Mentionsy Mentionsy
PROSZĘ JA CIEBIE
PROSZĘ JA CIEBIE

KOCIA MORDKA

12.12.2025 ·36 min 34 s

Szare dżemy mózgów.Słoik z tematami. Mianowicie rytuały, dlaczego?Zjełczałe oko i AIProjekcja zaczesu. Mocz bez plecakaPrzyczaj straszny. Dziewczyny omiotły.Odmiana– po wale z Tulczykiem.Nie ta sama ścieżka. Wyjść z rytuałów.Jasiek?

Więc ja nawet sobie pomyślałem, że teraz, jak będę w Koszalinie w przyszłym roku, a może będę prowadził, jak się im spodobało, a mówią, że nawet tam było fajnie, co prawda, no mogą zmienić zawsze, prawda. Jezu, a jak, Mam nadzieję, że im się nie odblokuje, bo ja to lubię robić, no. A jak im się odblokuje z kolei? Jak oni mają swoje blokady. I w związku z tymi blokadami mnie blokują jako prowadzącego, bo nie są w stanie na przykład odblokować i pomyśleć, żeby to zrobił inni. I robią to z lenistwa. Albo z tej blokady wewnętrznej, to ja bym tak nie chciał. No ale też z jednej strony bym chciał, bo tam lubię być. I teraz sobie pomyślałem, że teraz już w tym roku, to jak wyjdę tam, to powiem. I który żart mam powiedzieć? I wszyscy, ha, ha, ha, że prowadzący po prostu... Że na Festiwalu Młodzi i Fintu ja jestem kim? Tym i babababababa. Natomiast rzeczywiście, słuchajcie, trzeba się trochę wyrywać i do tego też mnie namawia Tulczyk biegający, z którym biegam, Tulas z ekipy Boks Piwo Bieganie, słynny z dziczkowania leśnego, że on mnie często namawia, że znowu jest tak, że jak my jedziemy biegać, to jest...

Kanał Asica jest pusty, suchy, mianowicie ocieplenie, wiadomo, kiedyś był mokry, kiedyś płynęła woda, kiedyś to było, teraz to nie ma, czyli tak zasromanie się nad przyrodą, nad sytuacją, może się zapełni, może śnieg, może deszcze. Czyli stanięcie, siknięcie, siknięcie, siknięcie. Całe szczęście bez plecaków. Powrót na około, na okroło. I słuchajcie, powrót i to samo. I potem zawsze śniadanie w czytelni. I ja sobie pomyślałem, i już Tulczyk mi powiedział, panowie, dobrze, ale zróbmy, pobiegajmy, żeby tam pobiegać po tym wale wzdłuż Wisły. I nawet ja raz pobiegłem z Tulczykiem, a słuchajcie, dla mnie, ja miałem prawie, że wieczór nieudany, mimo że... Mieliśmy jakieś wyjście i żona miała nogę.

W sensie, że nogę bardzo ładną. Bardzo ta noga gdzieś tam... Chciało mi się na nią patrzeć, na tę nogę. To ja miałem mimo to zepsuty humor przed tym bieganiem, bo Tulczyk jednak powiedział i ja się odezwałem do swojej dorosłości. On się też jakoś do niej napisał odezwę, że zróbmy coś innego, pobiegajmy na tym wale wiślanym. I ja biegłem na tym wale wiślanym tak spięty. I w ogóle dojazd mnie męczył, bo znowu nie ta sama ścieżka, nie to, że potem tam woda nabij się i z powrotem. Wszystko mi się to tak... I oczywiście byłem zadowolony, że tam biegnę, ale jakiś taki spięty, że nawet jak Turczyk powiedział, chodź pobiegniemy w bok tutaj może do Wisły, mnie już ta Wisła nie ciekawiła, bo ja ogólnie musiałem najpierw... Słuchajcie, to tak mniej więcej wygląda, jakbym musiał to wdrukować gdzieś w mózg, gdzieś w matrycę.

Ten wał, tą Wisłę, te inne przyrodnicze sytuacje, żeby w ogóle móc zaakceptować to miejsce i być w tym i żeby to się przyjęło i teraz, ale ciągle mnie znowu ciągnie znowu i teraz biegaliśmy, słuchajcie, wokół tej łasicy znowu te palimiry, znowu te okolice naznaczone partyzancką i krwią i zmaganiem, ale przecież tamta Wisła też fajnie i Tulczyk mnie namawia, w ogóle to Tulczyk to jest taki właśnie, ale zróbmy coś innego, on tak by chciał coś innego, jego nie męczą tak rytuały. Jakoś tak nie buzują w nim te rytuały, to teraz jest sytuacja taka, że on powiedział, żebyśmy może pobiegali w ogóle, słuchajcie, na Odolanach, gdzie to jest bardziej, już bym powiedział, tak zwany urbex, że coś po budynkach, jakiś taki industrial, że to jest wręcz bieganie, jakieś tam torowiska, coś, pustostany.

Tutaj zaciekawić i przy tym moim podcaście i przy tym strumieniu świadomości, żeby ten mój kanał Łasica, który płynie z tych szarych komórek, żeby tam ich zaprosić, żeby oni tam zarybaczyli, żeby zakotwiczyli, żeby założyli wodery, żeby przy nim przysiedli, że ci wszyscy wsłuchacze, żeby się gdzieś tam zatrzymali. No więc Turczyk mnie namawia do nowego, a ja tak ciągle właśnie do starego człowiek dąży. I jeszcze taki mam coś takiego, że właśnie musi być potem to śniadanie w tej czytelnicy. Serdecznie pozdrawiam, że tam zawsze jest ta kawa sama. Robiona ta sama kawa i to jest taka słofiona kawa, bo to już, wiecie, no już jakby, słuchajcie, świat się pożegnał od tak, że czarno, to tam pije sobie gdzieś tam rosomak w domu, ale jak przyjdziemy między ludzi, to już trzeba błysnąć kawą, więc tam jest, słuchajcie, moja ulubiona to jest jakaś taka, ja nie umiem nawet tego dokładnie opowiedzieć, ale tam jest coś, że jest mango, mango nitrotonik, mango nitro...

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.