Mentionsy Mentionsy
MOC HISTORII
MOC HISTORII

Fanisławice w gminie Łopuszno

25.01.2026 ·43 min 8 s

Moc historii. Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle w niedzielę tuż po południu. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś z MOC HISTORII wybierzemy się do gminy Łopuszno, a konkretnie do miejscowości Fanisławice. No i myślę, że możemy zacząć od samego położenia i od nazwy, bo nazwa jest dosyć ciekawa. To już dwa skomplikowane problemy, bo i położenie interesujące i nazwa też, ale gdy o nazwie mówimy, to niedawno wspominaliśmy o takiej miejscowości, która się nazywa Chwali Bogowice, jest całkiem po drugiej stronie regionu świętokrzyskiego i tam mówiliśmy o tym, że ona się pierwotnie nazywała Fali Bogowice.

I mamy do czynienia więc z podobną sytuacją, ponieważ jest taka, językoznawcy nazywają to cechą dialektyczną, jest taka cecha małopolsko-mazowiecka, która polega na tym, że To CH, to CH przekształcało się w F, czyli gdy my mówiliśmy o miejscowości Fali Bogowice, to wspominaliśmy o tym, że one były wcześniej Fali Bogowicami, czyli że takie procesy miały miejsce, to F w H, H w F i do końca nie wiadomo. Oczywiście cechą było to przechodzenie H w F. I teraz jeśli popatrzymy na nasze fanisławice, to tutaj mamy dwa różnego rodzaju procesy. Jeden to ten właśnie związany z przechodzeniem H w F, czyli niewykluczone, że w źródłach historycznych wzmianka pisana o naszej osadzie pochodzi z XIV wieku.

I rzeczywiście w takich wzmiankach aż do XVII wieku nieustannie występują nie fanisławice, tak jak teraz je nazywamy, tylko falisławice. I to jest druga cecha językowa związana z tym, że gwarowo istniało takie podobieństwo między tym określeniem pan, które spowodowało, że falisławice zmieniły się w fanisławice. Właśnie od tego powiązania z wyrażeniem pan. No i widzimy więc, jakie skomplikowane procesy dotyczą tej naszej niewielkiej przecież miejscowości, ale mającej też dwa takie przysiłki, gdzie znowu są problemy dotyczące nazewnictwa, ponieważ jeśli poruszamy się w tej miejscowości od strony Wiernej Rzeki, czyli tej miejscowości, niedawno też o niej wspominaliśmy, że kilkanaście lat temu

Bo ta ruda zajączkowska to kiedyś były rudniki wymieniane przez Jana Długosza, że tutaj znajdowała się ruda, czyli kopalnia. No bo tak trzeba to sobie tłumaczyć. I to określenie hucisko rzecz jasna wiąże się więc właśnie z eksploatacją takich rud darniowych, ponieważ miejscowość jest tak położona, że Dolina Wiernej Rzeki Jeszcze o tym położeniu dwa zdania powiemy za chwilkę. Tym się właśnie bardzo mocno charakteryzowała przez całe stulecia, że te rudy darniowe, limonitowe, te słabej jakości, ale nadające się oczywiście do produkcji, one tutaj występowały, można je było eksploatować i wiele miejscowości w okolicy To są właśnie miejscowości, które świadczą o tej tradycji dawnego przemysłu. I jest jeszcze drugi przysiółek, czyli jak z tego przysiółka Huciska wrócimy do Fanisławic, no to znowu kawałeczek dalej w stronę Łopuszna, gdybyśmy się poruszali, to mamy w prawo odnogę boczną, dosłownie no tuż za Huciskiem.

No i kiedy tutaj być może za dwa lata powstanie zbiornik wodny, planuje się, że ponad 70 hektarów powierzchni taki zbiornik na granicy trzech gmin powinien powstać, no to na pewno też miejscowość zyska, chociaż ja się trochę martwię, bo lubię tutaj wędrować w okolicy. Ta dolina jest interesująca, chodzimy od razu sobie po takich sosnowych dorodnych lasach. Ptactwo drapieżne, a to bobry gdzieś tam działają, a to duże stanowisko bluszcza pospolitego, duże stare, czyli pod ochroną będące. No to jest taki ładny, interesujący teren, a trochę więcej ludzi zapewne zacznie do Fanisławic przyjeżdżać, kiedy ta część taka rekreacyjna i retencyjna, bo zbiornik będzie takie dwie funkcje pełnił. No ale trzeba zawsze myśleć kategoriami rozwojowymi i jakieś perspektywy jednak pozytywne budować, a nie myśleć tylko o tym, że stare, dawne dzieje są najważniejsze, bo mówimy ciągle o tym, że historia ma być nauczycielką życia.

Stacyja. Stacyja, czyli opłata za przebywanie Dwa kapłony trzeba było dać. Oprawa pospołu, pospołu zagrodniki, czyli razem z zagrodnikami też taką oprawę płacono. Smolnego, no bo te lasy, od palenia smoły trzeba było podatek zapłacić i od barci. Również trzeba było płacić, czyli batnictwem się tutaj kmiecie zajmowali. Zagrodników było czterech, były dwie karczmy. No dzisiaj już nie ma śladu, nawet sklepu nie ma w Fanisławicach, a tymczasem dwie karczmy świadczyły o tym, że wioska po pierwsze już była terytorialnie rozciągnięta, dość duża musiała być, skoro obydwu karczmarzom opłacało się funkcjonować.

No i to wójtostwo. Szczęsny na ten czas karczmarz z Falisławic we własnym imieniu i swoich braci opowiedział się przed Urzędem Rewizorskim na mocy Konstytucji Sejmu Warszawskiego niedawno minionego o dobrach bezprawnie odebranych. Tu oczywiście tłumaczymy, dlatego że w XVI, XVII wieku to była taka maniera, że dwa wyrazy po polsku, a potem trzy wyrazy po łacinie i znowu po polsku. Przecinek, kropka, po polsku i po łacinie wszystko to było wymieszane. No ale my już tłumaczymy. O dobrach bezprawnie odebranych, że jem, to jest takie piękne też słowo staropolskie, że jem, czyli im. że jem gwałtym i bezprawnie wzięto przez dzierżawcę, pana Szafrańca Nieboszczyka, to jest Piotr Szafraniec z rodziny Szafrańców właśnie, wójtostwo ich własne dziedziczne we wsi Falisławice, na które przed Urzędem Rewizorskim pokazał przywilej króla Władysława z datą 1409, konfirmowany, inaczej potwierdzony, przez najjaśniejszego króla obecnego, z takimi warunkami,

Dla wójta dwa łany, czyli morgi wolne, karczma, jeden zagrodnik, jeden staw z jednym młynem, z którego dwa metry wszelkiego zboża dla Zamku Chęcińskiego, trzecia zaś dla wójta, szósty grosz czynszu, trzeci z wyroków sądowych, część boru dla miodobrania, etc. No to takie miał wójt do dyspozycji możliwości. Więc teraz sołtys... No to naprawdę może tylko pomarzyć o tym, jaka jest jego władza w stosunku do władzy wójtowskiej wtedy w XVI wieku. Nic więc dziwnego, że ten szczęsny na ten czas karczmarz wraz ze swoimi braćmi domagał się, żeby jednak respektować te prawa, a nie, że dzierżawca, czyli starosta chęciński sobie tak po swojemu to wszystko polikwidował i robił co chciał.

Odkupił od Ewy Zmęcińskich, a Ewa Zmęcińskich była żoną Mikołaja Małachowskiego, tego oczywiście, który z Końskim i z tej rodziny jest związany. Był też właścicielem Kozłowa, Włoszczowy. I po śmierci tego Mikołaja Małachowskiego, który był starostą chęcińskim, po jego śmierci w 1784 roku, on wtedy wcześniej władał naszymi fanisławicami, Ewa Męcińska ufundowała istniejący do dzisiaj kościół pod wezwaniem wszystkich świętych we Włoszczowie. Więc ten kościół, to jest to dzisiaj kościół cmentarny, związany jest w jakiś sposób z naszymi fanisławicami, natomiast w kościele we Włoszczowie ciągle jest nagrobek z czarnego marmuru.

Właśnie tego Mikołaja Małochowskiego męża Ewy Męcińskiej. Z kolei Stanisław Poniatowski od tej Ewy Męcińskiej kupił między innymi nasze Fanisławice, ale on już wtedy postanowił urządzić takie centrum dóbr w Rudzie, więc nie było tu już żadnych możliwości, żeby nasza wioska się rozwijała, więc w efekcie, tak jak te sąsiednie wioski Królewszczyzny, Stanowiła tylko część składową różnych dóbr, które zaczęły robić karierę, no bo znalazły dla siebie jakieś możliwości rozwojowe. Dlatego też, no właśnie oczywiście my tutaj nie płaczemy nad tym, co mogło być, a co się nie zdarzyło, ale czasami szkoda, że różne takie dobre czasy

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.