Polacy ratujący Żydów. Rodzina Ulmów.
Rasistowska ideologia nazistowskich Niemiec skazała miliony ludzi na śmierć. Okupacja niemiecka na ziemiach polskich była znacznie bardziej brutalna niż w innych państwach Europy. Za pomoc szukającym schronienia Żydom groziła kara śmierci. Mimo tego, znaleźli się tacy, którzy byli gotowi jej udzielić. Bardzo trudno oszacować ilość osób, która ratowała Żydów. Z pewnością nie była to pomoc masowa. Miała jednak powszechny charakter, co znaczy, że byli w nią zaangażowani przedstawiciele różnych grupo społecznych, od chłopów po inteligentów. W dzisiejszym podcaście przybliżymy tragiczne losy wyjątkowej rodziny Ulmów. Opowiemy o ich przedwojennym życiu, o zaangażowaniu w lokalne sprawy oraz wyjątkowych zainteresowaniach. Postaramy się wyjaśnić dlaczego zdecydowali się pomóc rodzinie Saula Goldmana. Przypomnimy też tragiczny dzień, w którym Niemcy rozstrzelali zarówno Goldmanów, jak i Ulmów. Rozmawiają dr Michał Przeperski i jego gość, dr. Mateusz Szpytma z Instytutu Pamięci Narodowej. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Już wszyscy mieli zostać wyłapani, wszyscy mieli zostać złapani. No i cóż, ukrywa się 54 Żydów. Niemcy o tym wiedzą, że tak tylko zgłosiło się 8 czy iluś Żydów, a było ich około 70 we wsi. Więc zarządzają, już wcześniej była kara śmierci w roku 1941 w październiku za pomoc Żydom, ale jednocześnie zarządzają poszukiwania. I wykorzystują wójta, sołtysa, strażaków i wszystkich, którzy byli wyznaczeni jako zakładnicy do tego, aby pod karą śmierci szukać tych Żydów. Jest rok 1942, grudzień i następuje wielka obława. Wielka obława na ukrywanych Żydach idzie dwudziestu paru, może trzydziestu mieszkańców Markowej, pewnie z udziałem granatowych, chociaż to nie jest do końca pewne, tych granatowych policjantów i szukają i znajdują dwudziestu pięciu Żydów, dostarczają ich do posterunku policji granatowej i zgodnie z rozkazem meldują o tym.
To są dywagacje, trochę dywagacje oparte, mówię, na pewnych dokumentach, ale takie. No więc Niemcy się dowiadują. Tak czy inaczej się dowiadują. Może był jakiś donosiciel z samej wsi. Tego się też nie da wykluczyć. Niemcy się dowiadują i przygotowują ekspedycję karną. Każą się stawić furmanką z sąsiednich wsi, żeby nie była to z Markowej, o północy. Wsiadają na nie i jadą, mówią tym furmanom, gdzie mają jechać. Jadą do Markowej, do rodziny Ulmów. Bierze tam udział w tej ekspedycji około pięciu żonarmów niemieckich i pewnie tyle samo gdzieś policjantów. granatowych. Granatowi są używani jako tam do takich drugorzędnych spraw, mają otoczyć dom. Natomiast Niemcy bezwzględnie wkraczają do domu, wychodzą zaraz na strych, widzą tam Żydów, rozstrzeliwują część Żydów na strychu, część wyciągają na zewnątrz, mordują wszystkich Żydów i następnie mordują Józefa i Wiktorię.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.