Mariusz B. dokonał wyboru [OSKARŻAM - odcinek 27]
Mariusz B. zachowywał się typowo dla sprawcy seryjnych zabójstw: przyznał się tylko raz i szybko odwołał. Sąd nie miał wątpliwości: to on zabił męża i córkę swojej kochanki, tancerza oraz księdza. Dostał dożywocie. Czterech ciał ofiar nigdy nie znaleziono. Posłuchajcie tekstu Heleny Kowalik, uznanej reporterki sądowej i autorki kilkunastu książek kryminalnych! Czyta Mariusz Bonaszewski. Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>
Kiedy znajomi wreszcie ucichli, D. mógł po kolei opowiedzieć, co mu się przydarzyło. Otóż dostał od Mariusza telefoniczną wiadomość, żeby podjechał w okolice mieszkania podopiecznego, bo ma bardzo pilną sprawę. D zabrał ze sobą Olę. Przed blokiem na Dzielnej czekał na nich Mariusz B. z kuzynem Krzysztofem Ż. Sprawiał wrażenie wystraszonego. Powtarzał w kółko, Gośka jest przesłuchiwana na komisariacie w Starej Miłośnie. Nie wiadomo o co chodzi. Musimy tam szybko jechać. Wsiedli do samochodu. Wyobraźcie sobie, opowiadał Zbigniew D., że Mariusz kłamał. Od razu wziął kurs do mojego mieszkania, tego pustego, czekającego na remont po wyprowadzce Gośki. Tam nas rozdzielili z Olą, ja zostałem wprowadzony do pokoju z oknem zasłoniętym prześcieradłem i mój wychowanek przystawił mi pistolet do skroni, a Krzysiek colował nożem w brzuch.
Na szczęście skończyło się na kilku kopniakach. Ale skąd takie zachowanie? Pytali słuchający. Mariusz chciał, żebym zgodził się na rozwód z Małgorzatą i spłacił mojej żonie połowę wartości mieszkania, konkretnie 200 tysięcy złotych. Ściągnął też agenta od ubezpieczeń, domagał się podpisania polisy na życie. Dwa miliony złotych z przeznaczeniem dla Gośki, gdyby coś mi się stało. Wiedziałem, że to szantaż, ale z obawy o swoje życie zgodziłem się na wszystko i jeszcze obiecałem, że zrobię badanie lekarskie potrzebne dla uprawomocnienia polisy. Zbliżała się północ, gdy emocje zebranych opadły. Towarzystwo pojechało tam, gdzie zwykle, do klubów gejowskich. Ola z nimi. Super znaczy bardzo źle.
W kwietniu, grudniu i kiedy indziej? Ma tam rodzinę. Nie pamięta, kiedy był ostatnio. Owszem, zabierał tam czasem Krzysztofa Ż. Możliwe, że był w domku letniskowym ojca Krzysztofa, ale co z tego? Krzysztof Ż., kuzyn Mariusza B., wielokrotnie zmienia treść swoich wyjaśnień. Wersja pierwsza. Kiedy byli już w domu Zbigniewa D., Mariusz posłał go po kanapki na stację benzynową. Wrócił z zakupami i zajrzał do pokoju. Obaj mężczyźni spokojnie rozmawiali. Mariusz zwierzał się, że jest szczęśliwy z Gośką, żoną Zbyszka. Ten robiąc sobie drinki słuchał z uśmiechem. Popijali do godziny 22. Potem Zbyszek poprosił o podwiezienie go do Warszawy w pobliżu domu towarowego Smyk.
Zapamiętał, że rozmawiał z nim w obecności drugiego mężczyzny, który żartował, że wpadł mu do głowy łatwy sposób na zarobienie pieniędzy. Można ubezpieczyć swą ofiarę, potem ją zlikwidować. Ale do podpisania umowy z D nie doszło, gdyż w umówionym terminie nie wykonał niezbędnych badań lekarskich. W czasie rewizji w mieszkaniu Zbigniewa D znaleziono kartkę bez podpisu o takiej treści. Myślę, że chodzi o kasę. Powiedział, że chce Gośkę zabezpieczyć, bo się nie zna dnia ani godziny. I muszę ja to załatwić. On nic nie może mieć na siebie. Chce mieć Gośkę. Biegły sądowy stwierdził, że tekst wyszedł spod ręki właściciela lokalu. Analiza połączeń telekomunikacyjnych pozwoliła na przyjęcie tezy, że Mariusz B. zamienił się telefonami z Małgorzatą.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podpisane SMS-y, porwanie Zbigniewa D. i Olki, próby rozmów z jej ojcem i jej ojcem.
Policjanci przesłuchują Mariusza B., który przyznaje się do zabójstw.
Analiza motywów zabójstw: seksualne zazdrość, finansowe motywacje i zakończenie trójkąta małżeńskiego.
Odsłon procesu sądowego, wyroki i postępowanie apelacyjne.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mariusz B. zachowywał się typowo dla sprawcy seryjnych zabójstw: przyznał się tylko raz i szybko odwołał. Sąd nie miał wątpliwości: to on zabił męża i córkę swojej kochanki, tancerza oraz księdza. Dostał dożywocie. Czterech ciał ofiar nigdy nie znaleziono.
Posłuchajcie tekstu Heleny Kowalik, uznanej reporterki sądowej i autorki kilkunastu książek kryminalnych!
Czyta Mariusz Bonaszewski. Wszystkie odcinki "Oskarżam. Cyklu kryminalnego Gazeta.pl>>>