Symfonia spier####nia
Symfonia spier####nia Pastolektor Reupload
Wracając do domu prawy się zabij, zapierdalając 180 na zakrętach po osiedlowej i wrzeszcząc jak chory. Wiedz, że Janusz jest od ciebie lepszy pod każdym względem. Szanuj Janusza i płacz, że jesteś spierdoliną. Płacz nad swoim losem. Nigdy nie wyjdziesz ze spierdolenia. Friends down forever. Mimo wszystko ciesz się, że dziewczyna znalazła sobie kogoś na kogo zasługuje. Czwarte pudło w ciągu trzech lat. Strać na wszystko nadzieję. Akt trzeci. Maj 2014. Bierze Cię jakaś choroba, ale ignoruj to. Ledwo chodzisz, bo noga boli jak cholera, ale wciąż zapierdal mocno, bo nie chce ci się żyć i chcesz się wykończyć.
Pisz, że nie chciałeś jej mówić, bo bałeś się kosza. Anon? Nie pomyślałeś, że ja może czuję to samo? Kurwa, nie wierzę.rar. Successfully unpacked an MD5, sums checked. Pierwszy raz w życiu ktoś wyznaje mi miłość. Czuję dobrze. Dziewczyno pisze, że jej się nie układa z Januszem. Płacz, bo myśl, że to przez ciebie i że odebrałeś jej szczęście. Niska samoocena, mocno. Dziewczyna mówi, że to nie przez to. Mówi, że chce być z tobą, ale musi się jeszcze zastanowić. Przez kilka dni się nie odzywa. W końcu pisze, że chce być z tobą. Dzwonisz do niej.
Jej słodki głos mówi te dwa piękne słowa. Chciej skakać z radości, ale nie rób tego, bo choroba jej osłabia niemocno. Mimo to zaproś dziewczynę do opery. Ciepła ciotam Maud is still active. Wiedz, że ona bardzo cierpi, więc wciąż zachowuj się jak przyjaciel. Przez całe spotkanie nawet jej nie przytul i nie mów, że ją kochasz, tylko śmieszkuj. Wróć do domu. I płacz jak pojebany, że jesteś ciepłą ciotą. Choroba postępuje. Już prawie nie wstajesz z łóżka. W takim stanie zdawaj egzaminy wstępne na studia. Nadchodzi koniec roku szkolnego. Nie widziałeś się z dziewczyną od tygodni.
Siedź trzy tygodnie w szpitalu i miej dwie operacje. Myśl, że umrzesz, bo to na pewno rak. Tylko nie teraz, gdy wszystko się zaczęło układać. Płacz, bo tęsknisz za dziewczyną. Płacz, bo ona się martwi. Płacz, bo myślisz, że umierasz. Płacz nad wszystkim, bo jesteś ciotą. Po trzech tygodniach lekarze mówią, że będziesz zdrowy i możesz wracać do domu. Wesoła Żaba JPG. Napisz dobre wieści dziewczynie. Dziewczyna się cieszy, ale pisze, że Janusz ją gnębi i ona już nie może. Jeszcze ta jej choroba. Smutna Żaba JPG. Nie wiesz jak ją pocieszyć. Płacz z tego powodu. Zostań we Francji do końca sierpnia.
Życie jest piękne. Grudzień 2014. Znów miej wyrzuty sumienia. Janusz nadal ją źle traktuje. Ona już nie może. Czuj, że to twoja wina. Wiesz czemu to twoja wina. Powiedz jej, że napisałeś do Janusza we wrześniu. Anon, jak mogłeś? Obiecałeś, że tego nie zrobisz. Przez ciebie mnie tak traktuje. Przez ciebie od kilku miesięcy. Ten, który mnie kochał, ma mnie za szmatę. On myśli, że byłam z tobą tylko dlatego, że byłeś za granicą chory. Czuję się okropnie. Rozmawiaj z nią długie godziny w nocy, tłumacząc dlaczego tak zrobiłeś. Dziewczyna znów ci wybacza. Czuję, że nawet Ali Akshan jej otrzymał większego przebaczenia.
Dziewczyna pisze, żebyś do niej zadzwonił. Mówi, że jej zaimponowałeś. Następnego dnia pisze, że ma wątpliwości, czy podjęła właściwą decyzję. Czuj się jak bohater filmu. Znów śmieszkuj z dziewczyną przez esy. Tańcz z radości po pokoju jak pojeb. Śpiewaj kolędy. Zaproś dziewczynę na sylwka do siebie. Rodzice jej nie pozwalają. Smutna żaba. Dziewczyna pisze, że czuje się okropnie, bo robi ci nadzieję, a ona naprawdę uważa, że nic z tego nie będzie. Załam się, ale nie mów jej tego. Zaproponuję jej w zamień przyjacielski spacer noworoczny 2 stycznia. Ona się zgadza. W marzeniach już spacerujesz z nią po zaśnieżonych ulicach miasta, tańczysz walca na środku rynku, śmieszkuje cię o wszystkim, odtulasz się swoim płaszczem, by uchronić przed zawieją.
Jak możesz tak nie szanować swojego życia? Kurwa, co ja mówię? Wiesz, że jesteś jebanym hipokrytą. Zdenerwuj się na siebie i całą sytuację. Mów jej więcej okropnych rzeczy. Anon, opamiętaj się. Opamiętaj się. Anon, wróć do domu. Wróć do domu. Anon. Zadzwoń jutro. Zadzwoń następnej nocy. Mów, że nie wiesz, jak ma teraz ta przyjaźń z nią wyglądać. Że zawsze będziesz miał nadzieję na to, by z nią być, więc zawsze będziesz się o nią starał, więc nie potrafiłbyś już być dla niej tylko przyjacielem, ale że postarasz się, bo to jest dla niej ważne. Anon, jak możesz? Ty pewnie byłeś moim przyjacielem tylko po to, by ze mną być, a teraz, gdy jest to niemożliwe, to mnie zostawiasz.
Nie, Anon, nie chcę iść na koncert. Załam się totalnie. Miej wszystkiego serdecznie dosyć. Napisz jej list pożegnalny. Spakuj się i chciej wyjechać. Anon, zadzwoń do mnie. Nowa nadzieja, Avi. Dzwonisz. Anon, jak możesz? Przestań mnie szantażować emocjonalnie. Dlaczego nie chcesz po prostu pozwolić mi odejść? Tłumaczysz jej to. Anon, nie wierzę ci. Kurwa, no nie. Przestała mi wierzyć. Wiesz, że już powoli wszystko się wali, ale pytasz co u niej. Poradziłam sobie. Wzięłam się za siebie. Już jest w porządku. Ciesz się z tego.
Ale tę poprawę zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie. Załam się. Wietrze ma rację. Anon, ja się boję. Boję się ciebie i boję się o ciebie. Przestań mnie szantażować, robisz mi krzywdę. Ty nie szantażujesz, naprawdę masz wszystkiego dosyć. Zostaw mnie już w spokoju, Anon. Załamany bądź. Pracuj 24 na 7, bez jedzenia, picia i leków. Wszyscy się o ciebie martwią, ale masz to głęboko w dupie. Ciągle powracają złe myśli, codziennie czuj się coraz gorzej. Widuj ją w musbazie. Staraj się z nią porozmawiać. Patrz jak cię ignoruje i traktuje jak powietrze. Patrz jak w jej oczach maluje się strach i ból na twój widok.
Na trzy dni przed jebanymi dwudziestymi pierwszymi urodzinami. Bo wiesz, że w środku jesteś złym człowiekiem, który zniszczył swojej ukochanej siedem miesięcy życia, a potem zmieszał ją z błotem i odebrał jej tak ważną dla niej przyjaźń, która trzymała ją przy życiu przez tak długi czas i dawała jej tyle radości i szczęścia. Przyjaźń, która była najważniejszym co miałeś, ale o tym zapomniałeś. Bo wiesz, że to co chciałeś jej dać, już jej dałeś i że była szczęśliwa. Że miałeś to co chciałeś mieć, a bawiłeś się jedynie w formalności i walczyłeś o zbędne prawo do nazwania jej swoją dziewczyną. Bo wiesz, że tak naprawdę byłeś szczęśliwy już wtedy i niepotrzebnie naciskałeś. Bo chciałeś być jak inni, podczas gdy nie jesteś i nigdy nie byłeś innymi.
Ja wtedy naprawdę chciałem się zabić. Ale czekałam. Nie wiem dlaczego. Czekałam aż zadzwonisz, ale nie zadzwoniłeś. Rzucasz się jak ryba na lądzie, dzikasz się raz po raz z cyzorykiem w nogę, w rękę, ale to nic nie daje, to nie sen. Błagam dziewczyno, ukaż mnie. Nie chcę Anon. Ja cię kocham. Najwyraźniej jednak się pomyliłam. Rozmowa kończy się o świcie, ale umawiacie się na jeszcze jedno. Jak bardzo chcesz umrzeć. Mija kilka następnych pełnych pustki dni.
Kurwa, nawet nie wiesz po co. Chcesz bohatyrnąć. Bóg cię opuścił. Akt czwarty. Kwiecień 2015. Cały miesiąc minął jak jebane pierdolinostacje wygwizdowo-górne. Nawet nie wiesz, co się wtedy działo. Na jej fejsie przybywa wiadomość i ona to wszystko czyta. Pewnego dnia błaga cię, żebyś się ogarnął. Że nic od ciebie nie chce. Tylko tego, żebyś znów spróbował żyć, jak dawniej. Wiesz, że to niemożliwe, ale jej obiecujesz. Nie mija kilka dni i znów wpadasz w doła. Życie, ty kurwo.
Kulminacja. Maj 2015. Słaby promyk życia wciąż się tli. Jedyne co czujesz to smutek. Masz tego dosyć. W jednym z pocisków na jej fejsa piszesz. Niech teraz coś się wydarzy, cokolwiek. Ja nie mam zamiaru już nic robić. Jeżeli nic się nie stanie to koniec ze mną, bo czekam góra trzy tygodnie, więcej czasu nie znajdę. Nawet nie wiesz czy masz jeszcze jakieś życie poza tym. Niby tak, ale chuj cię to boli. Ktoś tam czasem się do ciebie odezwie, ktoś coś napisze, ktoś chce się spotkać. Nawet nie pamiętasz kto. Masz to w dupie. Chcesz tylko z nią porozmawiać.
Od tego dnia przestajesz żyć. Śmiejesz się, ale się nie cieszysz. Smucisz się, ale nie płaczesz. Wielasz na instrumencie, ale się nie wczuwasz. Anon, gdzie byłeś? Na spacerze. Wszyscy się o ciebie martwią.
Jedenaście lat, a już taki dojrzały. Anon! Chodź! Starszy Anon ma imieniny. Pojedźmy do sklepu po chipsy i kole. Nie możesz go zawieść. Zaraz przyjdę. Za pięć minut. Mały schodzi zrezygnowany. Zawsze tak odpowiadasz i nie schodzisz. Tym razem chcesz, aby było inaczej. Ogarnij się. Wyjdź z piwnicy i mrużąc oczy zejdź na dół. Hej, to co? Jedziemy? Ostatnio rzadko widujesz taki wybuch radości. Wszyscy bracia chcą jechać. Anon, chcesz prowadzić? Chyba dam radę. Jedźcie do sklepu. Jesteś odrobinę roztrzęsiony, ale starasz się trzymać w kupie. Na parkingu trącasz czyjeś lusterko.
2x3 mm max. Przyznaję, trąciłem to lusterko, ale jestem pewien, że nie uderzyłem tak silnie, aby... A więc się przyznajesz. Moment. Niech mi pan udowodni, że jestem autorem tego uszkodzenia. Tu na ziemi gdzieś musi być ten fragment. Nie obchodzi mnie to. To teraz co? Dogadujemy się, czy dzwonię po policję? Jeszcze nigdy nie miałeś żadnej stłuczki. A teraz od razu policję straszą. W normalnym stanie załatwiłbyś gościa dwoma słowami. Ale depresja tak mocno zryła ci mózg. Jesteś słaby jak pizda. Pamiętasz tylko jedną zasadę. Nie umawiaj się z kolesiem. Chwila, moment.
Trzymasz torbę z prezentami. Miałe urodziny. Nadchodzą święta. Nie jest ci to obojęte. Kilka wdechów i klikasz. Tak, słucham. Dobry wieczór, pani. Z tej strony Anon. Czy mógłbym na chwilkę wejść? Mam coś ważnego państwu do przekazania. A, ale ja nie rozumiem. Dziewczyny nie ma. Nie, nie, nie, nie. Ja nie do niej. Ja do państwa przychodzę. Męża nie ma i jestem sama. Proszę wrócić około dziewiętnastej, dobrze? W porządku, poczekam. Wracasz do auta. Zamykasz oczy, żeby się uspokoić. Po wielu długich minutach ktoś puka w twoją szybę.
Żegnasz się. Życząc wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Wracasz do auta. Dokonało się. Spośród wszystkich chorób na Ziemi, spośród najgorszych wirusów, bakterii, grzybów i pasożytów, zadających na miliony sposobów cierpienie swemu nosicielowi, mnie przypadła w udziale taka choroba, która krzywdzi nie tylko mnie, ale przede wszystkim ludzi wokół. Im bliższych, tym straszniejszą krzywdę wyrządza. 23 grudnia 2015 Dzień jak co dzień, dzień po dniu, wciąż się dzieje życia.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do nowej szkoły, starcie z lożką i początki spierdolenia.
Starcie z lożką, spierdolenie i pierwsze problemy z chorobą.
Spierdolenie na wakacjach, choroba i próby ratowania relacji.
Rozmowa z rodzicami o powodach, które prowadziły do sytuacji, a także opowieść o długotrwałym konflikcie z dziewczyną i samobójstwie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.