedzą jak mają się zachować.
No bo mają przed sobą kogoś, kto mówi, że jest dziennikarzem, jest w trakcie interwencji dziennikarskiej. Bardzo sprytnie powołując się na prawo prasowe. Oczywiście tylko na te artykuły, które jest w stanie jakoś zinterpretować na swoją korzyść, bo np. gdyby mówił nie tylko o prawach, ale także o obowiązkach dziennikarzy, no to np. artykuł 12 prawa prasowego mówi wyraźnie, że np. dziennikarz jest zobowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu materiałów prasowych. No to tego na pewno nie robi Marek Majcher. Albo na przykład, że dziennikarz powinien dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów. To także nie Marek Majcher.
I tak dalej, i tak dalej. Natomiast generalnie, bo Markowi Majcherowi chyba poświęcimy oddzielny odcinek podcastu, jest to tych materiałów dotyczących tej postaci jest bardzo dużo i chyba mamy w tej chwili za mało czasu, żeby przedstawić jasno całą drogę od kryminalisty do patodziennikarza. Natomiast cały problem tychże patodziennikarzy polega na tym, że w gruncie rzeczy w Polsce oni mają prawo przedstawiać się jako dziennikarze, bo zawód dziennikarza w Polsce nie jest w żaden sposób chroniony i nie jest w żaden sposób uregulowany. Każdy może się ogłosić dziennikarzem i każdy może korzystać z praw i przywilejów, które takie stanowisko daje.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł omawiają koncepcję patodziennikarstwa i jego zjawiska.
Opisane są metody uzyskiwania nielegalnych legitymacji dziennikarskich.
Analiza działań patodziennikarzy, takich jak awantury w sądach i interwencje dziennikarskie.
Opisawantur w sądach i ich konsekwencje.
Opis awantur i transmisji w sądach, a także ich wpływ na proces sądownictwa.
Analiza działań sędziów i patodzienników, a także ich awantur w sądach.
Opis działań patodzienników w społeczeństwie, takich jak interwencje na ulicach.
Analiza osoby Artyoma Dubskiego i jego role w grupach patodziennikarskich.
Analiza Krzysztofa Tołwińskiego i jego rolę w budowaniu organizacji patodziennikarskich.
Opis osoby Jacek Porosa i Marek Majcher, a także ich role w grupach patodziennikarskich.
Analiza czynności i przeszłości kryminalnej Mareka Majchera.
Rozkłady działań Marka Majchera jako dziennikarza, jego bezczelność i niezależność od prawa prasowego.
Opis sytuacji Marka Majchera i jego wielu postępowań karnych.
Analiza problemu patodziennikarzy w Polsce i braku regulacji zawodowej.
Propozycja regulacji zawodowej dla dziennikarzy, np. w krajach skandynawskich.
Krytyka standardów dziennikarskich w Polsce i braku weryfikacji informacji.
Potrzeba regulacji prawnej dotyczącej statusu dziennikarza.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Prasa jest w odwrocie, coraz mniej osób kończy dziennikarstwo, a ostatnio widzimy, że dziennikarzy coraz więcej! Szczególnie na spędach skrajnej prawicy i antyszczepionkowców, oraz w sądach - na rozprawach oskarżonych "kamratów" i im podobnych.
Skąd ten fenomen? Otóż wystarczy 100 zł, by stać się posiadaczem "legitymacji prasowej". Sprzedaje je chociażby Grzegorz Niedźwiedzki, prezes Trybunału Narodowego. A właściwie to stowarzyszenia pod tą nazwą. Grzegorz z rodu Niedźwiedzkich ubiera togę, zakłada na szyję łańcuch i w towarzystwie podobnych mu "sędziów" wydaje wyroki. W swojej kuchni. Ostatnio skazali Zbigniewa Ziobrę na 15 lat więzienia.
I podobni do tychże "sędziów" są ci "dziennikarze". Nie matura, lecz chęć szczera... i dotychczasowi pracownicy budowalni, kryminaliści, czy kosmetyczki zostają przedstawicielami prasy.
Armand 'Armani" Gadecki, Marek "Czujny" Majcher, czy Jacek Porosa to współczesne gwiazdy patodziennikarstwa. Ich specjalnością są awantury w sądach, rozpowszechnianie zmyślonych bzdur i teorii spiskowych, namawianie do zaprzestania leczenia onkologicznego, czy sprzeciwianie się szczepionkom. Są groteskowi w swoim nieudolnym naśladownictwie przedstawicieli mediów, ale jednocześnie szkodliwi i niebezpieczni. Większość z nich ma już zarzuty, albo nawet prawomocne wyroki.
O nich opowiadają Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł.
Czołówka: Dezerter