Christopher MacCallum - ostatni kemping - Mystery Cabin
Christopher MacCallum wyjechał pod namiot w rejon dzikich gór by uczcić swoje 34 urodziny. Wkrótce jego żona zgłosiła na policję jego zaginięcie. Na polu kempingowym Christophera już jednak nie było.
Wobec tego chwytał się różnych prac, żyjąc raczej skromnie. I marzył o rodzinie. Sam jako dziecko przeżył rozwód rodziców, co było dla niego bardzo trudnym, traumatycznym wręcz doświadczeniem. Wobec tego miał nadzieję, że założy szczęśliwą rodzinę, której nigdy nie opuści, a jego dzieci nie będą musiały przeżywać rozstania rodziców. W końcu na jego drodze stanęła Patricia. Patricia i Chris poznali się w 2008 roku, kiedy oboje mieszkali w Kalifornii w okolicach Los Angeles. Zostali sobie przedstawieni przez wspólnego znajomego i szybko zakochali się w sobie. Chris miał wtedy 30 lat, Patricia 22, ale miała już za sobą nieudane małżeństwo i syna Erica, którego urodziła, kiedy była jeszcze uczennicą szkoły średniej.
Ze względu na tak wczesne macierzyństwo, porzuciła szkołę, nie skończyła jej, więc też nie miała średniego, pełnego wykształcenia. Wyszła wówczas za mąż za ojca dziecka, ale ten młodzieńczy związek bardzo szybko się rozpadł i Patricia została samotną matką. Chris nie widział problemu w tym, że jego wybranka miała już dziecko. Wręcz przeciwnie, zaadoptował chłopca i otoczył czułą opieką, a Eric mówił do niego tato. Patricia i Chris pobrali się bardzo szybko, bo już w lipcu 2009 roku, po 10 miesiącach związku, pośpiech mógł, ale nie musiał wynikać z tego, że Patricia była wówczas już w szóstym miesiącu ciąży. Tak czy inaczej ślub zawarli podczas romantycznej ceremonii na łodzi w porcie Newport.
I chociaż byli zakochani i szczęśliwi, To praktycznie od samego początku dużym problemem dla Patricia i Chrisa były pieniądze, a raczej ich ciągle niewystarczająca ilość. Jako, że żadne z nich, jak wspomniałam, nie miało nawet średniego wykształcenia, mieli bardzo ograniczone szanse znalezienia jakiejś przyzwoicie płatnej pracy. Aby ułatwić sobie wspólny start, młodzi małżonkowie przenieśli się do Medford w Oregonie, rodzinnego miasta Patrici. Tam zamieszkali w domu jej babci Georgie, dzięki czemu odeszły im koszty wynajmu mieszkania czy domu. Na początku października młodzi powitali na świecie córkę Corę. Do lata kolejnego roku jakoś dawali sobie radę z codziennym życiem.
Chris pracował bardzo dużo i chodził do wieczorowego liceum, żeby zdać kiedyś w końcu ten egzamin dojrzałości. Jednak z przyczyn, które nie są znane, czy był to jakiś konflikt, czy uciążliwości powodowane mieszkaniem razem z młodymi rodzicami, babcia zażądała, by Patricia z Chrisem i dziećmi wyprowadzili się z jej domu. No i sytuacja znów zrobiła się skomplikowana. Państwo MacCallum nie mieli jasnej i sensownej wizji przyszłości i rozważali wiele różnych opcji. Już od jakiegoś czasu rozważali wojsko jako potencjalnego pracodawcę. Zakładali, że jeśli udałoby się któremuś z nich przejść przeszkolenie, to w wojsku prawdopodobnie mogliby znaleźć zatrudnienie stabilne i całkiem dobrze płatne jak na ich możliwości.
Wobec tego, po tym jak babcia Patricia wyraziła się jasno, że chciała, żeby się wyprowadzili, stwierdzili, że przyszedł czas, by Patricia jako znacznie młodsza wstąpiła do wojska. Jej aplikacja została rozpatrzona pozytywnie. Patricia dostała się na szkolenie medyczne w bazie armii w San Antonio w Teksasie. Oczywiście nie zostałaby po nim lekarzem, ale pracownicą średniego personelu medycznego w amerykańskiej armii. W grudniu 2010 roku cała rodzina przeniosła się więc do San Antonio, wynajęła mieszkanie, a w styczniu 2011 roku Patrycja rozpoczęła swoje szkolenie. Nie wytrwała jednak długo. Po około pięciu miesiącach szkolenia nabawiła się kontuzji nogi w trakcie ćwiczeń fizycznych.
Jako że nie mogła kontynuować treningów, to w czerwcu została wypisana ze szkolenia z przyczyn zdrowotnych. Wtedy już relacje między Patrysią i Chrisem zepsuły się dość istotnie. Przyszłość znów stanęła pod znakiem zapytania, Chris ciężko pracował, ale i tak brakowało im pieniędzy, coraz trudniej było im się dogadać, aż w końcu Patricia zdecydowała, że chciała odejść od Chrisa. W sierpniu spakowała się, zabrała dzieci i wróciła do Oregonu, do Medford, gdzie wprowadziła się tym razem do domu swojej matki. Chris został sam w San Antonio, gdzie wiązała go umowa najmu mieszkania, której nie mógł wypowiedzieć tak z dnia na dzień i tak musiałby opłacać mieszkanie, nawet gdyby opuścił je przed czasem, więc kiedy w końcu zapłacił za ostatni miesiąc, za listopad, bez wahania zdecydował, że przeniesie się za Patrysią do Medford, by być blisko swoich dzieci.
Chris był zdeterminowany, żeby zawalczyć o rodzinę i miał nadzieję, że odzyska także żonę. Jednak kiedy wrócił do Metford na początku grudnia, Patricia nie chciała dać mu szansy i już spotykała się z kimś innym. Wówczas nie utrudniała mężowi spotkań z dziećmi i przyjmowała od niego pomoc finansową, nie tylko na rzecz dzieci, ale i dla niej samej. By móc się utrzymać i dodatkowo wspierać rodzinę, Chris bardzo dużo pracował. Był zatrudniony w dwóch miejscach na raz, praktycznie zawsze, a i tak do tego zdarzało mu się jeszcze brać prace dorywcze, np. w lokalnym barze czy w jakichś fast foodach. Generalnie pracował na stałe w call center dla FTD Florist, czyli dla wielkiej sieci kwiaciarni dostarczających kwiaty do domów czy też na różne uroczystości.
Kiedy kończył zmianę na infolinii, przesiadał się do samochodu i jeździł jako taksówkarz dla korporacji Checker Cup. W kolejnych miesiącach starał się o Patrysię, ale skoro ona była nieczuła na jego starania, obok Chrisa pojawiła się Samantha, dziewczyna, która deklarowała, że chciałaby się z nim związać. Jednak sama widziała, że w życiu Chrisa ciągle przewijała się Patrysia. Samantha oczekiwała, że Chris zrezygnuje z relacji z Patricią, rozwiedzie się, zakończy to raz a dobrze, ale on sam przeciągał temat, miał nadzieję, że tą rodzinę jeszcze odbuduje, że będzie mógł na stałe mieszkać z żoną i ukochanymi dziećmi. I w końcu Samantha się poddała, a z kolei Patricia i Chris postanowili spróbować jeszcze raz.
7 września MacCallumowie zamieszkali razem. Razem z dziećmi wprowadzili się do nowo wynajętego domu w Medford. Pojednani na nowo małżonkowie pracowali nad swoim związkiem i robili wszystko, co było konieczne, aby tym razem im się ułożyło. Odzyskane szczęście nie trwało jednak długo. W sobotę 17 listopada Chris obchodził 34 urodziny. Patricia z tej okazji na 16 listopada zaplanowała wyjazd pod namiot, bo wiedziała jak bardzo Chris uwielbiał wypoczynek na łonie natury i jak wiele radości sprawiłby mu właśnie taki wypad. Jednak podczas tego urodzinowego weekendu wydarzyło się coś strasznego. W poniedziałek 19 listopada Patricia MacCallum zadzwoniła na numer alarmowy 911 i złożyła zawiadomienie dotyczące zaginięcia jej męża.
Dyspozytor przekazał sprawę policjantowi, który w odpowiedzi na zgłoszenie zadzwonił do Patricia około godziny 11.30. Ona poinformowała go, że jej mąż Christopher zaginął, a ostatni raz był widziany w piątek wieczorem 16 listopada na kempingu nad rzeką Applegate. Wyjaśniła, że tamtego dnia z mężem i dziećmi pojechali na kemping z okazji urodzin Chrisa, ale na miejscu okazało się, że było dla nich zbyt zimno, żeby spędzić tam w naturze noc. Co w sumie nie dziwi i też nie powinno zaskakiwać, bo jesienią w Oregonie, nawet na południu, noce potrafią być już bardzo zimne. Tak więc Patricia postanowiła wrócić do domu, ale Chris był nastawiony na kemping i chciał zostać do soboty.
Żeby już mu tej przyjemności nie odbierać, umówili się, że Patricia przyjedzie po niego w sobotę około 10. Jednak kiedy wróciła na kemping o umówionej godzinie następnego dnia, obozowisko zniknęło. Nie było namiotu, nie było Chrisa. Rozejrzała się w okolicy, w końcu pojechała w kierunku domu. Uznała, że Chris musiał odejść pieszo, zakładała, że mógł chcieć, żeby go nie znalazła, bo był zawiedziony, że wróciła poprzedniego wieczora do domu, może mógł być obrażony. Czekała na sygnał od niego, ale skoro nie wrócił do poniedziałku rano i nie poszedł do pracy, to wiedziała, że coś musiało się stać i zadzwoniła zgłosić zaginięcie. Patricia podała następnie dokładne wskazówki dojazdu do miejsca kempingu, opisała jak wyglądało obozowisko.
Zanim ogarnęli się ze wszystkimi formalnościami, znowu zapadł zmrok i nie podjęto tamtego dnia próby wyciągnięcia namiotu z ciałem z leśnego gąszczu. Wobec tego dwóch wyznaczonych policjantów zostało na kempingu przez noc, pilnując miejsca zbrodni. Chyba nikt z nas im tej pracy nie zazdrości. Jednocześnie tego samego dnia, 20 listopada wieczorem, do domu Patricii przy Clear Springs Drive w Medford przyjechało dwóch policyjnych detektywów z jednostki SISQ, czyli tej jednostki kalifornijskiej. Mieli przeprowadzić jej pierwsze pełne przesłuchanie. Dotąd Patricia rozmawiała z policją jedynie przez telefon. W czasie przesłuchania detektywi już wiedzieli, że na kempingu nad rzeką Applegate znaleziono namiot, w którym najprawdopodobniej znajdowało się ciało.
Ale nie podzielili się tą informacją z Patricią. Powiedzieli jej, że nadal pracują nad zgłoszeniem zaginięcia, które złożyła poprzedniego dnia w poniedziałek 19 listopada. Podczas tamtego wieczornego przesłuchania Patricia przedstawiła wersję wydarzeń istotnie różniącą się od tej, jaką przedstawiła podczas zgłoszenia sprawy przez telefon. Tym razem zeznała, że wraz z nią i Chrisem podczas wyprawy na kemping w ogóle nie było ich dzieci, za to była jej przyrodnia siostra, 28-letnia Amber Lubbers. Amber także mieszkała w Medford, a jej matka i ojciec Patrici MacCallum byli małżeństwem od około 20 lat. Panie nie były więc związane więzami krwi, ale były sobie bardzo bliskie i określały się nawzajem siostrami.
Patricia zapytana, dlaczego przy pierwotnym zgłoszeniu zaginięcia męża powiedziała, że na kempingu była nie z Amber, tylko z dziećmi, stwierdziła, że wcale tak nie powiedziała. Opowiedziała natomiast o przebiegu tamtego dnia, 16 listopada, kiedy wybrali się w trójkę na kemping. Ona i Chris podrzucili dzieci pod opieką babci, załatwili kilka spraw i odebrali Amber z jej domu przy Newtown Street w Medford. Zatrzymali się na zakupy w markecie Food for Less, także w Medford, później w sklepie w miejscowości Rooch, a następnie pojechali już prosto na kemping. Rozbili namiot, spędzili razem czas do wieczora, a kiedy zrobiło się dotkliwie zimno, siostry pojechały do domu.
Jednak tym ten wątek pozostał, wyłącznie z biegiem okoliczności. Patricia co prawda nie przyznała się do udziału w zbrodni, ale coraz więcej detali w sprawie wskazywało na to, że coś ukrywała. O tym, że w pobliżu kempingu znaleziono ciało Chrisa, Patricia została po raz pierwszy poinformowana 21 listopada. Policjanci nie powiedzieli wprost w jakich okolicznościach i w jakim stanie było ciało, a jedynie poinformowali, że jej mąż zginął brutalną śmiercią. Patricia była zrozpaczona i zszokowana, niedowierzała, stwierdziła, że Chris przecież umiał się bronić. Spekulowała, czy mogło go zabić dzikie zwierzę, które zaatakowało go w namiocie i w efekcie tego Chris został nim owinięty.
Policjanci byli przekonani, że nie powiedzieli Patricia, że ciało było zawinięte w namiot, więc odzywając się za dużo, znów ściągnęła podejrzenia na siebie. Ponadto Patrysia twierdziła, że w sobotę 17 listopada rano pojechała po Chrisa, jednak nie zauważyła nic szczególnego w obozowisku. To nie pasowało do faktu, że elementy stelażu namiotu leżały w palenisku i były bardzo widoczne, nie było to dla nich typowe miejsce, więc jeśli tam była, powinna to zauważyć i odnotować. Ale nawet pomijając ten fakt, policjanci stwierdzili, że z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, w ogóle nie pojechała w sobotę na kemping, żeby odebrać męża. 16 listopada w drodze na kemping nad rzeką Applegate Patricia, Chris i Amber przejechali przez centrum Jacksonville na zachód od Medford.
Jest to w zasadzie jedyna bezpośrednia droga w tamtej okolice. I tam w centrum miasta US Bank miał bankomat zlokalizowany przy głównej ulicy. Śledczy uzyskali zapis wideo z kamery monitoringu tego właśnie bankomatu. Ustalili, że istotnie samochód państwa MacCallum przejeżdżał tamtędy 16, ale że nie przejeżdżał 17 listopada. Jedyną możliwością, że Patricia nie kłamała w tej sprawie byłoby, jeśli 17 rano kluczyłaby przez Jacksonville jakimiś bocznymi drogami, Ale sama w toku przesłuchania stwierdziła, że jechała tą samą drogą i że tamta trasa to jedyny znany jej sposób dotarcia na kemping. Policjanci, którzy przesłuchiwali Patricia w jej domu zauważyli, że w łazience suszyły się śpiwory.
Wydało im się dziwne to, że wymagały prania, skoro Patricia nie nocowała na kempingu, ale to była tylko taka dodatkowa wątpliwość, którą trudno nawet uznać za poszlakę. Patricia, by uwiarygodnić swoją historię, okazała śledczym paragon z fast foodu Jack in the Box w Medford z późnego wieczora 16 listopada. Co wcale nie wydawało się do końca takie przekonujące, bo chyba mało kto zostawia sobie pod ręką paragony z fast fooda, chyba że właśnie celowo, bo wie, że mogą się przydać jako potencjalne alibi. W ramach weryfikacji wersji wydarzeń, którą przedstawiała Patricia, śledczy porozmawiali z Amber Lubbers, która niemalże słowo w słowo powtórzyła zeznania siostry.
Zauważyli jednak, że Amber była niezbyt pewna siebie, nieśmiała, przestraszona, że był potencjał, by poddała się pod presją i wyznała prawdę o wydarzeniach na kempingu. Bo na tamtym etapie śledczy byli przekonani, że za zbrodnią musiała najprawdopodobniej odpowiadać sama Patricia. Analiza sprzętu elektronicznego Patricii ujawniła, że była ona aktywna na wielu portalach randkowych między 13 września a 23 listopada, czyli w czasie kiedy twierdziła, że starała się naprawić małżeństwo z Chrisem. W zasadzie była to kontynuacja poszukiwania przygód, które praktykowała od powrotu z San Antonio do Medford. Potwierdzali to też krewni Chrisa, którym mężczyzna zwierzał się w tym ciężkim dla niego czasie, kiedy przeżywał rozstanie z żoną.
Patricia była przy tym okrutna dla Chrisa. Nieraz prosiła go, żeby zaopiekował się dziećmi, podczas kiedy ona szła spotkać się z mężczyznami poznawanymi przez Internet. Jednocześnie nieraz ograniczała mu możliwość zobaczenia się z dziećmi i to tak pod wpływem kaprysu, po prostu każąc go w ten sposób. Potrafiła też dzwonić do Chrisa i żalić się, jak nowy facet źle ją traktował, co wywoływało u Chrisa bardzo duże rozgoryczenie. Patrysia szukała mężczyzn w portalach dla osób zainteresowanych praktykami BDS-em. Na życzenie jednego z kochanków nosiła na szyi obrożę, jak dla psa, i nosiła ją także w obecności dzieci, co oburzało jej wówczas jeszcze nadal męża, Chrisa.
Kłócili się o to, ale ich kłótnie nigdy nie prowadziły do fizycznej agresji. No i Chris był gotów jej wszystko wybaczyć i zacząć od nowa. Niewygodne fragmenty życiorysu Patricia i niespójności w zeznaniach wskazywały, że najprawdopodobniej musiała być winna. Jednak jak zwykle nawet w takich okolicznościach potrzebny był jakiś przekonujący dowód, który mógłby w przyszłości umożliwić jej skuteczne skazanie w sądzie. Dużym problemem w tej sprawie był brak narzędzia zbrodni, pistoletu którego nie udało się odnaleźć mimo długich poszukiwań na terenie wokół pola kempingowego, ani w domu państwa MacCallum. Mając niewiele takich realnych, twardych, fizycznych dowodów, śledczy postanowili jednak zaryzykować.
Patricia i Amber zostały aresztowane 7 grudnia 2012 roku, zatem 3 tygodnie po zbrodni. W trakcie kolejnych przesłuchań, już po aresztowaniu, Patricia zachowywała niewzruszoną postawę, skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań, przy tym miała wydawać się pewna siebie i odnosić się do funkcjonariuszy z pogardliwym uśmieszkiem, z pewnym lekceważeniem. Natomiast Amber Lubbers według policji stanowiła słabe ogniwo w całej tej konspiracji. Kiedy została zatrzymana na parkingu centrum handlowego w Medford, wyglądała na przerażoną. Kiedy policjanci wieźli ją na przesłuchanie, przez całą drogę płakała. Było jasne, że wiedziała więcej niż dotąd zeznawała.
Policjanci uważali, że prowodyrką zbrodni była Patricia, a Amber najprawdopodobniej mogła jej jedynie pomagać, że najprawdopodobniej jej udział był bardzo ograniczony. Szybko uznali, że dobrym sposobem na przekonanie Amber do zeznania prawdy będzie oferta ugody prokuratorskiej, w ramach której zapewną jej łagodny wymiar kary w zamian za owe zeznania. Zostały jej więc przedstawione dwa wyjścia. Mogła zeznawać przeciwko Patricia i w zamian zostać oskarżona o poplecznictwo, czyli pomaganie w ukryciu zbrodni, i za to mogła spodziewać się wyroku mniej więcej dwóch lat pozbawienia wolności, maksymalnie trzech. Albo mogła nie zeznawać, nie pójść na ugodę i wówczas zostałaby oskarżona o współudział w morderstwie.
Amber przestraszyła się i zdecydowała się chronić siebie. Przyjęła ugodę, podpisała porozumienie o immunitecie i opowiedziała całą historię zbrodni. Zaczęła od tego, że znała Patricię od dzieciństwa i że obie były dla siebie jak siostry. Opowiedziała o tym, jak Patricia opuściła armię, przeniosła się z dziećmi z powrotem do Medford, zamieszkała ze swoją matką, otrzymała rządową pomoc finansową. Kiedy panie znów mieszkały blisko siebie, spotykały się często, rozmawiały dosyć dużo i Patricia miała wtedy żalić się Amber, że nie chciała być dalej z Chrisem, ale on przyjechał za nią do Medford i usilnie starał się naprawić ich związek. Koniecznie chciał być blisko dzieci. Patricia była sfrustrowana i rozgniewana tą sytuacją.
Według Amber, Chris był zakochany w Patricia i bardzo dobrze ją traktował. Pracował na dwóch etatach, aby wesprzeć żonę i dzieci, dawał Patricia pieniądze, kiedy tylko tego chciała i zrobiłby wszystko, aby była szczęśliwa. Na początku września Patricia przeniosła się z domu matki do wynajętego domu w Medford, zapłaciła za czynsz pieniędzmi z zasiłku i pieniędzmi od Chrisa. On sam wprowadził się tam wkrótce również. I miał to być ich nowy start. Jednak już we wrześniu Patricia oznajmiła Amber, że chciała śmierci Chrisa. Z początku trudno takie stwierdzenie potraktować poważnie, jednak Patricia kontynuowała temat podczas kolejnych rozmów i oczekiwała od Amber pomocy w planowaniu zbrodni.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podane są informacje o Chrisie MacCallumie, jego historii i relacji z Patricią.
Opisane są początki relacji, marzenia Chrisa i jego związek z Patrycją.
Opisane są okoliczności zaginięcia Chrisa i jego rodziny podczas kempingu.
Opisane są okoliczności znalezienia zwłok Chrisa przez policję.
Opisane są pierwsze przesłuchanie Patrycji przez policję.
Opisane są szczegółowe okoliczności wykonania zbrodni przez Patricia i Amber.
Opisane są konsekwencje zbrodni, proces i kary dla Patrycji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Christopher MacCallum wyjechał pod namiot w rejon dzikich gór by uczcić swoje 34 urodziny. Wkrótce jego żona zgłosiła na policję jego zaginięcie. Na polu kempingowym Christophera już jednak nie było.