Mentionsy Mentionsy
O tym się mówi w Radiu RMF24
O tym się mówi w Radiu RMF24

Donald Trump grozi Władimirowi Putinowi | 31.05.25

31.05.2025 ·36 min 27 s

W tym tygodniu w podcaście "O tym się mówi" wracamy do kolejnych gróźb Donalda Trumpa skierowanych do Władimira Putina. Będzie także o przyszłości pojazdów elektrycznych, o tym, co nam grozi ze strony sztucznej inteligencji oraz o unijnych zmianach w przepisach dla kierowców. Zaprasza Piotr Salak.

Szukasz opon letnich do auta? Znajdziesz je na Allegro. Nowe, markowe, ekonomiczne, premium, osobowe, dostawcze. Nic tylko wymieniać. Dopasuj opony do Twojego samochodu z wygodną dobierarką na Allegro. Jak tak, to Allegro. O tym się mówi w Radiu RMF24 Piotr Salak, dzień dobry. Zapraszam na przegląd najważniejszych wydarzeń mijającego tygodnia. Już za chwilę wrócimy do kolejnych gruźb Donalda Trumpa skierowanych do Władimira Putina. Będzie także o przyszłości pojazdów elektrycznych, o tym co nam grozi ze strony sztucznej inteligencji, a także o unijnych zmianach w przepisach dla kierowców. W tym podcaście znajdziecie komentarze ekspertów, których gościliśmy na antenie Radia RMF24 w ostatnich dniach.

Zaczynajmy. Najgorętsze tematy tygodnia. O tym się mówi w Radiu RMF24. W niedzielę Rosja przeprowadziła jeden z najsilniejszych zmasowanych ataków dronowych na Ukrainę. Tym samym Władimir Putin po raz kolejny udowodnił, że nic sobie nie robi z inicjatyw pokojowych Donalda Trumpa. Prezydent USA nazwał te działania prezydenta Rosji igraniem z ogniem i podkreślił, że gdyby nie on... O tym z Wojciechem Koziołem z portalu Defense24.pl rozmawiał Bogdan Zalewski. Dlaczego Pana zdaniem Rosja przypuściła taki zmasowany atak?

Więc tutaj dla Rosji koszt-efekt jest bardzo opłacalny pod tym względem. A druga sprawa to po prostu wywieranie też presji i na Kijów i na Zachód, by pokazać, że jednak te wszelkie rokowania do niczego nie będą prowadzić. Zawieszenie broni dalej będzie raczej stało pod znakiem zapytania. No bo jednak Rosji nie zależy ani na zakończeniu wojny, ani na jakichś rozmowach pokojowych. Jej cel jest cały czas ten sam, czyli doprowadzenie do załamania wszelkiego wsparcia, do załamania morale ukraińskiego. No i do spacyfikowania całej Ukrainy. Czyli tak podsumujmy ten wątek. Są dwa cele. Jeden to jest taki czysto strategiczny, militarny, przełamanie tego impasu, prawda? A drugi to jest taka presja psychologiczna, dyplomatyczna. Dokładnie tak. A Pana zdaniem, ja może zacytuję tutaj Donalda Trumpa, skoro mówimy o dyplomacji, przejdźmy do kolejnego etapu.

Zawsze miałem bardzo dobre stosunki z Władimirem Putinem, z Rosji, ale coś mu się stało, zupełnie zwariował, tak stwierdził w swoim stylu Trump, amerykański przywódca. Doszedł do takiego wniosku, w wyniku czego? Po pierwsze miałbym nadzieję, gdyby ten wniosek rzeczywiście był trwały, bo jednak potrzebujemy tutaj, znaczy nie tylko my w Europie, ale tak samo sama Ukraina silnego wsparcia amerykańskiego w obecnej chwili. Przydałoby się jednak, by ten kurs amerykański dalej obejmował Europę. No ale właśnie, co to mogło sprawić? No z tej wypowiedzi Trumpa, której udzielił bodajże wczoraj, no to tutaj się w słowach prezydenta amerykańskiego przebijało takie przeświadczenie, że jak do tego mogło dojść, skoro my jednocześnie, mówił o sobie i Władimirze Putinie, rozmawiamy przez telefon, co się wydarzyło kilka dni temu.

A jednocześnie Putin wysyła rakiety, które zabijają ludzi i atakują ukraińskie miasta. Ja mam wrażenie, że po prostu też część amerykańskiego establishmentu żyła jednak w takim przeświadczeniu i pewnie żyje nadal w sporej części, że Rosja nie jest jakby tym głównym aktorem, który chce prowadzić tę wojnę, że jednak strona ukraińska też ma w tym pewien interes. Tym bardziej, że Trump krytykuje równocześnie prezydenta Zyłańskiego. Dokładnie tak. A widzimy po ostatnich czy to rozmowach w Stambule, czy po atakach, że jednak to strona ukraińska cały czas pokazuje, czy to poprzez wysyłanie jednak wyższych rangom urzędników na rozmowy dotyczące pokoju i rozejmu, czy poprzez w ogóle cały czas swoją narrację, że to ona jednak jest państwem, które chciałoby doprowadzić do jakiejś formy zawieszenia broni.

No a Rosja jednak bez skrupułów i bez jakichś tam hamulców cały czas przeje jednak do tego, by te wojny kontynuować. Panie Wojciechu, ja bym chciał, żeby pan... Właśnie, a propos oceny Trumpa. Ja bym chciał, żeby pan tak dokładnie, precyzyjnie, konkretnie zinterpretował te słowa. Czy to jest jakiś znak, że Trump przyznaje się do porażki swojej dotychczasowej polityki wobec Rosji? Miałbym nadzieję, że tak, bo jeśli patrzymy na to wszystko, co się działo od początku roku, to jednak ten stosunek Trumpa do Rosji zaczął się powoli zmieniać. Mieliśmy mowę o jednak jakichś przyjacielskich stosunkach, że się zna z Putinem, że stara się go zrozumieć. Po tym mieliśmy ten taki moment kryzysowy pomiędzy Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi, gdzie widzieliśmy tę awanturę w Białym Domu.

To był Łukasz Bigo, redaktor naczelny portalu Elektrowóz.pl To wydarzyło się w minionym tygodniu. O tym się mówi w Radiu RMF24. W czwartek Elon Musk poinformował o zakończeniu swojej misji w administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Musk był szefem departamentu do spraw efektywności rządu. O rozstaniu miliardera z Donaldem Trumpem mówiło się już od dłuższego czasu. Ale dopiero teraz zapadła ostateczna decyzja w tej sprawie. A stało się to tuż po tym, jak Musk skrytykował projekt ustawy o zmniejszeniu wydatków publicznych. Dlaczego kontrowersyjny miliarder musiał się pożegnać ze stanowiskiem? No i przede wszystkim, czy jeszcze kiedyś wróci? O tym z amerykanistą doktorem Wojciechem Kwiatkowskim rozmawiał Tomasz Tarlikowski.

Dlaczego Elon Musk odchodzi? To jest tylko dlatego, że obiecał, że on na parę miesięcy? Czy jednak jakiś konflikt osobowości między Elonem Muskiem a Donaldem Trumpem się pojawił? Ja powiem tak. To był od początku deal taki terminowy, w tym sensie, że Elon Musk wiedział, że może na tym stanowisku być nie dłużej niż 130 dni i ten termin faktycznie upływa. Natomiast on zaczął widzieć też to, że w pewnym sensie zderza się ze ścianą, bo odchudzenie administracji to nie jest tylko pomysł Trumpa. On bardzo dużą grupę zwolnił tych ludzi, ale takie pomysły miał też Reagan w latach 80. itd. I to zawsze spotykało się z mega oporem i z taką ścianą. I on zobaczył, jak to w realu funkcjonuje. On, mówiąc tak kolokwialnie, prywaciarz, który każdego dolara ogląda dwa razy, zanim kogoś zatrudni, patrzy, czy naprawdę jest to potrzebne.

Aparat federalny rządzi się zupełnie innymi prawami, innymi regułami. I on zobaczył, że nie da się zrealizować tego, co w jego optyce trzeba zrealizować, żeby to działało bardzo dobrze. Jeszcze inna sprawa jest taka, że On zaczął bardzo dużo tracić majątkowo, bo przecież akcje jego spółek poleciały na szyję. Tesla jest jedną z najbardziej znienawidzonych obecnie marek w Europie. I to tak sumarycznie wyszedł w pewnym sensie na tym jak Zabłocki na mydle. No właśnie, ale jeszcze jest jedno pytanie, bo takie sugestie też się pojawiły. To znaczy, że jednak dwóch samców alfa, a co by nie mówić o Donaldzie Trumpie i co by nie mówić o Elonie Musku, to są samce alfa, tak blisko nie może ze sobą współpracować.

Dlaczego? No dlatego, że Elon Musk czasem kradł show Donaldowi Trumpowi. Tak, to są dwie silne osobowości i ten termin, to ja nawet głosiłem jeszcze, znaczy zaraz po wyborach prezydenckich, faktycznie dwóch samców alfa w jednym stadzie To jest problem i w pewnym momencie ten silniejszy, czyli w tym wypadku prezydent musiał wygrać. Donald Trump bardzo tak szczegółowo i detalicznie dba o swój wizerunek i on nie może być gdzieś tam zepchnięty w tył i w gabinecie owalnym to on musi być rozgrywającym. A nie ktoś tam, kto stoi obok niego i nagle wychodzi z małym dzieckiem i oczy wszystkich dziennikarzy i wszystkich kamer są właśnie skierowane w tamtą stronę.

Donald Trump zapowiedział w trakcie przemówienia inauguracyjnego, że Amerykanin wyląduje na Marsie. I teraz tego się nie da zrealizować w chwili obecnej, bo są bardzo duże takie zaległości, jeżeli mówimy o NASA. Tego się nie da zrobić bez udziału sektora prywatnego. Także myślę, że jeżeli człowiek poleci na Marsa i będzie to Amerykanin, to będzie to realizowane przy współudziale sektora prywatnego. A i pan i ja widzieliśmy te wszystkie fantastyczne rakiety Elona Muska, które najpierw same lecą w kosmos, potem same wracają i w to samo miejsce sobie parkują. Ostatnio parę porażek jednak odnotował Elon Musk, uczciwie co powiedział. Znacznie to się zdarza. Natomiast NASA w latach 50., 60., jak tworzyła własny program kosmiczny, takich wpadek miała dużo, dużo więcej. Czyli chce on powiedzieć, że Elon Musk wróci jako ten człowiek, który wyśle, no oczywiście przy pomocy pieniędzy także administracji amerykańskiej, bo to dzieje się wszystko we współpracy, ale wyśle człowieka na Marsa i to za mniejsze pieniądze niż zrobiłaby to NASA.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.