Suskrajowice w gminie Chmielnik
O początkach miejscowości możemy mówić już w XIV wieku. Jednymi z właścicieli byli tu Suskrajowscy, którzy posługiwali się rzadkim herbem Amadej. Tutaj mieli swoje gniazdo rodowe. Tragiczny ślad pozostawiła po sobie II wojna światowa. W 1943 roku Niemcy zamordowali tu kobiety pochodzenia żydowskiego wraz z dziećmi. Do Suskrajowic zapraszają Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.
MOC HISTORII Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle tuż po południu. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś z MOCĄ HISTORII wybierzemy się do gminy Chmielnik, a konkretnie do miejscowości Suskrajowice. No i właśnie na początek rzuca nam się od razu nazwa. Dość skomplikowana. Skomplikowana dlatego, że zmieniała się troszeczkę jeśli chodzi o zapisy i możemy też tak powiedzieć, że najprawdopodobniej opinie językoznawców na temat genezy tej nazwy jednak trzeba by jakoś spróbować zweryfikować, ponieważ znawcy języka opierają się na zapisach z końca XVI wieku.
Teraz przejdźmy do początków naszej miejscowości. Już co nieco wyjaśniliśmy, że te informacje mówią nam o wieku XVI. Tymczasem trzeba cofnąć się do Jana Długosza, tylko tam trzeba dobrze poszperać, bo nazwa jest inna. Jeśli już szukalibyśmy u Jana Długosza nazwy miejscowości, a są indeksy w tych opracowaniach z XIX wieku, oczywiście pamiętamy cały czas, że dzieło, czyli Księga Oposażeń Diecezji Krakowskiej jest po łacinie, no ale indeksy są po polsku i nazwy miejscowości, czyli w komentarzach, przypisach, również mamy oczywiście odniesienia, które przygotowano w języku polskim, no to w indeksach nie znajdziemy takiej miejscowości. Możemy sobie szukać Suskrajowic, czy Szuszkrajowic, czy Suszykrajowic, obojętnie jak.
W ogóle takiej nazwy nie będzie. No i moglibyśmy powiedzieć w takim razie, że rzeczywiście musimy oprzeć się na tym XVI-wiecznym wydawnictwie. Ale tak nie jest. Dlatego, że jeśli nazwa nie występuje u Długosza w indeksie, a jednocześnie wiemy, że ta końcówka "-ic", powoduje, że to powinna być stara miejscowość, to znaczy, że czujność powinniśmy jednak jakąś wykazać. I w związku z tym należy zawsze też przeszukać te miejscowości, które były miejscowościami parafialnymi, czyli do jakiej parafii należała wioska. To być może będzie jakiś sygnał, że tam ją znajdziemy, ponieważ wiadomo, że Jan Długosz opisywał to parafialnie, czyli ma parafię i jakie wioski do parafii należały, te wioski charakteryzuje.
Jan Długosz zapisał, że jest to wieś należąca do parafii Gnojno, której dziedzicami są Kuczkrajowscy. No i dopisał, że jedynie z jej pól składa się dziesięcinę kościołowi w gnojnie. Taki jest dopisek. Trudno powiedzieć, co to miałoby oznaczać. Nie ma nic więcej, nie ma jakichś informacji dodatkowych. I w związku z tym mamy tę nazwę inaczej brzmiącą. Dlatego tutaj możemy śmiało wobec tego przenieść dzieje miejscowości co najmniej do XV wieku. Czyli do tego czasu uważa się, że Liber Beneficiorum, ta księga uposażeń powstała między rokiem 1470 a 1480, bo 80 rok to jest data śmierci Jana Długosza.
Więc czy i tak, i tak, oni się pojawiają z herbem Amadei, ale też pojawiają się z innym herbem, a współcześnie nawet uważa się, że być może jeszcze trzeci herb był im przypisany. To jest o tyle skomplikowane, że jeśli popatrzymy na przykład na herbarz Adama Bonieckiego, czyli herbarz polski, to występują tam ci kuczkrajowscy. Ponieważ Boniecki wzorował się na Janie Długoszu. Ale sam zapisał, że w XVI wieku nazwisko brzmiało Suskrajowscy z Suskrajowic. I on odnosił się tylko do tego wątku, nie podając żadnego herbu. Ale z kolei w innych wykazach, czyli na przykład jest taki wykaz zatytułowany Rody Ziemiańskie XV i XVI wieku.
A tutaj te ostrza, mieczy albo tych żeleśców, one są po prostu skierowane w dół i w jednym punkcie znajdują się na dole, a rozkładają się tak wachlarzowato u góry. No i to jest właśnie ten herb Kownia, który być może też powinien być przypasowany do naszych Suskrajowskich. No bo niestety musimy czasami zwrócić uwagę Janowi Długoszowi, że no dlaczego nie dopisał tych dwóch słów herbu i podać nazwę herbu. No tak dużo go to kosztowało. No miał tam miejsce, mógł sobie tam jeszcze dopisać. Mielibyśmy więc sytuację wyjaśnioną, ale z drugiej strony możemy powiedzieć tak na pocieszenie, że gdybyśmy wszystko to mieli na talerzu podane, no to teraz o jednym i o drugim herbie byśmy nie rozmawiali, tylko rozmawialibyśmy o jednym.
Przy czym możliwe, że jedno z nich, czyli Jan, dotyczy dwóch oddzielnych osób. Ponieważ z jednej strony jest taki zapis, że w Suskrajowicach Jan Suskrajowski płacił od półtora łanu. Przy czym nie ma mowy o kmieciach, ilu tych kmieci było, a zwykle podawano właśnie. Czyli tu być może, że oni też sami uprawiali może tę ziemię, co nie było przecież też jakimś rzadkim przypadkiem. I płacił też od trzech zagrodników, ale zagrodników z rolą, bo byli też zagrodnicy bez roli. Płacił od jednego ubogiego i od jednego rzemieślnika. Tu też często narzekamy, że nie podają informacji w ogóle, jakiego zawodu to był rzemieślnik.
Gdyby nam to podali, to też troszeczkę byśmy mieli jaśniejszą sytuację. No i pod spodem, po tym Janie, jest informacja, że Stanisław, Marcin i Jan. Znowu pojawia się Jan. Więc najprawdopodobniej jednak chodzi o jakiegoś innego Jana. Ale znowu Suskrajowscy płacą od łana i jednej czwartej łanu, czyli to już była mniejsza własność. Płacą od sześciu zagrodników z rolą, od trzech ubogich i również od jednego rzemieślnika. A więc podobnie sytuacja wyglądała, możemy więc powiedzieć tak, że były tutaj prawie trzy łany, bo półtora i później jeden i jedna czwarta, że było w takim razie dziewięciu zagrodników z rolą, że było czterech ubogich i dwóch rzemieślników.
Oni przede wszystkim mieli chałupy z drzewa pod słomą i stodoły z drzewa pod słomą. Różnych wymiarów, ale no mniej więcej od dwudziestu kilku do nawet czterdziestu kilku łokci. Od dziesięciu do dwudziestu metrów długości. Zwykle one były wysokości czterech łokci, czyli dwóch metrów niższe niż dwór, a niekiedy zdarzały się na przykład trzy i jedna druga łokcia. No to już niektóre wysokie osoby miałyby kłopoty, ciągle by się tam musiały pochylać. A niektóre z pomieszczeń nawet trzy łokcie tylko miały wysokość, ale to już były chlewy. Jeśli popatrzymy na nazwiska, to mamy Karola Chmielewskiego, mamy Tomasza Janusa, Jana Lubache, mamy Mateusza Chmielewskiego, z rodziny Chmielewskich jest kilka osób i mamy kilka różnych osób z rodziny Kuców.
Z drzewa pod gątem o dwóch kołach i dwóch kamieniach z maszynerią. I oczywiście są wymienieni też właściciele zabudowań włościańskich, czyli Antoni Lubacha, Tomasz Januś, tu już tak zapisano, Józef Potański, Jan Czyżykowski, Augustyn i Wawrzyniec Chmielewscy i oczywiście rodzina Kuców, tu cztery osoby, Paweł, Ignacy, Mateusz, Sebastian. Jak wiemy dobrze, część potomków tych osób Bo te nazwiska pojawiają się nadal w Suskrajowicach, żyje tutaj do dzisiaj. Stąd to źródło cenne, no bo przodków można bez problemu odnaleźć i możemy sobie wyobrazić jak dzisiaj nasze zabudowania wyglądają, a jak wyglądały w tym XIX wieku albo i czasami, bo źródła niekiedy sięgają znacznie dalej.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.