"Sztywne przedszkole" [OSKARŻAM - odcinek 47]
Spotykali się w nieczynnej strzelnicy. Można tam było wejść tylko przez dziurę w ogrodzeniu. Nastolatkowie z Rembertowa mieli pewność, że nie zobaczy ich nikt z dorosłych. Pod koniec wakacji 2021 roku pojawił się tam ktoś obcy. Był starszy, miał 21 lat.Posłuchajcie tekstu Heleny Kowalik, uznanej reporterki sądowej i autorki kilkunastu książek kryminalnych! Czyta Mariusz Bonaszewski.Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>
Ten gość w pewnej chwili wyciągnął skręta, buchnął i zapytał, czy chcemy spróbować. Chcieliśmy, zezna kilka miesięcy później szesnastoletni Wojtek. Ten gość to Michał B. Zapytali go, czy wie, co to jest mefedron. Tylko się roześmiał. Wtedy Zosia powiedziała głośno to, o czym wszyscy myśleli. Czy mógłby im skombinować taki proszek? B. odszedł na bok, gdzieś zadzwonił i potem zaprosił nastolatków do piwnicy w bloku przy ulicy Topograficznej. Ja miałam 13 lat, opowiada Zosia. Najpierw nie chciałam brać, ale Michał B. przygotował mi kreskę i namówił, abym wciągnęła nosem. Spodobało mi się. Moi rówieśnicy też ćpali.
B mówi, że dzieli amfetaminę dla sztywnego przedszkola, czyli znajomych czternastolatków z Rembertowa. Są zdjęcia tabletek Ekstazy i sporej paczki mefedronu, widać precyzyjną wagę. Są też SMS-y od jednej z dziewczyn ze Strzelnicy. Czternastoletnia Joanna zastanawia się, czy B daje jej amfetaminę na kredyt. Chłopak pyta, co będzie z tego miał. Chcesz się walić? Pytanie letnia. B odpisuje. Dobra, robisz mi laskę, połykasz, potem ruchanie. Takich wiadomości jest więcej. Czternastolatka namawia go, żeby sobie wynajął tani pokój, bo częściej będą się spotykać na seks.
Ona nie ma pieniędzy, a potrzebuje narkotyków. Michał B. proponuje. Jak będziesz mi ładne dziewczyny podsyłać, które mogę pierdolić, to masz jointy zawsze z Afriko. Michał B. trafia do aresztu. Podobnie Mariusz F., właściciel mieszkania na topograficznej, twierdzi, że z obrotem środkami psychotropowymi nie ma nic wspólnego. Dostają zarzuty handlu narkotykami, w tym między innymi udzielania ich grupie nieletnich z nieczynnej strzelnicy. Dwudziestoletni Robert E., kolejny z zatrzymanych, który rozwoził po mieście narkotyki od Michała B., przyznaje, że sprzedawał mefedron za 60 złotych za gram. Dodatkowo kasował 40 złotych za dowóz. W ciągu weekendu docierał do kilkunastu odbiorców.
Jest on mocno zaangażowany w rozprowadzanie środków psychotropowych. Podlega starszemu o 8 lat Patrykowi K. i musi wysłuchiwać reprymendy, gdy partia Mefedronu jest złej jakości. Zawiera domieszkę soli z Wieliczki. Psychotropami obraca też urodzony w 2007 roku Patryk F. On również pomieszkuje u montera budowlanego w Melinie na Topograficznej, bo matka wyrzuciła go na ulicę po zrobieniu testu na narkotyki. Rodzicielka postawiła synowi warunek. Podda się terapii w Monarze albo opuszcza dom. Chłopiec wybrał to drugie. Zrozumienie znalazł u Michała B., który najpierw głodnego nakarmił, a potem dał mu zarobić przy rozwożeniu narkotyków do klientów.
Wszyscy oskarżeni gilerzy mają w zarzutach bardzo obciążający ich punkt. Sprzedaż bądź udzielanie narkotyków osobom nieletnim. Tymi klientami są dzieci z Rembertowa, roczniki 2006-2009. 14 nazwisk. Małolaci potwierdzają, że dostawali psychotropy. Kiedy dojdzie do procesu sądowego, przez salę rozpraw przewinie się grupa zadbanych dzieci, wcale nie z marginesu społecznego, które odpowiadając na pytania, będą używały takiego slangu, że sędzia poprosi ich o przetłumaczenie użytych wyrażeń. Dowie się, że tabletki ekstazy to dropsy, heroina to brąz, amfetamina feta, a haszysz czekolada albo kloc. A mefedron, w zależności od koloru, to brokuł lub babilon.
Jeśli w SMS-ach wymienianych z dealerem narkotyków pojawi się skrót WTB , komunikat jest jasny. Chcę kupić. Siedemnastoletni Wojtek był częstym imprezowiczem w Melinie 32-letniego montera budowlanego. Na pytanie, czy ukrywał się z zażywaniem narkotyków, odpowiada, że tylko z początku. Palił marihuanę w mało uczęszczanych miejscach, ale potem kirał już na oczach przechodniów. Na swoje urodziny za 500 złotych kupił w promocji 15 gramów mefedronu. Mało się nie przekręciłem, miałem omamy, opowiadał w sądzie. Dzieci z Rembertowa najczęściej brały narkotyki w mieszkaniu Mariusza F. Tam serwowano też alkohol i można było zostać na noc.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Spotykali się w nieczynnej strzelnicy. Można tam było wejść tylko przez dziurę w ogrodzeniu. Nastolatkowie z Rembertowa mieli pewność, że nie zobaczy ich nikt z dorosłych. Pod koniec wakacji 2021 roku pojawił się tam ktoś obcy. Był starszy, miał 21 lat.
Posłuchajcie tekstu Heleny Kowalik, uznanej reporterki sądowej i autorki kilkunastu książek kryminalnych! Czyta Mariusz Bonaszewski.
Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>