Wakacje marzeń w II RP
Dziś wybierzemy się nie tylko do kurortów, ale także na letniaki, robotnicze wyjazdy pod namiot oraz spływy kajakowe. Będą o nich mówić kronikarze i poeci tamtych czasów oraz znakomici goście: Alina Lisiecka, Jan Łoziński i Robert Gawkowski.
Spływy były. Spływa kajakowych. Spływy były na przykład właśnie Prut, Czeremosz. Nawet całe wyprawy kajakowe do Do Rumunii także będziemy mieli jeszcze o czym rozmawiać, a zaczynamy trzecią część naszego spotkania od wiersza. Od wiersza nitka ariadny Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Jest w Zaleszczykach, nisko w dole, na Rybackiej, pensjonat ariadna. Do połowy nieba sięgały przed nim wzgórza, jak zwieszony kilim w roślinowych barwikach, jesiennie kwitnący. Czytała Aleksandra Koncewicz.
Ach, biedny stryj Bobkowskiego. Zakładał te kolejki wszędzie, gdzie mógł minister od transportu. Założył kolejkę na Kasprowy Wierch, założył kolejkę w Krynicy. No i po Kasprowym w Zakopanem jeszcze na Gubałówkę. I na Gałtak. Ta na Kasprowy to związana była z zawodami, mistrzostwami FIS-u w 1939 roku. Tak, była to impreza, która niestety została przyćmiona przez odbywające się trzy lata wcześniej Igrzysko Olimpijskie Zimowe w Garmisch-Artenkirchen. Przede wszystkim nie było pogody. Śnieg spadł dopiero, trzeba było nawozić na trasy, bo spadł dopiero pod koniec mistrzostw.
Zakopane miało właśnie, pani wspomniała, o wicemnitrze Bobkowskim, który był także zięciem prezydenta Mościckiego, bardzo krytykowanym za kolejkę na Kasprowy. Tymczasem ta kolejka, mimo astronomicznych wydatków, jakie na nią poniesiono, już przed wojną zaczęła się bilansować i zarabiać na siebie. A budowa trwała siedem miesięcy. Całości. Od początku do końca. I tam obok drugie obserwatorium astronomiczne na Wysokiej Górze, daleko mniejsze niż te na Popiwanie, mniej więcej w tym samym czasie obie inwestycje miały miejsce. Faktycznie Aleksander Bobkowski był krytykowany za to, co zrobił, a robił mnóstwo i aż się sam dziwię.
No i dlatego właśnie był krytykowany. Ja mam to właśnie. Nikt by go nie zauważył po prostu. Robił mnóstwo i istnieje do dzisiaj. Drodzy Państwo, ja znalazłem takie zdjęcie, mało znane, chyba niepublikowane, kiedy otwierano nowe schronisko. I do tego schroniska, już nie pamiętam, chyba gdzieś w Czarnochorze to było, trzeba było dojść na nartach, 12 czy 13 kilometrów. I oto jest zdjęcie właśnie Aleksandra Bobkowskiego. Widzicie państwo, jak on wyglądał w krawacie. Melonik. Może nie melonik, ale elegancka marynarka i w ten sposób zasuwał. Aleby sportowany był. No byłby sportowany, ale szedł tam już w stroju galowym, żeby otworzyć całe to schronisko. Przecież był też prezesem Polskiego Związku Narciarskiego przez wiele, wiele lat.
No i patronem tej naszej turystyki. Wspomniana przeze mnie Liga Popierania Turystyki to była wspólnie z nim robiona. Za jego czasów polska turystyka no parę razy popełniła jakieś tam gafy i za to akurat można od biedy przyłożyć Bobkowskiemu, no ale to była nauka na błędach. Mam na myśli tutaj taki pomysł, co zrobić, żeby naród wsiadł do tych pociągów, tych drugiej klasy i jechał na wczasy. Zniżki. W jaki sposób zniżki na przykład dla klubów sportowych, różnych kół turystycznych. No więc strasznie dużo papierkowej roboty byłoby. Więc Bobkowski bodajże albo jego ludzie podpowiedzieli, że najprostszy sposób.
Wszyscy to po jakichś zniżkach. Oglądali bilet mój, mówił ten Anglik, w te i we w te, bo nie wierzyli, że ten bilet kosztuje 30 zł, bo nikt tutaj nie płaci 30 zł, bo są zniżki. A propos Bobkowskiego, ministra Bobkowskiego. W 1939 roku była też taka akcja ratowania Kazimierza. No, powiedziałabym kurort, nie kurort, ale ważne miejsce dla artystów i modelowe polskie miasteczko, które się sypało. Wtedy przed wojną było jeszcze tych spichlerzy więcej niż pozostało do dziś, ale wiadomości literackie bardzo się w tej sprawie ruszyły i w styczniu całe wiadomości literackie poświęcone były Kazimierzowi.
Wielu wybitnych architektów pisało i wszyscy ci pisarze, którzy tam jeździli, pisali. No i oczywiście to było jeszcze w czasach przed azotami puławskimi, więc w Kazimierzu można było w Wiśle odławiać łososie i o tym wszystkim pisano. I doprowadzono do tego, że minister Bobkowski przyjechał też latem 1939 roku. Maria Kuncewiczowa o tym pisze, że jeden minister od kolejek z Pichlerze zamienia na przystanie kajakowe. No tak, ale coś się zaczynało w tym Kazimierzu robić. Chodziło też o to, żeby pozyskać pieniądze na rewaloryzację tego pięknego miasta.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Grzegorz Kalinowski wprowadza gości do tematu i rozmawia o podróży do Polskiego Morza w 1939 roku, opisując różne środki transportu.
Jan Łoziński opisuje podróże pociągowe do Polskiego Morza, podkreślając trudności i luksusowe pojazdy.
Jan Łoziński opowiada o samolotach i lotnictwie w latach 30. XX wieku, podkreślając ryzyko i niekomfort.
Anna Lisiecka opisuje wakacje w Zaleszczykach i inne miejsca wakacyjne, takie jak Jurata i Kamienne Góra, podkreślając różnice w luksusie i atrakcjach.
Koniec rozmowy i podsumowanie tematu przez gości.
Rozmowa kontynuuje omówienie zakopanego i innych miejsc wakacyjnych, takich jak Truskawek, Zaleszczyki, Huculszczyzna i Jaworzno.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.