#110 Paweł Pustelnik
Dziś o Patriarsze Zakonu Paulinów, czyli o św. Pawle, którego tradycja nazywa Pierwszym Pustelnikiem. Dla Paulinów to szczególny dzień. Czy pustelnik z początków chrześcijaństwa może być dziś dla nas współczesnych pomocą w codziennym życiu? Dziś rozmawiamy z o. Andrzejem Gradem. #Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość
Natomiast Paweł sam swojego życia też nie opisał, nie pisał żadnych dzienników, więc ta jego historia jest naprawdę ukryta w Bogu na pustyni, ale dzięki temu mamy takie duże pole do tego, żeby odkrywać go na nowo w sobie. I tak jak z ciebie słuchałem, to sobie pomyślałem o tym, że niesamowite jest to, że my czasami wybieramy życie w jakiejś wspólnocie zakonnej, Do końca nie wiemy, nie potrafimy nazwać dlaczego. Gdy ktoś nas na początku życia zakonnego pyta, dlaczego Paulini, to czasami jest wiele takich argumentów podawanych, natomiast czasem okazuje się to, co ty powiedziałeś, że to życie w tym charyzmacie...
na wzór jakiegoś świętego czy błogosławionego, jest bardzo do nas pasujące, jest adekwatne do naszych potrzeb, naszych oczekiwań, naszego wewnętrznego charyzmatu. I jakoś to tak pięknie Pan Bóg prowadzi, że jeśli tylko mamy otwarte serce i oczy na to, co się dzieje w naszym życiu, to widzimy, jak to wszystko świetnie do siebie pasuje. I że jak Pan Bóg jest niesamowity w takim proponowaniu nam życia, bo nas to niczego nigdy nie zmusi, proponowaniu nam życia, i daje nam takich właśnie patronów tego naszego życia w postaci chociażby założycieli zakonu, ojców, patriarchów, tak jak chociażby w naszym przypadku są to Eusebiusz i Paweł Step. Tak, jest takie pytanie nawet w ankiecie dla kandydata wstępującego do zakonu, dlaczego właśnie zakon Paulinu, dlaczego Paulini.
Nie mam chyba takiej jednej myśli, nie wiem, jednego odkrycia, jakiegoś niesamowitego, bo w tej historii Pawła nie ma co odkrywać. Natomiast za każdym razem mnie fascynuje to, jest nawet w życiorysie, pięknie o nim Hieronim pisze, że Paweł dobrowolnie przyjął to, do czego zmusiła go konieczność. I dla mnie to jest chyba ciągle na nowo odkrywanie tej niesamowitej postaci, że Paweł w warunkach, w których był, a były to warunki niedogodne do życia, tak banalnie mówiąc, pustynia, odosobnienie, izolacja, brak jakiejś może zdawałoby się po ludzku takiego rozwoju, ale na tej pustyni odnalazł nawet nie coś, tylko kogoś, dla którego opłacało mu się na tej pustyni zostać, dla którego został i odkrył Pana Boga.
Natomiast Eusebiusz postawił go jako wzór. Mówi, to jest ideał waszego życia. Tego bycia we wspólnocie dla siebie nawzajem, bo Paweł, też o tym warto pamiętać i o tym też ciągle myślę, Że choć uciekł na pustynię, to jednak nie porzucił świata. Dla niego świat był czymś ważnym. To też żywot Hieronima pokazuje. To spotkanie z Antonim, kiedy pierwsze pytania, które sobie Paweł zadaje, to jest jak żyje świat. Czy są ludzie, którzy jeszcze w Boga nie wierzą i jak się rozwijają miasta. Tak, tak, tak. Więc to też pokazuje, że to bycie Pawła na pustyni, to sam na sam z Bogiem, w oddaleniu od świata, w tej dobrowolnie już potem przyjętej formie życia, nie było ucieczką od świata, ale było też konkretną ofiarą dla świata, czy za świat.
I Eusebiusz, kiedy stawia właśnie Pawła za wzór, nie skupia ich na sobie, tylko skupia ich na człowieku, który po ludzku był takim trochę przegrywem, można by było powiedzieć, to nic nie osiągnął. Trochę taki współczesny nam Karol de Foucault, nie? Tak, tak, tak. Też taki... Tylko Paweł ze względu na... Karol de Foucault ze względu na wiek, prawda? Natomiast całe życie takie po ludzku patrząc produktywne Pawła, no ani nie miał potomstwa, ani drzewa nie zasadził, domu nie zbudował, no nic po sobie nie zostawił. I Eusebiusz mówi, to jest przykład waszego życia. że ta inwestycja jest zupełnie w inne dobra, nie w taką materialną spuściznę, ale to wasze zostawienie świata, odejście na bok, życie we wspólnocie, bycie razem, ale na wzór Pawła, który wszystko zainwestował w Bogu i u Boga.
W grocie gdzieś na pustyni, ukryte, ciche, skromne, pokorne, to ono ma sens. Ono może czymś dobrym zaowocować. To życie zasługuje na świętość. Chodzi tylko o tą naszą relację wobec Boga, siebie samego i drugiego człowieka. No tak, właściwie kiedy tak zastanawiamy się nad samym Pawłem, no to przecież ludzie mu współcześni, czy nawet kilka wieków po jego śmierci, to był człowiek taki znikomy, znikomego znaczenia dla ludzi mu współcześnych. W ludzkich kategoriach. Tak, w ludzkich kategoriach, oczywiście. Bo w tym porządku duchowym to zostawił ogromną duchowość, którą do dzisiaj my rozważamy i do dzisiaj my... nad tym właśnie jego życie rośnie, w którym nie ma nic do odkrycia, cały czas coś odkrywamy.
I to jest chyba coś fantastycznego. I też życie nasze jest takim wychodzeniem często na pustynię. To jest taka pustynia naszej codzienności, pustynia obowiązków, pracy, którą mamy. Czasami nawet tego życia rodzinnego. To są takie pustynie, w których my po prostu jesteśmy. I czasami mam takie wrażenie, że niepotrzebnie z tym wszystkim walczymy. Paweł nie walczył z pustynią. Po prostu Paweł zaakceptował i pozwolił sobie, żeby na tej pustyni odkryć Boga. I to jest też chyba dla nas klucz do szczęśliwego życia, żeby czasami przyjąć sytuację, w której jesteśmy. Oczywiście nie mówimy o akceptacji zła w żaden sposób, ale żeby wejść dobrowolnie w to, do czego czasami nas konieczność, a więc życie zmusza i umieć w tym wszystkim mimo wszystko odkryć dobro, które przecież też jest, a nie skupiać się tylko na tym, czego nie mamy, albo czego nam brakuje, albo jakbyśmy chcieli, aby to wszystko wygląda
I tak sobie uświadomiłem, przygotowując się do naszego spotkania, że ja właściwie też miałem to szczęście, bo pod natchnieniem czasami mam takie momenty, że zgadzam się na coś, później trochę żałuję, ale stwierdzam, że dobrze, Panie Boże, skoro dałeś takie natchnienie, to widocznie miałem to zrobić i tak było chociażby z tą nowenną. Naszą radiową, nie? Też ją tak właśnie napisałem i poprowadziłem właśnie na antenie radia. Za to Ci bardzo dziękujemy. Tak, ale nie mówię teraz tego po to, tylko tak spontanicznie pamiętam wtedy w grudniu jakoś o tym rozmawialiśmy, sobie pomyślałem, a mogę się tym zająć, nie? Później trochę oczywiście żałowałem, bo to jednak jakaś tam dodatkowa praca i wysiłek, ale sobie tak myślę, że to też było jakieś takie opatrznościowe. A drugi też wymiar taki właśnie, że nasz współbrat Patryk Mazgaj, który prowadził tą nowennę taką na mediach, którą pewnie może większość z Was albo część widziała, śledziła.
Nie pozostawiła sobie, tak jak Paweł trochę. Też nic nie zostawiła w takim sensie materialnym, nie? Ale jeżeli chodzi o taką duchowość, duchowość tą Maryjną, którą uczy też nas Kościół, czy właśnie Paweł VI, czy Jan Paweł II, że właśnie duchowość Maryjna to jest naśladowanie jej w posłuszeństwie Bogu, no to myślę sobie, że Paweł jest bardzo podobny, nie? I tak sobie myślę też, że Paweł musiał być Maryjny, nie? że nawet choć różaniec oficjalnie w kościele funkcjonuje dopiero od świętego Dominika, to już u świętego Pawła widzi się te kamyczki przesuwane, które... Znaczy nie wiem, czy on się odmawiał, natomiast... Tak, ale ta forma modlitwy, to pozdrowienie anielskie może z Ewangelii już było mu znane, ale to zasadniczo nie ma znaczenia, to jakby nie chodzi o to, żeby teraz to jakoś tam rozwijać, tylko bardziej sobie myślę, że to jest dla mnie takie tegoroczne odkrycie Pawła.
Myślę, że Paweł na pewno był człowiekiem, który dobrze pisma znał, kontemplował, bo spada mi chyba ten mikrofon. Chciałem ci powiedzieć, że się poprawił. Dziękuję bardzo. Teraz lepiej. Teraz będziesz lepiej słyszalny. Natomiast Paweł na pewno był człowiekiem, który był pobożny i wykształcony, czyli na pewno znał pisma. Nie wiemy, czy miał ze sobą jakąś Biblię, czy jakieś teksty biblijne na tej pustyni, natomiast na pewno był człowiekiem, który był zaznajomiony ze Słowem Bożym. Więc jeśli tak i znał teksty, to znał też Maryję. I trudno jest mi uwierzyć, że nie był zachwycony jej postawą, jej życiem i że w jakiś sposób nie rozmyślał nad nią, nad jej życiem, nawet w kontekście chociażby tych momentów, kiedy do niej Pan Bóg przychodzi.
Wyjechać w Biszczady. Na przykład. Super rzecz. Ale też właśnie taka umiejętność, żeby być dzisiaj w tym wszystkim, żeby w jakiś sposób się pogodzić z pewnymi rzeczami, żeby no właśnie też w naszym życiu nie rozdrapywać przeszłości, co mogło, co poszło nie tak, co by było gdyby, ani nie wybiegać w przyszłość, jak to będzie. Pan Bóg się zatroszczy, nie? Nawet włosy na naszej głowie są policzone. Zawsze. Więc Pan Bóg się o to zatroszczy. I Paweł nas tego chyba też uczy, żeby wykorzystywać dzisiaj, żeby dobrze starać się przeżywać każdą chwilę, która teraz jest. Do tego, co było, nie mamy dostępu. Do tego, co będzie, no też jeszcze nie mamy. Dzisiaj jest ważne.
I Paweł tak z dnia na dzień, w tym sam na sam z Bogiem, jak wierzymy, po prostu przeżywał swoje życie. No to jest bardzo piękne, ponieważ przecież imię Boga mówi jestem. A nie byłem. A nie będę. Albo będę. Jestem. Więc rzeczywiście, żeby spotkać Go naprawdę, trzeba być tu. To chyba jest taki mankament i myślę, że Paweł też może być takim patronem dla nas, dla wszystkich. W ogóle myślę sobie teraz właśnie w kontekście tego głównego tematu naszych spotkań, czyli powołaniowego, czy rozeznawania powołania, czy też realizowania swojego powołania. I chyba jest taka trochę trudność, nie wiem, czy pamiętasz swój czas posługi właśnie młodym ludziom w tym okresie rozeznawania powołania.
To wydaje mi się, że istnieje taka trudność właśnie przesadnego myślenia o tym, co będzie. I to budzi jakby taki lęk przed tym, żeby dzisiaj podejmować decyzję, żeby dzisiaj żyć, żeby dzisiaj iść za Panem Bogiem i troszeczkę zostawić to, co będzie w takim... Oczywiście to nie jest jakby do końca możliwe, ale to też nie jest do końca konieczne, ale w takim kontekście, żeby... że dzisiaj jestem, nie? Dzisiaj, Panie Boże, jestem i tak dalej, nie? W kontekście młodego człowieka, który rozeznaje swoje powołanie, myślę, że można go porównać do takiego momentu z życia Pawła, kiedy Paweł orientuje się, że szwagier czyha na jego życie i ma do wyboru porzucić wiarę, czyli wyprzeć się Boga, oddać pokłon jakimś bóstwom, żeby uchronić swoje życie,
Albo ma możliwość uciec na pustynię, żeby zachować w sobie wiarę, czyli to, co dla niego było cenne. I Paweł nie był odrealniony od ludzkiej rzeczywistości, więc Paweł na pewno przeżywał, na pewno się bał, na pewno miał obawy. Po ludzku stawał sobie pytanie, jak to będzie. ale to mimo wszystko nie zablokowało go w podjęciu decyzji, że wychodzę na tą pustynię. Wiem, że Pan Bóg będzie ze mną, wie co dla Niego jest ważne, wie co dla Niego jest cenne, cenniejsza była wiara niż majątek, cenniejsza była wiara niż kariera czy życie i dlatego wybiera taką decyzję ucieczki na pustynię. No to jest myślę piękny fragment historii, rzeczywiście, który może właśnie ci, którzy rozeznają swoje powołanie, mogą sobie nawet przeczytać.
Ten żywot Hieronima jest chyba dostępny, nie? Przecież w internecie. Tak, tak, tak, na naszych stronach. Tak, tak, także nie ma tutaj z tym żadnego problemu. I nawet sobie może pomydytować dzisiaj, nawet ten fragment pokazujący, że człowiek, który nie wie co będzie jutro, nie boi się podejmować decyzji dzisiaj, bo wie, że Pan Bóg będzie z nimi. Myślę, że to jest bardzo ważne. Paweł po prostu to zaryzykował i to ryzyko mu się opłaciło w perspektywie życia wiecznego na pewno i w ogóle jego życia. to jego ryzyko sprawiło, że jego imię zostało zapisane na kartach historii dosyć wyraźnie i stał się inspiracją także dla tych pierwszych Paulinów z XIII wieku i dla nas tak naprawdę.
Wam wszystkim, którzy nas słuchacie, oglądacie modlitwom w intencji Paulinów, ale też właśnie o nowe powołania, jeżeli taka wola Pana Boga, żebyśmy byli wierni Pawłowi, który no właśnie nie bał się żyć dzisiaj, tak mogę powiedzieć chyba, podsumowując naszą rozmowę, ale też był taki, który nie tylko nie bał się być dzisiaj, ale również nie bał się, że tak powiem, nie pozostawić po sobie niczego, nie? W takim sensie, że nie wiem, czy dobrze to powiedziałem? Tak, bardzo dobrze. Dobrze to powiedziałem, no. że nie bał się, że nie pozostawi tam niczego, tylko raczej się troszczył o to, żeby pozostawić ten duchowy ślad w życiu drugiego człowieka, czy tam w życiu ludzkości. No i myślę, że o takie coś możecie się dla nas modlić, żebyśmy my też mieli taką postawę serca. No i dziękujemy wam za to, że jesteście z nami.
Kolejny raz zostaniemy w temacie paulińskim na pewno w styczniu. To obiecuję. Jeszcze Eusebiusz, Antoni. Królowa Pustelników. Wiele, wiele paulińskich tematów. Wszystkie są paulińskie zawsze, nie? Bo Paulini są przecież w kościele, także... Są. Są, no właśnie. Więc wszystkie są paulińskie. Także dziękujemy Wam za dzisiaj. Dziękuję Tobie, Andrzeju. Dziękuję, że mnie zaprosiłeś. Tak, tak. No zawsze jesteś zaproszony. No i jakby tam mówimy Wam do zobaczenia, do usłyszenia. Wszystkiego dobrego. Z Bogiem. Z Panem Bogiem. Edyta Stein mówiła, że powołania nie znajduje się po prostu po zestawieniu i przeanalizowaniu różnych dróg. Powołanie jest odpowiedzią otrzymaną w modlitwie.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dziś o Patriarsze Zakonu Paulinów, czyli o św. Pawle, którego tradycja nazywa Pierwszym Pustelnikiem. Dla Paulinów to szczególny dzień. Czy pustelnik z początków chrześcijaństwa może być dziś dla nas współczesnych pomocą w codziennym życiu? Dziś rozmawiamy z o. Andrzejem Gradem.
#Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl
Masz pytania? Napisz: [email protected]
#powolanie #zakon #rozeznanie #paulini #powołanie #podcast #jasnagóra #świętość