Mentionsy Mentionsy
Po bratersku o powołaniu
Po bratersku o powołaniu

2025-09-18 - #93 Krzyż i Maryja

24.09.2025 ·15 min 31 s

Po bratersku. O powołaniu. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wieki wieków. Amen. Witamy Was bardzo serdecznie, drodzy słuchacze, drodzy Państwo, w kolejnym braterskim spotkaniu. Razem ze mną znajomy głos, ojciec Jan Król. Szczęść Boże, ojcze. Szczęść Boże. Jesteśmy właściwie w tym tygodniu po takiej pięknej uroczystości, która nazywa się uroczystością świętem podwyższenia Krzyża Pańskiego. I trochę w kontekście też tej uroczystości, jak doskonale wiecie, wykorzystujemy różne takie wspomnienia czy święta uroczystości kościelne, żeby opowiadać też trochę o naszej paulińskiej duchowości, trochę o naszym paulińskim powołaniu, mając taką nadzieję, że też Was to zainspiruje w jakikolwiek sposób do tego, aby modlić się w intencji powołania.

ale również, aby też rozeznawać, czy pomagać rozeznawać właśnie powołanie młodym ludziom. I dzisiaj właśnie o tym krzyżu. Temat taki wydawać by się mogło bardzo, bardzo wielkopostny, ale jednak też bardzo... O czym mówi nam też historia naszej paulińskiej wspólnoty. Odkąd ojcze, jak doskonale wiemy, możesz powiedzieć, jakby krzyż jest wpisany w to życie rodziny paulińskiej. Na początku nasz charyzmat był zawsze związany z krzyżem Jezusa Chrystusa, tak więc od początku gdzieś wszystkie kościoły, klasztory były pod wezwaniem Krzyża Świętego.

Pierwszy nasz klasztor, kościół na Węgrzech właśnie był pod wezwaniem Krzyża Świętego. Też kościoły budowane w kształcie krzyża. Tak więc było już to wpisane na początku w nasz charyzmat zakonny i to dalej trwa. Gdzieś to umartwienie, ta pokuta związana również z krzyżem, co też odzwierciedla się w życiu pustelnika, bo jak możemy zobaczyć... Pan Jezus dwa razy pokonał demona. Pierwszy raz, tak jawnie, tak mocno widzimy to w Ewangelii, to na pustyni, kiedy 40 dni pościł, przyszedł do niego demon, kusił go i Jezus go pokonał. I drugi raz demon został pokonany właśnie na krzyżu. Tak więc jakbyśmy to połączyli ze sobą, to widzimy, że krzyż jest obrazem życia każdego pustelnika, a jak dobrze wiemy, nasz zakon jest zakonem pustelniczym.

Tak, jak ojciec wspomniał, właśnie pierwszy klasztor pauliński, dziś są tam ruiny tego klasztoru już tylko, też tam funkcjonowała wspólnota, która nazywała się po prostu Bracia Świętego Krzyża i taka właściwie pierwsza wspólnota paulińska, z której później po połączeniu powstał zakon pauliński, właśnie nazywała się Bracia Świętego Krzyża, więc... Myślę, że to jest taka bardzo ważna informacja, taka ciekawostka historyczna w kontekście właśnie paulińskiej duchowości. Ale warto też zauważyć, tak już współcześnie, bo odnieśliśmy się do tej historii, myślę, że też współcześnie warto zauważyć, że przecież sanktuarium maryjne, Jasna Góra chociażby, ale nie tylko,

Ale na Jasnej Górze widać to szczególnie. Można powiedzieć, że jest miejscem, gdzie chyba mogę tak zaryzykować takie stwierdzenie. Najczęściej, najwięcej w Polsce jest odprawianych nabożeństw Drogi Krzyżowej. Właściwie o każdej porze roku, nie tylko w Wielkim Poście. Zwłaszcza na Jasnej Górze, słynna Droga Krzyżowa na Wałach, o której też przecież odniósł się kiedyś nawet św. Jan Paweł II w jednym ze swoich kazań, przemówień odnośnie, że gdyby ta Droga Krzyżowa mogła też mówić, to też wiele mogłaby Pan powiedzieć. Rzeczywiście, czy na Wałach Jasnogórskich, ta już ponad stuletnia Droga Krzyżowa, piękna Droga Krzyżowa, I o każdej porze dnia, o każdej porze roku przyjeżdżają pielgrzymi. Jakby jest też to wpisane w punkt bycia na Jasnej Górze, to oprócz Eucharystii, wiem, że też szczególnym miejscem oczywiście jest Apel Jasnogórski, ale jednak tutaj na Jasnej Górze pielgrzymi odbywają, odprawiają drogę krzyżową na jasnogórskich wałach.

co też pokazuje, że oprócz Maryjności w naszym zakonie jest mocno dalej wpisane to nabożeństwo drogi krzyżowej, bo wiemy też, że przecież Maryja sama brała najpełniej ten udział w tej drodze krzyżowej Jezusa Chrystusa. No właśnie, chciałem też o to zapytać trochę, dlaczego właśnie według ciebie, właściwie tu chodzi tylko i wyłącznie o jakieś twoje doświadczenie, nie jest to pytanie z serii teologicznych, że tak powiem, definicji, ale dlaczego właśnie Maryja i krzyż, dlaczego to jest tak wszystko blisko siebie, nie? Choć może wydawać się, że ta pobożność krzyża, pobożność Maryjna są jakby dwoma innymi trochę drogami, nie? Dwiema innymi drogami. A jednak, no właśnie, tutaj na Jasnej Górze widzimy, że to jest połączone, ale tak jak już wspomniałem, nie tylko na Jasnej Górze.

I możemy się na ten krzyż zgodzić, albo się go wypierać. Mogę ten krzyż wziąć i pójść za Jezusem, tak jak On sam mówi, by brać swój krzyż i iść za Nim, Jego śladami, a mogę się tego krzyża wypierać, może po prostu, mogę się przeciwko Nim ubuntować. I jest wpisany krzyż w nasze życie, bez którego zbawienia po prostu nie ma. I w tym wszystkim bardzo obecna jest Maryja, co mi też osobiście pomaga w jakimś takim trudnym doświadczeniu, które właśnie mnie krzyżuje, gdzie ciężko jest mi ten krzyż nosić. I przecież ona... Była obecna w drodze krzyżowej Jezusa i gdy popatrzymy na to niesienie tego krzyża przez Jezusa, najbardziej pomogła mu tak naprawdę Maria.

Chociaż ktoś popatrzy z boku, no ale ona tego krzyża nie niosła, nie wzięła za niego tego krzyża. To nie ona była przybita do krzyża, ale była ona przy nim, bo było to serce matki. przy sercu swojego Syna. I to Jezusowi dawało bardzo wiele siły, mocy do dźwigania tego krzyża, by pójść na Golgotę. Obecność Maryi. Maryj, która nie jest jakąś obcą dla Niego kobietą, tylko jest przede wszystkim Matką. Kochające serce Matki, która jest blisko. Tak jak mówię, nie wzięła krzyża, nie zabrała Jezusowi krzyża, ale miłość jej do Niego... Pomoga mu ten krzyż nieść. I zobacz, że bardzo mi w tym też pomaga sam testament z krzyża, który nam Jezus zostawia, że daje nam Maryję za matkę właśnie wtedy, kiedy On umiera na krzyżu.

To też takie, ja to widzę, takie połączenie, że kiedy my, kiedy ja też umieram na krzyżu... to wtedy sobie przypominam, ona jest pod krzyżem mojego też jakiegoś cierpienia, trudnego doświadczenia, bo Jezus dał nam Maryję za Matkę właśnie, kiedy On umiera na krzyżu. Nie wtedy, kiedy Jezusa ogłaszano królem, nie wtedy, kiedy głosił piękne słowa, nie wtedy, kiedy Go wszyscy poszukiwali. tylko w momencie największego cierpienia, swojej męki daje nam Maryja za Matkę i jakby chciał nam też pokazać, ona jest od dzisiaj przy was, przy twoim cierpieniu. Ona jest obecna w twoim krzyżu, tak jak była obecna przy mnie teraz, kiedy ja umieram, tak teraz ja wam daję tą, która była przy mnie, by teraz była ona przy was. I stąd jest to według mnie połączenie. Ja też tak to widzę, takie połączenie, że Jezus w tym testamencie konkretnie nam mówi, Maryja jest obecna w Twoim krzyżu, była, jest i będzie zawsze obecna, bo właśnie kiedy ja umieram, to ja Wam daję ją za matkę.

I teraz Wy wzywajcie jej wtedy, kiedy masz najtrudniej, kiedy po prostu jest ciężko Ci nieść ten krzyż. I dlatego też widzę to właśnie połączenie w niesieniu tego krzyża i obecność Maryi, która też jest matką bolescą, bo tak ją przecież nazywamy. Też proroctwo Symeona, które mówi, że miecz boleści przyszyje twoje serce, czyli ona już była wpisana w tą mękę Chrystusa, a co za tym idzie również i w dźwiganiu mojego i twojego krzyża. Tak, to jest niesamowite, że można powiedzieć, że na krzyżu Jezus mógł powiedzieć o wszystkim. Te słowa na pewno przeszyły serce Jana, który je gdzieś tam zanotował. Te słowa na pewno były ważne, a on właśnie wtedy mówił o tym, że oddaje nam Maryję jako Matkę.

Kiedy Maryja zostaje matką bolesną, no bo w momencie, kiedy przychodzi do świątyni, by ofiarować Jezusa w świątyni, to jest ofiara Jezusa w świątyni, czyli ona wypełnia już wolę Boga. I co dalej idzie, wrócimy do tego proroctwa Symeona i ona słyszy te słowa. To jest proroctwo, które też na pewno gdzieś utkwiło jej mocno w sercu. I tak jak zawsze notuję, to św. Łukasz, Maria rozważała te słowa w swoim sercu. Czyli... matka bolesna, która otrzymuje informację, że miecz przeszyje jej serce, miecz boleści przeszyje jej serce, jest matką, która tą tajemnicę kontempluje, rozważa.

Natomiast trzeba zobaczyć, co zyskuje i to jest ta radość, dlatego możemy też, drogi Ojcze Tadeuszu, radośnie przeżywamy swoje powołanie. Tak, i chciałbym powiedzieć tylko na koniec, że ojciec Jan odpowiadając na moje pytanie na temat krzyża, który dostał, odpowiadał z uśmiechem na twarzy. Także ten krzyż, to powołanie, które często jest krzyżem, to jest fakt. Nie ukrywamy tego. Jest krzyżem chwalebnym, krzyżem radości. Więc dzisiaj o tym krzyżu chcieliśmy porozmawiać i opowiedzieć wam, abyście się nie bali podjąć drogi powołania, która może być drogą krzyża, I też modlić się za tych, którzy taką drogę mają podjąć. Dziękujemy Wam bardzo za to, że byliście z nami i życzymy wszystkim wszelkiego błogosławieństwa i przede wszystkim radości z powołania.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.