PIEKŁO JEST TU #204. Chciał, aby jej nie było
W 1994 roku w Pruszkowie czterdziestoletnia Małgorzata K. mieszkała ze swoim niespełna dwudziestoletnim synem. Mariusza wychowywała samotnie, odkąd chłopak skończył pięć lat. Żyli i mieszkali tylko we dwójkę przez piętnaście lat. Jakie łączyły ich relacje i dokąd zaprowadziły?Źródła:https://docs.google.com/document/d/12pFae5fcUeYoTuRxlICAvbeMCRVAeziGV45z62CdjVs/edit?usp=sharingmój instagram: vstanemój mail: [email protected]
Mariusz opowiadał. Przed otwarciem drzwi wziąłem głęboki oddech. Zrobiłem trzy, może cztery kroki. Matka spała. W pokoju grał telewizor. W uszach miałem muzykę z urodzonych morderców. Nad łóżkiem wisiał obraz. Pamiętam, że gdy zadawałem pierwszy cios, patrzyłem właśnie tam. Matka chciała się zasłonić ręką. Następny cios poszedł w żebra, kolejny znów w głowę. Czy był jeszcze jeden? Nie pamiętam. Z relacji Mariusza wynika, że pierwszy cios obudził matkę. Kiedy zorientowała się, co się dzieje, powiedziała – Mariusz, Jezu, co Ty robisz? Jej słowa jednak go nie powstrzymały.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 1994 roku w Pruszkowie czterdziestoletnia Małgorzata K. mieszkała ze swoim niespełna dwudziestoletnim synem. Mariusza wychowywała samotnie, odkąd chłopak skończył pięć lat. Żyli i mieszkali tylko we dwójkę przez piętnaście lat. Jakie łączyły ich relacje i dokąd zaprowadziły?
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/12pFae5fcUeYoTuRxlICAvbeMCRVAeziGV45z62CdjVs/edit?usp=sharing
mój instagram: vstane
mój mail: [email protected]