SUKCES BRAUNA TO NIENAWIŚĆ I ANTYSEMITYZM? Leder: Polacy nie wierzą w Jedwabne | Najsztub Pyta
Czy Grzegorz Braun naprawdę jest antysemitą i wierzy w swoje hasła o Zagładzie? Czy jedynie wykorzystuje, jak mówi gość dzisiejszego programu, stary polski antysemityzm w celach politycznych? Dzisiaj gościem programu Najsztub Pyta jest prof. Andrzej Leder, polski filozof kultury i autor świetnie odebranej książki "Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej", która wchodzi w głąb traum narodu polskiego i szuka odpowiedzi na pytanie "Czym jest polska dusza?"
Piotr Najsztub, witam i zaczynam. A w tym tygodniu nie będę pytał o to, kto, kogo, z kim i za kogo zostanie szefem partii Polska 2050. Bo nie wiem, czy stojący w kącie Szymon Hołownia płacze, czy się śmieje. Nie zapytam też o to, kiedy premier wreszcie spotka się z prezydentem lub kiedy wreszcie prezydent spotka się z premierem lub Kiedy dojdzie do spotkania prezydenta z premierem? Bo całość wygląda zbyt niepoważnie jak na takie poważne pytania. Dzisiaj nie padną też pytania o to, czy kancelaria prezydenta nazywana szalupą ratunkową dla odsuniętych od władzy polityków PiS zamienia się na naszych oczach w potężny lotniskowiec.
No i wtedy pojawia się znowu taki odruch antysemicki. A czy z tego punktu widzenia, bo ja miałem takie wrażenie 10, 13, 15 lat temu, że być może jesteśmy na dobrej drodze, żeby uporać się z tym dziedzictwem też winy wobec Żydów. Natomiast przydarzyła nam się władza PiSu, która ten wektor znowu odwróciła. To znaczy znowu było mówione głównie o męczeństwie rodziny Ulmów i budowanie im sanktuarium, a już nie było mowy o tym, że Kiedy rodzina Ulmów została pojmana i rozstrzelana, to w pobliskich lasach znajdowano Żydów, którzy też byli chronieni przez, czy tam przytrzymywani przez, ukrywani przez Polaków, którzy się wystraszyli i w dużej mierze ich pozabijali po prostu.
To znaczy, że nauczanie o Zagładzie było, ale PiS wycofał nauczanie o Zagładzie z podręczników, a w każdym razie wspomina się o niej zdawkowo. No i rzeczywiście trochę jest tak, że jedyna wiedza o sprawach polsko-żydowskich w okresie II wojny światowej, z jaką przychodzą aktualnie absolwenci liceów na studia, to jest wiedza, że Polacy ratowali Żydów. Tak i nawet naucząc się na pamięć wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego nie wiedzą, że był Żydem, bo nikt im tego nie powiedział. Oczywiście nikt im tego nie powiedział. Ale takim drugim filarem Brauna jest antyunijność. A jego hasłem to słynne słowo Eurokołchoz.
Braun chce wyprowadzić po prostu Polskę z Unii, mówi to wprost. Równocześnie rośnie liczba Polaków w badaniach, gotowych do tego wyjścia. Czy to jest sukces Brauna, czy on raczej wskoczył na falę, która się zaczęła niezależnie od niego? Myślę, że znowu to jest w dużym stopniu fala, która zaczęła się niezależnie od niego. No już znowu torował drogę jednak PiS, który mówił, jesteśmy prounijni, ale w zasadzie Unia jest okropna i nie ta Unia. I wydaje mi się, że ten nastrój został po prostu bardzo dobrze skapitalizowany przez Radę.
A z samego faktu, że jak się patrzy na Trumpa, to można też właśnie myśleć o tym, że tak, nacjonalizm jest super, to oczywiście mówię w cudzysłów, to w Polsce nacjonalizm też jest sposobem na to, żeby budować poczucie wartości. Ponieważ Polacy mają z poczuciem wartości istotny problem. To przechwycenie tego języka godności przez nacjonalizm, nie pierwszy raz, daje mu bardzo dużą siłę. Znaczy PiS starannie unika słowa nacjonalizm, oni wolą operować słowem suwerenizm. No tak. Który jest nie tylko nacjonalizmem, tylko ubranym w inne szaty.
Właśnie różnica polega na tym, że PiS w różnych sprawach puszczał oko, To znaczy, nie mówił o antysemityzmie, czy wrogości wobec Żydów, tylko puszczał oko właśnie. Albo nie mówił, że jesteśmy przeciw Unii, tylko mówił, że chcemy suwerenności. A ci, którzy są aktualnie na prawo od PiSu, mówią wprost te rzeczy, nie puszczają żadnego oka, tylko mówią, że chcemy. Trochę się trudno temu dziwić, bo... W Polsce proces zohydzania Unii trwa już kilkanaście lat. Właśnie zaczął się od razu, a nawet chwilę wcześniej, zanim wstąpiliśmy do Unii. No tak, tylko że to jest, znowu bym powiedział, pewne zjawisko, którego trudno było się nie spodziewać, dlatego że ten mit suwerenności narodowej, który w krajach europejskich jest bardzo mocny, a w Polsce jeszcze mocniejszy,
Taki przesąd. A Niemcy są groźni, bo nam dusze mogą ukraść. I w tej antyniemieckiej retoryce właściwie wszystkich partii PiSu i naprawa od PiSu jest dokładnie to przekonanie. Profesor Krasnodemski zresztą zupełnie jasno to ze dwa lata temu sformułował. No właśnie, bo to jest kolejny taki antyzm Polaków, antyniemieckość. Znowu pytanie, czy Kaczyński ją wywołał, czy wsiadł na już istniejącą falę? No PRL był niesłychanie antyniemiecki, szczególnie w epoce Gomułkowskiej. Ale w zasadzie ta antyniemieckość trwała praktycznie do końca.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.