Czy naprawdę "Inflacja dopadła Hogwart"?
Zapowiedź nowego serialu o Harrym Potterze bardzo szybko stała się "dowodem" na coś, co nigdy się nie wydarzyło? Skąd właściwie wziął się ten viral? "Inflacja dopadła Hogwart" brzmi zabawnie, ale czy to dowód na to, że internet potrafi sprzedać zmyśloną interpretację jako prawdę objawioną? Jak z niewinnego żartu związanego powstaje dezinformacja, w którą wierzymy? Co cała ta sytuacja mówi o użytkownikach platform społecznościowych, że z kilku kadrów zwiastuna serialu i żartu o inflacji wywołała internetową burzę? Czy czarodziejska gospodarka w ogóle ma sens ekonomiczny? Dlaczego fałszywa informacja opakowana w humor, mem i osadzona w popkulturze może być skuteczniejsza niż klasyczne kłamstwo? Gość: Przemek Corso, pisarz, scenarzysta i lektor.
Myślę, że J.K. Rowling nie myślała o tej ekonomii i gospodarce. I sile nabywczej pisząc Harry'ego Pottera, że jednak skupiła się na sile przyjaźni i na magii, która jest wewnątrz nas. Natomiast patrząc na to, uznając, że ten mem o inflacji w Hogwarcie nie jest jakby fejkiem, tylko że jest prawdziwy i że rzeczywiście nie będzie tam suto zastawionych stołów, tak jak mówiliśmy wcześniej, no to powiem Ci, że u tych Durslejów pod schodami to wcale nie było tak źle. No dobrze, a jeśli odłożymy memy na bok, czy czarodziejska gospodarka w ogóle ma sens ekonomiczny? Zależy, co byś potrafił wyczarować mnie, a co ja potrafiłbym wyczarować tobie, albo jak dobrze ty byś potrafił zadawać pytania mnie a propos tego, co ja potrafię wyczarować.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.