Mentionsy Mentionsy
Plik tekstowy
Plik tekstowy

Patryk Mogilnicki - "Conan sp. z o.o..."

16.05.2026 ·52 min 54 s · 8 rozdziałów

W dzisiejszym odcinku Max Cegielski rozmawia z Patrykiem Mogilnickim, autorem książki "Conan sp. z o.o. Polscy ilustratorzy i projektanci okładek książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985-1995)”.

7:03 · Nostalgia i okładki z lat 80. i 90. 2

negatywne o w ten sposób, pejoratywne znaczenie słowa kiczowatość. Chodzi mi tak naprawdę o to, że moment, który opisujesz, zaczynając narrację od PRL-owskich serii, takich jak seria Fantastyka Przygoda, Iskier, seria SF wydawnictwa poznańskiego, to widzimy rzeczywiście od razu, w jaki sposób ta estetyka się zmienia. I pojawiają się też, co jest istotne, w tej książce, proszę państwa, są wywiady z tymi twórcami. I mam wrażenie, że to, co się okazuje, to jest to, że kończy się PRL, czyli kończy się koncesjonowanie wykonywania zawodu artystycznego.

Dokładnie. Jak wiemy w PRL-u, żeby być twórcą mozaik, ilustracji i tak dalej, i tak dalej, czyli krótko mówiąc, mieć pracę i zlecenia należało być... Mieć wykształcenie. Mieć wykształcenie, być zazwyczaj też po prostu w związku plastyków. Natomiast ci bohaterowie, którzy pojawiają się, autorzy, autorki pod koniec lat osiemdziesiątych, to często są właśnie amatorzy, tak? Mhm. Czyli, że następuje też ukryta w tej zmianie estetyki zmiana kompletna w ogóle jakby sposobów finansowania, organizowania i tak dalej. Dokładnie. I to pokutuje do dzisiaj. W tym sensie, że my we współczesnych wydawnictwach też nie mamy dyrektorów artystycznych, co się odbija po prostu na ich wyglądzie zwyczajnie.

16:23 · Okładki w PRL i po jego upadku 11

Wydawnictwo, które, powiedziałbym, butikowe, założone przez Wojtka Sokoła, rapera, którego zresztą debiutancka książka tutaj na antenie Trójki się pojawiała. Ale musimy, Patryk, chyba jednak wrócić i spróbować to historycznie i chronologicznie opowiedzieć. Po pierwsze... Powiedz, w jaki sposób tworzono okładki w PRL-u? To znaczy ci projektanci, z którymi rozmawiasz, a mamy tutaj, no właśnie, przypomnij kto i w jaki sposób oni pracowali i dla kogo? Możesz mi dać też na chwilkę, wiesz co, bo ja mam swój egzemplarz w torbie i go nie wyjąłem tutaj, ale dobra, nie tak w razie czego, tylko żebym sobie mógł czasem zajrzeć.

Mamy, wiesz co, chodziło mi o to, żeby pokazać, bo ja się skupiłem na latach tych dziesięciu, między 85 a 95, ale pomyślałem sobie, że fajnie będzie naszkicować troszeczkę kontekst i pokazać kilka takich klasycznych polskich serii, czyli... Nie pokazuje czegoś, co się wzięło znikąd, tylko pokazuje coś jako jakiś element ewolucji plus ewentualnie zderzenia się nowego ze starym, tak? Ale i wziąłem po prostu sobie na tapetę... Czy mówić tapet, kurczę? Tapet, kur... Jest tak, mi się nie podoba to słowo. Dobra, wziąłem na tapet tą... Serii, wychodzących wtedy w PRL-owskich wydawnictwach. Zaczynając od najstarszej, czyli Fantastyka Przygoda, która zaczęła wychodzić od 1966 roku.

wymyślił i Asimowa, czyli autora fundacji, do której to jest fragment okładki tego cyklu. I dalej mamy, wiesz co, z Kosmonautą jest seria, do której robił Władysław Brykczyński, wspaniały polski projektant, którego bardzo lubię i szanuję jego projekty. A potem Jan Bokiewicz zrobił pięć okładek, czyli najwięcej po Brykczyńskim do tej serii. Jeszcze troszeczkę dalej jest on. O, tutaj się zaczyna tak, od wyjścia z cienia. Tak, Jan Bokiewicz, który najbardziej jest znany, jego najbardziej emblematycznym projektem jest takim rozpoznawalnym, jest działka mojej hobby. To jest jego projekt, taki co ludzie mają na koszulkach. Słynny, oczywiście. Tak. Słuchaj, no dobrze, ale wiesz co, bo ja mam wrażenie, że istotna jest też ekonomia w tym wszystkim, dlatego że PRL z jednej strony szybko zaczyna wydawać fantastykę, ona jest jakby naturalnym zupełnie medium opowieści, mamy oczywiście Lema i nie tylko,

Tylko, że chodziło o to, że w głębokim PRL-u te książki nie musiały mieć wcale nawet atrakcyjnych okładek, ponieważ one i tak się sprzedawały, zresztą w ogromnych nakładach. Ale w okresie transformacji również, bo po prostu te tytuły nie były wydawane. Wiesz, Comas z Conacymery się pojawił chyba w 1985 roku tam w wydawnictwach Alfa, do których okładki robił Robert Bury, ale później w takim zachodnim stylu, w wydawane przez wydawnictwo Amber Horory ze złoceniami, z takimi czarnymi stronami drugą i trzecią okładki. To były takie ekskluzywne wydania, których PRL nie widział. Wiesz, na normalnym papierze te rzeczy były drukowane często w drukarniach zachodnich w ogóle, bo tak jak tutaj mi opowiadają graficzy i graficzki z Phantom Pressu, to oni drukowali na przykład, wiesz, w Anglii po prostu i dlatego one miały też tak dobrą, tak były dobrze jakościowo przygotowane, tak?

Więc to był zupełnie inny poziom edytorski też tych prac. To nie był taki papier, o którym czasami się mówi, a propos książek w PRL-u, że przypominał tort, bo po prostu co ileś stron był różny kolor kartek użytych białych wewnątrz. Tak, no ale i wiesz, ja nie wiem ile książek się sprzedawało w PRL-u. Pod koniec istnienia PRL-u mieliśmy w kraju około 50 funkcjonujących wydawnictw, głównie państwowych, a w samym roku 1989 pojawiło się 200 prywatnych. I wiesz, i te liczby jeszcze wzrastały, więc to były, no nie wiem, no... tysiąc spokojnie można było założyć, w jakimś dziewięćdziesiątym drugim pewnie. I rynek w pewnym momencie, to prawda, się nasycił, ale kiedy się jakby na początku funkcjonowania Amberu i Phantom Pressu, to tam się sprzedawały książki, ja podaję te liczby, no to tam jest trzysta tysięcy jakiegoś tytułu.

Na przykład Marcin Konczakowski chyba, bo zaczynasz rozmowę z nim od tego, że nie studiował na Akademii Sztuk Pięknych. Ale może trzeba w ogóle przypomnieć, jeżeli mówimy o tej fantastyce PRL-owskiej, w ogóle czym był ten fandom, bo to było niesamowite zjawisko. Ja to pamiętam właśnie między innymi z tego magazynu Phoenix, który tutaj wspominasz, bo to była jakaś taka w zasadzie subkultura, ale subkultura w pewnym sensie oficjalna, w tym sensie, że to były oficjalnie istniejące kluby fanów fantastyki. Ja tego, wiesz co, tak bardzo nie badam i też nie jestem jakimś tutaj specjalistą, żeby o tym opowiedzieć, ale ważny był bardzo drugi obieg książek, które kluby zrzaczającymi jużników fantastyki wydawały własnym sumptem, tak zwane takie, to były takie wydania pirackie, za które można było pójść też na przykład, nie wiem, do więzienia, tak?

Tak, tak. Ale to zakładało zazwyczaj kilka osób i na pewno byli jacyś biznesmeni tam. Już nie pamiętam, chyba trzy osoby zakładały Phantom Press, z czego jeden gość, który siedział na staję w Anglii i oni na pewno byli biznesmenami, no kurczę, wiesz, musieli być, tak? No, jeżeli chodzi o Amber, no to był Zbigniew Foniok i Dariusz Chojnacki. Dariusz Chojnacki był, dzisiaj byśmy to nazwali takim dyrektorem artystycznym wydawnictwa, więc w takim razie tutaj ta cała organizacja i tak dalej, to myślę, należała do Zbigniewa Fonioka. Mhm. Jak się zmieniały techniki robienia tych okładek? Bo wspomniałeś o tym, że jeden z autorów malował je. Mówiliśmy o tych kolażach z epoki PRL-u.

Mamy nawet memy, czy różne treści po prostu instagramowe, które właśnie mają trochę taką estetykę, która jest... Właśnie, po prostu szukam jakichś słów. Traszowa trochę... Nie, nie, myślałem, że nawiązujesz do tego, że jest podobna do tamtej, czyli chciałem powiedzieć, że jest pokrewna. Zastanawiam się po prostu, jak można by opisać tą przemianę wizualną, wiesz, od PRL-u do... Aha, od PRL-u do zaraz, bo tak weszłeś na tych współczesnych artystów i ja właśnie chciałem powiedzieć o tym, że i to też piszesz we wstępie, że zauważam, mówię, że w współczesnych galeriach warszawskich przy okazji na przykład takich wydarzeń jak Warsaw Gallery Weekend że wiele, że ta jakaś taka moda, czy taka tendencja robienia właśnie rzeczy podobnych do tych z lat dziewięćdziesiątych z gatunku właśnie horroru, czy fantazy jest obecna.

Ja nie wiem kiedy w Polsce, bo nikt nie był zainteresowany tym tematem. Ja zwróciłem się między innymi do Instytutu Adama Mickiewicza, a Instytut Adama Mickiewicza pokazuje głównie, robi takie wystawy, inicjuje takie sytuacje i projekty za granicą, nie robi tego w Polsce, więc ja jestem otwarty na jakieś rozmowy. Słucha tego ktoś, kto chciałby taką wystawę zrobić, to zapraszam do kontaktu i będzie mi miło pokazać polskim czytelnikom i czytelniczkom po prostu wspaniałe polskie projekty na jakiejś takiej przekrojowej, fajnej wystawie. Przekazujemy ten komunikat w świat, ale powiedz, czy twoim zdaniem ta polska szkoła... z głębokiego PRL-u, bo Polska Szkoła Plakatu doczekała się różnych wystaw, opracowań i tak dalej. Wymieniłeś nazwiska różnych słynnych grafików.

Jak te rzeczy, te okładki, w tym wypadku już książkowe, różniły się od tego, co robiono wtedy za granicą? Ale mówisz właśnie o tych starych polskich... Tak, mówię o tych starych rzeczach. Czyli generalnie czym się różniła troszeczkę polska szkoła plakatu od tego, co jest za granicą? Mieliśmy jakby wspaniałych artystów, którzy podchodzili w ten sposób zupełnie unikatowy do tematu. Też wykorzystywali w swoich pracach, byli na bieżąco z różnymi nurtami, które są w sztuce, że są widoczne wpływy kubizmu na tych okładkach wspaniałych i jakichś tam wielkich dzieł malarskich, czy Picassa, czy Braka. Bo mi się wydaje, że te okładki, ale również plakaty były w Polsce, w PRL-u po prostu bardziej artystyczne, w tym sensie właśnie, że były jednak zatwierdzane przez jakiegoś dyrektora artystycznego, a nie przez producenta, czyli jakby ten impuls wynikał...

Ale możesz mnie przekonać, że nie. Nie, nie, ja nie znam aż tak dokładnie tej historii, ponieważ ja nie jestem historykiem sztuki, nie? Ja jestem osobą, która podjęła kilka tematów i je zgłębiła, jakby roztaczając swoje macki poznania wokół tych tematów, czyli tutaj jeżeli chodzi o transformacje, to też na te serie PRL-owskie, fantastyki i tak dalej, ale mam dużo swoich luk, których jakby, wiesz, po prostu nie jestem historykiem sztuki, nie uczyłem się tego, nie studiowałem i jest to poza kręgiem też moich zainteresowań, nie? Więc... Wiem jedynie, że krążą takie legendy a propos polskiej szkoły plakatu, że one były tak wspaniałe, ponieważ nasi twórcy i twórczynie często nie oglądali filmów, do których tworzyli pracę, ale ostatnio z tego wybił mnie troszeczkę Andrzej Pągowski, z którym rozmawiałem telefonicznie.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.