Mentionsy Mentionsy
Oskarżam
Oskarżam

Śmierć malarza [OSKARŻAM - odcinek 33]

21.02.2025 ·29 min 14 s · 6 rozdziałów

Każdą wizytę zapowiadało się u niego telefonicznie. Kiedy gość był przed blokiem, Zdzisław Beksiński sprawdzał jego dane osobowe przez telefon, a tożsamość w kamerze. Tego wieczora wpuścił do domu 19-letniego Roberta K. Znał jego ojca.Posłuchajcie tekstu Heleny Kowalik, uznanej reporterki sądowej i autorki kilkunastu książek kryminalnych!Czyta Mariusz Bonaszewski.⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>

11:42 · Wizyty i podejrzenia 2

Po powrocie do Wołomina zakopałem ten sprzęt w śniegu na podwórku domu Łukasza. Kuzyn pożyczył mi swoją czystą kurtkę, bo moja była zakrwawiona, opowiada Robert K. Wyciągnijcie mnie stąd. Zamknięty w schronisku dla nieletnich 19-latek wyjaśniał w liście do matki, na co potrzebne mu były pieniądze. Mamo, teraz bardzo żałuję tego, że wam nie powiedziałem. Wtedy na pewno nie doszłoby do tego, co się stało. Gdy w drugiej klasie nie zdałem poprawki z polskiego, zawalił mi się świat. Wiedziałem, że zawiodłem wasze oczekiwania i wtedy siadła mi psychika, ale przeniosłem się do drugiego liceum i poznałem nowe osoby.

Wzięli ode mnie pieniądze, a jeden z nich powiedział, że brakuje 2800. Mijały miesiące. Wcześniej powiedzieli mi, że mam siostry i oni się zemszczą na moich siostrach. Miałem czas do końca lutego. Namawiali mnie, abym kogoś okradł. Płakałem w nocy, bo suma urosła do 10 tysięcy. Pomyślałem, że może pan Beksiński mi pomoże, ale on nie chciał słuchać. Chciał o tym powiedzieć tacie. Proszę was, zróbcie wszystko, żeby mnie stąd wyciągnąć. Proszę. Ja nie chcę siedzieć tyle lat, nie wytrzymam. Ja nie jestem zły tak, jak przebywające tu niektóre osoby. Nie chcę iść na badania psychiatryczne, bo tam są świry.

17:12 · Zabójca i jego motyw 5

Każda kolejna rozprawa napisze do sądu jego wychowawczyni budzi u tego ucznia strach i przerażenie. Dochodzi do procesu. Co rozprawa, to oskarżony Robert K. podaje inną wersję zabójstwa. Najpierw twierdzi, że jego kuzyn wiedział o planowanym zamordowaniu artysty. Kiedy się zorientował, że obciążając Łukasza wiedzą o zbrodni, tym samym wskazuje na siebie jako co najmniej uczestnika zabójstwa, zmienia wyjaśnienia i przekonuje, że do tragedii doszło na skutek agresywnego zachowania Beksińskiego. Innym razem informuję sąd. Nie wiem dlaczego wziąłem nóż. Chyba żeby zaimponować Łukaszowi. Kolejna wersja. Jeszcze przed wyjazdem z Wołomina była taka rozmowa z Łukaszem, że coś zrobimy, ale nie mówiliśmy dosłownie co.

Tylko Łukasz kazał mi wziąć nóż. Nie dopytywałem dlaczego. Nim wjechałem na to piętro, przez półtorej godziny chodziliśmy koło bloku, bo ja nie mogłem się zdecydować. Kuzyn mnie ponaglał. Wchodził mi na ambicje śmiejąc się szyderczo. Wiedziałem, że stchórzysz. Również ojciec Roberta, wezwany do sądu jako świadek, usiłuje obciążyć młodszego z oskarżonych. Wiem od syna, że gdyby tam nie było Łukasza, to by nie było sprawy. Przerażające, że życie człowieka stanowiło dla oskarżonych równowartość kilku drobiazgów, podsumowuje mowy oskarżycielską prokurator. Dla Roberta K. za zabójstwo z premedytacją żąda 25 lat więzienia.

Dla Łukasza 5. Uważa go za winnego pomocnictwa psychicznego. Obrońca Roberta żądanie kary 25 lat ocenia jako rażąco surowe ze względu na wiek, dobrą opinię i skruchę oskarżonego. Nie ma dowodów, że planował zabójstwo, przekonuje sąd. Adwokat Łukasza prosi o uniewinnienie swego klienta. Główna wina nastolatka polega na tym, że sparaliżowany strachem nie zawiadomił policji o zbrodni, której był świadkiem. Zdaniem obrońcy, jeśli już musi być kara dla szesnastolatka, to niech będzie z paragrafu o zacieraniu śladów przestępstwa. W ostatnim słowie Robert K. przeprasza. Wie, że nie uniknie więzienia, ale chciałby jak najszybciej wyjść na wolność i pomagać innym.

Zwłaszcza rodzicom, którzy przez niego cierpią. Tym słowom towarzyszy rozpaczliwy płacz rodziny oskarżonych. Wyrok w pierwszej instancji brzmi 25 lat więzienia dla Roberta, 5 lat dla Łukasza, który do uprawomocnienia się wyroku pozostanie na wolności. Nastolatek załamuje się, przestaje chodzić do szkoły. Trzeba wielu pedagogicznych zabiegów, aby ponownie usiadł w ławce. To się nie trzyma kupy. Obydwaj obrońcy składają apelację. W sprawie Roberta Sąd Wyższej Instancji orzeka, że sam młody wiek sprawcy nie jest okolicznością, która nakazywałaby wymierzyć łagodniejszą karę.

Co do Łukasza, proces wraca do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Sąd bierze pod uwagę argumenty adwokatki, że wyrok skazujący w pierwszej instancji w znacznej mierze oparty jest na jednym dowodzie, wyjaśnieniach Roberta, a te składane pod koniec procesu są zasadniczo odmienne od zaprotokołowanych w postępowaniu przygotowawczym. Również udział Łukasza w przestępstwie jest różnie przedstawiany przez zabójcę Beksińskiego. Na rozprawie twierdzi, że wziął nóż, aby zaimponować kuzynowi. Wcześniej dawał śledczym do zrozumienia, że z opinią tego mamin-synka nigdy się nie liczył. Co do rozmowy kuzynów przed wyjazdem do Warszawy, to według jednych wyjaśnień Roberta K., chłopcy zaplanowali zabójstwo.

22:02 · Zbrodnie i próby uniknięcia śledztwa 3

Podczas innego przesłuchania oskarżony oświadczył, nic nie mówiłem kuzynowi, że wejdę do Beksińskiego i użyję wobec niego przemocy. Na kolejnych rozprawach Robert K. stwierdza. Chodziliśmy półtorej godziny koło bloku i zastanawialiśmy się jak zdobyć pieniądze. Ustaliliśmy, że w razie czego nie będziemy na siebie kapować. Jak wynika z analiz billingu, ich rozmów przez komórkę, do takiego spaceru na dworze w ogóle nie doszło. Są także sprzeczności co do noża. W czasie śledztwa Robert K. twierdzi, że włożył go do kieszeni kurtki. W kolejnych wyjaśnieniach, że to Łukasz podrzucił mu narzędzie zbrodni. Mecenas Elżbieta Orzeska, obrończyni Łukasza, nie zgadza się też z wnioskami sądu, że brak jest podstaw do oskarżenia Roberta o celowe obciążenie kuzyna.

Na ponownym procesie Łukasza K. w warszawskim sądzie okręgowym jego kuzyn występuje jako świadek, choć w kajdankach. Z o wiele większym zdecydowaniem niż w czasie śledztwa zrzuca winę na kuzyna. Wziąłem z domu nóż, bo Łukasz mi kazał. Jakby go tam nie było, nie wszedłbym do cudzego mieszkania. Świadek ma też nową wersję samego morderstwa. Pan Beksiński przewrócił się na krześle, gdy szamotaliśmy się, bo on chciał zadzwonić do mojego ojca. W pewnej chwili poleciał do tyłu, a ja z nim. Nóż wbił mu się w ciało. To policja kazała mi powiedzieć, że uderzyłem po skosie. Kiedy zaprzeczyłem, bili mnie i założyli na głowę foliowy worek.

Obrończyni Łukasza przekazuje sądowi nową opinię biegłych psychologów. Wynika z niej, że w międzyczasie stan psychiczny nastolatka bardzo się pogorszył. Aby chłopiec mógł funkcjonować w społeczności niezbędne jest zastosowanie wzmożonej terapii. 12 grudnia 2007 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zmienia wymiar kary dla młodszego oskarżonego na łagodniejszy. Cztery lata pozbawienia wolności. Sąd uznaje, że chłopcy uzgodnili między sobą wyjaśnienia co do celu zabójstwa. Nie może być więc mowy o uniewinnieniu tego młodszego. 15 października 2008 roku Sąd Najwyższy odrzuca kasację wyroku skazującego Roberta K. jako oczywiście bezzasadną.

26:52 · Proces i wyroki 1

Sąd Okręgowy zajął się sprawą kilka miesięcy później. Nie poparł prośby rodziców kierowanej do prezydenta RP. Stwierdził, że poprawne zachowanie w zakładzie karnym, prawidłowo przebiegający proces resocjalizacji, nie stwarzają podstaw do ułaskawienia. Sama chęć rodziców, ich wiara, że syn po powrocie będzie pomagał w gospodarstwie, poprowadzi z ojcem warsztat, nie stanowią przesłanki przemawiającej za pozytywnym zaopiniowaniem wniesionej prośby. Wniosek rodziców Roberta K. o ułaskawienie syna został pozostawiony bez dalszego biegu i nie trafił na biurko prezydenta.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.