#99 Wszystkich Świętych
Z o. Janem Królem o istocie Uroczystości Wszystkich Świętych, modlitwie o naszych bliskich zmarłych i naszym powołaniu do świętości #Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość
Po bratersku. O powołaniu. Muzyka Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym spotkaniu braterskim. Razem ze mną ojciec Jan Król. Szczęść Boże, witam serdecznie. Szczęść Boże, pozdrawiamy bardzo serdecznie. Jesteśmy w takim spotkaniu, można by powiedzieć, na końcówce miesiąca październik, który w jakiś sposób był dedykowany bardzo mocno Matce Bożej i modlitwie różańcowej, ale przed nami niesamowity weekend, tak możemy powiedzieć. No bo weekend, w którym właśnie będziemy świętowali uroczystość wszystkich świętych już w sobotę 1 listopada.
Więc jest taki rozjazd między praktyką a istotą wydarzenia. I mam takie wrażenie, nie wiem, czy się ze mną, Janku, zgodzisz, że 1 listopada też ma trochę takie pomieszane te rzeczywistości. Spróbujemy sobie na nie odpowiedzieć. No bo najczęściej 1 listopada, jakbyśmy zapytali, kojarzy nam się z odwiedzaniem grobów naszych najbliższych. Czy to jest najważniejsze w tym dniu? Najważniejsze to jest chyba to, ja podchodzę do tego dnia jako takie zmartwychwstanie, ale na jesień, bo zmartwychwstanie przeżywamy głównie na wiosnę, a zawsze 1 listopada kojarzy mi się ze zmartwychwstaniem, które przeżywamy w tym okresie jesiennym, no bo tak naprawdę... cieszymy się i wilibymy Boga za tylu świętych, których mamy, którzy przeżywają to zmartwychwstanie, czyli przejście, czyli to zwycięstwo życia też nad śmiercią, no bo święty to jest człowiek, który żyje i to żyje w tym szczęściu i my mamy się na nich skupić, ale jak sam zauważyłeś, gdzieś ta istota się nam troszeczkę zatarła i najczęściej kojarzy nam się 1 listopada
To jest chyba, tak jak sam powiedziałeś, święta zmartwychwstania na jesień, no bo to jest najpiękniejsza nowina, jaką możemy usłyszeć, że być może ci, których odwiedzamy groby, oni są już w niebie tak naprawdę, nie? No może tak być, że idziesz na cmentarz, modlisz się niby za tą zmarłą osobę, a sam nie wiesz do końca, czy może ona już jest w niebie i w sumie modląc się za tą osobę, to może bardziej się modlisz też za wstawiennictwem tej już świętej, może z twojej rodziny, jakiegoś twojego przyjaciela, modlisz się za jego wstawiennictwem do samego Boga, który gdzieś tam już wstawia się też za nami w tych naszych, różnych problemach. Wiesz, to jest ważna uroczystość, która ma nam wiele pokazać i może dlatego gdzieś ta istota tej uroczystości, może gdzieś to prawidłowe przeżywanie gdzieś nam się rozmyło.
Bo zobacz, że patrząc znów na te wielkie święta, wielkie uroczystości, jak Boże Narodzenie, czy największe, jak Wielkanoc, gdzieś zobacz, ile rzeczy jest rozmytych w ilu rzeczach po prostu my się nie widzimy, nie przeżywamy dobrze tych świąt, zapominając tak naprawdę o istocie. Bo wiesz, zapytał byś się czasami człowieka w ogóle, na czym polega istota świąt Bożego Narodzenia. no to tak naprawdę ludzie mieliby problem z odpowiedzią, no bo zaczynamy, wiesz, widzieć tylko otoczkę, no ale gdzie jest istota? Mówimy o Wielkiej Nocy, też jest wiele otoczki do tego, czasami już dorabianej, ale jaka jest istota? Temu tak się pewnie dzieje, zły też tu lubi namieszać, po to, żeby zniszczyć to przeżywanie tej wielkiej uroczystości.
No i wiadomo, że my 1 listopada dziękujemy Bogu za tych, którzy są już w kościele chwalebnym, 2 listopada modlimy się za tych, którzy są w tym kościele oczyszczającym się. No i dla nas te dwa dni są ogromną katechezą, katechezą o tym, że nasze życie tak naprawdę będzie miało swój realny kres i koniec. I w tej perspektywie rozeznawanie powołania jest chyba jedną z rzeczywistości, nie chcę powiedzieć, że najważniejszą, ale chyba bardzo ważną. Wiesz, rozeznaję swoje powołanie. właśnie pod kątem też tego życia, tego kościoła chwalebnego, zmartwychwstania, tak, żeby też nie męczyć się z samym sobą tutaj, no bo wiadomo, że ten kres naszego życia na tej ziemi będzie, że ta śmierć, ta tutaj ziemska przyjdzie, no chcąc, nie chcąc i też drugi, ten drugi listopada, to wspomnienie zmarłych, to jest i nasza modlitwa, tak sobie myślę, za zmarłych,
Pawła Apostoła do Tymoteusza, gdzie on konkretnie mówi, dziękuję Bogu za życie, ma świadomość przelanej krwi, że za chwilę umrze. Ale jest szczęśliwy, bo poszedł dobrą drogą, że w dobrych zawodach wystąpiłem, biegu kończyłem, wiarę ustrzegłem. Czyli on mówi, moje życie było spełnione. Ja stoję przed już tą bramą śmierci i on nie jest rozpaczony, on nie jest przerażony. On jest szczęśliwy. On mówi, już dla mnie odłożono wieniec zwycięstwa, wieniec sprawiedliwości. On jest pewny, że to życie przeżył tak, jak powinien przeżyć, bo dobrze rozeznał swoje powołanie i moment śmierci, który już na niego był bliski, nie był momentem przerażającym, jakiegoś strachu, lęku, tylko radości. No właśnie, mówisz o tym strachu, lęku, ale odnoszę takie wrażenie, nie wiem jak to skomentujesz, jakbyś się do tego odniósł, że dziś w szeroko pojętej popkulturze, chociażby przez te różne zabawy, jak to tam się nazywa, zabawy związane z Halloween, chociażby, ale nie tylko, ja nie chcę tylko się na tym tutaj teraz pastwić, chociaż zdanie jest bardzo klarowne moje.
I znamy słabości naszych współbraci, natomiast patrzymy na to, że oni też się zmagają z różnymi swoimi słabościami, zmierzając cały czas ku Bogu i też będąc dla nas nauczycielami, tak? Wielu naszych współpracy zostawiło też piękne teksty, książki, jakieś nauki, które dzisiaj możemy czytać. W Nowicach się oczywiście najwięcej dziś czyta, się z nimi tak zapoznajemy. Są też wykłady o tych ojcach, o nich, o ich życiu, o tym, co pozostawili. I kiedy się tego słucha, to naprawdę człowiek myśli, wow, to był święty Pauli, nie? To jest piękne. Tak, ale właśnie jest to fascynujące tym bardziej, że no właśnie, oni byli święci dla Pana Boga przede wszystkim. I tak sobie też o tym myślę, że dzisiaj świętych mamy wielu wokół siebie.
I to też jest taka dobra nowina dla nas wszystkich, że ta świętość, ona nie jest abstrakcyjna. Może czasami, nie wiem, ktoś czyta sobie żywoty świętych, jakieś tam z czasów średniowiecznych czy początków chrześcijaństwa i tam boi się albo, nie wiem, patrzy na świętych, którzy byli rzuceni na pożarcie lwowy i dumnie to znosili i tak dalej. No to jest szczególna łaska. To są takie momenty, których Pan Bóg też daje człowiekowi szczególną łaskę do przyzwyciężenia strachu, lęku wobec tych takich tragicznych wydarzeń. Ale no właśnie, z drugiej strony też w niebie jest miejsce dla tych, którzy tą swoją świętość przeżywali naprawdę w pokorze swojego serca, w takiej cichości.
I to jest święty tata, który który wprowadza taką miłość do domu, że dzieci na przykład przy nim są szczęśliwe, że dzieci czują przy nim bezpieczne, że mogą na niego liczyć, że to jest silny mężczyzna, nie chodzi tylko o muskularność, tylko jest to silny mężczyzna, który daje samego siebie tym dzieciakom, swojej żonie, która też przy nim, zawsze mówię, kobieta lubi mieć to poczucie bezpieczeństwa, ja się po prostu czuję przy nim też bezpieczna. I to jest święty mąż i ojciec. I on też nic takiego wielkiego nie zrobił. Może nie zrobił gość kariery, może nikt o nim nie słyszał, przekazał pięknie wiarę. i jest święty, nie? Właśnie tak sobie myślę, że do tego przede wszystkim zaprasza nas Kościół w tej pięknej uroczystości, w takim odkrywaniu też swojego powołania, no bo też warto chyba o tym gdzieś tam na koniec jeszcze wspomnieć, że na końcu właśnie to nasze powołanie, to jest dobra nowina chyba też dla tych, którzy rozeznają jakoś swoje powołanie i też dla tych, którzy się zmagają ze swoim powołaniem, że na końcu naprawdę chodzi o to, żeby być wiernym Panu Bogu, nie?
I może nikt rzeczywiście o Tobie nikt nie powie. Nie pochwalą Cię za żadne kazanie Bogu. Nigdy może nie powiedziałaś. Ale ta świętość też polega nie na tym, żeby wszyscy Cię dookoła widzieli i w mediach podziwiali, tylko może właśnie w tym ukryciu, kiedy się modlisz. Przecież są zakony kontemplacyjne. I co? Oni nie są święci, bo nikt o nich nie słyszy, nikt ich nie zna z imienia i nazwiska, nikt ich nie pochwali, nikt nie będzie im klaskał to, że oni nie są świętymi. Są świętymi właśnie w tym, w takiej małej rzeczy, której robią, która jest dla nas niewidoczna. Ale w oczach Boga jest czymś bardzo wartościowym i bardzo dla nas ważnym, cennym. Niesamowicie, że te zakony kontemplacyjne omodlają Kościół, te wszystkie sprawy, które się dzieją, omodlają nas i to dla nas jest coś niesamowitego.
Nie trzeba być przypitym do krzyża. w sensie fizycznym, nie trzeba być prześladowanym dzisiaj, żeby być świętym i błogosławionym w niebie, ale wystarczy wiernie wypełniać swoje obowiązki zawodowe, rodzinne i w pokorze służyć Panu Bogu. I to jest piękna droga do świętości. Myślę, że ta świętość jest w nas i to jest bardzo piękne. I okoliczności one oczywiście nie mają radykalnego wpływu. Mogą pomóc, mogą przeszkodzić, ale na końcu to nasze serce o tym decyduje. I ja pamiętam właśnie też, że dla mnie takim przełomowym momentem rozeznawania mojego powołania było też uświadomienie sobie tego, że w sumie celem nie jest kapłaństwo nawet.
Może to dla kogoś być szokiem, że nawet celem nie są śluby wieczyste, ale celem jest niebo. I myślę, że dla nas kapłanów to też warto sobie to przypominać i o tym mówić, że ostatecznie celem nie jest kapłaństwo, nie jest celem życia zakonnego, tylko jest drogą, na którą nas Pan Bóg zaprosił, a celem jest niebo. No ja się pod tym podpiszę. Jak najbardziej rzeczywiście. Gdyby celem było kapłaństwo, no to dzień święceń kapłańskich i cel osiągnięty. I co? Koniec? Tak, i koniec. I koniec? No właśnie. I co dalej, nie? Celem byłoby, że śluby wieczyste złożę, że udało mi się przepchnąć przez seminarium, dałem radę. I co dalej? Koniec? Celem jest nie samo małżeństwo w sobie, bo co? Dzień ślubu i co? Koniec? Właśnie. I to niektórzy wiesz, jak mówią, najpiękniejszy dzień w moim życiu był dzień ślubu, czyli kolejne dni już są gorsze, nie?
adwentowych, no to też można ich zaprosić. Więcej szczegółów na temat tych rekolekcji oczywiście w kontakcie z nami, pisząc na naszego maila, czyli na naszych mediach społecznościowych. Bardzo serdecznie Was do tego zapraszamy. Ojcu Janowi dziękuję za spotkanie i życzymy Wam wspaniałych doświadczeń właśnie tych uroczystości, wszystkich świętych doświadczeń, powołania do tego, że jesteśmy dziećmi Boga i nasze miejsce jest w niebie. Niech Wam Pan Bóg błogosławi i do usłyszenia. Z Panem Bogiem. Edyta Stein mówiła, że powołania nie znajduje się po prostu po zestawieniu i przeanalizowaniu różnych dróg. Powołanie jest odpowiedzią otrzymaną w modlitwie.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Z o. Janem Królem o istocie Uroczystości Wszystkich Świętych, modlitwie o naszych bliskich zmarłych i naszym powołaniu do świętości
#Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl
Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość