Mentionsy Mentionsy
Podcast Demagoga
Podcast Demagoga

Dariusz Rosiak o dziennikarstwie w erze internetu #31

03.06.2021 ·22 min 51 s

Jako doświadczony dziennikarz Dariusz Rosiak z uwagą obserwuje transformację i “demokratyzację” mediów od strony pracy redakcyjnej i struktury organizacyjnej. Z weteranem radiowej anteny rozmawiamy o wpływie Internetu i zalewie niskiej jakości treści udającej dziennikarstwo, o odpowiednim podejściu do materiału (i fact-checkowaniu informacji), jak również o pozytywach transformacji informacyjnej, które dają szansę na produkcję takich podcastów, jak “Raport o Stanie Świata”. Dariusz Rosiak to polski dziennikarz i reportażysta, przez wiele lat związany z radiową Trójką. W 2020 roku zdobył nagrodę Grand Press dla dziennikarza roku, był też nominowany do nagrody Nike w 2016 roku. Od lutego 2020 roku prowadzi i tworzy “Raport o Stanie Świata”, podcast o najważniejszych wydarzeniach z całego świata (wcześniej jako audycja radiowa w Trójce). Wstęp i wprowadzenie: Bartek Pawłowski Projekt realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego z Funduszy EOG.

wrażliwości, nie wiem, możliwości poznania rzeczy, w większości za darmo, tego typu potencjał, który był nam absolutnie niedostępny jeszcze 20-30 lat temu. Ja pochodzę z tego pokolenia, że nie tylko pamiętam czasy sprzed Facebooka, ale pamiętam czasy sprzed internetu. Także czasy, kiedy pisało się na maszynie nieelektrycznej. Także ja nie uważam, że samo w sobie jest to jakiekolwiek zagrożenie dla... Czy to dla wiedzy, czy to dla stanu dziennikarstwa i tak dalej. Natomiast oczywiście sposób, w jaki te możliwości są wykorzystywane, a zwłaszcza monetyzowane, to jest olbrzymie zagrożenie i sposób, w jaki funkcjonują największe firmy medialne w tej chwili, czyli te znane z nazwy wielkie molochy komunikacyjne, takie jak Facebook, Twitter, Amazon, czy Apple, czy inne tego typu instytucje, czy Microsoft.

To stanowi zagrożenie, ponieważ model biznesowy, zwłaszcza takich firm jak Facebook czy Twitter, polega na klikalności. Czym więcej wyklikamy, tym jesteśmy dla nich bardziej wartościowi. Nasza cena rośnie jako produktu, który jest sprzedawany reklamodawcom. I to jest ogromne zagrożenie. Z tym, że nie zmienia to zasadniczego dylematu, przed którym staje każdy człowiek, który stara się opowiadać o świecie. To znaczy, czy będzie to robił uczciwie, czy będzie to robił nieuczciwie. Być może 30 lat temu czy 50 lat temu pokusy były mniejsze, bo mniej można było zarobić na głupkowatych filmach. W ogóle nic nie można było na tym zarobić, prawda?

myślę, bardziej dająca o sobie znać. Grupa odbiorców, która chce treści sensownych, treści profesjonalnie zrobionych, treści, które nie obrażają inteligencji, rzeczy, z których można się dowiedzieć czegoś więcej, można prowadzić jakąś formę debaty publicznej. Ja mam bardzo poważny problem z traktowaniem takich miejsc jak Facebook czy YouTube. jako miejsca, gdzie toczy się debata publiczna. Moim zdaniem ona się tam nie toczy. To są miejsca, o których wcześniej mówiłem. One są tak skonstruowane, żeby największą ekspozycję mieli ludzie, którzy nie mają nic do powiedzenia, natomiast mają ogromną potrzebę mówienia.

I to w sposób skrajny. Wyrażania swoich emocji. Oni są promowani. Oni są jakby solą tych serwisów. Więc to nie jest tak, że tego typu miejsca są forum debaty publicznej. Debata publiczna powinna toczyć się w realu, a nie na Facebooku. Na Facebooku najczęściej mamy do czynienia z systemem wyzwisk. i poniżania ludzi. To się najlepiej sprzedaje. Co nie zmienia faktu oczywiście, że gdzie nie gdzie takie rzeczy mają miejsce, mi się wydawało, do któregoś momentu, bo czym więcej ludzi jest na tej wspólnocie mediów społecznościowych, raportowych, to tym bardziej te wszystkie rzeczy, o których mówię, się pojawiają, no bo tego się nie da uniknąć.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.