33. Najgorsze randki 1
Zbiórka na pomoc po pożarze: https://zrzutka.pl/7eu95cGRUPA NA FACEBOOKU
No to nie jest fatfobia, tylko jak to powiedzieć? To są różne takie po prostu chamskie... Grzostfobia. Tak, na pewno jest za to określenie. Tak jak guzikofobia nawet ma swoje określenie. Po łacinie. Ewa pisze. Mój były chłopak był guzikofobem. To jest niesamowita historia i ja niestety domyślam się skąd to się... To jest bardzo smutna historia. Nie wiem czy on ma tego świadomość czy nie. Ale... Swoją drogą bardzo się lubimy, nie że mamy kontakt do dziś, ale tam raz na jakiś czas gadamy, po prostu czasami coś tam się zdarzy. I on miał coś takiego, że widok guzików go tak obrzydzał, że jemu się robiło niedobrze.
Coś niebywałego. I to, szczerze powiedziawszy, ja wiem, że to brzmi tak zabawnie, nie? Jezu, jak się można bać guzika, nie? Ale jak widzisz człowieka, który się naprawdę boi, To przestaje być śmieszne i ja tę historię kiedyś traktowałam jako taką zabawną anegdotkę, a ze świadomością jaką mam dzisiaj, czego się ludzie potrafią bać i że po prostu strach i lęk jest okropnym uczuciem, jest takim naprawdę bardzo... to już się w ogóle z tego nie śmieję. I generalnie uważam, że jeżeli spotykacie albo spotkacie kiedyś kogoś, kto się po prostu czegoś boi, to nie śmiejcie się z tego. Bo można tego kogoś bardzo po prostu zranić. Na przykład on się zamknie w sobie bardziej, nie będzie mówił o tych lękach. Bla, bla, bla, bla, bla.
O Jezu, to jest krępujące. Dostał rybę taką. Jak ja przeprowadzałam takiego chłopaka w gimnazjum, z którym chodziłam, to ja się strasznie wstydziłam, jak moi rodzice mu dawali obiad. Obiad jest czymś intymnym, uważam. Taki domowy obiad, nie? To jest takie... Jeszcze najgorsze było, jak on nie jadł. Praktycznie o niczym nie gadaliśmy, bo tak długo męczyłam ten obiad i chciałam jak najszybciej stamtąd uciec. Poza tym kontakt utrudniał mi ze stowarzysza i nie wiedziałam, czy jak mówi, to patrzy na mnie, czy gdzieś indziej. W końcu udało mi się wyrwać, mówiąc, że mam zaraz autobus i na szesnastą próbę gospel w SM skłamałam, bo próbę miałam w inny dzień, ale czymś się musiałam ratować.
No to uważam, że to, że był starszy o 10 lat niż mówił, to jest słabe, ale to, że płacicie razem. No to miałeś w opisie, płacę za siebie. Tak. No i tak się wydarzyło, że mnie wyciągnąłeś na Pragę, zaczęłeś gadać z barmanem. Dobra, już jest historia numer jeden, którą wszyscy usłyszeli ją po prostu już. No to przestań mi wypominać, że nie zapłaciłam na tej randce za siebie, no Jezus Maria. Taka ryba teraz, którą wyciągają z głębin i nagle po prostu jest tak. Jeżeli ty mi będziesz przypominał to, że na pierwszej randce nie zapłaciłam za siebie. A na piątej mnie... No, no. Chcesz kontynuować? A ty? Ja nie upieram się. No, słucham. No, więc ja też nie. Dziękuję. Ale byś była skancelowana. A ty, kurde, wcale nie.
Nie byłabym skancelowana. Zależy, jak bym to przedstawił. Na szczęście ty nic nie pamiętasz, więc... Muszę to zdjąć, bo nie miałam palca zdjąć. Pamiętam, pamiętam. Jezu, teraz mi się to wszystko układa w jedną całość. Wiola. Kiedyś byłam na spotkaniu, gdzie facet zabrał mnie do lokalu, gdzie są piwa z różnych zakątków świata. Powiedział, że będę mogła skosztować czegoś nowego. Przy kasie wziął jedno piwo na pół, oczywiście te najtańsze. Z tychów, przepraszam. Następnie zdeklarował się, że podwiezie mnie na przystanek, jednak musiałby nadrobić trochę kilometrów, więc wyrzucił mnie na środku drogi, twierdząc, że trafię sama, bo on się spieszy. Po spotkaniu pytał, kiedy następne, bo było super. No to widocznie mamy różne definicje słowa super.
W ostatniej sekundzie błogie nieświadomości wujek rzuci, o bo masz sporo sierści na rajstopach. Otóż, nie była to sierść, a całkowicie lateralne nosy. No, dla tej dziewczyny to nie było udane wesele. Dla żadnego z tej dwójki kurtyna. Magda. Jezu, mój kolega kiedyś też chciał komplement, znaczy nie komplement, tylko... Znaczy to nie była randka w ogóle, nie? Po prostu wiesz, to była sytuacja zupełnie niezwiązkowa. To była chyba barmanka, czy kelnerka, nie pamiętam. Chyba kelnerka w jakiejś knajpie, do której on tam czasami zaglądał, no i tam długo go nie było i przyszedł któregoś razu tam po jakimś długim czasie, no i patrzy, że podchodzi ta kelnerka i mówi, o gratuluję, że tam wiesz, który miesiąc i tak dalej, ale ja nie jestem w ciąży.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
GRUPA NA FACEBOOKU