PIEKŁO JEST TU #217. Miłość stała się wyrokiem
W 2020 roku na oddziale psychiatrycznym szpitala w Bełchatowie poznała się para: Ewelina i Tomasz. Ich znajomość błyskawicznie przerodziła się w coś poważnego, a uczucie, które między nimi wybuchło, zamieniło życie jednego z nich w więzienie. Zapraszam do wysłuchania historii._______Źródła:https://docs.google.com/document/d/1C64oewlSl9h12rhB52hdV7EeB-HFCguxMw_1kDq3OME/edit?usp=sharing
Dlaczego doszło do tej tragedii? Zapraszam do wysłuchania dzisiejszej historii. Ewelina była 39-letnią kobietą, która mierzyła się z wieloma życiowymi trudnościami. W przeszłości była mężatką, z tego związku na świat przyszły jej dzieci. Nie wiadomo jednak ile dokładnie, na pewno więcej niż jedno. W źródłach natomiast wspomniany jest tylko jej syn. Ewelina oprócz tego, że miała za sobą nieudane małżeństwo, borykała się także z problemami natury psychicznej i z tego powodu w drugiej połowie 2020 roku trafiła do szpitala na oddział psychiatryczny.
Nie wiadomo skąd kobieta pochodziła, ale leczyła się psychiatrycznie w szpitalu w Bełchatowie. Czyli w mieście położonym w województwie łódzkim w odległości około 50 km od Łodzi i 25 km od Piotrkowa Trybunalskiego. Jest to miasto, które według najnowszych informacji liczy ponad 50 tysięcy mieszkańców. I ze źródeł można wywnioskować, że Ewelina pochodziła właśnie z okolic Bełchatowa, głównie dlatego, że tam też mieszkała jej rodzina, między innymi matka. Nie wiadomo dlaczego, ale Ewelina na co dzień nie sprawowała opieki nad swoimi dziećmi. Prawdopodobnie mieszkały one z matką kobiety albo ze swoim ojcem, choć bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza wersja.
Natomiast Ewelina utrzymywała z nimi kontakt i widywała się z nimi w miarę regularnie. Syn kobiety musiał być już co najmniej w wieku nastoletnim, ponieważ samodzielnie pojawiał się na wizytach u matki, wszystko też praktycznie rozumiał, był zdolny do własnych refleksji. Wiek dzieci kobiety nie jest w źródłach podany. Ten moment hospitalizacji w szpitalu w Bełchatowie był przełomowy w życiu Eweliny. Poznała tam bowiem kogoś, kto był dla niej sporym oparciem. Tomasz był od niej starszy o 5 lat. Podobnie jak ona, miał już historię nieudanych związków. Można nawet stwierdzić, że miał pecha do kobiet. Choć z dalszej części tej historii raczej będzie wynikać, że to kobiety miały pecha do niego.
Wracając jednak do początków tej relacji. Para poznała się na oddziale psychiatrycznym w szpitalu w Bełchatowie. Naturalnie była hospitalizowana w tym samym czasie. Tomasz i Ewelina spędzali ze sobą długie godziny, głównie razem spacerowali. Wydawało się, że mężczyzna próbował się do niej zbliżyć, ponieważ był niemal na każde jej zawołanie. To znaczy, cokolwiek Ewelina od niego chciała lub potrzebowała, on zawsze był gotowy, aby jej to dać. Wyświadczał jej drobne przysługi, np. chodził do sklepu i robił jej drobne zakupy. Na początku jednak była to raczej relacja przyjacielska. Nie padły żadne konkretne pytania czy też deklaracje. Tomasz opuścił oddział wcześniej niż ona.
Po zakończeniu leczenia pojechał do domu swojej matki, która mieszkała w miejscowości Rząśnia. Jest to właściwie wieś, w którą zamieszkuje trochę ponad 1000 osób, a leży ona około 35 km od Bełchatowa. Tam Tomasz planował się na chwilę zatrzymać i powoli stanąć na nogi po trudnym życiowo okresie. Na tamten moment mężczyzna nie pracował, więc właściwie nie miał żadnych większych zobowiązań. Mógł więc całkowicie skupić się na sobie i na dochodzeniu do pełnej równowagi psychicznej. Zaznaczam jednak, że w źródłach nie padają żadne diagnozy ani odnośnie do Eweliny, ani na tamtym etapie w przypadku Tomasza. Nie wiadomo więc, jakie konkretnie oboje mieli trudności i problemy psychiczne.
Źródła podają tylko tyle, że Tomasz przeżył w minionym okresie dość bolesny zawód miłosny, ale również stracił kogoś bliskiego, mianowicie brata, który umarł. I to miało go psychicznie przygnieść. Ale okazało się, iż Tomasz nie może o Ewelinie zapomnieć. Para zresztą cały czas była w telefonicznym kontakcie. Dlatego już kolejnego dnia mężczyzna postanowił wrócić do Bełchatowa i odwiedzić swoją przyjaciółkę w szpitalu. To były jednak czasy pandemii, więc restrykcje w szpitalu były dla niego bezlitosne. Nie mógł wejść na oddział psychiatryczny i być gościem Eweliny, ale i tak dopiął swego i zobaczył ją chociaż przez chwilę. Kobieta poprosiła go wcześniej o kilka rzeczy, a Tomasz spełnił jej prośbę i dostarczył obiecaną paczkę.
Podał ją Ewelinie przez okno. Potem para rozstała się i każde wróciło do swojej codzienności. W źródłach napisane jest, że Tomasz wrócił do domu. Nie wiadomo jednak, czy do domu matki, czy do mieszkania w Bełchatowie, które zajmował jego ojciec. Rodzice mężczyzny nie żyli razem. Nie wiadomo, czy się rozstali, rozwiedli. Wiadomo tylko tyle, że matka niedługo przed tymi wydarzeniami wyprowadziła się właśnie na wieś. I teraz pokrótce opowiem o przeszłości Tomasza, która w kontekście tej tragedii jest niezwykle ważna. Mężczyzna ożenił się jeszcze jako bardzo młody człowiek, a z jego małżeństwa zrodziły się dwie córki. Nie był to jednak związek spokojny i szczęśliwy.
Na swoje nowe miejsce na ziemi wybrał Wielką Brytanię. Tam podjął pracę i wiódł względnie normalne życie. Nawet poznał kobietę, z którą próbował sobie to życie ułożyć i tworzył z nią związek przez kolejną dekadę. Para wróciła po jakimś czasie do Polski i w pewnym momencie zdecydowała się nawet na kupno wspólnego mieszkania. Z tego tytułu wzięła razem kredyt, ale niestety i ta relacja wkrótce się rozpadła. Zawinił Tomasz, albo może powinnam powiedzieć, że decyzję o rozstaniu podjęła jego partnerka, bo tak naprawdę nieznany jest powód tego rozstania. I to był moment, który Tomasza całkowicie złamał. Bardzo ciężko przeszedł to rozstanie i nasiliły się wówczas jego problemy nie tylko natury psychicznej, ale też między innymi z używkami.
Możliwe, że z tego artykułu odpowiadał za to zdemolowanie mieszkania, w którym mieszkali jego rodzice. Na pewno doszło wtedy do interwencji policji, którą wezwała właśnie matka Tomasza, bo po prostu zarówno bała się o bezpieczeństwo domowników, jak i o stan zdrowia swojego syna, który był bardzo agresywny. I właśnie ta ostatnia interwencja policji, którą do mieszkania w Bełchatowie wezwała matka Tomasza, zakończyła się jego pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Kobieta zresztą sama prosiła policjantów, aby mężczyznę umieścić na takim oddziale. Wcześniej już też na nim przebywał. I to właśnie po tej agresywnej sytuacji, kiedy Tomasz wykazał się wobec swoich rodziców taką wielką agresją, trafił do szpitala, gdzie poznał Ewelinę.
A było to w sierpniu 2020 roku. Zdawałoby się, że to uczucie postawiło go trochę na nogi. Tomasz trochę złagodniał, był weselszy, pogodniejszy, bardziej chętny do działania. Kiedy wyszedł ze szpitala, Ewelina napisała mu, że przenieśli ją na oddział dzienny. Tam znajdowały się zarówno kobiety jak i mężczyźni. Ewelina zasugerowała więc Tomaszowi, że gdyby wrócił na leczenie, to mogliby być blisko siebie. I tak się stało. Wkrótce Tomasz do niej dołączył, a ten drugi wspólny pobyt w szpitalu psychiatrycznym zaowocował ich związkiem. Para bardzo się do siebie zbliżyła, okazywała sobie czułość, niemal cały czas spędzała razem.
Po opuszczeniu szpitala było jasne, że będzie z tego coś więcej. Oboje byli już wtedy bardzo w sobie zakochani. Tak bardzo, że nie widzieli sensu w ogóle się rozstawać. Tomasz zaproponował więc Ewelinie, aby wprowadziła się do mieszkania, które ten dzielił z ojcem w Bełchatowie. Kobieta przystała na tę propozycję. A więc wszystko potoczyło się wręcz błyskawicznie. Ewelina znalazła też nową pracę i właściwie była jedyną osobą, która utrzymywała gospodarstwo domowe. Może przesadziłam mówiąc, że jedyną, bo istotne jest też to, że cały czas Tomasza wspierała jego starsza córka. To głównie ona na zmiany albo na spółkę z Eweliną płaciła wszelkie rachunki za mieszkanie.
Ojciec Tomasza w niedługim czasie po tym jak para się do niego wprowadziła zmarł, więc wówczas tym bardziej prawie wszystko było na głowie Eweliny. Początkowo wydawało się, że relacja tych dwojga ma na nich pozytywny wpływ. Zauważały to również osoby z sąsiedztwa, które Tomasza już trochę znały. Znały też poniekąd jego poprzednie relacje i wiedziały też, że były one burzliwe. Ta z Eweliną wydawała się być jednak dużo spokojniejsza. Może Tomasz przy niej stał się trochę lepszy. O nim samym ludzie wypowiadali się niechętnie. To, co większość zgodnie twierdziła, to że bywał dziwny. Często też wpadał w skrajne stany emocjonalne.
Zdarzało mu się także postować zdjęcia np. przyrody, nad którą się zachwycał. Nie szczędził także zdjęć własnej bądź co bądź charakterystycznej twarzy. Związek Eweliny i Tomasza nie był jednak spokojny. Na pewno nie był taki na dłuższą metę. Kiedy kobieta zamieszkała ze swoim partnerem, przekonała się o jego prawdziwej naturze. I nie mówię tylko o agresji, która często wymykała się spod kontroli, ale przede wszystkim o jego zazdrości, a może nawet zaborczości. Tomasz musiał mieć nadmierną kontrolę nad swoją ukochaną, nie zostawiając jej praktycznie żadnej prywatności. Ewelina nie mogła robić sobie mocniejszego makijażu, a nie zakładać ubrań, które odkrywały, zdaniem jej partnera, za dużo, bo po prostu jemu się to nie podobało i jej tego zabraniał.
Kiedy próbowała się przeciwstawiać, reagował agresywnie, wywoływał kłótnie, także głośne awantury. Nie mogła nawet swobodnie korzystać z łazienki. Kiedy na przykład szykowała się do wyjścia do pracy, Tomasz musiał mieć ją na oku, żeby kontrolować to, co robi. Dlatego wszystko robiła przy otwartych drzwiach, a mężczyzna czynił jej jakieś uwagi. Nie mogła też nigdzie ruszyć się bez niego, oczywiście poza przebywaniem w pracy. Do pracy i z pracy Tomasz oczywiście ją odprowadzał, ale kontrolował też to, co w niej robiła. Podczas każdej z przerw Ewelina musiała do niego dzwonić z włączoną kamerką, tak aby dokładnie widział, gdzie przebywa i czy w jej pobliżu nie ma żadnego mężczyzny.
Kiedy nie odpisywała trochę dłużej, zarzucał jej romansowanie z innymi. Dla świętego spokoju kobieta meldowała mu nawet o każdym wyjściu do toalety. W domu, mimo że praktycznie cały wolny czas Eweliny spędzali razem, kobieta nie mogła od tych podejrzeń odpocząć. Kiedy wychodziła do sklepu, Tomasz wychodził za nią i ją po prostu śledził. A jeśli nie śledził, to pilnował czasu, w którym kobieta powinna była wyrobić się z powrotem do domu. Jeśli się nie wyrabiała, po powrocie czekała na nią rozdmuchana do wielkich rozmiarów kłótnia. Tomasz robił awantury, bezpodstawnie oskarżając kobietę o romanse i flirty z innymi mężczyznami.
Nieustannie bał się, że go zdradza i projektował na nią swoje lęki. Nigdy nie złapał jej na niczym, co mogłoby wzbudzić jego podejrzenia, a jednak on cały czas miał wrażenie, że za chwilę Ewelina zostawi go dla innego mężczyzny. Albo że go zdradzi. Wypominał jej nawet to, że jej poprzednie relacje też rozpadły się przez jej niewierność. Zaznaczam jednak, że były to tylko przypuszczenia Tomasza. To nie są żadne potwierdzone powody zakończenia tych związków. Nie ma nawet żadnej informacji o tym, by skończyły się one właśnie przez negatywne zachowanie Eweliny. Możliwe więc, że Tomasz po prostu sobie to wymyślił i używał tego jako argumentu, żeby ją zranić.
Jeden raz nawet siłą zabrał jej telefon i usunął z niego jeden z komunikatorów, ten na M, by mieć pewność, że już na pewno nie użyje go po to, żeby flirtować tam z innymi mężczyznami. Swoim bliskim także opowiadał o Ewelinie straszne wręcz rzeczy. Mówił, że kobieta rozmawia za jego plecami z innymi mężczyznami, że ma konto na portalu randkowym, że nawiązała z kimś bliższą znajomość, że po prostu go zdradza. To były nieprawdziwe informacje. Tomasz nigdy nie znalazł w jej telefonie niczego podejrzanego. Miał także dostęp do jej lokalizacji, ale nie wiem czy Ewelina dobrowolnie się na to zgodziła, czy nie miała pojęcia, iż Tomasz śledził jej telefon.
Dochodziło też do tego, że Ewelina bała się przyznać swojemu partnerowi, że w pracy nawiązała jakieś znajomości ze współpracownikami płci męskiej, nawet jeśli były to tylko powierzchowne znajomości. Kiedy wiedziała, że Tomasz będzie odbierał ją z pracy, to prosiła swoich kolegów, aby w jego obecności nie odzywali się do niej ani słowem. Nie mogli się nawet z nią przywitać czy też pożegnać. Trudno sobie wyobrazić poziom dyskomfortu, jaki musiała wtedy odczuwać. Nie miała absolutnie żadnej swobody i przede wszystkim bała się o własne życie, bo Tomasz nieraz groził jej, że jej je odbierze. W pracy, którą Ewelina podjęła w listopadzie 2020 roku oczywiście większość ludzi znała jej domową sytuację.
Wiedziała jaki jest Tomasz i jaką kontrolę nad nią sprawuje. Musieli to wiedzieć, bo czasami kobieta bez zapowiedzi nie pojawiała się w pracy i musiała się z tego jakoś logicznie wytłumaczyć. Przyszedł zatem dzień, kiedy Ewelina wtajemniczyła szefową w swoje problemy. Przyznała się, że czasami nie pojawia się w pracy, ponieważ po prostu jej partner nie chce jej rano wypuścić z domu. Na przykład zamyka ją w jakichś pomieszczeniach, więc właściwie ona jest bezradna. Zdarzało się też, że Ewelina musiała zostać z Tomaszem w domu, ponieważ był on tak nietrzeźwy, że bała się o to, co może zastać, kiedy do tego domu wróci, co może się wydarzyć w nim pod jej nieobecność.
Kiedy już zjawiała się w pracy na drugi dzień po tym jak jej nie było, często była wręcz przerażona i zapłakana. Zdarzało się, że Tomasz zabierał jej wejściówkę na teren zakładu pracy i w ten sposób zmuszał ją do pozostania w domu. Chował także inne potrzebne jej do pracy rzeczy. Sam wtedy nie pracował i nie rozumiał też, że utrudniając Ewelinie uczęszczanie do pracy mógł sprawić, że kobieta też utraci zatrudnienie, a wtedy już całkowicie nie mieliby za co żyć. W pewnym momencie Tomasz zrobił, mam wrażenie, jedną z lepszych rzeczy podczas tego związku – znalazł sobie pracę. Niestety jej nie utrzymał, a właściwie po miesiącu sam z niej zrezygnował.
Wszystko zatem wróciło do normy. Siedział głównie w domu i czekał na Ewelinę z kolejną awanturą. Jednej z koleżanek kobieta zwierzyła się, że Tomasz przechowywał w mieszkaniu niebezpieczne narzędzia i że właśnie tymi narzędziami jej groził, gdy nie była mu całkowicie uległa i posłuszna. On nie tylko wypowiadał w jej stronę groźby, ale także straszył ją tymi narzędziami, np. biegał z nimi za nią po domu. Raz nawet przyłożył Ewelinie do szyi siekierę. Ją to totalnie przeraziło. I owszem, już wtedy myślała tylko o tym, aby uwolnić się z tego niewolniczego wręcz związku. Jednak za każdym razem, kiedy próbowała rozmawiać z Tomaszem o rozstaniu, on zastraszał ją.
Mówił, że prędzej odbierze jej życie, niż pozwoli jej odejść. Ewelina zatem tkwiła w tej przemocowej relacji, jednocześnie szukając dla siebie jakiegoś ratunku. Trudno powiedzieć, jak wyglądały jej relacje rodzinne. W źródłach nie ma nic o tym, by utrzymywała jakiś kontakt ze swoją matką albo by był on bliski. Prawdopodobnie kobieta też nie miała żadnych bliższych koleżanek, nikogo z kim mogłaby spotykać się w celach towarzyskich czy rozrywkowych. Możliwe więc, że Tomasz odciął ją także od tych znajomości. Na pewno jednak w mieszkaniu na osiedlu dolnośląskim, które zajmowała z Tomaszem, odwiedzał ją jej syn, czasami nawet zostawał tam na noc.
Chłopak później opowiadał babci o swoich wrażeniach z pobytu u matki. Bynajmniej nie były to beztroskie dni. Syn Eweliny był przerażony zachowaniem Tomasza, który nie wzbudzał jego zaufania. Wprowadzał dziwną, a wręcz napiętą atmosferę w domu. Chłopak powiedział babci, że partner jego matki pod poduszką ukrywa nóż i to właśnie miało go najbardziej wystraszyć. Ten wniosek, że Ewelina nie mogła liczyć na pomoc swojej rodziny, moim zdaniem wynika z tego, że kiedy już postanowiła wyrwać się z tej toksycznej relacji z Tomaszem, to nie pojechała do kogoś bliskiego, a wynajęła pokój w hotelu i tam zatrzymała się na pewien okres.
Ta wyprowadzka była decyzją impulsywną i chyba kobieta podjęła ją po powrocie z pracy, po tym jak w mieszkaniu wybuchła kolejna kłótnia. Ewelina wyszła z tego mieszkania, następnie chciała do niego wrócić i zabrać z niego swoje prywatne przedmioty, w tym m.in. dokumenty. Tomasz nie chciał jednak oddać ich dobrowolnie. Ewelina słusznie bała się momentu wyprowadzki, obawiała się też zostać z nim sam na sam w mieszkaniu. Zadzwoniła zatem po policję. Poprosiła, aby policjanci towarzyszyli jej podczas pakowania. Wspomniała też wtedy, że w mieszkaniu jej partnera znajdują się niebezpieczne przedmioty, a tymi przedmiotami miał on jej już nieraz grozić.
Poza tym, kiedy stała pod jego drzwiami, on nie chciał ich otworzyć. Tomasz, mimo że mieszkali tam razem, nigdy nie dał kobiecie kompletu kluczy do mieszkania. Ewelina była zdana więc na jego dobrą wolę. Tego dnia, kiedy policja pojawiła się na osiedlu dolnośląskim chcąc pomóc kobiecie we względnie pokojowej wyprowadzce, Tomasz nie otworzył drzwi. Być może zrobił to celowo, a być może nie było go wtedy w mieszkaniu. Tego akurat źródła już nie precyzują. Ewelina zostawiła w nim wszystkie swoje rzeczy, w tym też te dokumenty, które chciała odzyskać, ale to nie odwiodło jej o decyzji o odejściu. W maju 2021 roku po kilku miesiącach tej relacji po prostu odeszła bez niczego.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Host przedstawia temat i wprowadza w temat rozmowy.
Host definiuje miłość i jej znaczenie w życiu osobistym.
Host podaje przykłady miłosnych relacji i ich cechy.
Host omawia typowe problemy i wyzwania w miłosnych relacjach.
Host podsumowuje rozmowę i wprowadza w kolejną część programu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 2020 roku na oddziale psychiatrycznym szpitala w Bełchatowie poznała się para: Ewelina i Tomasz. Ich znajomość błyskawicznie przerodziła się w coś poważnego, a uczucie, które między nimi wybuchło, zamieniło życie jednego z nich w więzienie. Zapraszam do wysłuchania historii.
_______
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/1C64oewlSl9h12rhB52hdV7EeB-HFCguxMw_1kDq3OME/edit?usp=sharing