Mentionsy Mentionsy
Tomasz Szczepański Podcast
Tomasz Szczepański Podcast

Siedlisko 2

24.08.2026 ·35 min 18 s · 9 rozdziałów

Droga Słuchaczko, drogi Słuchaczu!💝jeśli lubisz słuchać treści, które przygotowuję, wesprzyj mnie na Patronite: https://patronite.pl/ToMaszPodcast☕albo postaw mi kawę: https://suppi.pl/to-masz-podcastDzięki! 💖Lili i Adixon wybrali się na wymarzony urlop do odludnego domku pośrodku lasu, lecz ich podróż przerwał wypadek samochodowy. Uwięzieni bez zasięgu i możliwości wezwania pomocy, trafili na dwóch miejscowych, którzy zaoferowali im schronienie na noc. Choć gospodarze wydawali się przyjaźni i zachwyceni spotkaniem znanego influencera, Lili od początku czuła, że coś jest nie tak. W miarę jak Adixon coraz bardziej dawał się porwać atmosferze wspólnego biesiadowania, jej niepokój tylko narastał.Najbardziej niepokojące było jednak spotkanie z Ewą, żoną Michała. Podczas rozmowy sam na sam z Lili dała jej do zrozumienia, że nie jest tu mile widziana. W domu panowała coraz bardziej napięta atmosfera, a Lili zaczęła nabierać przekonania, że za uprzejmością nowych znajomych może kryć się coś znacznie bardziej niebezpiecznego.

0:30 · Spotkanie z miejscowymi 2

Kiedy Lili siadła obok Adiego, on ją objął i pocałował w policzek. Dostrzegła wtedy spojrzenie Krzysia, który nieustannie pożerał ją wzrokiem. Napełniona obawą, którą wzbudziła w niej zazdrość Ewy, spojrzała też na Michała. Zdążyła dostrzec tylko jego uciekający wzrok. Tak, też na nią spoglądał, ale tylko ukradkim, jakby zawstydzony swoją potrzebą, a być może w strachu przed żoną. Za oknami się chyba nieco wypogadzało, bo w blaszany daszek deszczy tłukł coraz mniej. Ale robiło się duszno, a powietrze wypełnił lepki eter. Lili czuła, że przylepia się udem do rozgrzanego skaju, w którym obite było krzesło i przełożyła nogę na nogę.

W tym momencie znowu poczuła spojrzenie Krzysia na swoim ciele. Spojrzenie było namacalne. Dotykała ją przy każdym jej ruchu. I uświadomiła sobie wtedy, jak absurdalnie krótką spódniczkę ma na nogach. Może lepiej powiedzieć na udach. Było przecież lato i jechali na wakacje. Ubrała się więc w zasadzie tylko dla oczu Adiego. Nie myślała o tym, że będą ją oglądać obcy faceci. Jeszcze koszulka, pomyślała sobie. Nie tyle skąpa, co kusa. Matka by jej powiedziała, że tak to tylko lafiryndy się ubierają. Ale matka to inne pokolenie. Urodzona jeszcze w latach 80. Nie rozumiała, że młode kobiety lubią pokazywać ciało. A Lili wiedziała przy tym, że ma co pokazywać.

3:00 · Napięcie w domu 1

Facaci pragnęli, żeby choć raz móc jej dotknąć. Kobiety zaś marzyły o tym, aby choć trochę wyglądać jak ona. Lubiła nawet wdzięczyć się przed kamerką, bawiło ją to i chyba nawet elektryzowało. Ale spojrzenie Krzysia było inne, było natarczywe i bezczelne. Spojrzenie głodnego zwierzęcia. Być może dlatego, że znajdowali się, jakby nie patrzeć, w intymnej sytuacji. Było ich kilkoro w jednym pomieszczeniu i po prostu nie wypada tak się na kogoś gapić w tak małym gronie. A być może było w tym spojrzeniu coś jeszcze. Jakaś niewypowiedziana chęć skrzywdzenia jej, zapowiedź jakiejś groźby, którą Krzysio chciałby spełnić. Widząc jego wzrok, miała wrażenie, że chce jej coś powiedzieć, że chce przejechać swoim palcem po szyi, aby ją nastraszyć.

18:00 · Konfrontacja 1

Dlaczego nikt nie wspomniał o piwnicy? Bo to niebezpieczne, usłyszała Lili. To mówił Adi. Tłumaczył coś Krzysiowi, który polewał. Słuchaj, tłuszcz zawiera substancje rakotwórcze, ołów i rtęć. Tatuowanie przenosi HIV i wirusowe zapewnia wątroby typu C i myślisz, że jesteś zdrowy, ale te wirusy mogą pozostawać uśpione w organizmie przez 20 lat albo jeszcze więcej. Dlatego też tatuowane osoby nie mogą być dawcami krwi, żeby nie przekazywać tych wirusów innym. Jak to nie mogą? Mogą być dawcami, odparł Krzyś. Ja jestem dawcą krwi, oddaję ją regularnie. To niczego nie zmienia, ciągnął Adi. Tatuowanie jest złe i nawet bile potępia.

22:00 · Podsumowanie 8

Nawet za umarłego nie będziecie nacinać ciała waszego, ani znaków jakichkolwiek, albo piętna czy nic sobie nie będziecie. Tak jest napisane w księdze kapłańskiej. Ale ja mam kotwicę, powiedział Krzyś, pokazując przedramię. Polskę walczącą, dla kraju, rozumiesz? A to jest jeszcze gorsze, unosił się Adi. To profanacja, znieważenie symbolów narodowych zgodnie z artykułem 137 jest przestępstwem i przeciwko Piątemu Przekazaniu też, bo się okaleczasz. To jest grzech ciężki, Krzysiu. Polak, katolik nie powinien się tatuować. Ale ja nie jestem katolik, powiedział Krzysiu. Ja jestem patriota. Mi zależy na wielkim, silnym państwie. Na tym, żeby Polacy byli dumnym narodem.

Czy ktoś wierzy, czy nie? Jest dla mnie nieważne. Jak to nie jesteś katolik? Zapytał nagle Michał, który pojawił się znikąd. Synu, co ty opowiadasz? Jak możesz być patriotą nie będąc katolikiem? Wszystko co polskie jest katolickie. Nasza tożsamość jest nierozłączna z Jezusem, z Marią i z naszą religią. Ojciec, Ty już jesteś stare pokolenie, powiedział Krzysiu i wydawać by się mogło, że to pierwszy raz tak otwarcie na przekór ojcu. Solidarność, papież Wojtyła, to już dawno temu było. Nie religia tworzy naród. Gdyby tak było, to co? Bylibyśmy takie same jak Niemcy, albo Francuzi, albo Hiszpanie.

Naród to naród, naród to Polska. Michał westnął rozczarowany postawą syna. Podniósł się i bez słowa rozlał ducha puszczy do kieliszków. Krzysiu patrzył na ojca nerwowo, jakby z jednej strony chciał trzymać się swojego zdania, a z drugiej go przeprosić, a z trzeciej najlepiej przekonać go do swoich racji, ale chyba skapitulował i nagle powiedział, by się ojciec lepiej Adiksona przyczepił. Że wygląda jak ciotka na odpuście. Nie obraź się, że zwrócił się do Adiego. Jesteś facet, więc cię chyba nie obrazić, co? Ale tak szczerze, no wyglądasz jak jakiś pajac. Różowa koszulka z kołnierzykiem, białe spodenki, mokasyny bez skarpetek. Jeszcze ten e-papieros, noż kurwa.

Aż wreszcie Michał wbił najostrzejszą szpilę, jaką miał na orędziu. Aż piękną dziewczynę, cudowną, rzekł, a Ewa coś prychnęła pod nosem. Ale jak się na ciebie patrzy, to ciężko pozbyć się wrażenia, że jest ona na pokaz, że maskujesz nią swoją prawdziwą naturę. Że co kurwa? Wybuchł Adi i on już się oburzony. Wystrzelił dosłownie z krzesła i stanął na nogi, przesłaniając każdemu światło. — Że co ty mi imputujesz? — Powiedz mi to w twarz! — krzyczał, wymachując pięściami. — Jestem 100% mężczyzną i mam na to papiery. — No dobrze, dobrze — uspokajał go Michał. — Miałeś się nie obrażasz, a już się rzucasz. Polej mu, Krzysiu. — No bo mi takie rzeczy mówisz.

I że ja hipokryta, a dlaczego? Bo zarabiam? — To wy jesteście hipokryci, Krzysiu, z tymi tatuażami i że niby jak patriota, to nie musi być katolik. Wciąż też myślisz tylko trochę? I doszłoby być może nawet do rękoczytów, gdyby nie nagle. Niczym gołąbek w pokoju z gałązką oliwną nie zstąpiła Ewa i przypomniała im, że są na tej ziemi rzeczy ważniejsze niż męskie fatałaszki. że jest obcy element, który przekracza ostatnio granice Polski, jest coraz bardziej roszczeniowy i się szarogęsi po polskich ulicach i ma wszystkie przywileje, jakie mają polscy obywatele, a nie ma żadnych obowiązków.

Weź pod uwagę, że każdy może stracić pracę i trochę zajmuje aż znajdzie nową, powiedział. No jasne, przyznał Krzysio. Niech będzie ten miesiąc czy dwa, żeby szukał roboty, ale jak nie znajdzie, to na front. Tak, tak, jasne. Ale wiesz, jakby nie patrzeć, jakieś bezrobocie w Polsce jednak jest. Nie każdy dostanie robotę. Więc zawsze jest jakiś margines ludzi bez pracy, nie? Jeśli ten chłop nie potrafi sobie znaleźć roboty, to chyba nie powinniśmy go od razu wysyłać na śmierć, nie? No ale to co, ma żyć za nasze? No wiadomo, że nie, mówił Adi. Ale żeby go od razu wysyłać na front, to chyba też niedobrze. Słuchaj, dajesz mu szansę. Jak się postara, to przeżyje.

Zresztą jedzie bronić swojego kraju. Ja jechałem na granicę. Jak Niemcy nam przerzucali migrantów, pod sadłem Gerlitz byłem i pilnowałem. Ale to ciekawe, robiłem o tym odcinek, powiedział z entuzjazmem Adi. I co, złapałeś jakichś uchodźców? No ja akurat nie, przyznał się Krzyś. A ty jak robiłeś ten odcinek, rozmawiałeś z kimś, kto kogoś złapał? No akurat nie, odparł Adi. Jakoś się nie złożyło. I nagle znowu odezwała się Lili drapiąc się po lewym ramieniu. Weźcie proszę pod uwagę, że nie każdy jest takim wojownikiem jak wy, jak ty Krzysiu. Nie wszyscy mają w sobie tyle odwagi. Niektórzy po prostu nie potrafią walczyć.

I wysłanie takiego na front jest równoznaczne z jego śmiercią. Tego właśnie chcesz, żeby twoi ukraińscy bracia po prostu zginęli, bo szkoda ci się z nimi podzielić socjalem? Ale nie są u siebie, powiedział Krzysiu. Jak nie robi, niech jedzie na front. Michał spojrzał na Lili z politowaniem i pokręcił tylko głową, ale nic nie mówił. Słuchał z milczeniem i niedowierzaniem. Ale powiedz mi tak szczerze, powiedziała Lili patrząc Krzysiowi głęboko w oczy. Uważasz, że lepiej wysłać człowieka na śmierć, niż się z nim podzielić? No bo nam zabiera, powiedział Krzyś. Czyli lepiej jeśli umrze. To nie jest jego kraj, powiedział Krzyś.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.