UJAWNIAMY nowe fakty dot. obserwacji psychiatrycznej MIESZKA R.
Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera
W sierpniu obserwowałem również z bliska proces sądowy w sprawie zabójstwa sprzed wielu lat. Przed Sądem Okręgowym w Warszawie stanął dziś 48-letni Michał Z. Prokuratura oskarżyła go o zabójstwo 28-letniego Pawła W. na terenie jednego z zakładów budowlanych. Tragedia wydarzyła się w nocy z 1 na 2 października 1998 roku w Warszawie przy ulicy Kłobuckiej. Pod koniec lat 90. sprawę jednak umorzono, bo nie udało się odnaleźć sprawcy zabójstwa. Śledztwo nie należało do najłatwiejszych, bo nie było świadków zdarzenia ani motywu sprawcy. Nie za wiele wiadomo było również o ofierze. Dopiero po wielu latach do sprawy powrócili policjanci z Wydziału Przestępstw Niewykrytych tzw.
Archiwum X Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Przeanalizowali zgromadzony materiał dowodowy, a zabezpieczone na miejscu zdarzenia ślady i dowody rzeczowe przesłali do Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji. Dzięki rozwojowi badań genetycznych udało się przeprowadzić dokładniejsze ekspertyzy. Na podstawie ich wyników powiązano pozostawione przez sprawcę ślady DNA z Michałem Z., ówczesnym mieszkańcem powiatu wyszkowskiego i pracownikiem sąsiedniej firmy. W marcu 2024 roku w Warszawie funkcjonariusze zatrzymali dziś już 48-letniego Michała Z. W momencie zdarzenia miał 22 lata. Mężczyzna w prokuraturze usłyszał zarzut zabójstwa i został aresztowany.
Jak ustaliła prokuratura, Michał Z. pracował w firmie wykonującej konserwację oświetlenia ulicznego i parkowego. Zakład mieścił się tuż obok firmy budowlanej, w której pracował Piotr W., ofiara zabójstwa. Według prokuratury Michał Z. był pracownikiem sezonowym. Nocował w kontenerach pracowniczych na terenie firmy. Piotra W. miał poznać w jednym z okolicznych barów. Następnie obaj mieli wspólnie spożywać alkohol. W pewnym momencie doszło do sprzeczki między mężczyznami, w której śmierć poniósł Piotr W. Na miejscu zbrodni ujawniono niewielki ślad krwi sprawcy i niedopałek papierosa. Badania przeprowadzone w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym pozwoliły na wyizolowanie profilu genetycznego, który należy do Michała Z. Wcześniej mężczyzna nie był w ogóle łączony z tą sprawą.
Kilka miesięcy temu rozpoczął się proces przeciwko Michałowi Z. Na sierpniowej rozprawie przysłuchiwałem się zeznaniom świadków, którzy znali oskarżonego oraz pokrzywdzonego lub przebywali nieopodal miejsca zbrodni. Po treści tych zeznań mogę stwierdzić, że proces nie będzie łatwy, bo powołani przez sąd świadkowie nie pamiętają zbyt wielu szczegółów, co nie dziwi, bo do zabójstwa doszło prawie 27 lat temu. Sąd musiał posiłkować się zeznaniami, które świadkowie złożyli w śledztwie prowadzonym w 1998 roku. Z ówczesnych zeznań Michała G. wynikało, że w nocy z 1 na 2 października około 3 nad ranem, gdy pełnił wartę na wojskowym posterunku przy ulicy Kłobuckiej 3, usłyszał krzyki dobiegające z sąsiednich magazynów.
Nie mógł za wiele powiedzieć o Piotrze, bo nie był jego przyjacielem. Jedynie czasami spożywał z nim alkohol. Zeznał, że wołali na Piotra poeta, bo pisał wiersze. Na rozprawie pojawiła się także była partnerka oskarżonego. Opowiedziała o trudnym związku z Michałem Z., który narodził się już po zabójstwie Piotra W. Zdradziła, że Michał miał problemy z alkoholem, co przyczyniło się do zakończenia związku. Zaprzeczyła jednak, aby były partner był wobec niej agresywny. Dziwiło ją jednak, że gdy był zatrzymywany przez policję za alkohol, to podawał dane swojego brata, jak gdyby się czegoś bał. Uznałam wtedy, że musi mieć coś za uszami, powiedziała przed sądem 47-letnia kobieta.
Michał Z. odpowie przed warszawskim sądem za zabójstwo Piotra W. Grozi mu nawet dożywocie. Prokurator zapewnia, że materiał dowodowy jest wystarczająco jednoznaczny, aby udowodnić winę oskarżonego. O tym, czy Michał Z. jest winny zabójstwa, zdecyduje jednak sąd. Wkrótce szerzej opowiem w podcaście o tej bardzo ciekawej i tajemniczej sprawie. Na koniec o dwóch atakach nożowników, do których doszło tego samego dnia, ale w innych miejscach w Polsce. W Chorzowie 47-letni mężczyzna zaatakował 52-letniego Ukraińca. Do ataku doszło w piątek około godziny 14.15 w pobliżu ronda przy ulicy Siemianowickiej.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.