Moc historii. Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle w niedzielę tuż po południu. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś z MOC HISTORII wybierzemy się do gminy Łopuszno, a konkretnie do miejscowości Fanisławice. No i myślę, że możemy zacząć od samego położenia i od nazwy, bo nazwa jest dosyć ciekawa. To już dwa skomplikowane problemy, bo i położenie interesujące i nazwa też, ale gdy o nazwie mówimy, to niedawno wspominaliśmy o takiej miejscowości, która się nazywa Chwali Bogowice, jest całkiem po drugiej stronie regionu świętokrzyskiego i tam mówiliśmy o tym, że ona się pierwotnie nazywała Fali Bogowice.
Ale niewykluczone, że gdybyśmy mieli wcześniejsze wzmianki, to być może okazywałoby się, że to była inna nazwa związana z tym CH, czyli generalnie powiedzmy tak, że jest to nazwa patronimiczna, czyli że tak nazywano mieszkańców tej osady, poddanych albo krewnych założyciela. I nazwa osobowa to wcześniejszy Chwalisław, tak jak tam chwali Bóg. A tymczasem pod wpływem tych zmian językowych pojawiła się nazwa Falisław i były Falisławice. To jest jeszcze bardziej skomplikowane, no bo mówimy, że wioska się nazywa Fanisławice, a my mówimy Falisławice, że pierwotnie ona się nazywała.
I rzeczywiście w takich wzmiankach aż do XVII wieku nieustannie występują nie fanisławice, tak jak teraz je nazywamy, tylko falisławice. I to jest druga cecha językowa związana z tym, że gwarowo istniało takie podobieństwo między tym określeniem pan, które spowodowało, że falisławice zmieniły się w fanisławice. Właśnie od tego powiązania z wyrażeniem pan. No i widzimy więc, jakie skomplikowane procesy dotyczą tej naszej niewielkiej przecież miejscowości, ale mającej też dwa takie przysiłki, gdzie znowu są problemy dotyczące nazewnictwa, ponieważ jeśli poruszamy się w tej miejscowości od strony Wiernej Rzeki, czyli tej miejscowości, niedawno też o niej wspominaliśmy, że kilkanaście lat temu
Na których znajdują się niewielkie kapliczki w środku postać jakiegoś świętego. Tutaj już nie ma żadnego świętego. On już pewno przepadł przez to, że właśnie domostwo jest niezamieszkałe. I tu jest właśnie taka droga w lewo do przysiółka, który się nazywa Hucisko. Zresztą warto też pamiętać, że kiedyś układ miejscowości był całkiem inny. To znaczy w XIX wieku to były te procesy, które wiązały się z działalnością Rosjan i oni często zmieniali położenie miejscowości. Dzisiaj miejscowość jest bardziej odsunięta od takiej strugi, która się nazywa Czarny Lasek. I kiedy wjeżdżamy od strony Fanisławiczek do Fanisławic, to mijamy właśnie ten Czarny Lasek. Od lewej strony on sobie płynie i kiedyś, jak widać na dawnych mapach,
Od razu tutaj znajdowała się w lewo ciągnąca się główna część wioski. Teraz przeniosła się bardziej w prawo, bardziej na górkę i tu jest główna droga biegnąca przez wieś. Natomiast na dawnych mapach, no 200 lat temu, widać wyraźnie duży krzyż religijny stojący właśnie w pobliżu tego rozejścia się głównych dróg. I na końcu właśnie nad Czarnym Laskiem, czyli nad tą strugą, w miejscu, gdzie za chwilkę jest właśnie to hucisko, też była jakaś figura religijna. Tam w tej chwili nie ma żadnego śladu po tego typu obiektach, ale na dawnych mapach widzimy, że one jednak wyznaczały takie granice miejscowości. No i oczywiście to hucisko wiąże się z eksploatacją rud żelaza, ponieważ w tej najbliższej okolicy, jak świadczy choćby nazwa Ruda Zajączkowska, a jak świadczy nazwa Rudniki,
Bo ta ruda zajączkowska to kiedyś były rudniki wymieniane przez Jana Długosza, że tutaj znajdowała się ruda, czyli kopalnia. No bo tak trzeba to sobie tłumaczyć. I to określenie hucisko rzecz jasna wiąże się więc właśnie z eksploatacją takich rud darniowych, ponieważ miejscowość jest tak położona, że Dolina Wiernej Rzeki Jeszcze o tym położeniu dwa zdania powiemy za chwilkę. Tym się właśnie bardzo mocno charakteryzowała przez całe stulecia, że te rudy darniowe, limonitowe, te słabej jakości, ale nadające się oczywiście do produkcji, one tutaj występowały, można je było eksploatować i wiele miejscowości w okolicy To są właśnie miejscowości, które świadczą o tej tradycji dawnego przemysłu. I jest jeszcze drugi przysiółek, czyli jak z tego przysiółka Huciska wrócimy do Fanisławic, no to znowu kawałeczek dalej w stronę Łopuszna, gdybyśmy się poruszali, to mamy w prawo odnogę boczną, dosłownie no tuż za Huciskiem.
które pokazują nam przeszłość i odsłaniają takie różne aspekty, w tym również te aspekty nazewnicze. No bo to są właśnie te i problemy, które dotyczą samej miejscowości. Od razu powiedzmy, że na przykład w zapisie Jana Długosza jest mowa, że obie wsie, czyli pisze o tym, że są falisławice, bo używał jeszcze tego określenia, nie fanisławice, ale dodaje utrakwe, czyli obie, jedna i druga. Tak to należałoby tłumaczyć. Więc zapewne miał na myśli Fanisławiczki, tę mniejszą dzisiaj miejscowość. Ona jest najmniejsza w ogóle w całej gminie Łopuszno. Ale jeszcze, właśnie gdy mówimy o mapach, o kartografii, to jest zawsze ciekawy też taki wątek źródłoznawczy, to na mapie, o której czasami też wspominamy, tej austriackiej z początku XIX wieku, pułkownika Antona Mayera von Händelsfelda, widać...
Nazwę ruda nie zajączkowska, tylko ruda fanisławicka. A fanisławice są wielkie i małe wymienione, więc być może też był taki moment, kiedy tych nazw zaczęto używać troszeczkę w innym brzmieniu. Nie tylko falisławice przekształciły się w fanisławice, tak jak współcześnie, ale jeszcze w dodatku używano tych określeń przymiotnikowych. A rudę zajączkowską też przypisano jako tę, która z fanisławicami powinna być związana. Zresztą tak kiedyś właśnie też było, że te rudniki, czyli właśnie ruda zajączkowska, one zdaje się, że były dość mocno przypisane do naszej miejscowości, która, jeśli chodzi o rozległość, no to była znacznie większa niż obecnie.
Ona dzisiaj też jest rozległa, bo nam się wydaje, że a no dobrze przejedziemy przez tę drogę, Do której na dobrą sprawę przylegają domostwa. Zresztą one są tak też interesująco ułożone, bo wydaje się, że no jak jest najwygodniej postawić dom, jeśli biegnie główna droga przez miejscowość. No równolegle, rzadko prostopadle do drogi, no bo to jest najwygodniejsze. Natomiast tutaj każdy zwróci uwagę na to, że one są domostwa, te główne domy mieszkalne, no bo co innego zabudowania gospodarcze. Wielkie dzięki i do zobaczenia!
To sprawy położenia i nazwy mamy już wyjaśnione. Teraz przejdziemy do tych dziejów historycznych Fanisławic, czyli cofniemy się do wieku XIV, no bo to wtedy mówimy o pierwszych zapiskach związanych z naszą miejscowością. Ale też jak wspominaliśmy, być może miejscowość istniała już wcześniej, o czym ta nazwa mogłaby świadczyć. No niestety zapiski mamy takie, jakie mamy. Chociaż i tak należy się cieszyć, ponieważ wioska była wioską królewską. To była królewszczyzna, więc różnych informacji jest dość dużo i niekiedy są one bardzo szczegółowe. Takie, że jeszcze słuchaczy tutaj zamordujemy. Ale one są istotne, bo też pokazują taki rozwój naszej miejscowości, ale też regres i właściwie takie zahamowanie rozwoju w pewnym momencie, bo królewszyzny dość dobrze były zorganizowane.
Ja lubię zawsze się zatrzymać w miejscu, gdzie znajduje się świetlica taka wiejska. Tak jak wiele świetlic ładnie urządzona. Z tyłu takie miejsce wiata, grill. Obok znajduje się budynek dawnej szkoły, gdzie dzisiaj mieszczą się warsztaty terapii zajęciowej. Więc naprawdę mieszkańcy dbają dzisiaj o swoją miejscowość niejednokrotnie, ale też chcą wiedzieć wiele na temat swoich korzeni i na pewno takie tłumaczenie by się przydało. Ale tymczasem słuchacze mają nas, no i my musimy dokonać tego tłumaczenia takiego dokumentu, który został wydany. 4 listopada 1367 roku, czyli na 3 lata przed śmiercią króla Kazimierza Wielkiego w Chęcinach. No i zaczyna się tak.
1367 dnia 4 listopada w Chęcinach. Kazimierz, król Polski, Albertowi z Zajączkowa. To jest oczywiście taki tytuł tych badaczy zamieszczony, a sam dokument za chwilkę się zaczyna. Albertowi Zajączkowa, osadnikowi, las Gnieździska, mający cieszyć się prawem niemieckim magdeburskim, do zasiedlenia nadaje. No to jest taka ta stylistyka, kiedy orzeczenie jest na końcu zdania, już tego nie zmieniajmy, ale po to właśnie, żeby poczuć się trochę jak w średniowieczu. I dalej brzmi dokument tak. Rozpoczyna się, kiedy po raz pierwszy jest ta wzmianka o naszych fanisławicach. W imię Pana Amen. Niech wiedzą ci, których to dotyczy, wszyscy, że my Kazimierz, z Bożej łaski Król Polski, a także ziem Krakowskiej, Sandomierskiej, Sieradzkiej, Łęczyckiej, Kujawskiej, Pomorskiej i Ruskiej, Pan i Dziedzic, roztropnemu mężowi Albertowi z Zajączkowa,
Dajemy władzę lokowania wsi w naszym lesie zwanym Gnieździska. Te Gnieździska przylegają do tej głównej drogi dzisiaj prowadzącej w stronę Łopuszna, czyli między tą drogą do Łopuszna od strony Wiernej Rzeki, a naszymi fanisławicami ten las się do dzisiaj zresztą znajduje. A więc w naszym lesie zwanym Gnieździska między Falisławicami A leśnicą, falisławicami tak to zapisano, tak jak mówimy, że przez kilkaset lat pisano przez to L, a nie N. I po raz pierwszy pada więc to określenie falisławice, dzisiejsze fanisławice. Na prawie niemieckim i magdeburskim, w której to wsi sołectwo temuż Albertowi i jego prawowitym następcom Z racji rzeczonej lokacji dajemy prawem dziedzicznym i na wieczne czasy przez niego i jego potomków posiadane darowujemy łaskawie.
No więc taki też moment interesujący. Później jeszcze pojawią się te problemy dotyczące no właśnie takiej władzy sołtysa między innymi właśnie w odniesieniu do naszych fanisławic. Mieszkańcy się skarżyli na to, że zakwestionowano fakt takich właśnie decyzji królewskich, bo później z czasów Władysława Jagiełły taki dokument wydano też w odniesieniu do naszych fanisławic. A więc takie pierwsze informacje to jest tylko ta wzmianka krótka, no ale już mamy w jakiś sposób to terytorium ograniczone. I następnie mamy informację o naszej miejscowości już bardziej szczegółową u Jana Długosza, czyli w księdze uposażeń diecezji krakowskiej, kiedy Jan Długosz charakteryzował pierwszą prebendę świętego Jerzego w Krakowie. To była prebenda utworzona na prośbę króla Kazimierza Wielkiego przez arcybiskupa Gnieźnieńskiego i przeznaczano pewne dochody dla duchownych,
Którzy nie pełnili takich no ściśle administracyjnych funkcji, czyli nie byli na przykład plebanami i w związku z tym mieliby jakieś dochody, tylko na przykład byli kanonikami albo pełnili różne obowiązki duszpasterskie w kurii, czyli nie mieli takiego bezpośredniego źródła dochodu. I dla nich właśnie tworzono prebendy. Po to, żeby na przykład dziesięcina z jakiejś wioski jednej, drugiej, trzeciej wpływała do kurii i następnie była przekazywana dla konkretnych duchownych. Więc taką pierwszą prebendę św. Jerzego w Krakowie utworzono i dochody z naszych fanisławic płynęły, jak świadczy właśnie zapiska Jana Długosza, na rzecz tej właśnie prebendy.
Jan Długosz zapisał to tak, tak jak wspominaliśmy. Falisławice, on jeszcze używał tej formy falisławice i zapisał utrakwę, czyli tak jak mówiliśmy, obie falisławice, obie wsie, jedna i druga, czyli prawdopodobnie te fanisławiczki trzeba by brać pod uwagę, no bo czemu pisał o dwóch? O tej zapewne tuż obok leżącej. I stwierdza dalej, wieś należąca do parafii Łopuszno, Która jest własnością najjaśniejszego króla Polski. W której są łany kmiece. Niestety nie podał ile tych łanów. Także jest jeden folwark królewski. Czyli już była dobrze zorganizowana wioska w XV wieku. Ten folwark funkcjonował. Także jest jedna karczma z polem, z których wszystkich dziesięcina snopowa i konopna wzdłuż czterech granic jest płacona i odprowadzana do pierwszej prebendy św.
Jerzego, a jej wartość szacowana jest do wysokości trzech grzywien. Nie ma w tejże wsi sołectwa, nie ma zagrodników. No i już mamy tutaj pewien problem, bo z późniejszych informacji i wiadomości wynika, że właśnie w czasach Władysława Jagieły powinno być już to sołectwo, tymczasem Długosz stwierdza, że nie ma sołectwa i nie ma tych zagrodników, czyli tych, którzy oprócz kmieci, potem chałupników i komorników funkcjonowali w wioskach, ale oni się znajdowali na znacznie niższym poziomie społecznym niż kmiecie. Dlatego ciekawa informacja, która też wskazuje na to, jakie były losy tych królewszczyzn, bo one czasami dawały dochód do bardzo odległych miejscowości. No gdzie Kraków, a gdzie nasze Fanisławice.
No ale tak wszystko to było dobrze zorganizowane. Ale ponieważ też niejednokrotnie o tym wspominamy, przez nasz region przebiegała granica między Biskupstwem Krakowskim a archidiecezją gnieźnieńską. Więc niekiedy trzeba sięgać też do materiałów dotyczących Gniezna Wielkopolski, ponieważ tam też są informacje dotyczące wielu naszych osad i tak jest również w przypadku Fanisławic. Wprawdzie niestety niewiele więcej napisano poza wymienieniem samej miejscowości. A szkoda, bo sąsiednie inne wioski przez autora, czyli przez Jana Łaskiego, bo o tym też niekiedy mówimy, że najczęściej odwołujemy się do księgi uposażeń Jana Długosza, czyli biskupstwa krakowskiego, ale Jan Łaski później niż Jan Długosz, bo około roku 1520, Długosz przyjmujemy, to są lata 1470-1480, Jan Łaski kilkadziesiąt lat później napisał taką księgę w odniesieniu do archidiecezji gnieźnieńskiej i ponieważ
Liczne terytoria Podchęciny archidiecezja podchodziła w pewnym momencie, więc liczne miejscowości mają informacje właśnie w tamtej księdze. Ale niestety kilka jest opisanych sąsiednich wiosek, natomiast niestety nasze fanisławice pisane, jeszcze ciągle falisławice, są ujęte tylko w ten sposób. Również ten sam kościół, bo opisuje parafię Łopuszno. Jan Łaski. Również ten sam kościół z dawnego prawa parafialnego ma do niego należące i przynależne dziewięć wsi. Mianowicie rzeczone Łopuszno, no i potem wymienia Fanisławice z tym określeniem L, a nie N. I w ten sposób mamy już jakieś wyobrażenie, że jednak wioska przynajmniej była wymieniana w różnych źródłach, a niekiedy, tak jak u Jana Długosza, już coś możemy powiedzieć o stosunkach w niej panujących.
Mieliśmy ciekawe informacje od Jana Długosza, fragment także Jana Łaskiego, no ale tak jak wspomnieliśmy na początku, Fanisławice to wioska królewska, a jeżeli wioska, a jeżeli wioska królewska, no to tutaj sporo o niej nam mogą powiedzieć ilustracje, które właśnie w dobrach królewskich były prowadzone. I to jest bardzo cenne źródło, chociaż nie wszystkie te ilustracje są opublikowane, ale już w czasach, kiedy digitalizuje się różnego rodzaju źródła historyczne, jest łatwiejszy dostęp nawet do oryginałów. Czyli na przykład w Archiwum Głównym Akt Dawnych nie musimy się już osobiście pojawiać. Tylko możemy siedząc w domu przed komputerem zerknąć do różnych interesujących materiałów. Część tych lustracji została opublikowana i to już jest prostsze, ale oczywiście to było opublikowane tak jak język oryginału, czyli liczne są wtręty łacińskie albo czasami wprost tylko i wyłącznie zapisy łacińskie.
Dla nas ważne jest to, że widać wyraźnie na przykładzie naszych fanisławic, iż wioski królewskie, te królewszczyzny, one, no właśnie tak jak wspominaliśmy, miały takie szerokie dość kontakty, nawet sama świadomość tego, że my nie siedzimy tutaj w tych lasach, I właściwie tylko wilki i niedźwiedzie nas otaczają, tylko mamy informację o tym, że jest gdzieś daleki świat, bo na przykład dochody od nas pobierane lecą sobie gdzieś tam do Krakowa. Albo dochody od nas pobierane są przekazywane do folwarku w Starochęcinach. Bo tak w przypadku tych dóbr należących do Zamku Chęcińskiego było. Więc z poszczególnych wiosek takie dochody przeznaczano i tam je lokowano. O czym świadczą zapiski, takie taksy podatkowe z 1540 roku, kiedy to nasze Fanisławice cały czas
Są ujęte w gronie kilku wsi z taką adnotacją. Włości królewskie, wolne, nie są opodatkowane. Czyli było wiadomo, że tu jest już inna sytuacja podatkowa. Wiele innych musiało te podatki opłacać, a tutaj tak to ujęto. Ale kiedy wspominamy o lustracjach, to bardzo obszerna, chyba taka najobszerniejsza spośród wszystkich lustracji, Chociaż jest jeszcze taka z początku XVII wieku, ale ona jest niewydrukowana. Natomiast drukiem ukazała się lustracja z lat 1564-1565. I to jest też taki motyw, kiedy widać wyraźnie, jak mocno była rozbudowana nasza wieś i jak ona była dobrze urządzona, jaki ona dobry dochód dawała nawet w stosunku do innych miejscowości.
I to świadczy najlepiej o tym, że na dobrej drodze rozwojowej się znajdowała. Oprócz tego był młyn starodawny, czy ze starodawna tak to określono, w którym był wójt młynarzem, ale że go dzierżawca przeniósł do Rudnik. No to sytuacja się trochę zmieniła. Do Rudnik, czyli właśnie do Rudy Zajączkowskiej, bo Rudniki to jest pierwotna nazwa tej miejscowości. Staw. Jest staw przy karczmie na stokowej wodzie we wsi, na którym był młynik Sołtysi. Teraz pusto leży. Spustu nigdy nie przedawano, tylko na kuchnię dworską obracano. Drugi stawek we wsi, niewielki, spustoszały. I ta informacja dotycząca stawów, ona się nieustannie przewija w różnych źródłach pisanych dotyczących fanisławic, aż w końcu te stawy, tak jak tutaj już wspominano, częściowo były opustoszałe, aż w końcu w ogóle nawet zaniknęła świadomość tego, że takie stawy się znajdowały i dzisiaj trudno nam sobie wyobrazić, w których miejscach
Czarny Lasek to jest dopływ Wiernej Rzeki. Prawy dopływ, są jeszcze czarne stoki po drugiej stronie Wiernej Rzeki, czyli od prawej. Te czarne stoki od naszej prawej strony, czyli dopływ lewobrzeżny Wiernej Rzeki. No więc mamy tutaj też taką ciekawą sytuację, gdy mówimy o układzie rzecznym, ponieważ rzeczywiście tych wód jest tutaj sporo i gdy wędrujemy i przez Fanisławice i przez okolice, kiedy tam się zanurzamy w te lasy, gdy nad Wierną Rzekę chcemy sobie dojść, no to cały czas te różnego rodzaju takie niewielkie strugi przecinają nam drogę. I widać to również właśnie na tych starych mapach. A drugi stawik, znacznie mniejszy, znajdował się no mniej więcej właśnie na takiej wysokości jak ten duży, tylko bardziej w prawo, gdy wjeżdżamy od strony Fanisławiczek, to bardziej w prawo i już on był właśnie na Wiernej Rzece, w bezpośrednim sąsiedztwie Wiernej Rzeki, ale znacznie, znacznie mniejszy w stosunku do tego dużego.
No i potem w tej ilustracji mamy jeszcze inne ciekawe informacje. Czyli pozostajemy przy tej lustracji XVI wiecznej, bo jak powiedzieliśmy, ona jest najbardziej obszerna. No i później pewnie jeszcze wspomnimy co nieco o tej XVII wiecznej. Jak zdążymy, bo tutaj jest bardzo dużo szczegółów dotyczących tej lustracji z połowy XVI wieku. I dalej zapis jest taki. Łąki Młyńskie. Są łąki, które do wójtostwa należały. Bywało z nich siana bruk jeden, a gdy nie zatopiono stawem, bywało brogów pięć. No to trudna jest taka miara do obliczenia, ponieważ generalnie to jest element takiej architektury ludowej, czyli słupy cztery i daszek nad na przykład sianem, no bo tutaj jest mowa o sianie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.