Mentionsy Mentionsy
Morze Czerwone
Morze Czerwone

4. Nieczystość i magiczne macice [OKRES W BIBLII]

02.04.2024 ·29 min 33 s

Czy Maryja, tak jak Hermiona z Harry’ego Pottera, miała magiczną macicę? Jak poradzić sobie ze łzami macicy tęskniącej za macierzyństwem? Dlaczego dziewczyny nie mogą być ministrantkami?!?!?! Rant na JP2 po irlandzku i polecanko super książki. Dlaczego Jezus porwał 16-letniego Michała?

Nagle wiadomość na Messengerze od mojej mamy o Rudolfie, kocie, który towarzyszył mi odkąd byłam w piątej klasie podstawówki. I uwaga, mama napisała mi. Rudolf spadł z balkonu. Masakra. Nie chodzi. Tak, napisałam co i oddzwoniłam i okazało się, że to tylko taki ha ha ha ha ha żarcik na Prima Aprilis, więc mamo nie wiem czy tego słuchasz, ale jeśli tak, to był okropny żart. A wiecie jak to spuentowałam? Że w sumie to miał udar 5 dni temu, ale nie chciała mi zawracać głowy. Czaić ten rollercoaster uczuć? Uuu, Rudolf słał z balkonu, a nie, jednak to żart.

Z naukowego punktu widzenia łzy to płyn, który ma za zadanie oczyścić oko pod powieką. Krew menstruacyjna ma dokładnie to samo zadanie. Oczyszcza macicę ze złuszczonego nabłonka, więc nazwanie jej łzami macicy jest jak najbardziej trafne. Ale jeśli ktoś chce wyśmiać, to i tak wyśmieje, bo jest debilem. No i drama, bo jeden z użytkowników podjął się bohaterskiej walki na argumenty ze zwolennikiem tej metafory. Krew menstruacyjna jest efektem złuszczania nabłonka, a nie czynnikiem równoległym. Krew pojawia się z uszkodzonych naczynek krwionośnych, a nie gruczołów mających na celu ochronę śluzówki. No i jak myślicie? Czy udało się przekonać zwolennika tej płaczliwą, macicznej metafory?

Ale no, to też skutecznie odsunęło kobiety od wszystkich tych wzniosłych i mistycznych przedsięwzięć, do jakich należy m.in. odprawianie mszy. Co uważam, że jest bardzo nie fair, bo kurde, laski nie mogą być nawet ministrantkami. Jak byłam mała, to bardzo mnie to wkurzało. Pamiętam, że kiedyś wychodząc z kościoła, powiedziałam mamie, że ej, jak dorosnę, to będę ministrantką. I chuj. I tego ostatniego prawdopodobnie nie dodałam, ale byłam wkurwiona. No bo weźmy na to taki Piotrek. Piotrek z podstawówki, który ciągnął mnie za warkot. Oczywiście wychowawczyni pewnie uznała, że to końske zaloty, więc mu wolno. I jeszcze ukradł mi świecową kredkę. Ale ten Piotrek mógł siedzieć sobie tam w tym blistrze, w tej całej chlubie kościelnej, kurwa, ferii kadzidełek.

I chciałabym zaskarżyć, a co, może nawet pozwać Biblię, nie wiem, apostołów za beznadziejną robotę? Przecież to jest jakiś chory paradoks. Mężczyźni nie miesiączkują, więc nie mają tej całej mocy wpływania na otaczającą ich materię, a skoro nie mają mocy, są niby lepsi? Dopiero zaswierdziliśmy, że to kobiety są magiczne, ale w ten zły sposób oczywiście, bo mężczyźni nie są, ale w ten dobry, okej? No ale dobra, i tak wszystkie mówi na Ewa, bo Ewcia to koźnica ofiarna, zanim to było modne, pewnie Adam przepraszał ją za to, jak się poczuła, hehe. Bo już dawno myślałam o tym, że historia Ewy to ładna historyjka. Na jej kanwie zbudowano całe mnóstwo mitogenistycznych narracji, bo no, była sobie baba, baba typu niepokorna, bo coś zjadła, a miała nie.

Kobiety mogły śmiało korzystać z rozrywek kościelnych, a także nawet, uwaga, obcować mężczyznami. I no, wychodzi na to, że psujem dobrej zabawy był dopiero kościół łaciński, bo to on wprowadził całą tą miesiączkową histerię. I jak zapewniał wcale nie mizogin Tertulian, żyjący Lata temu, bo jakoś od 155 do 245 roku naszej ery. Każda kobieta powinna stale, jak Ewa, płakać i pokutować, by okazanie skruchy tym pełniej zadośćuczynić za to, co przyjęła od Ewy, co jest hańba pierwszego grzechu i sromotę. Sromotę to używa poza tertulianem słowa sromotę.

Sromoty zatracenia ludzkości. W boleści i smutku rodzisz dziadki, niewiasto i pod mocą jesteś mężową, a on panuje nad tobą. Ale czy nie wiesz, że każda z was jest Ewą? Wyrok Boży na twoją płeć jest w mocy do dziś, tak więc wina też musi być w mocy. Jan Paweł II, Jan Paweł II, Jan Paweł II pomógł kobietom. Wiele można powiedzieć o najsłynniejszym Janie Pawle w historii Polski, ale mało kto wie, że Karol Wójtyła pomógł kobietom. I choć przez lata pierwsze byłam do barki, kremówki i memówki, to warto powiedzieć, że właśnie podczas jego pontyfikatu kobiety zyskały możliwość czytania Pisma Świętego podczas mszy, śpiewania w górze i nawet rozdawania komunii.

Jan Paweł II, jeśli mnie słuchasz... Nie. Po prostu... Wiesz co? Dzięki, Karol. Dziękujemy. Natomiast mimo to o księżyni wciąż możemy pomarzyć i cóż no. Poglądy z początku naszej ery nieźle trzymają się też XXI wieku. Gdyż niewiasty ze względu na okres i klimakterium nie są w stanie głosić kazań czy też spowiadać. Bo w czym to przeszkadza? Nie wiadomo. Ale no Jan Paweł II coś tam zrobił. Czy to znaczy, że kobiety powinny dokonać zwrotu papieskiego, wstawać godzinę wcześniej i pracować na przywracanie papieżowi rozumu i godności człowieka zamiast lajkować żółte memy?

No nie. Chyba nie. Dobra, musiałam się dograć, bo nie wytrzymałam. W podróży skończyłam czytać wspaniały reportaż. Irlandia wstaje z kolan. Marty Abramowicz. Bardzo polecam. Nominowany za nagrody Kapuścińskiego i całkowicie zasłużenie. Bo to nie jest tak, że mogę po prostu zostawić puenta, że Jan Paweł II był spoko. No kurwa. Jan Paweł II wszystko zniszczył. I perspektywa irlandzka była dla mnie bardzo odświeżająca, bo nie zdawałam sobie sprawy, jak Irlandia próbująca wyrwać się ze szponów kościoła i oderwać od jego traum, miała kłopoty właśnie przez tą uporczywą konserwatywność JP2. Co Irlandczycy mówią o najsłynniejszym Janie Pawle w historii Polski, który w niektórych kościołach znajduje się w uprawicy Boga Ojca bla bla?

Uwaga. Był największą katastrofą w dziejach Kościoła. Zniszczył Kościół, gdy jeszcze było coś do uratowania. Autorytarny, dogmatyczny, zastraszający, bo albo będzie tak, jak on chce, albo wcale. Nie zgadzasz się z nim, to wylatujesz. I jak słusznie zauważa Marta Abramowicz, w Polsce papież jest ważniejszy niż Jezus, więc to naprawdę wstrząsające dla jego fanostwa, bo nie zdziwiłabym się, gdyby Wielkanoc się niebawem zmieniła i papież detronizowałby Jezusa. Sorry, że tak dużo o nim, ale wiecie jaka jest dziś data? No właśnie. Jest 2 kwietnia. To jest jedyny Jedyny idealny moment, by opublikować odcinek o Biblii i papieskim kulcie.

Zapisałam sobie nawet anegdotę z życia Mary McAlice, prezydentki Irlandii, którą przytoczyła Abramowicz w swojej książce. Zacytuję Wam, bo to jest naprawdę złoto. W trakcie swojej prezydentury dwukrotnie odwiedza Jana Pawła II. Za pierwszym razem w 1999 roku papież zamiast przywitać się z nią jako głową państwa wyciąga rękę do towarzyszącego jej Martina i pyta go czy nie wolałby być sam prezydentem Irlandii zamiast towarzyszyć pani prezydent. Martin nieruchomieje. Dłoń papieża zawisa w powietrzu. Jego żona przyjmuje inicjatywę. Proszę pozwolić, że się przedstawię. Jestem Mary McAleese, prezydentka Irlandii, wybrana przez mój naród. Czy wam się to podoba, czy nie? Mówi i ściska rękę papieża. W powietrzu czuć gafę.

Jan Paweł II wycofuje się z tego, co powiedział. Mówi, że przygotował ten żart, bo słyszał o jej poczuciu humoru. Będąc kobietą, trudno jednak uważać takie wypowiedzi za zabawne. Nie, kiedy na każdym kroku spotykasz się z ignorowaniem, pobłażliwością i męskim rechotem. Ile przeszkód trzeba przejść, żeby stać się prawniczką, o ile więcej, żeby zostać prezydentką. A przecież w pierwszym, który rzuca kłody pod nogi, jest właśnie Kościół. I tu Mary okazała się gigaczatką, która postanowiła, że no nie, nie przejdziemy nad tym, co powiedziałeś typie, nawet jeśli jesteś świętym typem, do porządku dziennego, tylko rozpracujmy ten gnój. I uwaga, co powiedziała. I uwaga, jakie jest wytłumaczenie Jana Pawła II.

Uważam, że jest naprawdę wybitne. Jan Paweł II zesłania się swoim słabym angielskim, bo oczywiście to kwestia umiejętności językowych, jak wszystkie seksistowskie tekstiki. No dobra, ale zostawiłam na was taki huk, który z pewnością zadziałał, skoro nie powiedziałam, że udzielę odpowiedzi później, haha.

Bo nie miałam czasu, by prześledzić apokryfy. A, jak to pięknie ujęła moja dziewczyna, apokryfy to Wodpad tamtych czasów. Ej, bardzo to kocham. Mówiłyśmy się, że przeczytamy razem apokryfy, bo to najlepsza date idea, tak uważam. I pewnie będzie jakieś chore gówno do omówienia. Dokładniej to chcemy przeczytać z apokryfów Ewangelię Marii Magdaleny, bo wiadomo, jedyna kobieta, która ma swoją Ewangelię. I wierzycie, że to jest na Legimi? Sprawdzałyśmy najpierw, czy jest dostępne w bibliotece, no i akurat nie w naszej najbliższej, ale jest. Ale po prostu możesz to sobie dodać do Legimi. Nie jest to odcinek sponsorowany, ale chcę powiedzieć, że zachwyca mnie oferta Legimi. I mówię to za darmo.

W sumie to mam ochotę przerwać, nagrywać i po prostu iść czytać tę Maria Magdalenę. Z krótkiego opisu wiem, że miała jakąś spinę ze świętym Piotrem, więc zapowiada się na bardzo dramową Ewangelię. Może o tym nagram, albo nie. A co do apokryfów jeszcze, moja przyjaciółka robi doktorat i opowiadała mi ostatnio, że w trakcie zajęć rozmawiali o apokryfach właśnie, podobno w jakich jest napisane, że uwaga, Jezus wstąpił na stolec. Jezus wstąpił na stolec. Chwila na pośmianko z tego świętokałowego żartu, bo jak się okazuje, stolec to był kiedyś tron. Nieważne, zapraszam Was na przegląd innych, równie interesujących dzieł.

Jezus Słoń Porywacz, to może być ciekawe. Boże, było też Nomen omen. Jezu, mój porywacz Jezus. Mój porywacz Jezus. Historia o tym, jak Jezus Chrystus porwał szóstastatego Michała. I jeszcze moją uwagę zwróciło Jezus Chrystus i gang papieski, ale to wiadomo, czego się można spodziewać. To oczekuję poważnej literatury. Dobra, zrobiłam sobie pauzę i powiem wam, że miałam czytać fragmenty tego Jezusie, który zrobił dziecko Marii Magdalenie. Ale kurde, jest to jakieś takie mocno emocjonalne. A ja tu chciałam jednak na śmiesznie, więc... Sorry, Maria Magdalena, skupimy się jednak na tekście. Mój porywacz Jezus, autorstwa, osoby o nicku Chodzyna Scholo.

Z drugiej strony poprosił, więc czemu by go nie wysłuchać? No dobra, skoro prosicie. Wszedłem do limuzyny, gdzie poczułem ostry zapach chleba i wina. A gdzie tak właściwie jedziemy? spytałem spoglądając za szybę. Do nieba. No i słuchajcie, to był prolog. Nie wiem jak Wy. Jestem wciągnięta, więc bez żadnego zbędnego omawiania wjeżdżamy w kolejny rozdział. Mężczyźni wprowadzili mnie na wielką salę. Na samym środku był wielki złoty tron, na którym siedział wysoki mężczyzna o siwej brodzie. Mikołaj? Pytałem z niedowierzaniem. Nie. Mikołaj jest teraz w Biedronce. Kupuje prezenty dzieciom. Jam jest Bóg. Aha, oki.

Chyba nie przeczytam tego w całości, bo jednak zależało mi, żeby odcinki były krótkie, ale kusi. Jeśli będziecie chcieli więcej łodpadowych historii biblijnych, to dajcie znać, no zrobię drugi odcinek. Time skip. Jezu. Zaraz po tym, jak zawiązali wstążkę, poczułem, jak ktoś podnosi karton, w którym jestem i kładzie go pod choinkę.

Ułożyłem się tak, abym doskonale widział wszystko przez małe dziurki. Moim oczom ukazał się wielki stół, a na nim najróżniejsze potrawy. Przy nim siedział już Bóg oraz parę skrzydlatych istot. Święty Łukasz, który był ubrany w czarną koszulkę z napisem Happy Birthday Jezus, czytał książkę. Niestety nie mogłem rozczytać symboli znajdujących się na okładce. Obok niego siedział święty Marek, który co chwilę przyczulał się do Michała. Jesus, Marek! Dużo tutaj jest gejowskiej energii. Święty Jan tylko siedział i popijał herbatę. Nagle wszedł on. Jego piękne, brązowe włosy opadały mu na ramiona, krótka i gęsta broda świeciła w świetle lampy. Na sobie miał białą bluzę z kapturem, czarny podkoszulek, podarte dżinsy i białą Nike.

Siema, tatko. Gdy usłyszałem jego seksowny głos, przegryzłem wargę. Wszystkiego najlepszego, Jezusie, powiedzieli wszyscy, na co Jezus uśmiechnął się pod nosem. No to co? Śpiewamy 3000 lat i otwieramy prezenty? Pytał Bóg. Pefka. Kocham ten detal, że jest tu 3000 lat, zgodność historyczna, no dobrze wykonana robota. I w ogóle, że potraktowali tego Michała jak psiaka w jakiejś niezbyt ogarniającej zwierzęta rodzinie, że w ogóle Bóg wrzucił go pod choinkę, w ogóle o co chodzi? Równie dobrze Mikołaj mógłby go trzymać w worze, skoro wcześniej był w Biedronce, bo widzę, że tu światy się przenikają. Co byś zrobił, jakbyś dowiedział się, że Syn Boga jest gejem?

To pytanie wmurowało mnie w ziemię. Hehe, ciekawe, że cię wmurowało w ziemię, bo jesteś w niebie. Przez chwilę siedziałam, wpatrując się w ścianę przede mną, żeby zaraz później spojrzeć w jego piękne oczy. Czy tak w ogóle można pisać? Posłużę się klasykiem. Gdyby nie było można, to Bóg by inaczej. No wiecie. A teraz zapraszam Was na koszmar 16-letniego Michałka. Witaj, Michale. Zobaczyłem mojego krasza z podsełówki. Anię. — Diable, wiem, że to ty! — krzyknąłem jej prosto w twarz, a jej oczy poczerwieniały. Chilę później przede mną stał nie kto inny jak szatan. — Dobra, znudziłeś mi się, wiesz? Chyba pora, abym odesłał cię do twojego ciała. — No oki!

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.