PIEKŁO JEST TU #217. Miłość stała się wyrokiem
W 2020 roku na oddziale psychiatrycznym szpitala w Bełchatowie poznała się para: Ewelina i Tomasz. Ich znajomość błyskawicznie przerodziła się w coś poważnego, a uczucie, które między nimi wybuchło, zamieniło życie jednego z nich w więzienie. Zapraszam do wysłuchania historii._______Źródła:https://docs.google.com/document/d/1C64oewlSl9h12rhB52hdV7EeB-HFCguxMw_1kDq3OME/edit?usp=sharing
Po zakończeniu leczenia pojechał do domu swojej matki, która mieszkała w miejscowości Rząśnia. Jest to właściwie wieś, w którą zamieszkuje trochę ponad 1000 osób, a leży ona około 35 km od Bełchatowa. Tam Tomasz planował się na chwilę zatrzymać i powoli stanąć na nogi po trudnym życiowo okresie. Na tamten moment mężczyzna nie pracował, więc właściwie nie miał żadnych większych zobowiązań. Mógł więc całkowicie skupić się na sobie i na dochodzeniu do pełnej równowagi psychicznej. Zaznaczam jednak, że w źródłach nie padają żadne diagnozy ani odnośnie do Eweliny, ani na tamtym etapie w przypadku Tomasza. Nie wiadomo więc, jakie konkretnie oboje mieli trudności i problemy psychiczne.
Podał ją Ewelinie przez okno. Potem para rozstała się i każde wróciło do swojej codzienności. W źródłach napisane jest, że Tomasz wrócił do domu. Nie wiadomo jednak, czy do domu matki, czy do mieszkania w Bełchatowie, które zajmował jego ojciec. Rodzice mężczyzny nie żyli razem. Nie wiadomo, czy się rozstali, rozwiedli. Wiadomo tylko tyle, że matka niedługo przed tymi wydarzeniami wyprowadziła się właśnie na wieś. I teraz pokrótce opowiem o przeszłości Tomasza, która w kontekście tej tragedii jest niezwykle ważna. Mężczyzna ożenił się jeszcze jako bardzo młody człowiek, a z jego małżeństwa zrodziły się dwie córki. Nie był to jednak związek spokojny i szczęśliwy.
Na swoje nowe miejsce na ziemi wybrał Wielką Brytanię. Tam podjął pracę i wiódł względnie normalne życie. Nawet poznał kobietę, z którą próbował sobie to życie ułożyć i tworzył z nią związek przez kolejną dekadę. Para wróciła po jakimś czasie do Polski i w pewnym momencie zdecydowała się nawet na kupno wspólnego mieszkania. Z tego tytułu wzięła razem kredyt, ale niestety i ta relacja wkrótce się rozpadła. Zawinił Tomasz, albo może powinnam powiedzieć, że decyzję o rozstaniu podjęła jego partnerka, bo tak naprawdę nieznany jest powód tego rozstania. I to był moment, który Tomasza całkowicie złamał. Bardzo ciężko przeszedł to rozstanie i nasiliły się wówczas jego problemy nie tylko natury psychicznej, ale też między innymi z używkami.
Po powrocie na stałe do Polski Tomasz nie podjął żadnego zatrudnienia. Albo żył z oszczędności, albo wspierali go jego najbliżsi, w tym też jego dorosła córka. Nie wiadomo też, co stało się z mieszkaniem, które kupił wraz z byłą partnerką. Wiadomo jednak, że w Bełchatowie na osiedlu dolnośląskim mieszkał ojciec Tomasza. Formalnie jednak ta nieruchomość zapisana była na najstarszą córkę Tomasza, jednak ona na pewno w nim wtedy nie mieszkała. I prawdopodobnie właśnie tam, po powrocie ze zagranicy, zatrzymał się mężczyzna. Zamieszkał ze swoimi rodzicami. Jak pamiętamy, mama później się wyprowadziła, a w Bełchatowie na osiedlu dolnośląskim został tylko jej mąż, a ojciec Tomasza.
Niestety i rodzicom mężczyzna dawał się we znaki. Bywał agresywny do tego stopnia, że demolował mieszkanie. Wpadał we wściekłość z niezrozumiałych powodów. Łatwo się odpalał i tracił kontrolę nad swoim zachowaniem. Nie wiadomo nic o tym, by kiedykolwiek stosował przemoc fizyczną wobec rodziców, ale na pewno dochodziło do niebezpiecznych incydentów, bo w 2018 roku ojciec Tomasza zgłosił na policję fakt, iż jego syn wypowiada w jego kierunku groźby karalne. Miał wtedy wziąć do ręki siekierę i grozić nią ojcu. Za ten czyn Tomasz został ukarany, ale tylko grzywnął. Poza tym w późniejszym czasie usłyszał także wyroki za kradzież oraz niszczenie mienia.
Możliwe, że z tego artykułu odpowiadał za to zdemolowanie mieszkania, w którym mieszkali jego rodzice. Na pewno doszło wtedy do interwencji policji, którą wezwała właśnie matka Tomasza, bo po prostu zarówno bała się o bezpieczeństwo domowników, jak i o stan zdrowia swojego syna, który był bardzo agresywny. I właśnie ta ostatnia interwencja policji, którą do mieszkania w Bełchatowie wezwała matka Tomasza, zakończyła się jego pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Kobieta zresztą sama prosiła policjantów, aby mężczyznę umieścić na takim oddziale. Wcześniej już też na nim przebywał. I to właśnie po tej agresywnej sytuacji, kiedy Tomasz wykazał się wobec swoich rodziców taką wielką agresją, trafił do szpitala, gdzie poznał Ewelinę.
A było to w sierpniu 2020 roku. Zdawałoby się, że to uczucie postawiło go trochę na nogi. Tomasz trochę złagodniał, był weselszy, pogodniejszy, bardziej chętny do działania. Kiedy wyszedł ze szpitala, Ewelina napisała mu, że przenieśli ją na oddział dzienny. Tam znajdowały się zarówno kobiety jak i mężczyźni. Ewelina zasugerowała więc Tomaszowi, że gdyby wrócił na leczenie, to mogliby być blisko siebie. I tak się stało. Wkrótce Tomasz do niej dołączył, a ten drugi wspólny pobyt w szpitalu psychiatrycznym zaowocował ich związkiem. Para bardzo się do siebie zbliżyła, okazywała sobie czułość, niemal cały czas spędzała razem.
Po opuszczeniu szpitala było jasne, że będzie z tego coś więcej. Oboje byli już wtedy bardzo w sobie zakochani. Tak bardzo, że nie widzieli sensu w ogóle się rozstawać. Tomasz zaproponował więc Ewelinie, aby wprowadziła się do mieszkania, które ten dzielił z ojcem w Bełchatowie. Kobieta przystała na tę propozycję. A więc wszystko potoczyło się wręcz błyskawicznie. Ewelina znalazła też nową pracę i właściwie była jedyną osobą, która utrzymywała gospodarstwo domowe. Może przesadziłam mówiąc, że jedyną, bo istotne jest też to, że cały czas Tomasza wspierała jego starsza córka. To głównie ona na zmiany albo na spółkę z Eweliną płaciła wszelkie rachunki za mieszkanie.
Ojciec Tomasza w niedługim czasie po tym jak para się do niego wprowadziła zmarł, więc wówczas tym bardziej prawie wszystko było na głowie Eweliny. Początkowo wydawało się, że relacja tych dwojga ma na nich pozytywny wpływ. Zauważały to również osoby z sąsiedztwa, które Tomasza już trochę znały. Znały też poniekąd jego poprzednie relacje i wiedziały też, że były one burzliwe. Ta z Eweliną wydawała się być jednak dużo spokojniejsza. Może Tomasz przy niej stał się trochę lepszy. O nim samym ludzie wypowiadali się niechętnie. To, co większość zgodnie twierdziła, to że bywał dziwny. Często też wpadał w skrajne stany emocjonalne.
Raz był niezwykle szczęśliwy, innym razem przygnębiony. Raz miał refleksyjny nastrój, kolejnym razem robił bezmyślne rzeczy. O Tomaszu też sporo można było stwierdzić, śledząc jego konta na portalach społecznościowych. Mężczyzna dość chętnie się na nich uzewnętrzniał, publikował dużo postów o miłości, co mogłoby wskazywać na to, że był nie tylko uczuciowy, ale również wrażliwy. Oto jeden z tekstów, który można było odnaleźć na jego facebookowej tablicy. Zakochani i spragnieni dotyku ukochanej osoby stajemy się całkiem bezbronni. Tak łatwo nas skrzywdzić i zachwiać fasadą naszego własnego poczucia wartości.
Wrażliwość nas uskrzydla, ale też wystawia na ciężką próbę. Bo gdy ktoś raz podetnie skrzydła, już więcej tak łatwo nie wzbijemy się do gwiazd w podróży zwanej miłością. Od razu powiem, że mnie się nie udało dotrzeć do jego konta, być może już nie istnieje, dlatego posłużyłam się ustaleniami jednego ze źródeł. Aktywność Tomasza w mediach społecznościowych polegała też na upublicznianiu wielu zdjęć. Dał się na nich poznać chociażby jako miłośnik zwierząt, konkretniej psów, a sam miał jednego, którego bardzo kochał. Chętnie dzielił się jego wizerunkiem, a nawet wrzucał cytaty, które sugerowały, że dużo lepiej mu w towarzystwie psich przyjaciół niż wśród ludzi.
Zdarzało mu się także postować zdjęcia np. przyrody, nad którą się zachwycał. Nie szczędził także zdjęć własnej bądź co bądź charakterystycznej twarzy. Związek Eweliny i Tomasza nie był jednak spokojny. Na pewno nie był taki na dłuższą metę. Kiedy kobieta zamieszkała ze swoim partnerem, przekonała się o jego prawdziwej naturze. I nie mówię tylko o agresji, która często wymykała się spod kontroli, ale przede wszystkim o jego zazdrości, a może nawet zaborczości. Tomasz musiał mieć nadmierną kontrolę nad swoją ukochaną, nie zostawiając jej praktycznie żadnej prywatności. Ewelina nie mogła robić sobie mocniejszego makijażu, a nie zakładać ubrań, które odkrywały, zdaniem jej partnera, za dużo, bo po prostu jemu się to nie podobało i jej tego zabraniał.
Nieustannie bał się, że go zdradza i projektował na nią swoje lęki. Nigdy nie złapał jej na niczym, co mogłoby wzbudzić jego podejrzenia, a jednak on cały czas miał wrażenie, że za chwilę Ewelina zostawi go dla innego mężczyzny. Albo że go zdradzi. Wypominał jej nawet to, że jej poprzednie relacje też rozpadły się przez jej niewierność. Zaznaczam jednak, że były to tylko przypuszczenia Tomasza. To nie są żadne potwierdzone powody zakończenia tych związków. Nie ma nawet żadnej informacji o tym, by skończyły się one właśnie przez negatywne zachowanie Eweliny. Możliwe więc, że Tomasz po prostu sobie to wymyślił i używał tego jako argumentu, żeby ją zranić.
Wiedziała jaki jest Tomasz i jaką kontrolę nad nią sprawuje. Musieli to wiedzieć, bo czasami kobieta bez zapowiedzi nie pojawiała się w pracy i musiała się z tego jakoś logicznie wytłumaczyć. Przyszedł zatem dzień, kiedy Ewelina wtajemniczyła szefową w swoje problemy. Przyznała się, że czasami nie pojawia się w pracy, ponieważ po prostu jej partner nie chce jej rano wypuścić z domu. Na przykład zamyka ją w jakichś pomieszczeniach, więc właściwie ona jest bezradna. Zdarzało się też, że Ewelina musiała zostać z Tomaszem w domu, ponieważ był on tak nietrzeźwy, że bała się o to, co może zastać, kiedy do tego domu wróci, co może się wydarzyć w nim pod jej nieobecność.
Wszystko zatem wróciło do normy. Siedział głównie w domu i czekał na Ewelinę z kolejną awanturą. Jednej z koleżanek kobieta zwierzyła się, że Tomasz przechowywał w mieszkaniu niebezpieczne narzędzia i że właśnie tymi narzędziami jej groził, gdy nie była mu całkowicie uległa i posłuszna. On nie tylko wypowiadał w jej stronę groźby, ale także straszył ją tymi narzędziami, np. biegał z nimi za nią po domu. Raz nawet przyłożył Ewelinie do szyi siekierę. Ją to totalnie przeraziło. I owszem, już wtedy myślała tylko o tym, aby uwolnić się z tego niewolniczego wręcz związku. Jednak za każdym razem, kiedy próbowała rozmawiać z Tomaszem o rozstaniu, on zastraszał ją.
Mówił, że prędzej odbierze jej życie, niż pozwoli jej odejść. Ewelina zatem tkwiła w tej przemocowej relacji, jednocześnie szukając dla siebie jakiegoś ratunku. Trudno powiedzieć, jak wyglądały jej relacje rodzinne. W źródłach nie ma nic o tym, by utrzymywała jakiś kontakt ze swoją matką albo by był on bliski. Prawdopodobnie kobieta też nie miała żadnych bliższych koleżanek, nikogo z kim mogłaby spotykać się w celach towarzyskich czy rozrywkowych. Możliwe więc, że Tomasz odciął ją także od tych znajomości. Na pewno jednak w mieszkaniu na osiedlu dolnośląskim, które zajmowała z Tomaszem, odwiedzał ją jej syn, czasami nawet zostawał tam na noc.
Chłopak później opowiadał babci o swoich wrażeniach z pobytu u matki. Bynajmniej nie były to beztroskie dni. Syn Eweliny był przerażony zachowaniem Tomasza, który nie wzbudzał jego zaufania. Wprowadzał dziwną, a wręcz napiętą atmosferę w domu. Chłopak powiedział babci, że partner jego matki pod poduszką ukrywa nóż i to właśnie miało go najbardziej wystraszyć. Ten wniosek, że Ewelina nie mogła liczyć na pomoc swojej rodziny, moim zdaniem wynika z tego, że kiedy już postanowiła wyrwać się z tej toksycznej relacji z Tomaszem, to nie pojechała do kogoś bliskiego, a wynajęła pokój w hotelu i tam zatrzymała się na pewien okres.
Wyznawał jej miłość, wręcz deklarował wieczną miłość. Podprogowo również wywoływał w niej słuszne obawy, ponieważ pisał chociażby, że przecież wie, gdzie ona przebywa. Później znów ją wyzywał, pisał smsy typu, za to co zrobiłaś odpowiesz, mnie zdradzasz z kim popadnie, kurwa to nie kobieta. Ewelina starała się być nieugięta i konsekwentnie odpowiadała Tomaszowi, że nie ma zamiaru do niego wracać, że to się nigdy nie wydarzy. Ale się wydarzyło i to już tydzień po tej wyprowadzce. Nie wiadomo z jakiego powodu. Być może skończyły się jej środki na opłacenie hotelu albo też Tomasz sobie tylko znanym sposobem namówił ją do powrotu albo do niego wręcz zmusił na przykład groźbą.
Ewelina wróciła zatem do mieszkania Tomasza i mieszkała z nim jeszcze przez kolejny miesiąc. Nie był to jednak miesiąc miodowy. Był pełen kłótni, krzyków, awantur, wyzwisk, wiecznej walki. I nadszedł w końcu ten dzień, który zakończył to piekło. Był dokładnie trzeci dzień lipca 2021 roku. Sobota. Bliskich Tomasza zaniepokoił fakt, że mężczyzna od nikogo nie odbierał telefonów. Zwłaszcza zmartwiła się tym jego starsza córka, od której zawsze odbierał telefon, a nawet jeśli tego nie robił, to po krótkim czasie oddzwaniał. Młoda kobieta miała wtedy złe przeczucia. Ojca widziała ostatnio kilka dni wcześniej, dokładnie 28 czerwca.
Wszystko wydawało się być w porządku. Tomasz przyjął ją w swoim mieszkaniu i nic podejrzanego nie zwróciło jej uwagi. W międzyczasie, dokładnie dzień przed tym jak córka zaczęła się już na poważnie niepokoić, ktoś z dalszych członków rodziny Tomasza odebrał od niego telefon, który wzbudził uzasadniony strach. Mężczyzna zdawał się być w złym stanie psychicznym, był też pod znacznym wpływem alkoholu i przejawiał myśli samobójcze. Kuzyn, do którego wtedy dzwonił Tomasz, starał się jakoś wyciągnąć z niego, co jest powodem tak złego samopoczucia, ale mężczyzna na te pytania nie chciał odpowiadać. Więc kiedy nie było z nim dłuższy czas normalnego kontaktu, rodzina postanowiła interweniować.
Córka Tomasza podjechała pod jego blok wraz ze swoją matką, ale tylko ona weszła do bloku. Była żona mężczyzny czekała w samochodzie. Chwilę później córka zeszła na dół, bo nikt nie otworzył jej drzwi. Miała klucze do tego mieszkania, ale nie wzięła ich ze sobą, więc postanowiła pojechać do swojego domu, zabrać te klucze i wrócić ponownie. Tak właśnie zrobiła. Po wejściu do mieszkania pierwsze, co rzuciło jej się w oczy, to że wszystkie pomieszczenia, do których były drzwi, były pozamykane. Tomasz nie miał takiego nawyku, więc to jego córce wydało się dziwne. Kuchnia w tym mieszkaniu była otwarta, tzn. nie prowadziły do niej żadne drzwi, więc młoda kobieta najpierw skierowała się w tamtą stronę.
Zdaje mi się, że kuchnia była połączona z salonem, więc od razu miała też pogląd i na to pomieszczenie. Nic niepokojącego nie przykuło jej uwagi. W mieszkaniu było czysto, był porządek, żadnych podejrzanych śladów chociażby jakiejś walki czy jakiegoś zaniedbania. Dopiero kiedy zbliżyła się do blatu w kuchni, zauważyła na nim zeszyt, a w nim krótki tekst pisany ręką Tomasza, w którym mężczyzna przepraszał swoje córki oraz swoją matkę. Nie sprecyzował jednak za co, więc kobieta poważnie zaniepokojona zaczęła otwierać drzwi do pozostałych pomieszczeń, szukając jakiejś odpowiedzi na pytania, które wtedy kłębiły się wręcz w jej głowie.
I w jednym z nich, ostatnim do którego weszła, znalazła na podłodze ciało kobiety. Jedyne co było pewne to to, że już nie da się jej pomóc. Po prostu nie żyła. Wokół ciała zebrała się też spora kałuża krwi, a jej ślady były także na meblach. Córka Tomasza bardzo przestraszyła się tego widoku. Instynktownie więc zamknęła za sobą drzwi, nawet nie przyglądając się bliżej ofierze. I po prostu wyszła z tego mieszkania. Pod klatką czekała na nią matka, której od razu opowiedziała o tym, co odkryła. Obie kobiety nie mogły wyjść z szoku. Nie zadzwoniły jednak od razu po pomoc, a najpierw pojechały do garażu Tomasza, ponieważ podejrzewały, że mógł się w nim ukryć.
Nie zastały go tam, więc pojechały do domu jego matki. Tam też mężczyzny nie było. Dopiero po tym czasie córka Tomasza zadzwoniła na numer alarmowy i powiadomiła służby o tym, co została w mieszkaniu swojego ojca. Policja pojawiła się na miejscu tak szybko, jak było to możliwe i w pokoju, który na co dzień pełnił rolę garderoby ujawniła ciało kobiety. Była nią oczywiście Ewelina. Zanim jednak śledczy dotarli do ciała, ich oczom w korytarzu ukazały się krwawe ślady butów, tak jakby ktoś szedł w kałużę krwi i rozniósł ją po mieszkaniu. Ślady nie pasowały do żadnych butów znalezionych na miejscu.
Spodnie oczywiście nosiły na sobie ślady krwi. Prawdopodobnie w tym pokoju doszło też do jakiejś szarpaniny, może małej walki, bo powywracane były niektóre meble, m.in. krzesło. Na nim też zabezpieczono ślady krwi. Znaleziono je także w kuchni, dokładnie na włączniku światła. Sprawca musiał nanieść ją, kiedy je włączał albo wyłączał. Tam także zabezpieczono niedopałki papierosów. Przeszukano również łazienkę. W pralce zabezpieczono skarpetki, które od spodu były brudne od krwi. W zeszycie znalezionym w kuchni, tym samym który jako pierwszy i jako pierwsza zobaczyła córka Tomasza, śledczy przeczytali jeszcze więcej jego przemyśleń.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Host przedstawia temat i wprowadza w temat rozmowy.
Host definiuje miłość i jej znaczenie w życiu osobistym.
Host podaje przykłady miłosnych relacji i ich cechy.
Host omawia typowe problemy i wyzwania w miłosnych relacjach.
Host podsumowuje rozmowę i wprowadza w kolejną część programu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 2020 roku na oddziale psychiatrycznym szpitala w Bełchatowie poznała się para: Ewelina i Tomasz. Ich znajomość błyskawicznie przerodziła się w coś poważnego, a uczucie, które między nimi wybuchło, zamieniło życie jednego z nich w więzienie. Zapraszam do wysłuchania historii.
_______
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/1C64oewlSl9h12rhB52hdV7EeB-HFCguxMw_1kDq3OME/edit?usp=sharing