Mentionsy Mentionsy
Materiał dowodowy
Materiał dowodowy

"Profesor" od narkotyków. Jak Ryszard Jakubczyk stał się polskim Walterem Whitem

20.01.2026 ·1 godz 0 min

Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera

Dzień dobry. Dzisiejszy odcinek Materiału Dowodowego to nie lada gratka dla fanów serialu Breaking Bad i postaci Waltera White'a. Za chwilę wraz z zaproszonym gościem porozmawiam o polskim Walterze White'cie, czyli Ryszardzie J., chemiku z Kielc, który postanowił, że będzie produkował narkotyki dla grup przestępczych. W studiu Radia ZET jest doktor nauk chemicznych Waldemar Krawczyk, jeden z największych ekspertów od analizy narkotyków, były szef Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, biegły sądowy, między innymi właśnie w sprawie Ryszarda J., oskarżonego o produkcję narkotyków. Dzień dobry, panie doktorze. Dzień dobry. Jak to się stało, że Polska w latach 90. stała się liderem w produkcji amfetaminy na skalę światową?

W Polsce jeszcze rynku nie było takiego dla amfetaminy. I po kilku latach to już osiągnęli dosyć dobre rezultaty. Wyróżniali się tym, że ta amfetamina była bardzo dobrej jakości w porównaniu z amfetaminą, która wcześniej była produkowana głównie w Holandii. I tu jest trochę taka konkurencja. Jakubczyk, Ryszard, ZET. A potem zaczął się pojawiać też rynek polski, no bo jak była ta amfetamina w Polsce produkowana, to oczywiście znaleźli się też klienci na nią.

No i to były naprawdę bardzo słabe pieniądze na tych uczelniach, więc oni się w ten sposób tłumaczyli, że będąc pracując na wydziałach chemii, mieli pod ręką odczynniki, więc często zaczynali w takiej niewielkiej skali, mówiąc, że sobie dorobić do pensji, ale niektórzy z nich się potem rozwinęli, no tak jak Ryszard Piotr. Wspomniał Pan o laboratoriach narkotykowych. To jest chyba dosyć tajemniczy budynek dla wielu laików, bo ktoś sobie pomyśli, że laboratorium narkotykowe to musi być jak w serialach kryminalnych, że to jest super czyste pomieszczenie, świetnie wyposażone, gdzieś w takim prestiżowym budynku.

No to Chińczycy jeszcze tam krok w tył zrobili. I przysłali inne substancje, z których łatwo to się robi. Tak więc taka zabawa trochę w kotka i myszkę, jak to często bywa. Jakby pan ocenił postać Ryszarda J., o której już zapowiedziałem, że będziemy rozmawiać. Czy to była, czy to jest postać w takim polskim przestępczym świecie narkotykowym wyjątkowa? Wyjątkowo może dlatego, że bardzo tak medialnie jest o nim. Ale to mogę po kolei powiedzieć, dlaczego tak się odbywało i jak on zyskiwał popularność też. Ale jest to chemik, który zaczynał pracę na uczelni, tak samo zresztą jak ja.

Chyba największy egzamin w życiu z chemii organicznej przeszedł. W tamtym okresie było mnóstwo pytań takich czysto chemicznych, żeby udowodnić na podstawie mechanizmów reakcji tą jego tezę. Sąd jakoś to znosił, nie wiem, ale chyba nic z tego nie rozumiał. Ale według pana to świadczyło o jakichś faktycznie nadzwyczajnych zdolnościach, talencie chemicznym Ryszarda J., czy takim trochę jakimś cwaniactwie? Ja uważam, że to cwaniactwo i trochę takie, no może tak się nie powinno mówić, ale takie celebryctwo w sądzie. Że on chciał pokazać, że on tam jest najlepszym chemikiem na sali i to, co on mówi, to wszyscy mają w to wierzyć.

No i sąd uznał jednak te moje argumenty, bo byłem biegłym i na tej sprawie, i jeszcze na kilku następnych jego sprawach. Ale obawiał się pan w którymś momencie, że może być tak, że faktycznie będzie miał problem pan z obaleniem jakiś jego test? Czy raczej to było na zasadzie takiej, że musiał pan trochę niepotrzebnie wkładać bardzo dużo pracy, żeby wyjaśniać coś oczywistego? No to raczej to drugie podejście. Znaczy miałem poczucie, zwłaszcza na tej sprawie w Kielcach, że sąd nie rozumie, o czym jest mowa i na wszelki wypadek każe mi się ustosunkowywać do wszystkiego, co Jakubczyk wymyślał. A on tam wymyślał dużo różnych zupełnie nieprawdziwych tez.

W związku z tym dla sądu to nie jest podstawa do skazania. To jest chyba najtrudniejsze, prawda? W tych procesach dotyczących chemików, czy w ogóle grup przestępczych, które rozprowadzają te narkotyki, że chyba trudno jest, co pokazuje ten przykład, udowodnić, że faktycznie dana osoba zmarła przyjmując akurat tabletkę z tego laboratorium. No właśnie. Tym bardziej, że tutaj w tym laboratorium Jakubczyka nie było tabletkarki, tylko on produkował substancje, a ktoś to jeszcze potem dalej przerabiał na tabletki. Więc z tym bardziej trudno było powiązać. To jest taka metoda właśnie tych grup, żeby gdzieś tam rozszczepiać tą działalność, żeby nie było tak łatwo raz, żeby ujawniać te miejsca, w których nielegalnie się produkuje narkotyki, a dwa, żeby tą odpowiedzialność jakoś rozrzucać na parę osób.

Jakby ta sama baza się zanieczyszcza dodatkowo tymi składnikami do produkcji tabletek, więc jest to duży problem. Jak to się stało, że w ogóle Ryszard J został złapany przez polskie organy ścigania? Ja uważam, że to, że za pierwszym razem został złapany i tak łatwo namierzone to jego laboratorium, to była jego taka buta chyba i nieostrożność. Tak chyba bardziej się czuł chemikiem chyba niż przestępcą. I myślę, że chętnie się chwalił tymi swoimi produktami. Oczywiście tutaj na pewno to było na podstawie pracy operacyjnej, ale tych metod minęło dużo.

Tak, bo tam był w ogóle wątek, że on pracował dla największych gangsterów. Miał tam powiązania z nimi na pewno i kontakty, ale to już było widać. Tacy ludzie interesują policję. Natomiast jeśli chodzi o ukrycie tego laboratorium, to go nie ukrył, bo po prostu w domu matki swojej produkował. Nawet w tym roku zeszłym CBŚP chwaliło się, że zlikwidowało ponad bodajże 50 laboratoriów narkotykowych nielegalnych. Jak się zmieniają te laboratoria? Jak pan porówna właśnie to laboratorium z początku lat dwutysięcznych, w bliżynie to laboratorium Ryszarda J., do tych, które na przykład dzisiaj śledczy odkrywają?

Jest bardzo trudno kontrolować, żeby nie nadużyć tej substancji. No i w produkcji jest chyba też trudne, żeby wyprodukować ten narkotyk w takiej formie, żeby nie zabił, prawda? No właśnie, bo wtedy, kiedy się stosuje fentanyl jako lek w Polsce, to najczęściej on jest w plastrach. Pod kontrolą lekarza. Z tego plastra on się bardzo powoli uwalnia do organizmu. Działa silnie przeciwbólowo, ale w takiej formie trudno się z nim Jakubczyk, Ryszard, ZET, Kapera, Mateusz.

Dzięki tym właśnie szerokim definicjom. Był pan też biegłym, chyba tak to można powiedzieć, w Wielkiej Brytanii podczas procesu przeciwko właśnie Ryszardowi J., który później jakby jechał z Polski, on trafił do Anglii i tam otworzył też laboratorium narkotykowe, został złapany. I był też proces, jak to wygląda w Polsce. Jak by Pan to porównał, te warunki ścigania, osądzania osób zaangażowanych w przestępczość narkotykową tam, a w Polsce? No to wygląda zupełnie inaczej, przynajmniej już na etapie procesu, bo proces w Anglii jest kontradyktoryjny, więc jest strona obrony, strona oskarżenia i nawet właśnie przy tym procesie Jakubczyka to ja najwięcej to dyskutowałem z chemikiem, który był biegłym powołanym przez obronę.

Bo dla Anglików to w ogóle nie jest narkotyk. No wiedzą o tym, gdzieś tam w ustawie mają wpisane, ale nigdy to nie był narkotyk, który funkcjonował na rynku. Dopiero jak się właśnie pojawili Polacy, duża emigracja polska w Anglii, to zaczęli też ze sobą przemycać amfetaminę do Anglii. No a tutaj pan Ryszard Jost stwierdził, że po co przemycać amfetaminę do Anglii, lepiej zrobić tam laboratorium na miejscu. No i tam parę miesięcy to laboratorium działało. No bo właśnie przewaga tych narkotyków w rozumieniu przestępców Jakubczyk, Ryszard, ZET, Kapera, Mateusz.

A skutki uboczne są powodowane przede wszystkim przez te zanieczyszczenia, które w tych narkotykach się znajdują. Amfetamina jest u nas na rynku, ale od dawna już nie było prawdziwego laboratorium amfetaminowego, takiego nielegalnego, który produkuje w Polsce. Jest tylko robiony ostatni etap, tak jak wcześniej wspominałem o tych etapach produkcji. To tutaj też w tej chwili jest tak, że do Polski jest przemycana ciekła amfetamina i tylko robiony już ten końcowy etap. Jakubczyk, Ryszard, ZET, Kapera.

Tak jeszcze na moment wracając do tej kokainy, bo tak przecież wielu celebrytów nawet tak za bardzo nie ukrywa tego, że tam sobie lubi tą właśnie kreskę wciągnąć. I oni najpierw mówią o tym, albo przynajmniej sugerują, jeśli nie mówią wprost, ale za chwilę mówią o ochronie środowiska. No jakby oni tego w ogóle nie łączą. A co, bo wspomniał Pan, że też te zanieczyszczenia są takim argumentem za tym, żeby nie brać tych narkotyków, to co w takiej amfetaminie, powiedzmy, czy w innym narkotyku, który ma to nawet czystać, powiedzmy, tak jak w przypadku profesora Ryszarda J. 80 prawie że procent, co tam się może znajdować? Jakie może mieć to konsekwencje, to przyjęcie tych substancji?

Trzeba pamiętać o tym, że w takich narkotykach na ulicy są na ogół trzy rodzaje substancji. Pierwsza to jest ta substancja aktywna, bo bez tego nie byłoby działania narkotykowego. Druga to są różnego rodzaju rozcieńczalniki, które są ważne dla dealerów, bo oni sobie w ten sposób wagę zwiększają i powiększają zyski. Ale trzecia, ta niebezpieczna właśnie dla zdrowia, to są te zanieczyszczenia, które powstają w trakcie produkcji. I między innymi właśnie ta amfetamina, którą produkował Ryszard J., jak o nim mówimy, chociaż jest powszechnie znany, więc chyba myślę, że można używać nazwiska, w Anglii, to on używał takiej metody, gdzie używał soli rtęci do produkcji.

Wydaje mi się, że to tutaj prewencyjnie podziałało. Nigdy nie było nawet, dosyć dobrze znam ten rynek narkotykowy, nigdy nie było zabezpieczonego w Polsce, zabezpieczonej tej substancji. Czyli były pojedyncze jakieś zabezpieczenia w Niemczech, ale to w takich diasporach rosyjskich po prostu. A w Polsce nas na szczęście ominęło. Ryszard Jakubczyk, który się tutaj pojawia w naszej rozmowie dosyć często, on został ostatnio skazany w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Poszedł do więzienia. Czy to oznacza, że jakoś ten świat przestępczy narkotykowy się zmniejsza, czy raczej to nie ma znaczenia, czy Ryszard Jakubczyk będzie produkował narkotyki, czy nie, bo i tak jest bardzo wielu następców jego.

Nie, to zdecydowanie nie ma znaczenia. To tutaj nie znosi próżni świat, a Jakubczyk nie produkował na taką skalę tych narkotyków, żeby to miało wpływ na rynek taki nawet krajowy, a nie mówiąc o europejskim. Więc bardziej tak... Ciągle mi ta celebryta chodzi po głowie, ale ja po prostu go tak traktowałem nawet w sądzie, bo on tak się zachowywał, że chciał, żeby go chwalić, jaki on jest mądry, jaki dobry chemik i w ogóle najmądrzejszy na sali. I najbardziej nie lubił, jak ja do sądu mówiłem, że pan Jakubczyk jest chemikiem przeciętnym, może dobrym nawet, ale na pewno nie jest jakimś wybitnym, który wymyślił coś nowego, bo też nic nowego nie wymyślił.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.