Śląsk wg Rokity cz. 3 z 3
Zbigniew Rokita: Aglo. Banką po Śląsku. Znak, Kraków 2025...Opening/ending: Johann SebastianBach, the Open GoldbergVariations by Kimiko Ishizakahttps://freemusicarchive.org/music/Kimiko_Ishizaka/The_Open_Goldberg_Variations
Kogo pani słuchała? Kobiet. Mądrzej mówiły od mężczyzn? Mówiłam panu, chłopów nie było. Albo zginęli na wojnie, albo byli potwornie okaleczeni fizycznie i psychicznie. I co kobiety mówiły? Spokojnie, kawy jeszcze przyniosę. Przy kawie powiem. Proszę dla pana, tu jest mleko. Teraz mamy wszystko, proszę mówić. Kobiety opowiadały mi np. o powstaniach, choć żadna tak tego nie nazywała. Oma Florentyna mówiła po prostu, te Polaki przyjechały i robiły bajzel. Żyli wtedy w Kienigschitte, w królewskiej hucie, co ją później Polaki nazwali Chorzowem. Opowiadała o polskich napaściach, o cernowaniu. Wie Pan co to było cernowanie?
Powstańcy oblegali miejscową ludność w miastach, Gliwicach, Bytomiu, Katowicach blokując dostawy jedzenia i wody. Tak, to był pierwszy raz, gdy one spotkały Polaków, a w 1945 roku to był drugi raz. I Oma mówiła o powstaniu. Gdybyś ty wiedziała, ani wody, ani jedzenia, ani wiedzieliśmy, kiedy to się skończy. Była przerażona, gdy to wspomniała, ale tym wspomnieniom może Pan wierzyć. A gdy przywieźli beczkę z wodą, ludzie się na nią rzucali. Oma przeżyła cernowanie, ale nie wszyscy przeżyli. Dla ciotek powstańcy to nie byli nasi, a kaj tam nasi, choć nasi też tam byli. Kiedyś przyszli po opę Manusia.
Nazywał się Emanuel Podolski, opa był Echny Ślązak. Z I wojny światowej wrócił potwornie okaleczony psychicznie. To był problem. Oni wszyscy wrócili potwornie okaleczeni. A niedługo potem kamraci przyszli po opę Manusia, żeby szedł z nimi do powstania. Mówili mu, Manuś, dostaniesz fajne pieniądze, a masz czworo dzieci, to ci się przyda. Jeszcze 30 lat temu, jak o tym mówiłam tu, w Instytucie Historii Uniwersytetu Opolskiego, to na mnie krzyczeli, że tak nie mogło być. A tak było, dziś już to wiemy. I poszedł Opamanuś do powstania? Oma Florentyna nie pozwoliła. Chwyciła miotłę, przegoniła powstańców. Chobiej dopiero co wrócił z wojny, a oni już go chcą brać do wojska.
A Oma była Ślązaczką? Ja, oczywiście. My wszyscy byliśmy Ślązakami. Zaraz panu pokażę. Gdzie to zdjęcie Omy? Nie ma. Dzieci zabrały. A mówiłam, że dopiero po mojej śmierci. Ale tak, myśmy nigdy nie mieli Poloka w rodzinie. Żadnego. Myśmy się uchronili przed Polokami. Ale jest wielu Poloków, których szanuję. Lwowscy profesorowie we Wrocławiu po wojnie nauczyli mnie, czym jest nauka. A pierwszy Polok w rodzinie to był mój mąż. Ale wie pan, co się działo, jak mój mąż się zjawił w rodzinie? Nawet nie chce gadać. Pan wie, ile on wycierpiał, że się ze Ślązaczką ożenił? Od pani rodziny? Nie, od Poloków. Ten Polok, który żenił się ze Ślązaczką lub Ślązaczka, która wychodziła za Poloka, musiała za to zapłacić wysoką cenę.
Moja oma Florentyna Podolski narzekała, gdy ktoś umarł. Trzeba dać na mszę, a nie mamy pieniędzy. I ja jako dziecko obiecałam Omie, że nauczę się dla niej łaciny i już nigdy więcej nie trzeba będzie dawać na mszę. Sama to przekażę Bogu. I filologia klasyczna pozwoliła mi zrozumieć Śląsk. Bo Ślązacy są najbardziej podobni do starożytnych Greków. Niech mi Pan wierzy. Ślązacy to współcześni starożytni Grecy. I powiem Panu jeszcze coś na koniec. O Panu Franciszku Pilarku. Gdy trochę podrosłam i czasy były już inne, krzyczałam za nim na ulicy, złodziej, złodziej. Nie lubił tego. On był poetą, radiowcem. Do dzisiaj pisze o nim wspaniałe artykuły. Zmarł w 1984 roku i potem pojawił się pomysł, żeby nazwać ulicę jego imieniem.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zbigniew Rokita: Aglo. Banką po Śląsku. Znak, Kraków 2025...
Opening/ending: Johann SebastianBach, the Open GoldbergVariations by Kimiko Ishizaka
https://freemusicarchive.org/music/Kimiko_Ishizaka/The_Open_Goldberg_Variations