Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Polacy ratujący Żydów. Rodzina Ulmów.

12.09.2023 ·42 min 13 s · 4 rozdziały

Rasistowska ideologia nazistowskich Niemiec skazała miliony ludzi na śmierć. Okupacja niemiecka na ziemiach polskich była znacznie bardziej brutalna niż w innych państwach Europy. Za pomoc szukającym schronienia Żydom groziła kara śmierci. Mimo tego, znaleźli się tacy, którzy byli gotowi jej udzielić. Bardzo trudno oszacować ilość osób, która ratowała Żydów. Z pewnością nie była to pomoc masowa. Miała jednak powszechny charakter, co znaczy, że byli w nią zaangażowani przedstawiciele różnych grupo społecznych, od chłopów po inteligentów. W dzisiejszym podcaście przybliżymy tragiczne losy wyjątkowej rodziny Ulmów. Opowiemy o ich przedwojennym życiu, o zaangażowaniu w lokalne sprawy oraz wyjątkowych zainteresowaniach. Postaramy się wyjaśnić dlaczego zdecydowali się pomóc rodzinie Saula Goldmana. Przypomnimy też tragiczny dzień, w którym Niemcy rozstrzelali zarówno Goldmanów, jak i Ulmów. Rozmawiają dr Michał Przeperski i jego gość, dr. Mateusz Szpytma z Instytutu Pamięci Narodowej. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

0:00 · Rodzina sprawiedliwych 1

O tym wszystkim porozmawiam z moim gościem, doktorem Mateuszem Szpytmą, historykiem, zastępcą prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. To jest podcast Muzeum Historii Polski. Nazywam się Michał Przeperski i zapraszam. Część pierwsza. Na ratunek Żydom. Panie doktorze, w marcu 1944 roku w podkarpackiej wsi Markowa bestialsko zamordowano rodzinę Ulmów. Józefa, Wiktorię oraz szóstkę ich dzieci. To zbrodnia, jakich wiele chciałoby się powiedzieć w czasie II wojny światowej. Ale dlaczego właściwie o Ulmach pamiętamy szczególnie? O rodzinie Ulmów, a właściwie Józefie i Wiktorię oraz ich szóste dzieci pamiętamy szczególnie, dlatego, że był to mord wyjątkowy z tego względu, że zamordowano nie tylko liczną rodzinę, ale także kobietę w ciąży.

1:10 · Na ratunek Żydom 1

Kobiety w ciąży i właściwie to dziecko, które miało się urodzić, urodziło się albo w trakcie zbrodni, albo już w grobie. I to jest jedyna taka rzecz, która jest bardzo wstrząsająca, chociaż pewnie nie jedyna w okupowanej Polsce. Natomiast druga, że nie znamy, ja przynajmniej nie kojarzę żadnego takiego przypadku z historii ratowania Żydów i zamordowania przez Niemców osób, zaratowania Żydów. o której byśmy mogli tak wiele powiedzieć i tak wiele zobaczyć. To, że ta rodzina była, Józef i Wiktoria były tak wszechstronni, to jedno, ale drugie, że on był fotografem, mówił o Józefie i zachowało się około 800 zdjęć, przynajmniej ja tyle znam, z kilku tysięcy, które zrobił, więc możemy z tą rodziną po prostu pobyć.

16:28 · Zwykła, niezwykła rodzina 9

Wróćmy zatem do rodziny Ulmów i opowiedzmy ich historię, skupiając się na takich wątkach indywidualnych, osobistych, no i o tej ostatecznej ich tragedii. Powiedzmy, kim właściwie byli, skąd się wzięli, jak właściwie wygląda ich historia. No to jest dosyć nietypowa rodzina, dlatego że Józef i Wiktoria z jednej strony są zwykłymi chłopami, na pewno z dziada, pradziada, bo ich przodkowie, wszyscy, których znamy, mieszkali w Markowej i to możliwe, że nawet od XIV wieku, zresztą jak i moi. Natomiast pochodzili z rodzin typowo rolniczych. Wiktoria troszkę bogatszego domu. Myślę, że mieli ponad 10 hektarów ziemi, natomiast Józef był z uboższego domu, to jest jakieś 3 hektary.

Więc to jest tak, dla tych, którzy nie wiedzą, jak to wygląda, że z 3 hektarów dało się wyżyć ubogo, ale nie trzeba było pomocy innych osób. Natomiast z 10 hektarów można sobie było pozwolić na minimalnie lepsze życie, ale tu nawet nie to jest istotne, bo oni później, można powiedzieć, istotne jest to, że oni byli osobami zaangażowani bardzo społecznie, a jednocześnie to jest coś niesamowicie dla mnie właśnie ciekawego, że mimo bardzo słabego formalnego wykształcenia, bo Józef ukończył tylko cztery klasy szkoły powszechnej. Taka była szkoła wówczas. Kończyło się na czterech klasach wtedy, kiedy on chodził. I później jeszcze poszerzył to półroczny kurs rolniczy w Piliźnie, gdy miał 29 lat.

Natomiast Wiktoria też nie miała dużego formalnego wykształcenia, bo akurat ona już uczyła, wchodziła w wiek szkolny podczas II Rzeczpospolitej, kiedy już zwiększono, kiedy szkoła powszechna już liczyła Tryb to było nie 4, tylko 7 lat i ona ukończyła te 7 lat w szkoły powszechnej. Natomiast oboje byli samoukami. I jak popatrzymy na ich bibliotekę, właściwie to jest biblioteka Józefa, po części może ona jest także biblioteką Związku Młodzieży Wiejskiej, to ona do dzisiaj jest zachowana, liczy około 300 pozycji. I to są bardzo szerokie zagadnienia od geografii, od filozofii, socjologii, od spraw technicznych, religijne, przyrodnicze. Niesamowite, ciekawa biblioteka, warta odrębnego opisania.

Jednocześnie prenumerował nie tylko przegląd ogrodniczy, czym się interesował, ale wiedzę i życie prenumerował. Na jakimś tam etapie może on, jak może rodzice, nawet posłanie serca Jezusowego, a jednocześnie później prasa ludowa. Więc widzimy to wielkie zainteresowanie, więc można ich na tej podstawie uznać za inteligentów. Inteligentów wiejskich, bo przecież inteligent nie musi mieć formalnego, wysokiego wykształcenia. To nie jest warunkiem absolutnie koniecznym. a jednocześnie byli zaangażowani społecznie. Józefa, jak nastolatka, widzimy, że był członkiem Związku Ustaw Wymyszalnych, gdy miał lat 17, a później, gdy miał lat 20 kilka, to już był w Związku Młodzieży. Gdy miał lat 28, to już był w Związku Młodzieży Wiejskiej Wici.

Czy tak się zaczyna ich historia? Dlaczego tak? Co w ogóle wiemy na ten temat? Mówimy dosyć z jednej strony dużo, a z drugiej strony chcielibyśmy wiedzieć dużo, dużo więcej. Natomiast zaczynając od roku 1939, to rzeczywiście wszystko zaczyna się od tej wojny obronnej, w której Józef brał udział, bo został zmobilizowany. I co ciekawe, wrócił bardzo schorowany. Ledwo jego życie zostało uratowane, a przyczynił się paradoksalnie do uratowania tego życia lekarz niemiecki Wehrmachtu, który stacjonował w Markowej, do którego Wiktoria poszła zdruzgotana z tą sytuacją i wyleczył Józefa. Natomiast wracając do tej samej okupacji, to jest tak, że wprowadzono te okupacyjne zarządzenia antyżydowskie.

To było widoczne, że Żydzi musieli nosić gwiazdy Dawida na ramieniu. Zresztą są zdjęcia wykonane przez Józefa Ulmę Żydom markowskim, na którym widać te Żydów z tymi opaskami. Ale to jest tak, że na prowincji niekiedy gett nie organizowano lub getta organizowano, ale były one gettami otwartymi, czyli nigdy nie zamknięte, zostały bramami czy murami. Tak było w Łańcucie. Natomiast w Markowej była taka sytuacja... że jakby nie wezwano nawet, oprócz tego, że w roku 1939 wypędzono część Żydów za San na okupację sowiecką, w ten sposób chciano się ich pozbyć, ale Żydzi nie chcieli też do końca opuszczać swoich domostw, nie wiedzieli co ich czeka, nie mieli też tam, po co jechać na ten wschód, jak nie mieli tam jakichś swoich krewnych, czy jakiegoś dobytku.

Niemcy przyjeżdżają następnego dnia, a dokładnie żandarmera niemiecka z Łańcuta i rozstrzeliwują w Markowej na okopie z pierwszej wojny światowej, rozstrzeliwują tych 25 Żydów i to jest wszystko, dzieje się to wszystko 13 i 14 grudnia roku 1942, ale odszukano tylko... Połowę, nawet mniej niż połowę Żydów, bo 29 Żydów nadal się ukrywa, albo co najmniej 29 Żydów nadal się ukrywa u rodzin różnych. Ja szacuję, że około 10 rodzin pomagało w około 10 domach. Nastąpiła taka dłuższa pomoc Żydom, bo taka pewnie... Okażynalna miała miejsce także i w innych, ale taka dłuższa w około 10 domach i wśród tych domów jest dom rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów i to jest najliczniejsza grupa Żydów.

I teraz po raz pierwszy wymienimy nawet ich nazwiska i imiona, bo to był Saul Goldman z Łańcuta z czterema synami, Baruchem, Joachimem, Mojżeszem i Fajwelem. i sąsiadki domu rodzinnego Józefa i Wiktorii, Lea Dittner i Gouda Grimfeld. Lea Dittner z córką Reschlą. A inni Żydzi ukrywają się w innych domach. A jak do tego dochodzi? Dochodzi do tego w ten sposób, że ulmowie widzą, że następuje zagłada Żydów. Są dobre relacje, jak już przed wojną z Żydami. Nie wiem, czy się przyjaźnili, czy się nie przyjaźnili, ale na pewno byli w relacji jakiejś tam, po prostu w jakiejś kontakcie, chociażby relacji kupieckiej z tymi Żydami z Łańcuta, tutaj w relacji sąsiedzkiej.

Widzą, że jest tragedia. Józef pomaga pewnej rodzinie nawet w tych jarach robić jakąś ziemiankę. To jest bezskuteczne. Oni są odkryci. W tym grudniu zostają znalezieni, zostają zamordowani. No i Józef przyjmuje do swojego domu. Nie wiemy, kiedy to ma miejsce. Prawdopodobnie to jest właśnie w grudniu roku 1942. I pojawia się też pytanie, dlaczego? Dlaczego oni się na to decydują, prawda? No też nie mamy na to odpowiedzi. To jest wszystko po szlaki, dlatego że Józef nie żyje, Wiktora nie żyje, nie mogą nam odpowiedzieć na to pytanie. Kronik nie pisali, więc wiedzą się na ten temat, nie dzielili, bo po co, bo konspiracja. Niebezpiecznie mówić o tym, że się Żydów ukrywa. Lepiej, żeby o tym wiedziało jak najmniej osób. Ja mówię, że... Prawdopodobnie było to jednak taki rodzaj współczucia z jednej strony, motywowany ich religijnością i z drugiej strony tą otwartością drugiego człowieka, którą wynieśli też z ruchu.

35:15 · Tragedia i pamięć 2

To są dywagacje, trochę dywagacje oparte, mówię, na pewnych dokumentach, ale takie. No więc Niemcy się dowiadują. Tak czy inaczej się dowiadują. Może był jakiś donosiciel z samej wsi. Tego się też nie da wykluczyć. Niemcy się dowiadują i przygotowują ekspedycję karną. Każą się stawić furmanką z sąsiednich wsi, żeby nie była to z Markowej, o północy. Wsiadają na nie i jadą, mówią tym furmanom, gdzie mają jechać. Jadą do Markowej, do rodziny Ulmów. Bierze tam udział w tej ekspedycji około pięciu żonarmów niemieckich i pewnie tyle samo gdzieś policjantów. granatowych. Granatowi są używani jako tam do takich drugorzędnych spraw, mają otoczyć dom. Natomiast Niemcy bezwzględnie wkraczają do domu, wychodzą zaraz na strych, widzą tam Żydów, rozstrzeliwują część Żydów na strychu, część wyciągają na zewnątrz, mordują wszystkich Żydów i następnie mordują Józefa i Wiktorię.

I wtedy następuje przerwa. To wszystko wiemy właśnie z przesłuchania Edwarda Nowojskiego, jednego z furmanów, który o tym wszystkim dokładnie zeznał przed sądem wojewódzkim w Rzeszowie w 1958 roku. Następuje przerwa. Słychać krzyk, dzieci płaczą, jest ogromny rwetes, krzyk, po prostu dzieci widziały, co się stało z rodzicami. Ejler Dicken, dowódca tej ekspedycji, zastanawia się, co zrobić z dziećmi. No i po chwili decyduje, że je też należy zamordować i wszyscy zostają rozstrzelani. I najwięcej dzieci rozstrzelał najmłodszy z żandarmów, najbardziej okrutny, zwany Diabłem z Łańcuta, Józef Kokot, pochodzący ze Śląska Opawskiego, z byłej Czechosłowacji, Niemiec, który się zaklerował jako Niemiec po zajęciu tego terenu przez...

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.