Mentionsy Mentionsy
Paranauci Podcast
Paranauci Podcast

Wśród nocnej ciszy | KOSZMARY ŚWIĄTECZNE

22.12.2025 ·1 godz 14 min

Prezenty pod choinką, barszcz już stygnie, a my zaglądamy w gęsty, przeszywający mrok, który otacza pierwszą gwiazdkę. W świątecznym odcinku Paranautów poznamy legendy, potwory i przerażające tradycje dotyczące świąt Bożego Narodzenia! Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku kochani słuchaczeŹródła:https://guidetoiceland.is/pl/historia-i-kultura/islandzcy-chlopcy-bozonarodzeniowi-i-grylahttps://www.onet.pl/turystyka/wydawnictwo-pascal/na-islandii-swietuja-z-rozmachem-maja-az-13-mikolajow/dm9c4xf,0666d3f1https://www.felinfach.com/pages/mari-lwyd-in-wales-history-and-current-traditionhttps://www.wales.com/about/history-and-heritage/welsh-traditions-myths-and-legends/mari-lwydhttps://www.atlasobscura.com/articles/frau-perchta-christmas-witch-winter-goddesshttps://www.youtube.com/watch?v=PYY9VLOSLxkPolecajki:https://lubimyczytac.pl/cykl/55525/przygody-pana-abakanowiczahttps://www.filmweb.pl/film/Drakula.+Historia+wiecznej+mi%C5%82o%C5%9Bci-2025-10075975

Wśród nocnej ciszy KOSZMARY ŚWIĄTECZNE. Słuchajcie, pierwszą z nich i najważniejszą w zasadzie jest Gryla, która jest dużo starsza niż samo chrześcijaństwo na Islandii w ogóle. I Gryla pojawia się w islandzkich źródłach w XIII wieku, ale przypisuje się jej istnienie już dużo wcześniej. Opisywana jest jako olbrzymka, jako trolica w sumie, która żyje wysoko w górach i mieszka w jaskini, z dala od ludzkich osad.

Jej wizerunek zmienia się zależnie od tego, w jakim regionie jesteśmy i z kim rozmawiamy, ale zawsze jest to postać, która jest bardzo, bardzo nieludzka. Jest ogromna, jest zdeformowana, jej wygląd budzi lęk i w pieśniach i opowieściach ludowych bywa przedstawiana jako istota, która posiada dużo ogonów i ma wielkie dłonie i twarz, której nie sposób pomylić z ludzką. Jest po prostu paskudna. I najważniejszym elementem tych legend o Gryli jest jej relacja z dziećmi. Bo gryla, słuchajcie, bezpośrednio poluje na te dzieci, które sama uzna za niegrzeczne, albo leniwe, albo nieposłuszne. I w opowieściach zbiera je do worka i zanosi je do swojego domku w górach, gdzie następnie je gotuje w wielkim kotle.

Ten motyw gotowania jest w ogóle bardzo powtarzający się w islandzkich legendach. Jest bardzo dosłowny. W sensie dzieci nie znikają, tylko stają się częścią posiłku i później ich kości w ogóle można znaleźć w górach. Gryla schodzi do dolin w okresie świątecznym, ponieważ jest to moment szczególnie trudny. Wiemy, że zapasy są na wyczerpaniu, praca w gospodarstwie dobiega końca, a napięcie w rodzinach narasta. I straszenie tą grylą pełniło funkcję stricte wychowawczą, tzn. Jeżeli dziecko się nie zachowuje tak, jak rodzic by chciał, to nie dość, że zostanie ukarane, to jeszcze rodzic może od tego umyć ręce, bo to nie on wymierza karę, tylko siła większa, wyższa, taka, która jest w zasadzie nieubłagana, bo już nic nie zrobisz, jak gryla cię dopadnie.

Tutaj jeszcze zaznaczę, że Gryla miała, słuchajcie, trzech mężów, z których jeden się ostał, bo dwóch pierwszych sobie zjadła, a trzeci, Lepaludi, przetrwał. Choć w zupełnie innej postaci niż myślałem, że przetrwał, bo słuchajcie, Lepaludi to też jest troll, tylko że on jest od Gryli większy. Tłustszy i dużo bardziej leniwy. On nie ma żadnej inicjatywy. On po prostu siedzi w tej jaskini, w której Gryla mieszka. Ona przynosi dzieci i on sobie po prostu je zjada z tego kotła razem z nią. On nie chodzi, nie zbiera dzieci z islandzkich wiosek. No tylko w zasadzie, no siedzi na przysłowiowej dupie i nic nie robi. I w folklorze Lepaludi jest trochę uznawany za taki symbol zaniedbania, taki braku odpowiedzialności, ale przede wszystkim on pełni funkcję stricte uzupełniającą dla gryli.

Bo jest częścią tej samej przestrzeni i tych samych gór i on w sumie jest taką istotą, że nie jest bezpiecznie w wiosce, bo przychodzi gryla, ale w górach też nie jest bezpiecznie, bo tam czeka Lepaludi. Ale oni nie mieszkają w tej grocie sami, bo mają, słuchajcie, kota. Kota, którego islandzkiej nazwy nie wymówię, ale w angielskim tłumaczeniu to jest Yule Cat, albo czasami Christmas Cat, ale zostajemy przy tym Yule, bo Christmas do niego w ogóle nie pasuje. I według tej legendy on jest ogromny, znowu, jest cały czarny i pojawia się w okresie Bożego Narodzenia, właściwie między Bożym Narodzeniem a Trzech Króli, co też się będzie powtarzało. I on słuchajcie jest świetny, bo on sika do butów ludziom. To jest jego zadanie.

I ten julkat, on na początku nie był powiązany z grylą, on dopiero później został do niej podbity i funkcjonuje teraz obecnie jako takie zwierzę tej rodziny. Wcześniej był zupełnie samodzielną postacią, który nie był związany ani z Gryllą, ani z Lopuldim. I to nie są wszyscy mieszkańcy tej groty, słuchajcie. Bo Gryla i Lepaludi mają jeszcze synów. I to... Synów mają, słuchajcie, trzynastu. Każdy z nich, lepszy od poprzedniego, w tradycji każdy z nich schodzi z gór w innym dniu. To znaczy, oni zaczynają od trzynastu dni przed Bożym Narodzeniem. I jak oni wszyscy już się pojawią w tej wiosce, to później dopiero przychodzi Gryla, kot i...

I dzieją się różne rzeczy, ale słuchajcie, Jul Lads, czyli Jul chłopcy, mają własne imię, każdy z nich, i te imiona są wybitne, bo one opisują dokładnie, co ci chłopcy robią. Oni są związani z codziennymi czynnościami i z domowymi zapasami, i ich działania polegają bardziej na takim uprzykrzaniu się, jak takie chochliki, niż jak gryla, która po prostu przychodzi i bierze dziecko i je zjada. Ja wam teraz wymienię każdego z tych trzynastu, słuchajcie. Pierwszy to jest w wolnym tłumaczeniu moim, bo angielskie nazwy są super, ale jesteśmy w Polsce, więc będziemy mówić po polsku. Pierwszy to jest owczarz, który ma kikuty zamiast nóg, w sensie nie kikuty, tylko ma te takie nogi jak piraci. I on zakrada się do owczarni i wysysa mleko owiec.

I w starszych przekazach jullats, oni byli groźniejsi. To nie były takie popierdółki, jak są dzisiaj. Oni mogli porywać dzieci i niszczyć zapasy, ale teraz to jest przygotowane... W sensie teraz to zjadanie dzieci i w ogóle rzeczy związane z dziećmi są bardziej pod gryle podciągnięte, a ci jullats, oni pojawiają się wcześniej, żeby troszeczkę tak uprzykrzyć, tak troszeczkę... Wylizać wam łyżkę, albo miskę, albo trzasnąć drzwiami. I ja uważam, że to jest niesamowite, że cały ten folklor islandzki, on jest tak zagmatwany, w sensie on jest prosty w swoim rozumieniu, ale jest tak odklejony, że uwielbiam każdą opowieść, jaka jest o Gryli, o jej mężu, o tych jullach z nieszczęsnej. Ja serdecznie polecam wam zobaczyć filmik Samonelli, który wrzucę w opisie tego filmu.

Po prostu rodzina lubiła sobie pojeść. To prawda. Kto nie lubi? Oni mieli taką, wiecie, swoją Wigilię, no. Chociaż z drugiej strony trochę jej współczuję z taką bandą nieudaczników pod jednym dachem. Chłopu trzeba cały czas przynosić, dzieci też są jakieś takie nieudane. Tylko baba i kot się przydają. Ale sobie wyobraziłam w ogóle... Jak to wszystko opowiadałeś, to sobie pomyślałam, że to byłaby dobra historia dla Adult Swim. Absolutnie. I do jakiejś takiej animacji obleśnej. Ja bym po prostu zobaczył, wiesz, całe to, już nie obchodzi mnie ta gryla, oni sobie mogą tam siedzieć w tej grocie, ale żeby to było po prostu ci jullads, jak się pakują w głupie przygody. I to by było super. Tak, tak, tak. Jeszcze się zastanawiałam nad tym, bo powiedziałeś, że jeden wylizywał miski, ale jednocześnie krył się pod łóżkiem i tutaj pada pytanie, czy to na pewno były miski.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.