Donald Trump grozi Władimirowi Putinowi | 31.05.25
W tym tygodniu w podcaście "O tym się mówi" wracamy do kolejnych gróźb Donalda Trumpa skierowanych do Władimira Putina. Będzie także o przyszłości pojazdów elektrycznych, o tym, co nam grozi ze strony sztucznej inteligencji oraz o unijnych zmianach w przepisach dla kierowców. Zaprasza Piotr Salak.
Mieliśmy również takie domniemania, że może dojść do jakiejś formy partnerstwa rosyjsko-amerykańskiego przeciwko Chinom, tak zwanego odwróconego Nixona. Więc te głosy jakiejś kooperacji się pojawiały. Natomiast od tych kilku tygodni widzimy, że pojawiają się jednak też groźby w stosunku do Rosji o kolejnych sankcjach, które gdzieś tam majaczą, że raz mogą się pojawić, raz nie. Czyli odwrócony Nixon nie zadziałał, prawda? Nie udało się wbić tego klina pomiędzy Moskwą i Pekinem. Zdecydowanie nie. Tutaj nie tylko wynika to z zacietrzewienia Rosji na punkcie tej polityki neoimperialnej, ale również z wpływów chińskich. Pamiętajmy, że jednak Chiny mają ogromny wpływ na rosyjską gospodarkę i też pod wieloma względami Moskwa za każdym razem, kiedy podejmuje jakąś decyzję międzynarodową, musi patrzeć za swoje plecy i za wielki mur do Pekinu.
To był Łukasz Bigo, redaktor naczelny portalu Elektrowóz.pl To wydarzyło się w minionym tygodniu. O tym się mówi w Radiu RMF24. W czwartek Elon Musk poinformował o zakończeniu swojej misji w administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Musk był szefem departamentu do spraw efektywności rządu. O rozstaniu miliardera z Donaldem Trumpem mówiło się już od dłuższego czasu. Ale dopiero teraz zapadła ostateczna decyzja w tej sprawie. A stało się to tuż po tym, jak Musk skrytykował projekt ustawy o zmniejszeniu wydatków publicznych. Dlaczego kontrowersyjny miliarder musiał się pożegnać ze stanowiskiem? No i przede wszystkim, czy jeszcze kiedyś wróci? O tym z amerykanistą doktorem Wojciechem Kwiatkowskim rozmawiał Tomasz Tarlikowski.
Dlaczego Elon Musk odchodzi? To jest tylko dlatego, że obiecał, że on na parę miesięcy? Czy jednak jakiś konflikt osobowości między Elonem Muskiem a Donaldem Trumpem się pojawił? Ja powiem tak. To był od początku deal taki terminowy, w tym sensie, że Elon Musk wiedział, że może na tym stanowisku być nie dłużej niż 130 dni i ten termin faktycznie upływa. Natomiast on zaczął widzieć też to, że w pewnym sensie zderza się ze ścianą, bo odchudzenie administracji to nie jest tylko pomysł Trumpa. On bardzo dużą grupę zwolnił tych ludzi, ale takie pomysły miał też Reagan w latach 80. itd. I to zawsze spotykało się z mega oporem i z taką ścianą. I on zobaczył, jak to w realu funkcjonuje. On, mówiąc tak kolokwialnie, prywaciarz, który każdego dolara ogląda dwa razy, zanim kogoś zatrudni, patrzy, czy naprawdę jest to potrzebne.
Aparat federalny rządzi się zupełnie innymi prawami, innymi regułami. I on zobaczył, że nie da się zrealizować tego, co w jego optyce trzeba zrealizować, żeby to działało bardzo dobrze. Jeszcze inna sprawa jest taka, że On zaczął bardzo dużo tracić majątkowo, bo przecież akcje jego spółek poleciały na szyję. Tesla jest jedną z najbardziej znienawidzonych obecnie marek w Europie. I to tak sumarycznie wyszedł w pewnym sensie na tym jak Zabłocki na mydle. No właśnie, ale jeszcze jest jedno pytanie, bo takie sugestie też się pojawiły. To znaczy, że jednak dwóch samców alfa, a co by nie mówić o Donaldzie Trumpie i co by nie mówić o Elonie Musku, to są samce alfa, tak blisko nie może ze sobą współpracować.
Dlaczego? No dlatego, że Elon Musk czasem kradł show Donaldowi Trumpowi. Tak, to są dwie silne osobowości i ten termin, to ja nawet głosiłem jeszcze, znaczy zaraz po wyborach prezydenckich, faktycznie dwóch samców alfa w jednym stadzie To jest problem i w pewnym momencie ten silniejszy, czyli w tym wypadku prezydent musiał wygrać. Donald Trump bardzo tak szczegółowo i detalicznie dba o swój wizerunek i on nie może być gdzieś tam zepchnięty w tył i w gabinecie owalnym to on musi być rozgrywającym. A nie ktoś tam, kto stoi obok niego i nagle wychodzi z małym dzieckiem i oczy wszystkich dziennikarzy i wszystkich kamer są właśnie skierowane w tamtą stronę.
Także to jest też z jego punktu widzenia bardzo ważne, żeby być zawsze tym pierwszym, tym najważniejszym. Jak mogę jeszcze powiedzieć jedną taką rzecz. Uważam, że Elon Musk w perspektywie jakiegoś, w jakiejś jednostce czasu, on wróci, natomiast... No właśnie, o to chciałem się zapytać. Wróci jako kto? To będzie zupełnie inna formuła, ponieważ on ma wręcz fantastyczną technologię. Może zacznę od tego. Obama skasował czy obciął budżet NASA, jak został prezydentem, praktycznie o połowę. I rząd Stanów Zjednoczonych w chwili obecnej nie ma możliwości posłania człowieka w kosmos. Mają firmy prywatne, natomiast nie ma rząd federalny takiej możliwości. Jest to paradoksem, troszeczkę patrząc na program Merkury, program Apollo z lat 60., to to jest paradoksem.
Donald Trump zapowiedział w trakcie przemówienia inauguracyjnego, że Amerykanin wyląduje na Marsie. I teraz tego się nie da zrealizować w chwili obecnej, bo są bardzo duże takie zaległości, jeżeli mówimy o NASA. Tego się nie da zrobić bez udziału sektora prywatnego. Także myślę, że jeżeli człowiek poleci na Marsa i będzie to Amerykanin, to będzie to realizowane przy współudziale sektora prywatnego. A i pan i ja widzieliśmy te wszystkie fantastyczne rakiety Elona Muska, które najpierw same lecą w kosmos, potem same wracają i w to samo miejsce sobie parkują. Ostatnio parę porażek jednak odnotował Elon Musk, uczciwie co powiedział. Znacznie to się zdarza. Natomiast NASA w latach 50., 60., jak tworzyła własny program kosmiczny, takich wpadek miała dużo, dużo więcej. Czyli chce on powiedzieć, że Elon Musk wróci jako ten człowiek, który wyśle, no oczywiście przy pomocy pieniędzy także administracji amerykańskiej, bo to dzieje się wszystko we współpracy, ale wyśle człowieka na Marsa i to za mniejsze pieniądze niż zrobiłaby to NASA.
I co jest jeszcze bardzo ważne, te rakiety, o których wspomniałem, one mogą mieć też zastosowanie militarne, ponieważ to jest genialny wręcz sposób na przesyłanie na przykład sprzętu wojskowego, zwłaszcza takiego wysoko zaawansowanego, w drugi koniec świata. No bo proszę zwrócić uwagę, że taka rakieta może to zrobić w kilkadziesiąt minut. Dzisiaj amerykańskie samoloty transportowe mogą też to zrobić, ale to trwa godziny i to jest cała machina. Natomiast to też jest z pewnością rozważane w Departamencie Obrony, żeby wykorzystać tego typu technologie na polu walki. To jest zupełnie coś nowego, ale Elon Musk pokazał, że to naprawdę może działać. Tak mówił nam amerykanista dr Wojciech Kwiatkowski. O tym się mówi w Radiu RMF24.
Czyli my zwracamy uwagę bardziej na wyjątki jakieś, prawda, a nie reguły, tak? Mi się wydaje, że my bardzo mocno zwracamy uwagę na wyjątki i to wcale nie musi być tak bardzo źle, że tak robimy. No to powinno się oczywiście, powinno to w jakiś sposób być wskazane, skąd przygotować dalsze polityki w stosunku do tej technologii, jak ją bezpiecznie testować i tak dalej. Ja też bym chciała powiedzieć, że no te modele, właśnie, Chad GPT, Claude i tak dalej, to są tak zwane modele generatywne. Co to znaczy? Że każdorazowo one w podobnej sytuacji albo nawet tej samej zachowają się troszeczkę inaczej. Ich odpowiedź na zadane przez nas pytanie nigdy nie będzie taka sama, nie jest replikowana. Ale czy to nie jest groźne dla nas? Mówi się o takiej czarnoskrzynkowości, prawda? Że te programy to taki black box. My dokładnie nie wiemy, co się w nich dzieje.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.