Mentionsy Mentionsy
PORTALcast
PORTALcast

Czy bieda to stan umysłu? "Rozumiem Julię Wieniawę" | Magdalena „Lusia” Żagałkowicz

01.02.2026 ·40 min 39 s

Bezdomność kobiet i mężczyzn: fakty i mity. Dla większości z nas zamknięcie drzwi to odruch. Dla osób w kryzysie bezdomności – nieosiągalny przywilej. Dlaczego na ulicach częściej widzimy mężczyzn? Co sprawia, że człowiek traci dach nad głową i czy to prawda, że każdego z nas od bezdomności dzielą tylko trzy raty kredytu?W dzisiejszym odcinku gościmy Magdalenę „Lusię” Żagałkowicz, założycielkę fundacji Serce Miasta. Rozmawiamy o „niewidzialnej” bezdomności kobiet, systemowych pułapkach i o tym, jak realnie wygląda wychodzenie z kryzysu.

Jednakże za mną stoją zarówno pracownicy OPS-u, którzy pomagają w tym, aby sprawdzić taką sytuację systemową takiej osoby, czy jej należy się jakaś renta, czy jakiś zasiłek, czy może lekarz, czy trzeba pokierować ją... Magdalena Wieniawę, Fundacja Serce Miasta. Którzy pozwalają na to, aby układy nerwowe tych pań się uspokajały, żeby one nauczyły się wchodzić w relaks.

Wczoraj akurat przeglądałam nasz segregator. My każda kobieta, która u nas się pojawia, wypełniamy z nią ankietę. I wczoraj razem z wolontariuszkami obliczyłam, że przez fundację od dwóch lat przewinęło się blisko 800 kobiet. Dlaczego dla kobiet? Dlatego, że nie ma takich placówek w ogóle w Polsce, ja już nie mówię o Warszawie, tylko w ogóle w Polsce, gdzie te kobiety mogą się schronić. Jak wiadomo, kobiety są narażone na różne niebezpieczeństwa związane z ich płcią, zarówno z wykorzystaniem seksualnym, jak i przemocą. Jest im dużo trudniej przetrwać na ulicy, dlatego to miejsce jest zamknięte dla mężczyzn. Z tego faktu, żeby one czuły się bezpiecznie, żeby wiedziały, że nie będą tutaj narażone na żadne dziwne rozmowy, sytuacje i że mogą tutaj po prostu w takim siostrzeńcym klimacie cały dzień spędzić.

Są po prostu bezpieczne. I czy to dlatego na ulicach rzadziej widać bezdomne kobiety niż mężczyzn? Łatwiej jest w ogóle nam jako społeczeństwu pomóc kobiecie niż mężczyźnie. I szybciej przyjmiemy pod swój dach kobietę niż mężczyznę. I kobietom trochę łatwiej ten kryzys zamaskować, będąc u jakiejś swojej dalszej rodziny, pomagając jakiejś starszej osobie. Jesteśmy dużo łaskawsi jeśli chodzi o kobiety niż o mężczyzn. Dlatego tych kobiet w kryzysie może nie ma tyle, ponieważ one gdzieś tam sobie radzą i są na takim skraju i granicy tej bezdomności i kryzysu. Oczywiście kobiety również się chowają w kryzysie właśnie w związku z tym, że nie chcą być narażone na tą przemoc i w jakiś sposób się ukrywają, obcinają włosy, umierają się w męskie ubrania.

I jest ich po prostu mniej niż mężczyzn. To może się wiązać z tym, że mężczyźni są trochę inaczej wychowywani, dużo więcej od nich się oczekuje, dużo bardziej przechodzą kryzys, załamanie psychiczne, dużo więcej jest samobójstw wśród mężczyzn. I jakby ten mężczyzna ma trochę trudniej w psychice przyznania się do tego, że nastąpiła u niego w życiu porażka, niż kobieta. Jesteśmy po prostu łaskawsi dla kobiet. Widziałam, że według badań z 2024 roku, wiem, że jesteś dość sceptycznie nastawiona do badań, ale to są oficjalne dane podawane przez państwo i ono wykazało, że 20% osób w kryzysie bezdomności to są kobiety.

Na to, żeby nie trafić w ten kryzys bezdomności. Jakby nie było w tych wypełnianych przez nas ankietach, wykształcenie podstawowe to jest ogromny procent, który dotyczy tych osób, które u nas są. A umówmy się, że z wykształceniem podstawowym trochę trudno jest poradzić sobie w życiu. Nie chodziło mi o ocenę tych słów, tylko mam wrażenie, że one zostały zinterpretowane szeroko w ten sposób, że bieda to wybór i myślę, że też taki jest stereotyp często na temat osób w kryzysie bezdomności. że jest na ulicy, bo pije, bo nie chce mu się pracować na przykład czyjej.

A czy trzeźwość jest u Was warunkiem uzyskania pomocy? Wiesz, my jesteśmy tylko ludźmi. Jeżeli w taki mróz przychodzi do mnie kobieta i ma wydychane 0,6, to ja dam jej herbatę na zewnątrz, dam jej całe ubranie, które potrzebuje, ją nakarmię. Nie może tutaj zostać dłużej, ale te podstawowe rzeczy zostaną jej zapewnione, no bo jesteśmy ludźmi i nikt nie chce tutaj nikogo karać. Jednakże tak, żeby korzystać całkowicie z naszej placówki, trzeba być wydychanym zero zero. Mamy też narkotesty i jeżeli ktoś wydaje nam się, że jest pod wpływem, również prosimy go, żeby taki test wykonał. Jeśli nie chce wykonać, to opuszcza placówkę. Musimy dbać o bezpieczeństwo całej grupy.

A drugi scenariusz jest taki, że dalej tu przychodzi, bo potrzebuje tego wsparcia dalej, na przykład terapeutycznego, ale już nie wchodzi na salę główną. Już przychodzi tylko na umówioną godzinę, na godzinę do psychologa i wychodzi, leci dalej. I tych kobiet jest bardzo dużo. Też jakby u nas są kobiety, które mają też dom i są osobami domnymi, Jednakże są w kryzysie, czyli na przykład są po bardzo trudnym małżeństwie, po rozwodzie, w żałobie, z problemami wychowawczymi w stosunku do swoich dzieci, w jakichś kryzysowych sytuacjach, które już mogą sprawić, że rzeczywiście tam się może coś źle skończyć.

A czy jeżeli jakaś podopieczna fundacji przestaje przychodzić, czy ty się wtedy zastanawiasz co się z nią dzieje? Tak, jak zaczyna nam brakować jakiejś kobiety, która rzeczywiście była z nami z żyta i ten to jest, dlatego też wypełniamy te ankiety. Dzwonimy, pytamy, sprawdzamy gdzie jest. Zazwyczaj okazuje się, że to jest szpital albo że nagle odzyskała kontakt z rodziną i mogła na przykład tam się schronić na jakiś czas. Ale też rzadko się zdarza, żeby te kobiety, które na co dzień korzystają z naszej pomocy, same się nie odezwały, że nie będzie mnie dwa tygodnie, bo coś tam. Raczej nas informują o tym. Wiedzą, że jesteśmy miejscem, które chce wiedzieć, co się u nich dzieje i że są nam bliskie.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.