odc. 6 - o patodziennikarzach
Prasa jest w odwrocie, coraz mniej osób kończy dziennikarstwo, a ostatnio widzimy, że dziennikarzy coraz więcej! Szczególnie na spędach skrajnej prawicy i antyszczepionkowców, oraz w sądach - na rozprawach oskarżonych "kamratów" i im podobnych. Skąd ten fenomen? Otóż wystarczy 100 zł, by stać się posiadaczem "legitymacji prasowej". Sprzedaje je chociażby Grzegorz Niedźwiedzki, prezes Trybunału Narodowego. A właściwie to stowarzyszenia pod tą nazwą. Grzegorz z rodu Niedźwiedzkich ubiera togę, zakłada na szyję łańcuch i w towarzystwie podobnych mu "sędziów" wydaje wyroki. W swojej kuchni. Ostatnio skazali Zbigniewa Ziobrę na 15 lat więzienia. I podobni do tychże "sędziów" są ci "dziennikarze". Nie matura, lecz chęć szczera... i dotychczasowi pracownicy budowalni, kryminaliści, czy kosmetyczki zostają przedstawicielami prasy. Armand 'Armani" Gadecki, Marek "Czujny" Majcher, czy Jacek Porosa to współczesne gwiazdy patodziennikarstwa. Ich specjalnością są awantury w sądach, rozpowszechnianie zmyślonych bzdur i teorii spiskowych, namawianie do zaprzestania leczenia onkologicznego, czy sprzeciwianie się szczepionkom. Są groteskowi w swoim nieudolnym naśladownictwie przedstawicieli mediów, ale jednocześnie szkodliwi i niebezpieczni. Większość z nich ma już zarzuty, albo nawet prawomocne wyroki. O nich opowiadają Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł. Czołówka: Dezerter
I nagle okazało się, że głównym liderem tej grupy jest nie kto inny, a Artyom Dubski. Arcio Dubski dał się nam poznać, to jest Białorusin z pochodzenia, który przyjechał do Polski i tutaj przez pewien czas robił karierę, przedstawiając się jako ofiara reżimu Łukaszenkowego. Natomiast jak zaczęliśmy się kontaktować z opozycją białoruską, to oni zwrócili nam uwagę, że byśmy mieli na niego oko, że Są pewne podejrzenia, czy aby on nie współpracuje z białoruskim KGB. Artyom Dubski parę razy przychodził tutaj do nas do biura, do biura ośrodka, podawał się za ofiarę ksenofobicznych ataków polskiej policji.
Artyom Dubski ostatecznie po tym jak zaczęliśmy nagłaśniać jego kolejne wyskoki dotyczące wspierania przez niego reżimu rosyjskiego, reżimu putinowskiego i reżimu Łukaszenki, Uciekł z Polski, zaczęło mu się palić pod siedzeniem i najwyraźniej zauważył już, że polskie służby się nim interesują. Najpierw wiemy, że wyjechał do Serbii, a później występował w telewizji białoruskiej, reżimowej telewizji białoruskiej, chwaląc Łukaszenkę i atakując Polskę. Z moich informacji wynika, że Artur Dupski przebywa w tej chwili w Moskwie. A na światło dzienne wychodzą coraz ciekawsze informacje, np. takie, że Artyun Dubski celowo atakował polskie firmy z sektora energetycznego, starając się je dyskredytować, budując konflikty między ich pracownikami, szantażując właścicieli tego typu firm.
Był to ewidentnie człowiek, który został tutaj zainstalowany w Polsce przez KGB po to, żeby ... doprowadzać do niepokojów społecznych na szeroką skalę i udawało mu się to w czasie pandemii. Artyom Dubski był jednym z liderów takich patostreamów, które publikował na kanale o nazwie Dostawcy Wrażeń, na których atakował policjantów, atakował personel sklepów za to, że nosili maseczki albo za to, że nakazywali jemu zakładać maseczkę. Później Artyom Dubski wszedł do takich różnych stowarzyszeń, m.in. takich jak Nowa Polska i tam uczył tych patodziennikarzy, w jaki sposób można wszczynać niepokoje społeczne na szeroką skalę. Tutaj pojawia się wśród tych osób oprócz Arcioma Dubskiego także były minister w poprzednim rządzie PiSu Krzysztof Tołwiński.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł omawiają koncepcję patodziennikarstwa i jego zjawiska.
Opisane są metody uzyskiwania nielegalnych legitymacji dziennikarskich.
Analiza działań patodziennikarzy, takich jak awantury w sądach i interwencje dziennikarskie.
Opisawantur w sądach i ich konsekwencje.
Opis awantur i transmisji w sądach, a także ich wpływ na proces sądownictwa.
Analiza działań sędziów i patodzienników, a także ich awantur w sądach.
Opis działań patodzienników w społeczeństwie, takich jak interwencje na ulicach.
Analiza osoby Artyoma Dubskiego i jego role w grupach patodziennikarskich.
Analiza Krzysztofa Tołwińskiego i jego rolę w budowaniu organizacji patodziennikarskich.
Opis osoby Jacek Porosa i Marek Majcher, a także ich role w grupach patodziennikarskich.
Analiza czynności i przeszłości kryminalnej Mareka Majchera.
Rozkłady działań Marka Majchera jako dziennikarza, jego bezczelność i niezależność od prawa prasowego.
Opis sytuacji Marka Majchera i jego wielu postępowań karnych.
Analiza problemu patodziennikarzy w Polsce i braku regulacji zawodowej.
Propozycja regulacji zawodowej dla dziennikarzy, np. w krajach skandynawskich.
Krytyka standardów dziennikarskich w Polsce i braku weryfikacji informacji.
Potrzeba regulacji prawnej dotyczącej statusu dziennikarza.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Prasa jest w odwrocie, coraz mniej osób kończy dziennikarstwo, a ostatnio widzimy, że dziennikarzy coraz więcej! Szczególnie na spędach skrajnej prawicy i antyszczepionkowców, oraz w sądach - na rozprawach oskarżonych "kamratów" i im podobnych.
Skąd ten fenomen? Otóż wystarczy 100 zł, by stać się posiadaczem "legitymacji prasowej". Sprzedaje je chociażby Grzegorz Niedźwiedzki, prezes Trybunału Narodowego. A właściwie to stowarzyszenia pod tą nazwą. Grzegorz z rodu Niedźwiedzkich ubiera togę, zakłada na szyję łańcuch i w towarzystwie podobnych mu "sędziów" wydaje wyroki. W swojej kuchni. Ostatnio skazali Zbigniewa Ziobrę na 15 lat więzienia.
I podobni do tychże "sędziów" są ci "dziennikarze". Nie matura, lecz chęć szczera... i dotychczasowi pracownicy budowalni, kryminaliści, czy kosmetyczki zostają przedstawicielami prasy.
Armand 'Armani" Gadecki, Marek "Czujny" Majcher, czy Jacek Porosa to współczesne gwiazdy patodziennikarstwa. Ich specjalnością są awantury w sądach, rozpowszechnianie zmyślonych bzdur i teorii spiskowych, namawianie do zaprzestania leczenia onkologicznego, czy sprzeciwianie się szczepionkom. Są groteskowi w swoim nieudolnym naśladownictwie przedstawicieli mediów, ale jednocześnie szkodliwi i niebezpieczni. Większość z nich ma już zarzuty, albo nawet prawomocne wyroki.
O nich opowiadają Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł.
Czołówka: Dezerter