Mentionsy Mentionsy
PodcAAst
PodcAAst

Czy dziewczyny mają trudniej?

30.11.2022 ·55 min 35 s · 6 rozdziałów

W dzisiejszym odcinku, w babskim gronie próbujemy odpowiedzieć na pytanie o to, dlaczego w AA jest tak mało kobiet i czy to oznacza, że alkoholiczek jest mniej niż alkoholików? Rozmawiamy też o stereotypach związanych z piciem kobiet i o tym jak ważne jest, żebyśmy trzymały się razem.

0:00 · Wprowadzenie i przedstawienia 1

Jesteśmy anonimowi, ale znajdziesz nas w każdej większej miejscowości. Pochodzimy z różnych środowisk, połączyła nas jednak wspólna choroba. Jeśli czujesz, że jesteś jedną lub jednym z nas, usiądź wygodnie i posłuchaj, co my, alkoholicy, zrobiliśmy, by zostać od niej uwolnieni. Witam Was bardzo serdecznie. Ja mam na imię Marzena. Cześć, ja mam na imię Marta. Cześć, Kasia. Cześć, Alicja. Cześć, Kamila. Spotkaliśmy się tutaj w takim babskim towarzystwie z tego powodu, że całkiem niedawno świętowaliśmy Dzień Kobiet i chciałyśmy dzisiaj porozmawiać o tym, czy baby mają gorzej jako alkoholiczki.

0:37 · Marzena - doświadczenie 10

Ja wam powiem tak z własnego doświadczenia, że Ja jak przyszłam do AA, to w ogóle nie wiedziałam, że jestem alkoholiczką. Ktoś mi tak naprawdę zasugerował, żebym poszła do AA, że piję za dużo i w ogóle nie wiązałam tych swoich problemów z alkoholem, bo Jako żona czy jako matka zdawało mi się, że wypełniam wszystkie swoje obowiązki, czyli ogarniam dom, chodzę do pracy, sprzątam, wszystko jest ugotowane, dzieci są zaprowadzone do szkoły i zadanie jest odrobione. Natomiast wieczorem właśnie to był taki czas dla mnie, kiedy ja siadałam Ja miałam taki rytuał, bo czułabym się chyba winna, gdybym tego nie zrobiła, że wszystko musiało być zrobione, że musiało być posprzątane, ugotowane, podłoga wymyta, to moja podłoga.

PodcAAst. Episode 3 Wiesz co, no u mnie to było tak, że ja musiałam już dojść do tego etapu, żeby poczuć na własnej skórze, że nie jestem już dobrą żoną, dobrą mamą, ani też dobrym członkiem społeczeństwa, bo tak długo jak udawało mi się te wszystkie funkcje jako tako pełnić, To żadna siła nie była w stanie mnie przekonać, że mam problem z alkoholem.

Zmieniałam pracę, nigdy nie było lepiej. Cały czas znajdowałam się w tych samych historiach, tylko w innym miejscu. Zmieniałam partnerów, zawsze to samo. I co bym nie zrobiła, to nigdy nie było lepiej. Zawsze wracałam do tego samego miejsca i to była tak na koniec taka bezsilność, że ja już nie mogę tak dalej żyć, ale nie wiem sama, co mam zrobić. Ja miałam podobnie jak Alicja. Ja też rozpoczęłam próby trzeźwienia na prośbę, na żądanie trochę mojej rodziny, bo ja nigdy sama przed sobą bym się nie przyznała, że ja mam problem z alkoholem, a tym bardziej nie nazwałabym siebie alkoholiczką.

A u mnie była taka historia, że na początku też właśnie jak Marzena wszystko było na tip top zrobione, ugotowane, posprzątane, też miałam dość dużo podłóg, to były myty, ale już na końcu stało się tak, że No niestety alkohol tak zawładnął moim życiem, że już nic nie robiłam w domu i stało się tak, że mój mąż przejął wszystkie obowiązki i moje praktycznie dorosłe dzieci i mąż mówił mi, że Kamila, że coś jest nie tak z tobą, że pijesz za dużo, że tak nie może być, że jesteś chyba chora, ale ja to strasznie wypierałam i ja widziałam, że ja dużo piję, ale w życiu bym się nie utożsamiła z alkoholiczką, bo Alkoholik kojarzył mi się tylko po prostu z kimś, kto leży pod sklepem, przede wszystkim z facetem ogólnie, ale ja już nie widziałam tego, że w ostatnim stadium mojego picia leżałam w łóżku pod kołdrą dosłownie tak samo jak ten facet spod tego sklepu.

W ogóle nie dochodziło do mnie, że Ja jestem alkoholiczką. U mnie było tak. Pani właśnie wspomniałaś o tym, że kojarzyło ci się z facetem. Mi chyba też alkoholik kojarzył się z tak zwanym żulem. Nie wiem, jak to jeszcze można inaczej nazwać. Pewnie w różnych rejonach kraju różnie się to nazywa. Natomiast ja to powiem ci Często mówię, że jakby cały ten alkoholizm uwłacza mojej inteligencji, bo wydawało mi się, że jestem taka mądra, rozsądna, a nie wpadłam na taki prosty pomysł, żeby przestać pić na przykład. Nie potrafiłam skojarzyć tego, że okej, dom jest ogarnięty, dzieci tam w miarę też ogarnięte, z mężem no to tak różnie to bywało na dwa razy, że tak powiem, nie?

Sama może dlatego, żeby siebie jeszcze bardziej oszukać, że mam problem z alkoholem, to zawsze wino musiało być nalane w ładną lampkę. Ja się tak tym delektowałam, ja tak celebrowałam to moje picie, paradoksalnie pijąc samotności do lustra. U mnie to było z kolei tak. Na początku to były takie soft drinki, takie piwko. Wina nie za bardzo akurat lubiłam, ale potem stało mi się coś, że whisky. Ja piłam whisky z lodem i mi to było ok. Potem ja już całkowicie zwariowałam z tymi alkoholami. Ja widziałam, że ja mam jakiś problem i też miałam te zamienniki, żeby pić droższe te rzeczy, ale to mi nie dawało takiego kopa, więc jak ja już piłam w samotności, to ja musiałam mieć ten efekt taki wow.

Piwa nie, za dużo toalety, trzeba było po prostu mieć ten efekt i ja na przykład musiałam pić mocne trunki. żeby szybko odlecieć, jak gdyby to powiedzieć. Nie wiem, dla mnie to już nie miało znaczenia. U mnie było tak, słuchajcie, że u mnie bardzo szybko wyszło, że ja nie mogę pod żadnym pozorem pić wódki ani takich mocnych alkoholi. Jak widzieli w pracy na imprezie firmowej, że ja zaczynam pić tequilę, to wszyscy uciekali, bo już wiedzieli, że będzie ogień po prostu. I tak samo ja nie mogłam pić alkoholi mocnych, bo ja nigdy nie wymiotowałam po alkoholu. I po prostu je dostawałam od razu, mi to szło do głowy i po prostu ogień, to był ogień.

Co się można dowiedzieć z takiej szampanówki? Jakby to jest też dla mnie taki sygnał, że moje myślenie na temat alkoholu nie jest normalne, bo nie jest normalne. No i też to właśnie, że jak powiedzieli, każdy z nas pił coś innego. Ja też lubiłam whisky, uwielbiałam po prostu. Ale na koniec tego wszystkiego i tak wszyscy wylądowaliśmy U anonimowych alkoholików i próbujemy trzeźwieć i próbujemy coś robić z tym życiem, ale zastanawiam się, dlaczego jest nas tak mało jako kobiet nie przyznających się do problemu alkoholowego, bo jeżeli popatrzymy na ludność na świecie jest nas więcej niż mężczyzn, natomiast

I po prostu dla mnie to był koniec świata. Jak ja bym się miała komuś powiedzieć, czy koleżance, czy komuś z rodziny, że ja mam problem, Ja się zawsze utożsamiałam, że jestem super imprezowiczką, że do czterdziestki będę imprezować. Ja nawet w pracy, jak zostałam już do ofisu wezwana z zapytaniem od menadżerstwa, czy mam problem z alkoholem, to ja zrobiłam z siebie autentycznie narkomankę, bo dla mnie było wstyd przyznać się, że ja mam problem z tym alkoholem. I wszystko robiłam, żeby tylko się nie utożsamić. U mnie to było koniec świata po prostu. Jakby ktoś się dowiedział, że tyle piję.

Nikt nie będzie podejrzewał, no bo przecież jadę na spotkania trzeźwiejących alkoholików. A w międzyczasie zaliczałam kilka sklepów. Też w mojej miejscowości już się wstydziłam kupować alkohol. Było mi to bardzo na rękę. Tak sobie wymyśliłam. Aż w którymś momencie usłyszałam na jednym z tych meetingów, na który poszłam nie planując, że tam się znajdę. Pojechałam na meeting do innej miejscowości ze względu na to, że pamiętam spadł Spadło bardzo dużo śniegu i ja się troszeczkę bałam jechać na ten mój teraz to mówię macierzysty meeting do macierzystej grupy, bo było bardzo ślisko.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.