Mentionsy Mentionsy
Mistrzowskie Rozmowy
Mistrzowskie Rozmowy

Fighter na bramce klubu: praca, w której działasz natychmiast | Józef Król |#69

10.05.2026 ·1 godz 32 min · 20 rozdziałów

Z Józefem Królem rozmawiamy o tym, jak naprawdę wyglądają noce od drugiej strony wejścia do klubu – tam, gdzie kończy się zabawa, a zaczynają decyzje, które mogą zmienić wszystko.To rozmowa o sytuacjach, które wymykają się spod kontroli, o ludziach, którzy w jednej chwili potrafią się zmienić i o momentach, w których trzeba działać bez czasu na zastanowienie. Józef Król – fighter i wieloletni bramkarz klubu w Krakowie.Człowiek, który przez lata widział, jak naprawdę zachowują się ludzie pod wpływem emocji, alkoholu i presji.W odcinku jest też o:🥊 najtrudniejszych sytuacjach na bramce i tym, jak się kończą💥 tym, kto naprawdę robi najwięcej problemów🧠 decyzjach podejmowanych w sekundę i ich konsekwencjach😤 tym, jak szybko ludzie zmieniają swoje zachowanieLuźna rozmowa o rzeczach, których na co dzień nie widać – bez udawania i bez filtra.🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – to jedyny sposób, by nie przegapić kolejnych rozmów💬 Masz swoje doświadczenia z takimi sytuacjami? Napisz w komentarzu 🧠 Znasz kogoś, kto powinien się tu pojawić? – daj znać📩 Współpraca, wsparcie, pomysł? – pisz śmiało: [[email protected]]☕ Jeśli czujesz, że ta rozmowa ma dla Ciebie wartość – możesz nas wesprzeć: buymeacoffee.com/mistrzowskie_rozmowy🏡 Partnerem odcinka jest Level Nieruchomości – firma, która od lat pomaga podejmować mądre decyzje mieszkaniowe i inwestycyjne w Elblągu i okolicach.

0:00 · Incident w klubie 1

Mój brat się przewrócił z trzema chłopami na ziemię, no i gdzieś tam zaczął ich kopać leżąc, no nie? Więc ja ich tam wyrozerwałem, wyrzuciłem na zewnątrz, no oni pojechali, wrócili za chwilę w dwudziestu. Także było tak, że chłop dostał tam gdzieś, chłop przychodzi za tydzień i mówi, chłopaki, mam tu flaszkę, słuchajcie, tu nie ma żadnej dyskoteki w okolicy, wpuścilibyście mnie, ja wiem, że dopiero. że się upiłem, że zdygałem do was, no nie, ale wpuścilibyście, no tak się wpuszczało chłopa, wiesz o co chodzi, ale przyszedł, cię przeprosił, no nie, a teraz tak, teraz się zdarza tak, że nie dość, że zdyga, że ci grozi, że ci wszystkich pozabije, to jeszcze jak dostanie lepsza, to od razu dzwoni po policję. Słuchajcie, no opcji były dwie, no nie, bo mówię, na kamerach widać, że on ruszył w moim kierunku, no nie, no mogłem go zdzielić w łeb, Żeby mu tego oszczędzić, bo jest pijany. No tego poczęstowałem gazem, no nie? No oni coś tam zaczęli tłumaczyć i najlepsza była jego żona. Ona przychodzi tak i staje przy mnie i tak. Proszę pana, ja wiem, że on wam ubliżał, że on wam groził śmiercią, że on powiedział, że was pozabijali.

2:45 · Znaczenie teorii i praktyki 1

Wykazuj pewne zachowania, bo nie jesteś w stanie pewnych rzeczy przewidzieć, prawda? Ale na przykład trzymanie dystansu to jest coś, co w każdym przypadku się stało. Najważniejsze. Oczywiście, że tak. Dlatego zaraz to rozłożymy. Kim jesteś dzisiaj? Ja mam, że mistrz Europy, trener, organizator, bramkarz. Wiesz co ci powiem? Ja poszedłem w zupełnie inną stronę. Wiesz kim jestem dzisiaj? Szczęśliwym synem, bo mam dwóch żyjących rodziców, najlepszych na świecie. Też o tym rozmawialiśmy. Dokładnie. Jestem szczęśliwym bratem, bo mam świetnego brata. Mam świetną kobietę. Zajebistych synów, już dorosłych praktycznie. Starszy ma 21, młodszy będzie miał 18 w tym roku. Wiesz, tym jestem przede wszystkim. Ja tym w tej chwili żyję. Bo jeżeli chodzi o karierę sportową, ja nie nazywam tego karierą. W moim przypadku to była przygoda.

4:16 · Zarządzanie sztukami walki 1

Karierę sportową to byli ludzie, którzy całe życie to robią, ciężko pracują i tak dalej. Ja miałem tam jakąś przygodę z mniejszym, większym sukcesem. Bardziej to wszystko działało na zasadzie takiej... A ja sobie spróbuję. A skąd u ciebie się wzięły sztuki walki? Jak zacząłeś przygodę ze sportem? Co to było? To nie była przygoda ze sportem tak naprawdę, bo... Jeżeli coś mnie nie interesuje, nie jest mi to potrzebne, to mam taki mechanizm wykluczenia, wiesz o co chodzi. Na przykład nie zapamiętuję informacji, które są dla mnie kompletnie nieistotne, więc jest tak nieraz, że ja 20 razy jestem u kolegi i dalej pytam, w którym mieszkaniu on mieszka. Natomiast potrzebna mi była taka umiejętność z kilku przyczyn. Wiesz, to też były takie czasy, ja jestem rocznik osiemdziesiąty, no nie? Więc to były czasy takich filmów jak Kickboxer, jak Fawy Sport, wiesz, to się gdzieś w szkole oglądało, a że jestem z takiej, żyłem w takiej niedużej wiejskiej szkoły, to wiesz, jak się oglądało filmy.

7:13 · Zakres doświadczeń 2

Człowiek wierzył, że ten Vandam jest niepokonany, że Sigal to potrafi dwudziestu chłopów pokonać. Przecież mieliśmy taki Kazus Arnolda Schwarzeneggera, prawda? Kiedyś w tych latach 90-tych wielkie, silne chłopy jak Arnold, to każdy się tego bał, no nie wiesz o co chodzi. I tak naprawdę w Polsce ten minowalił Mariusz Pudzianowski, to ten spod głowy od trzy razy mniejszych facetów, to nie? Okazało się jednak, że te wielkie mieście nie walczą. To MMA zrobiło jednak, jednak jakby zmieniło to całe spojrzenie, prawda? Także tutaj mówię, w życiu też podejmujesz bardzo takie decyzje, a na zasadzie takie, mam takie możliwości, to taką podejmuję, prawda? Zupełnie może inna jest sytuacja i stosunek do sportu był, gdybym ja był z większego miasta. Gdzieby był dostęp do klubów, treningów, gdzieby można było iść. Tutaj musiałeś korzystać z tego, co masz, no nie? Wtedy w ogóle generalnie miałeś bardzo ograniczone pole manewru.

Co się wyobrażasz, gdzie nie było low kicków i tak dalej i to było nielegalne, prawda? Więc ja tak bardzo, ale to bardzo chciałem być jak Marek Piotrowski, wiesz, to była taka postać, a przede wszystkim ja jestem bardzo mocno patriotyczny nastawiony do życia. Więc wiesz, jak jest Polak, to Polaka zawsze trzeba bronić, Polak jest zawsze najlepszy, więc sukces Polaka jest jeszcze dla mnie, wiesz, no sukces Piotrowskiego był dla mnie 100 razy większy niż Majka Tysona, no nie? Nie, no pewnie. Wiesz o co chodzi, to jest, mimo że, mimo że tak naprawdę, gdybyś popatrzył z perspektywy czasu, no w tej chwili to kickboksy jest już sportem trochę niszowym, tak jakby, wiesz. Poza tym jest pewna taka zmiana, no nie, bo... Klub, a ludzie tam trenują K1, no nie? K1 nie się trenuje, bo to jest formuła walki, tak samo jak nie trenuje się MMA, no nie? Ja czasem słucham, to są takie podstawy, których kiedyś się uczono.

10:07 · Motywacja do walki 2

Jeżeli wyznaczam sobie jakiś cel, to jest ten cel konkretny i mam ku temu powód, żeby to robić. Wiesz, jak to wygląda generalnie z walkami. Ktoś do ciebie dzwoni i mówi, słuchaj, jest taka i taka możliwość, dzwonił do mnie promotor, weźmiesz sobie walkę i tak dalej. Oczywiście mierzy siły na zamiary, chociaż lat temu, naście, bo to już było lat temu, naście zupełnie inaczej postrzegałem życie. I też nie miałem zupełnie, wiesz, nie byłem zawodnikiem typowo rankingowym, czyli nie miałem wiele do stracy nawet, gdybym przegrał, no nie? Tutaj akurat, mówię, można powiedzieć, że się udało w pewien sposób, dużo czynników się na to złożyło. Natomiast ja to nieraz podkreślałem. Ja uważam, że miałem przygodę ze sportem. To nie była kariera sportowa, tylko to była przygoda ze sportem. Jest fajnie. Jest fajnie w tym sensie, że dużo fajnych rzeczy w związku z tym doświadczyłem. Gdzieś tam nabyłem pewnego rodzaju rozpozowalność.

Dzięki temu poznałem jakichś ludzi. I teraz o co chodzi? Nie jest tak, że ja w tej chwili mam zamiar w jakiś sposób masturbować tym, że ktoś mnie tam poznał i to jest takie fajne. Tylko wiesz co, jest... Z dużych sytuacji, kiedy mogę skorzystać z kontaktów, na przykład, żeby komuś w czymś pomóc. Bo jestem na takim etapie życia, no, ustabilizowanego, prawda? A gdzieś mam taki niedosyt sobie, wiesz, narobiłem w życiu dużo złych rzeczy. Część była celowa, część nie była celowa, ale mam jakiś taki w głowie dług do spłacenia. Wiesz, to jest taka moja prywatna sprawa i to nie jest tak, że siedzę teraz i będę się tu nad sobą rozczulał i tak dalej. To są moje prywatne decyzje, takie sobie podejmuję. Ale zapytałeś mnie o motywację do pewnych rzeczy, o której rozmawialiśmy wcześniej poza mikrofonem i tak to po prostu wygląda w moim przypadku. A myślałeś wtedy, że to jest jakiś początek, że pójdziesz dalej? Nie, absolutnie.

12:02 · Walca i reakcja 1

Stworzyła mi się możliwość, ja tę możliwość wykorzystałem. Wiesz co, to jest też tak, że... Może ci to wyjaśnię na przykładzie kolejnej walki, no nie? Zadzwonił do mnie kolega, zresztą nasz wspólny znajomy i mówi, słuchaj, słuchaj, bo jest taka gala, organizują ją tam nad morzem, no nie? I tam, wiesz, no potrzebowaliby kogoś, kto coś wygrał z nazwiskiem, pojechałbyś? Mówię, dobra, mówię, no to tam mi załatwiaj walkę i tak dalej, robimy kontrakt. No i tak, wiesz, trzy dni przed walką się dowiaduję, ty, ale to nie będzie kickboxing, nie będzie K1. A wiesz, ja nie trenowałem MMA nigdy, no nie? Mówię, dobra, może będziemy MMA, co mi tam, no nie? No i zbił mnie chłop, jak mnie wywrócił na ziemię jak dziecko, no nie? Wiesz, generalnie tak, w stójce nic mi nie był w stanie zrobić, no nie? No to musiał w parter. No nie, no na ziemi mnie tak uprał, wiesz co, najlepsze było to, że wiesz, nieważne tam wynik walki w ogóle, wiesz, na jego terenie i tak dalej, tylko pamiętam jak wstałem, no nie, bo to nie był knockdown, no mnie po prostu ubił na ziemi, no nie?

14:41 · Brzmienie podcaшки 10

Natomiast co, i to jest tak, wiesz, na zasadzie przysługi, Kubuś dzwoni do mnie, mówi słuchaj, bo tam już masz nazwisko, coś tam wygrałeś, a tu chłopaki chcą zrobić galę, no nie? No mówię, dobra, wiesz, ja nawet nie pytałem kto, gdzie, z kim, no nie? I pamiętam, że jakoś tam byłem przed tą walką i poschodzi do mnie jakiś chłop, którego w ogóle nie znam. Mówi, słuchaj, uważaj, uważaj, bo on u kółka MMA trenuje. Ja mówię, dobra, jest, no nie? No nie było dobra, jest, mówię, chłop zmiód jak chciał, no nie? Ale wiesz, to mówię... Już powiedziałem, jaki jest mój stosunek do sportu generalnie. Wiesz, to jest tak, że wygrywasz, przegrywasz i za tydzień masz następną walkę, prawda? To co po niej czułeś? Nic. To nie jest tak, że to wzbudza we mnie emocje. Ja, wiesz co, ja mam tak, że lubię sobie czas zapalić papierosa, ale jak mam taki okres, że ja na przykład, wiesz, się przygotowałem do walk czy coś, to oczywiście tego nie robiłem.

to mnie chcieli. I to na właśnie takie imprezy, które były na przykład lepiej płatne, jakieś takie, wiesz, eventy typu Sylwestra, coś tam, to rzeczywiście, wiesz, mając dochód, to nawet za... Jednak był to dobry dochód, no nie? Tam powiedzmy za jedną, dwie noce. No a z czasem, wiesz, o co chodzi, no stało się tak, że gdzieś tam się w to trochę wkręciłem, a bo to jest wiele różnych czynników, które powodują, że gdzieś tam zostałem, że jak to jest... Czasem po prostu gdzieś jesteś, przyzwyczaiłeś się, dochodzi jakiś taki czynnik, że tak jak w moim przypadku obecnie, generalnie wiesz, ja jestem w takim miejscu, że tam praktycznie nic nie muszę robić. Wybór czy konieczność? Wiesz co, tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak konieczność, bo możesz robić różne rzeczy w życiu. Ja mam duże spektrum możliwości, bo generalnie z wykształcenia jestem politologiem. ale na przykład mam skończoną szkołę zawodową jako posadzkarz, no nie wiem, pracowałem fizycznie.

Ja w ogóle zaczynałem moją taką, wiesz, jak chodziłem do szkoły o podstawie, tato mnie zabierał do siebie do pracy, bo mój tata jest świetnym fachowcem w tym, co robi. Dużo rzeczy potrafię zrobić i nie mam do tego predyspozycji. Czyli na przykład robię to, co mój tata pięć razy wolniej, ale wiem, jak się dużo rzeczy zrobi i tak dalej. No i nie wiem, przyszedł okres na przykład pandemii i to była taka sytuacja, wiesz, przyjeżdżałem na za 15, 8 na rynek, stoi nas 30, premier obwieścił, nie będziecie pracować, no nie? W międzyczasie prowadziłem jakieś treningi i tak, zostałem, wiesz, brak pieniędzy, zobowiązania, brak bramek, wszystko pozamykane i wiesz, no i miałem takie sytuacje, że na przykład odzwał się do mnie kolega i jeździłem do niego, wiesz, montować okna, no nie? Właśnie, co się stało wtedy z większością bramkarzy? Wiesz co, powiem ci tak, akurat miałem taką sytuację, że pewna osoba, która prowadziła firmę budowlaną, wynajęła mnie do ochrony, tak jak siebie, prywatnej, no nie?

Nie wiem, przychodziłeś i mówisz, normalnie mam gorszy okres, potrzebuję pieniędzy, dodali ci jakąś pracę i tak dalej, więc to jest naturalne, że wiesz, ja całe życie byłem dosyć obrotny, no nie? Stworzyła się możliwość, to zaraz zapchałem firmę budowlaną chłopakami, no nie? No i tak jakoś przytrzymaliśmy tą pandemię, no nie? A co jest najbardziej niebezpieczne w pracy na bramkach? Co jest najbardziej niebezpieczne? My sami. Tak naprawdę my sobie największą krzywdę możemy zrobić. Teraz popatrz, jest mnóstwo sytuacji, gdzie nawet twoja drobna zła reakcja może spowodować, że możesz przekreślić sobie resztę swojego życia. Ja byłem świadkiem sytuacji, kiedy jeden z moich znajomych, po prostu facet zbyt wolno wychodził. Lekko go popchnął w plecy, on zahaczył stopami o schody i uderzył przednimi zębami po prostu o ziemię i prawie się zawił.

Wiesz co, mi jest bardzo ciężko powiedzieć, bo ja pracuję w jednym miejscu, to jest pub, tam są sami Anglicy. Ja ci powiem, jak jest z Anglikami. Z Anglikami jest tak, że oni, dla nich to jest normalne, dla nas to jest zupełnie nienormalne. Oni, ty idziesz gdzieś ulicą, oni do ciebie, czy nie masz czegoś do sprzedania, no nie? Tak po prostu. No więc się oczywiście znajdą tacy, co mi sprzedają. Jakiś środek dentystyczny albo coś innego. I potem patrzysz, siedzą Angolę. Na kreatynie. Co im tam dają, to ja nie wiem, natomiast są takie sytuacje komiczne, mi się dziwię, nieraz by to wiesz, o siedzisz, obserwujesz, a oni tak, w ciągu godziny 30 razy do kibla i dalej nic im nie jest, no nie wiem, dopijają tą wódą i mi się wydaje, że im coś jest, no nie wiem, mam taki polew z tego. I dwóch w jednej kabinie. Dokładnie, a to standard, no nie powiem ci, że hitem było to, jak w jednym z klubów, to chyba w 15 roku w Krakowie na Mikołajskiej, ja różne rzeczy widziałem, ale z kabiny tak malutkiej, że mi było w niej ciastło w żuczych dwumetrowych Norwegów, no nie wiem, jak oni się tam zmieścili.

Jak ty na to patrzysz? Wiesz co? Ja powiem tak, ja gdzieś tam mam jakąś grupę, z którą sobie pracuję, mam ludzi przyjaciół, którzy są przy mnie, więc jeżeli nawet mam jakieś zlecenie na jakąś dodatkową bramkę, to dajemy po prostu swoich ludzi. Oczywiście znamy się w środowisku między sobą i tak dalej. I to jest taki status quo, każdy pilnuje swojego interesu, nie przeciwamy się ze służbami wojskowymi jak najbardziej, natomiast z przyczyn różnych na pewno nie z policjantami. Uważam, że pewne środowiska nie powinny się przecinać w żaden sposób. Pewna praca jest przeznaczona dla pewnych ludzi. Tu jest też taka sytuacja, że wiesz, policjanci nie powinni tak naprawdę pracować na bramkach, bo oni muszą mieć zgodę komendanta na taką pracę, więc o ile...

On wie, że on nie ma numeru, on nie wie co zrobić i tak dalej. Ludzie, że jak pracujesz z ludźmi, to się z nimi rozumiesz bez słów, no nie? Bo jednak to jest tak, że no jednak widzicie się co pewien czas, uczestniczycie w różnego rodzaju sytuacjach. Kiedy sytuacja się zaognia, bo często jest tak, że się zaognia od słowa do słowa, to już ten drugi czy trzeci wie, co ma robić, no nie? Czasem jest tak, że ktoś jest bardziej nerwowy, to kolega rozładuje sytuację. No i szczerze mówiąc, im starszy, tym lepszy, no nie? Raczej nie mówię już o takim wieku 60+, no nie? Chociaż takiego kolegę też mam, który jest chyba najstarszym tutaj bramkarzem w Krakowie, no nie? Natomiast no jednak ta chłodna głowa przychodzi z wiekiem, zwłaszcza jak, wiesz, ludzie mają rodziny, Mają kredyty, obowiązki i tak dalej. To jest tak, że wiesz, są rzeczy ważne i ważniejsze, prawda? Ale bramkarz powinien być czasami troszeczkę taki brutalny.

Myślę, że taka... Bo ja tam wybiegłem, ruszyłem gdzieś tam na nich, ktoś tam jeszcze dobiegł z boku i to była taka składowa... Ta sytuacja mogła zupełnie inaczej wyglądać, gdyby oni inaczej zareagowali, no nie? Potem już ktoś dobiegł, jakoś się to ułożyło. Ta sytuacja miała dużo takich szczegółów, a że nie była bardzo dawno, to nie chciałbym o tych szczegółach tu opowiadać. A wiesz co mnie zastanawia? Jak dobieracie drużynę? Załóżmy, jest dyskoteka, nie? Jak dobieracie team? Jak wyliczacie, ilu was musi być... Wiesz co, to jest kwestia tego, tak jak ja sobie coś organizuję. Daj na przykładzie klubie, bo mam taki swój klub tutaj, który jest jakby, wiesz, to jest moja umowa i to jest moja bramka, no nie, i tak dalej. Jest menedżer tego klubu, który jest bardzo fajnym gościem, normalny facet i on mówi tak, słuchaj, ty się znasz na swojej robocie, mówisz mi, bo to jest tak, że generalnie w tym klubie są organizowane głównie koncerty.

Jak organizator tej imprezy zobaczył, jak my pracujemy, jak pracuje agencja ochrony, przychodzi do mnie i mówi, chłopie, dwie godziny, żeby oni mi poszli. Rozumiesz? Nie potrafili mi ludzi wyprosić. No bo dostało, wiesz, jakichś starszych panów na licencję emerytów i tak dalej, no nie? I tak tam zostaliśmy. I to rzeczywiście jest tak, wiesz, co... Jeżeli ja mam kogokolwiek narazić, czy to jest mój brat, czy to jest mój kolega, bo zazwyczaj ja stoję z bardzo bliskimi przyjaciółmi, z kolegami, no nie swoimi. Jeżeli mam ich narażać, bo na przykład nas będzie za mało, a często są sytuacje takie, no mieliśmy na przykład ostatnio... koncert takiego bardzo znanego kibica jednego z klubów tutaj, akurat nie krakowskich, ale pod stadionem jednego z krakowskiego klubów, który jest skonfliktowany tak jakby z nimi, no nie? Więc wiesz, no tutaj trzeba było to wzmocnić w taki sposób, żeby nie miało te ręce i nogi.

Natomiast, no, mówię, mam to szczęście i tak wszystko to staram się załatwiać, że o tym decyduję ja. Interesuje mnie, czy przerabiacie fragmenty, jak to nazwać... stałe takie fragmenty, jak masz w piłce nożnej, nie? Fragment gry, nie? Czyli załóżmy tak, jak tu się coś dzieje, to wtedy ty się ustawiasz tu, ty tu zabezpieczasz. Znaczy tak, wiesz, generalnie przede wszystkim tak, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Jak sobie dobrze przygotujesz i dobrze przelekcjonujesz ludzi, bo my od razu pracujemy jako selekcja, ja nie chcę jakichś tam, wiesz, selekcjonerów i tak dalej, bo zazwyczaj są to młodzi ludzie, którzy na co dzień gdzieś pracują na barze, no nie? Wiesz, tak, że ja pewne rzeczy widzę. I miałem taką sytuację, kiedy na przykład stał selekcjoner w tłumie i on nie zauważył, że jest grupa piętnastoosobowa, bo ona jest rozbita w kolejce, no nie?

48:33 · Wyzwania na bramce 7

Tego się nie da porównać w żaden sposób. Ja ci powiem, jak wygląda moja noc na bramce. Siedzę sobie, patrzę, tak naprawdę siedzę i no co mogę robić? Patrzę w telefon, no bo rozmawiam z dziewczynami. Od której się zaczyna? O której dyskoteka jest? Od której do której? O której załóżmy trzeba przyjść? Wiesz co, ja przychodzę na ósmą i schodzę tak gdzieś druga, trzecia, ale na przykład w klubie, który jest tam pod tą moją pieczą, tam są koncerty, więc ja przychodzę na przykład do osiemnastu i dwudziesta druga jest po wszystkim. Wiesz o co chodzi? Bo to jest tylko koncert. Od A do Z my sobie robimy, no nikt nas tam nie trzyma dłużej. Natomiast tutaj to mam trochę pracę jak w biurze, szczerze powiedziawszy. Po prostu idę sobie, siedzę i dosłownie jest tak, że wiesz co, zwrócisz tym ludziom uwagę, miałem... Poza kamerami ci pokażę jedną czy drugą akcję z tego, no nie? Natomiast...

To były jakieś takie, wiesz, rzeczy typu, no nie wiem, stoi przy mnie dwóch chłopaków z Ukrainy, no i tam zaczynają coś do mnie gdzieś mówić, no i jak rzeczywiście zwracam uwagę jednego z nich, mówię, słuchaj chłopie, ja mam na rzeczną Ukrainkę, mówię, ja wiem co ty mówisz, więc ten, więc mówię, mi to mnie ubliża i tak dalej, a on tam, wiesz, on mnie ubijut i ubijut, no to ja go zagarg, mówię, to jedziemy do drzwi, no i on się gdzieś tam na mnie zamachnął. No to wiesz, tego znusiłem, po prostu przytrzymałem, znusiłem i tyle. To nie był żaden groźny gość, tylko wiesz, tylko jak oni rozmawiali między sobą, to ja widziałem, że ten drugi jest zupełnie normalny. Wiesz, że on go uspokaja i tak dalej, bo jak nie mówię w języku ukraińskim, to go rozumiem dosyć dobrze. Widziałem, że ten drugi go uspokaja, że on się nie będzie bił, bo on się nie wtrącał w to i tak dalej. Ja po prostu chciałem wypchnąć, bo to też wiesz, jest kwestia tego, że to jest troszeczkę jak tak zwany syndrom bitej kobiety, wiesz od czego to się zaczyna?

Tam na przykład w tym pubie, gdzie jestem, gdzie są Anglicy, nie ma takich sytuacji. Wiesz co, powiem ci, trzy miesiące temu miałem taką sytuację, poszedłem Polaków wyprosić, ale rozmawiałem z nimi normalnie, mówię, chłopaki, bo to zawsze, wiesz, winy się przerzuca na menedżera, menedżer na bramkę, a ty na menedżera. Mówię, no chłopaki, wiecie jak jest, no nie, bo oni tam pili jakiś wniesiony alkohol. Mówię, ja was zostawił, ale wiecie, mam taką menedżerkę, jaką mam, no nie. Bardzo dobre koleżanka, ale co innego. Ja go powiem, mówię, chodźcie, mówię, o co ci to jest moja robota i tak dalej. Mówi z 3 czy 4, ja tam sobie stoję sam. I wiesz co, no dobra, mówię, byczku, nie będziemy ci robić kłopotu, my już idziemy. I wiesz, wyciągnął rękę, żeby zwizdzić ze mną piątkę przy schodach i mu taki kozik wyleciał rozłożony. I teraz popatrz, gdybym na przykład kazał im wypierdalać i się zaczął rzucać. Bo tam wiadomo, mamy jakiegoś batona gaz przy sobie, ale to jest kwestia też praktyki przewidywania pewnej rzeczy.

Było tak, że chłop dostał, chłop przychodzi za tydzień i mówi chłopaki, mam tu flaszkę, słuchajcie, tu nie ma żadnej dyskoteki w okolicy, wpuścilibyście mnie. Ja wiem, że dopierdoliłem, że się opiłem, że sztygałem do was, ale wpuścilibyście. Tak się wpuszczało chłopa, wiesz o co chodzi, ale przyszedł, cię przeprosił. A teraz tak. Teraz się zdarza tak, że nie dość, że zyga, że ci grozi, że ci wszystkich pozabije, to jeszcze jak dostanie lepsza, to od razu dzwoni po policję. To już wiesz, ja miałem takie sytuacje, na przykład pamiętam lata temu, jak dziewczyna wydzwoniła policję, jedną, drugą, trzecią, przyjechały trzy radiowozy, bo jej ktoś ukradł najnowszego iPhona, dwa dni później okazało się, że go w domu miało. No, to też nie. A propos dziewczyn, jak kobiety postrzegają ramkarzy? Co ciężko mi jest powiedzieć, bo jestem pod względem strasznie monotematyczny i to jest tak.

Moja praca od dłuższego czasu na tej bramce wygląda tak, że ja przyjeżdżam na tą bramkę, schodzę z tej bramki, jadę do domu spać, bo też mam jakieś swoje zadania w dzień, prawda? Staram się być jak najbardziej aktywny w różnych rzeczach, więc traktuję to jak pracę. Jak byłem młodszy, to rzeczywiście myśmy tam potrafili gdzieś polatać po mieście. W latach, tam po roku, powiedzmy 2010, to było tak, że były takie miejsca w Krakowie, gdzie się schodziła cała bramka z rynkiem. tam sobie siedzieliśmy, obradowywaliśmy, dyskutowaliśmy i tak dalej. Natomiast teraz mówię, ja traktuję to zupełnie jak pracę, więc ciężko mi jest powiedzieć, jak dziewczyny postrzegają bramkarzy, bo jestem w stałym związku, no nie? No dobra, ale nie chodzi mi o ciebie, nie będę personalnie ciebie. Nas lubią, nas i moich znajomych lubią. Nie będę ciebie personalnie tutaj mieszał w nic, w żadne konflikty, ale z historii, które słyszałeś, jak dziewczyny podchodzą do bramkarzy, no bo z tego, co chodziłem zawsze na palety, to... Dziewczyna dziewczynie nierówna.

Są panie, przychodzą nam panie często z... powiedzmy, które i tak czują się lepsze od wszystkich, więc dla nich jesteś po prostu, wiesz, może nie ja, ale ten, ale on zawsze twierdzi, że tępy kark, no nie? No ale dla nich też te dziewczyny to są szlaufy i tak dalej, to są takie panie, które gdzieś tam sobie pracują w korporacjach, one raz w tygodniu wejdą, to one są, wiesz, najważniejsze i najmądrzejsze na świecie. Są też dziewczyny, które uwielbiają ramkarzy. I się nagle okazuje, poznajesz taką, ona już była w związku z pięćdziesięcioma, no nie? Przed tobą, no wiesz. Jakieś historie takie. Wiesz co? Generalnie raczej ja takich historii nie wysłuchuję. Nie, nie, absolutnie. Tylko wiesz o co chodzi? Ja też mam jakiś taki określony światopogląd co do pewnych rzeczy, a obracam się w takim towarzystwie, że na przykład moi znajomi na przykład pewnych tematów ze mną nie poruszają, bo widzą, że ja na ten temat nie lubię rozmawiać.

Uważam, że pewne sprawy są dosyć prywatne i intymne. Nawet jak się komuś przygoda z kimś zdarzy, to uważam, że już się zdarzyła ta przygoda, prawda? no to to jest jakaś osoba, której się należy pewnego rodzaju szacunek, bo jak się jej nie należy, to znaczy, że no, gdzie ty poszłeś i z kim to zrobiłeś, żeby nie być tu wulgarnym, no nie? To na tej zasadzie działa. Natomiast powiem ci tak, akurat w środowisku, w którym ja funkcjonuję, to są wszystko ludzie koło pięćdziesiątki, jak ja. Mamy trochę młodszych kolegów, ale oni mają, wiesz, są w stałych związkach. Mam naprawdę takie fajne środowisko pod tym względem, wiesz. Do tego... wiesz jak ważna jest inteligencja u kobiet, nie? A jeżeli się okazuje, że twoje środowisko, twoi koledzy dookoła to są za przeproszeniem jacyś kurwiarze i tak dalej i ty z nimi przestajesz, to znaczy, że akceptujesz taki światłowogląd, prawda? Więc jak taka osoba ci ma zaufać?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.