Mentionsy Mentionsy
Lucy Phere
Lucy Phere

Po nitce do kłębka | Podcast kryminalny

20.03.2022 ·31 min 30 s

Tym razem przeniesiemy się do USA. Niewielki szczegół pomógł śledczym odnaleźć sprawcę. Choć śladów na miejscu zdarzenia było sporo, to jednak policjanci przez dłuższy czas kręcili w kółko. Zapraszam do wysłuchania 🎧⭐ Patronite https://patronite.pl/LucyPhere#podcastkryminalny #historiekryminalne #zagadkikryminalne

Praktycznie codziennie dzwoniła lub pisała także do śledczych prowadzących tę sprawę, aby się im przypomnieć. Po ponad dwóch latach od śmierci Amandy, policjanci po raz kolejny postanowili przejrzeć wszystkie zebrane w sprawie dowody, licząc na to, że tym razem dostrzegą coś, co wcześniej im umknęło. I tak też się stało. Natrafili na jeden mały szczegół, któremu postanowili przyjrzeć się bliżej. Na tablicy w sypialni Amandy na boku było napisane, Dennis był tutaj 8.11.11. Ta data wskazywała, że było to 15 dni przed atakiem na Amandę. Po przejrzeniu danych przyjaciół Amandy, rozmowach z bliskimi kobiety, a nawet analizie znajomych na jej profilu na Facebooku, funkcjonariusze byli w kropce.

Nikt nie znał ani nie słyszał o żadnym Dennisie. Śledczy postanowili więc rozszerzyć krąg poszukiwań na wszystkich mężczyzn o imieniu Dennis, którzy mieszkali w okolicy domu Amandy. Takim sposobem na ich radarze pojawił się Dennis Rosa Roman. Mężczyzna mieszkał tylko parę ulic dalej i miał na swoim koncie kilka włamań. Policjanci postanowili odszukać mężczyznę, który wówczas mieszkał już w pobliskim mieście Westfield i postanowili złożyć mu wizytę. Spotkali go akurat przed jego domem. Dennis twierdził, że się spieszy, ale zapytał o co chodzi. Gdy dowiedział się, że sprawa dotyczy Amandy z Chicopee, stał się odrobinę nerwowy i odpalił papierosa.

Poprosił o numer telefonu do jednego z funkcjonariuszy i obiecał, że zadzwoni niebawem, aby umówić się na rozmowę. W momencie, gdy rzucił niedopałek na chodnik i odszedł, policjanci postanowili zabrać papierosa do analizy, aby sprawdzić czy DNA mężczyzny nie będzie odpowiadało przypadkiem DNA sprawcy. Aczkolwiek już następnego dnia Dennis zadzwonił i stwierdził, że natychmiast musi porozmawiać ze śledczymi. Mężczyzna przyznał, że znał Amandę, bo widywał ją w okolicy, gdy mieszkał w Chicopee i od czasu do czasu kupowała od niego marihuanę. Twierdził, że ich znajomość była jednak pobieżna i bardzo krótka, a on nigdy nie był w mieszkaniu Amandy.

Podczas rozmowy z funkcjonariuszami Denis był pewny siebie i skory do współpracy. Zgodził się też na pobranie materiału DNA oraz odcisku dłoni. Policjant w czasie przesłuchania dostrzegł również, że Dennis ma na nogach buty marki Nike. Gdy zapytał mężczyznę, jaki nosi rozmiar, ten odpowiedział, że 40, co odpowiadało odciskowi znalezionemu na miejscu zbrodni. Dennis był przesłuchiwany jeszcze kilka razy. I z każdą kolejną rozmową był coraz bardziej zestresowany, a jego wersja wydarzeń na przestrzeni czasu się zmieniała. Raz twierdził, że tamtego dnia miał dostarczyć Amandzie marihuanę, lecz gdy był już pod drzwiami jej mieszkania usłyszał kłótnie między Amandą a jakimś mężczyzną.

Ten mężczyzna potem wyrwał mu rzekomo torebkę z narkotykiem i po prostu zatrzasnął drzwi przed nosem. Dennis przyznał także, że Amanda kiedyś mu się zwierzyła, że ktoś kilka razy włamał się do jej domu. Śledczy przejrzeli raporty policyjne z tamtego okresu, ale nie znaleźli takiego zgłoszenia. Znajomi kobiety jednak potwierdzili, że Amanda rzeczywiście powiedziała, że kilkakrotnie ktoś ukradł jej pieniądze z napiwków oraz inne drobiazgi z jej mieszkania. Gdy w końcu policjanci postanowili pokazać Denisowi napis, który znaleźli na tablicy Amandy, mężczyzna ze śmiechem przyznał,

Dla funkcjonariuszy było jasne, że Dennis od samego początku kłamie i jest w stanie powiedzieć wszystko, aby nie zostać złapany. Mężczyzna zeznał nawet w pewnej chwili, że był świadkiem morderstwa Amandy i tak naprawdę chciał ją uratować. Ale mu się nie udało. Potem utrzymywał, że wiek to jest odpowiedzialny za śmierć kobiety, ale nie może ujawnić tożsamości tej osoby, bo boi się o bezpieczeństwo swoje oraz swojej rodziny. Gdy nareszcie ustalono, że DNA oraz odcisk dłoni Denisa odpowiada tym znalezionym na miejscu zbrodni, 22-latek został aresztowany pod zarzutem morderstwa pierwszego stopnia. Proces rozpoczął się 22 czerwca 2016 roku i trwał miesiąc.

Denis Rosaroman nie przyznał się do winy. Śledczy byli zdania, że mężczyzna miał obsesję na punkcie Amandy i to właśnie on włamał się wcześniej kilka razy do jej mieszkania. Prawdopodobnie zrobił to również tego sierpniowego popołudnia w 2011 roku, Lecz Amanda była wtedy w domu i to musiało go zaskoczyć. Z mieszkania dziewczyny zniknęła niewielka ilość marihuany. W trakcie procesu strona oskarżenia utrzymywała, że mężczyzna zabił Amandę podczas próby napadu. Wszystkie ślady zabezpieczone na miejscu zbrodni wskazywały na Denisa. Zgodność materiału DNA, odcisk dłoni, a także to, że rozmiar buta mężczyzny odpowiadał odciskowi znalezionemu na podłodze w kuchni.

To, że Denis zmieniał swoją wersję wydarzeń co najmniej cztery razy, także nie przemawiało raczej na jego korzyść. Strona obrony podtrzymała natomiast ostatni wariant zeznań Denisa, czyli że był on jedynie świadkiem zbrodni i to nie on zabił dwudziestolatkę. Siostra Amandy wspomina, że podczas rozprawy Denis siedział znudzony i zachowywał się jakby wszyscy tam zgromadzeni jedynie marnowali jego cenny czas. Mężczyzna nie okazał żadnych oznak wyrzutów sumienia. Ława przysięgłych naradzała się 5 godzin. Finalnie Denis został uznany za winnego i skazany na dożywocie bez możliwości ubiegania się o przedterminowe warunkowe zwolnienie.

Kilka innych stanów, w tym Connecticut, Nowy Jork, a ostatnio również Kalifornia po wypadku Coby'ego Brianta, wprowadziło już podobne regulacje. W 2015 roku bliscy Amandy pozwali miasto i wydział policji w Chicopee za naruszenie praw obywatelskich w związku z uwiecznieniem i rozpowszechnianiem zdjęć ciała Amandy przez policjantów prowadzących śledztwo. Miasto zdecydowało się zawrzeć ugodę i rodzina otrzymała w ramach zadośćuczynienia 100 tysięcy dolarów. W sumie zastanawiające jest to, czy gdyby Dennis nie popełnił tego błędu i nie napisał na tablicy, że był w mieszkaniu Amandy, a potem sam praktycznie nie oddał się w ręce policji, to czy ta sprawa w ogóle znalazłaby kiedyś swoje rozwiązanie?

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.