Mentionsy Mentionsy
Po bratersku o powołaniu
Po bratersku o powołaniu

2025-09-18 - #93 Krzyż i Maryja

24.09.2025 ·15 min 31 s

Gdzieś ta Maryja, czy chociażby w Szasztynie też w naszym klasztorze na Słowacji, gdzie jest ta Matka Boża, też siedmiobolesna przecież, patronka Słowacji. Jest jakoś w tą duchowość Maryjną ten krzyż też wpisany? Czy masz jakieś takie swoje osobiste doświadczenie tego, opinię, czy jakiś taki argument, który by to rzeczywiście potwierdził? Wiesz, każdy z nas, na pewno ja też, bo pytasz się do mnie, tak więc mówię o dowłasnym doświadczeniu, gdzieś cała ta nasza droga, droga życia tutaj na ziemi jest jakimś też krzyżem, tak?

Chociaż ktoś popatrzy z boku, no ale ona tego krzyża nie niosła, nie wzięła za niego tego krzyża. To nie ona była przybita do krzyża, ale była ona przy nim, bo było to serce matki. przy sercu swojego Syna. I to Jezusowi dawało bardzo wiele siły, mocy do dźwigania tego krzyża, by pójść na Golgotę. Obecność Maryi. Maryj, która nie jest jakąś obcą dla Niego kobietą, tylko jest przede wszystkim Matką. Kochające serce Matki, która jest blisko. Tak jak mówię, nie wzięła krzyża, nie zabrała Jezusowi krzyża, ale miłość jej do Niego... Pomoga mu ten krzyż nieść. I zobacz, że bardzo mi w tym też pomaga sam testament z krzyża, który nam Jezus zostawia, że daje nam Maryję za matkę właśnie wtedy, kiedy On umiera na krzyżu.

To też takie, ja to widzę, takie połączenie, że kiedy my, kiedy ja też umieram na krzyżu... to wtedy sobie przypominam, ona jest pod krzyżem mojego też jakiegoś cierpienia, trudnego doświadczenia, bo Jezus dał nam Maryję za Matkę właśnie, kiedy On umiera na krzyżu. Nie wtedy, kiedy Jezusa ogłaszano królem, nie wtedy, kiedy głosił piękne słowa, nie wtedy, kiedy Go wszyscy poszukiwali. tylko w momencie największego cierpienia, swojej męki daje nam Maryja za Matkę i jakby chciał nam też pokazać, ona jest od dzisiaj przy was, przy twoim cierpieniu. Ona jest obecna w twoim krzyżu, tak jak była obecna przy mnie teraz, kiedy ja umieram, tak teraz ja wam daję tą, która była przy mnie, by teraz była ona przy was. I stąd jest to według mnie połączenie. Ja też tak to widzę, takie połączenie, że Jezus w tym testamencie konkretnie nam mówi, Maryja jest obecna w Twoim krzyżu, była, jest i będzie zawsze obecna, bo właśnie kiedy ja umieram, to ja Wam daję ją za matkę.

I teraz Wy wzywajcie jej wtedy, kiedy masz najtrudniej, kiedy po prostu jest ciężko Ci nieść ten krzyż. I dlatego też widzę to właśnie połączenie w niesieniu tego krzyża i obecność Maryi, która też jest matką bolescą, bo tak ją przecież nazywamy. Też proroctwo Symeona, które mówi, że miecz boleści przyszyje twoje serce, czyli ona już była wpisana w tą mękę Chrystusa, a co za tym idzie również i w dźwiganiu mojego i twojego krzyża. Tak, to jest niesamowite, że można powiedzieć, że na krzyżu Jezus mógł powiedzieć o wszystkim. Te słowa na pewno przeszyły serce Jana, który je gdzieś tam zanotował. Te słowa na pewno były ważne, a on właśnie wtedy mówił o tym, że oddaje nam Maryję jako Matkę.

I rzeczywiście, kiedy patrzymy na historię zbawienia, to ona od tego momentu jest nazywana matką ludzkości tak naprawdę. To jest ten moment, który uznajemy za moment, w którym Jezus nam powierzył ją. A więc ten krzyż jest miejscem właściwie to cierpienie. I myślę sobie już nie tylko o krzyżu Jezusa, ale o krzyżu każdego z nas. I w tym kontekście, o którym też spotykamy się w ramach tych naszych braterskich spotkań, Też o krzyżu, myślę, mogę tak powiedzieć śmiało, po moim doświadczeniu jakimś, może niedługim, ale doświadczeniu pracy z młodzieżą, że jest rozeznawanie powołania krzyżem. Dlaczego? Dlatego, że często jest poważna trudność z tym, jest jakieś ryzyko. Myślę, że tutaj Matka Boża Bolesna ma też swoją szczególną rolę i jeżeli tak, to w jaki sposób ją, że tak powiem, zaprosić do tego?

Kiedy Maryja zostaje matką bolesną, no bo w momencie, kiedy przychodzi do świątyni, by ofiarować Jezusa w świątyni, to jest ofiara Jezusa w świątyni, czyli ona wypełnia już wolę Boga. I co dalej idzie, wrócimy do tego proroctwa Symeona i ona słyszy te słowa. To jest proroctwo, które też na pewno gdzieś utkwiło jej mocno w sercu. I tak jak zawsze notuję, to św. Łukasz, Maria rozważała te słowa w swoim sercu. Czyli... matka bolesna, która otrzymuje informację, że miecz przeszyje jej serce, miecz boleści przeszyje jej serce, jest matką, która tą tajemnicę kontempluje, rozważa.

Ona też tą tajemnicę rozeznaje, no nie? Czyli ta matka bolesna... jest obecna również w rozeznawaniu swojego powołania. Skoro ona potrafiła zawsze słuchać i kontemplować, co mogło to być dla niej też jakimś krzyżem, no bo słyszysz, że jesteś matką, za chwilę słyszysz, że twoje serce przyszyje miecz boleści, że twój syn będzie znakiem sprzeciwu. To jest trudne doświadczenie. Trudno się może też z tym pogodzić. Tak samo człowiek młody, wstępujący do życia zakonnego, Też może usłyszeć, że twoje życie będzie naznaczone krzyżem. Nie będziesz miał łatwo i trudno jest to może też czasami przyjąć. I Maryja, ta Matka Bolesna jest bardzo wtedy obecna w usłyszeniu tego słowa, ale również w podjęciu i otwarciu się na to proroctwo, które gdzieś każdy z nas otrzymuje w rozeznawaniu tego własnego powołania.

Dla was wszystkich, którzy myślicie o swoim powołaniu, którzy rozeznajecie swoje powołanie w jakikolwiek sposób, ale też dla tych, którzy modlą się, bo mam nadzieję, że też i tacy nas słuchają, którzy modlą się w intencji nowych powołań, to dziś szczególnie wkładamy w wasze serca modlitwę o odwagę, żeby nie bała się młodzież, która rozeznaje swoje powołanie, a może, która już nawet je rozeznała żeby się nie bała podjąć krzyża. I niech Maryja, Matka Boża Bolesna, w tym, że tak powiem, naszej młodzieży pomaga. Nie wiem, czy masz to też taki prezent na drugim nowicjacie, dostałeś właśnie w tym miejscu klasztoru świętego krzyża, tam gdzie są te ruiny. Pamiętam, że my dostawaliśmy taki wielki drewniany krzyż, który mam do dzisiaj również w mojej celi zakonnej.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.