USA, szpital i kurtka z Red Bulla
W tym odcinku wraca Maja, która jest na rocznej wymianie w USA. Opowie wam trochę o amerykańskiej szkole, a ja o tym, jak trafiłam do szpitala.
Co Ci zaskoczyło na plus, co na minus? Zaskoczyło mnie, że żarcie wcale nie jest takie złe. A co jecie tak na co dzień? Co jesz na śniadanie? To, co w Polsce, czyli jogurt z mrożonymi owocami. I jem go od 30 dni i jeszcze mi się nie znudził. A jakie mrożone owoce? Blueberries i bananas. Oni mają mrożone banany pokrojone, czujesz to? Boże, śmierdzi. Amerykanie. Ja rozumiem, że mrożone. Wszystko mają pokrojone. No, ja rozumiem mieć na przykład zamrożone truskawki, bo je ciężko dostać poza sezonem, albo właśnie jagody czy maliny, ale banan jest dosłownie dostępny codziennie, świeży, wszędzie, w takiej samej formie.
Albo, że nikt nie będzie chciał to ukazać. Opowiedzmy o tej typiarze, którą, o tej jak ona się nazywała, nazwijmy ją jakoś. Nazwijmy ją... Malina. Nie znam jedną Malinę, to nie obrażajmy. Co? No na serio. No bestii. Nazwijmy ją... Balatyna. Sorry, no to było pierwsze, co mi przyszło do głowy. Znasz malinę, ale stwierdziłaś, że balon to jest dobry pomysł. Boże.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku wraca Maja, która jest na rocznej wymianie w USA. Opowie wam trochę o amerykańskiej szkole, a ja o tym, jak trafiłam do szpitala.