Godzina dwudziesta, pakujemy się do jego jeepa i jedziemy na największe zaraz za DTR-em zadupie w Polsce. Jechaliśmy typowo piaszczystą drogą. Po lewej pole pszenicy, a po prawej gęsty las. Najbliższa wioska około czterech do pięciu kilometrów dalej, więc na dzisiejsze czasy dzicz w chuj. Nagle wujek daje po hamulcach i mówi, żebym zamknął mordę i patrzył na pole. Na tle nieba i bez kresu pszenicy widać wielkie, ciemne coś, co sobie chodzi. To był dzik. Wspomnienia Anona Wujek lesniczy.
Wołam wujka, żeby ocenił czemu tak dziwnie wygląda. On podchodzi, krzyczy JA PIERDOLE i on zaczyna odpierdalać dzikie tańce. Dzik zamiast typowego brązowego koloru miał sporo białych kropek, ponieważ to był mieszaniec dzika i świni, który jest dosyć rzadki i tylko szef jego koła myśliwych, który o dziwo był dobrą mordą w przeciwieństwie do prezesa PZW. Dał radę takiego upolować. Próbuję go podnieść, ale sama łapa, czy jak to się tam zwie, waży tyle co pół mnie, więc jedynie dopinguję wujka. Skurwysyn był tak wielki, że nie dało go rady wsadzić do auta przez rozmiar oraz wagę, poby sobie kręgosłup rozpierdolił w każdym możliwym miejscu, więc daje mi komendę. Gówniak, zostań tu chwilę i pilnuj go, ja zaraz wracam z przyczepką i ziomeczkiem. No spoko. Siedzenie samemu w wieku ośmiu lat z martwym dzikiem o zmierzchu było moim marzeniem, więc mówię, że spoko i czekam.
Dostałem latarkę do zabawy i widzę jak odjeżdża. Zapomniałem wspomnieć, że do jego wioski było z dwadzieścia pięć kilometrów, więc chwilę mu to zajmie. Jak już zostałem całkiem sam, zacząłem przyglądać się temu dzikowi. Zerwałem kawałek pszenicy i siedząc naprzeciwko niego szturchałem go. Nie rusza się. W sumie kto by się kurwa spodziewał skoro dziura po kuli jest tuż za uchem. W sumie ciekawe jak taka dziura jest głęboka. Wsadzam ten kawałek pszenicy, ale coś głęboko wchodzi to wyciągam. Jakaś dziwna żelkowata masia jest na tym. Po dłuższych oględzinach miałem już werdykt. Właśnie za pomocą pszenicy wyciągnąłem mu kurwa kawałek mózgu. Czas mija, a na dworze jest już tak ciemno, że ja pierdolę, a wujka dalej nie ma. Patrzę na zegarek firmy Casio i nie mogę już godzinę. Jakoś niedługą chwilę później widzowie oddali światło auta, które zapierdala w moją stronę.
Hamuje z piskiem obok i krzyczy Gówniak kurwa, ty jeszcze żyjesz, ja pierdolę, zapomniałem, że mogą tu kolejne przyjści cię zabić! No kurwa, dzięki wielkie wujek. Ciągnął Dzika z kumplem pod przyczepkę i znowu problem, bo Dzik dalej za ciężki nawet dla dwóch dorosłych chłopców. Decyzja natychmiastowa. Ej gówniak, widziałeś kiedyś jak się odprawia dzika? I tym sposobem miałem okazję poznać wnętrze, bo pamiętajcie, że tylko ono się liczy, nawet u kobiet dzika. Wujek wycina mu jakieś nerki czy tam wątrobę, a ja się bawię jelitem, jak takim długim wężem. Oczywiście przy okazji zabawy upierdoliłem się prawie całej krwią, ale nie było jak się umyć, to myk do auta i wracamy do domu. Wysiadamy i biegnę się pochwalić rodzince, że upolowaliśmy. Do tej pory zastanawiam się, czemu po zobaczeniu mnie babcia zrobiła się blada, a matka zaczęła opierdalać wujka, bo CO ON TAKI MAŁY WIDZIAŁ JAK ZABIJA DZIKA?!
No kurwa, bo wcale na to nie pozwoliłaś. Bez. Gulasz z dzika jest najlepszy na świecie.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
PASTOLEKTOR REUPLOAD