Po nitce do kłębka | Podcast kryminalny
Tym razem przeniesiemy się do USA. Niewielki szczegół pomógł śledczym odnaleźć sprawcę. Choć śladów na miejscu zdarzenia było sporo, to jednak policjanci przez dłuższy czas kręcili w kółko. Zapraszam do wysłuchania 🎧⭐ Patronite https://patronite.pl/LucyPhere#podcastkryminalny #historiekryminalne #zagadkikryminalne
Dlatego jestem ciekawa, czy wolicie takie wstępy, jakie robiłam do tej pory, czy brak wprowadzenia i przejście od razu do historii właściwej. Będę wdzięczna za Wasze komentarze, bo dla mnie ważne jest to, aby kanał cały czas się rozwijał. Nie ukrywam, że zawsze starałam się, aby te wprowadzenia były przemyślane i się do nich mocno przykładałam, więc chciałabym po prostu uzyskać opinie większej ilości słuchaczy i dopiero wtedy podjąć w tym aspekcie jakąś decyzję. To tyle jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, a w dzisiejszej historii przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, a dokładnie do stanu Massachusetts. Zapraszam do wysłuchania szczegółów historii Amandy Plath.
Amanda urodziła się 11 grudnia 1990 roku. Dorastała w Chicopee, niewielkim mieście na zachodzie stanu Massachusetts. Amanda była środkowym dzieckiem, miała starszą siostrę Amy Lee i młodszego brata Nicolasa. Bliscy opisywali ją jako energiczną, towarzyską, bardzo pozytywnie nastawioną do życia i ludzi młodą kobietę. Amanda miała szerokie grono znajomych, a jej osobowość i charyzma przyciągała innych. Była typem osoby, którą znasz kilka minut, a czujesz się w jej towarzystwie jakbyście byli przyjaciółmi całe życie. Dziewczyna zapadała w pamięć.
Była charakterystyczna. Artystyczna dusza, burza kręconych włosów, zielone oczy i tatuaże. Amanda uwielbiała malować, tworzyć, pisać. Pojawiała się też na różnego rodzaju festiwalach muzycznych. Od zawsze pasjonowała się dziennikarstwem i fotografią. Jej marzeniem było zarabiać na życie pisaniem. Jej matka wspomina, że zawsze śmiała się, że Amanda urodziła się w złych czasach. Była współczesną hippiską. Dziewczyna lubiła żyć po swojemu. Po ukończeniu liceum zaczęła pracować jako kelnerka i bardzo lubiła to zajęcie. Z przyjemnością rozmawiała z ludźmi, zawsze była uśmiechnięta i miła.
Niektórzy klienci wręcz prosili, aby być obsługiwanym właśnie przez nią. Jej trzyletni siostrzeniec także ją uwielbiał. Była ciocią na medal, zawsze gotową do pomocy. Można powiedzieć, że Amanda była po prostu ciepłą, bardzo życzliwą osobą, która świetnie odnajdywała się w towarzystwie. W 2011 roku, kiedy doszło do wydarzeń będących przedmiotem dzisiejszej opowieści, Amanda wynajmowała niewielkie mieszkanie na trzecim piętrze w centrum miasta, w Chicopee. Wnętrze jej domu było tak kolorowe jak ona sama. Wszędzie stały kwiaty, obrazy, pędzle i sztalugi. Dziewczyna pracowała wówczas w restauracji Friendly's, sieci fast food popularnej na wschodnim wybrzeżu USA.
W sierpniu Amanda zaczęła też spotykać się z nowym chłopakiem. Kilka lat starszym od niej, Sethem Greenem. 25 sierpnia mężczyzna został u niej na noc. Zresztą odkąd zaczęli być razem, spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Dopiero się poznawali i byli sobą zafascynowani. Następnego dnia około dziewiątej Seth jak zawsze wyszedł do pracy. Zazwyczaj po południu, gdy wykonał już wszystkie zaplanowane na ten dzień obowiązki, odwoził Amandę na popołudniową zmianę do Friendlies. Tego dnia musiał jednak zostać dłużej w pracy i powiedział swojej dziewczynie, że tym razem nie da rady jej podwieźć.
Niemniej, gdy skończył pracę, podjechał właśnie do restauracji, gdzie pracowała Amanda. Ku jego zaskoczeniu, nie zastał tam dziewczyny. Współpracownicy Amandy natomiast, widząc Seta, pytali go, gdzie dziewczyna się podziewa, bo jest już spóźniona prawie dwie godziny. W drodze do jej mieszkania, Set był więc już trochę zaniepokojony i próbował skontaktować się z partnerką, lecz Amanda nie odbierała telefonu. Gdy mężczyzna dotarł na miejsce i wszedł do środka, oniemiał. Na podłodze w kuchni, w kałuży krwi, leżała właśnie Amanda. Seth w kompletnym szoku zaczął krzyczeć jej imię. Potem uklęknął, aby sprawdzić czy dziewczyna oddycha.
Tylne drzwi domu prowadzące do mieszkania Amandy były otwarte. Dostrzeżono również, że szyba w korytarzu jest rozbita, aczkolwiek szybko okazało się, że okno zostało wybite od wewnątrz. Napastnik nie dostał się do mieszkania przez okno. Wszystko wskazywało na to, że szyba została raczej stłuczona w gniewie lub z frustracji. Nie wyglądało też, aby doszło do kradzieży. Poza kuchnią, gdzie nastąpił atak, pozostałe pomieszczenia wydawały się nietknięte. Amanda prawdopodobnie szykowała się do pracy, gdy została zaskoczona przez agresora. Na podłodze, na szafkach i blatach w kuchni wszędzie była krew.
Rozpryski sugerowały, że narzędziem zbrodni zapewne był nóż. Kobieta miała na sobie jedynie stanik oraz długie robocze spodnie, które były rozpięte. Sprawca jednak zostawił po sobie ślady. Po pierwsze, śledczy znaleźli sześć krwawych odcisków butów, które prowadziły z kuchni do wyjścia. W związku z tym, że Amanda miała na nogach jedynie skarpetki, policjanci założyli, że ślady te musiał zostawić sprawca. Wszystkie pochodziły też z tego samego obuwia, co mogło sugerować, że napastnik był tylko jeden. Ślady krwi na podłodze były już zaschnięte, co lekko zawęziło przedział czasowy, w którym mogło dojść do napaści.
Odciski obuwia nie były jedynym tropem. W oczach śledczych bardziej obiecującym dowodem był materiał pobrany spod paznokci Amandy oraz częściowy odcisk dłoni zabezpieczony na rozbitej szybie. Oznaczało to bowiem, że śledczy będą dysponować DNA zabójcy. Jeszcze zanim rodzina Amandy została poinformowana przez policję o tym co się stało, matka dziewczyny, Michelle, zaczęła otrzymywać niepokojące wiadomości od znajomych córki. Próbowała wtedy skontaktować się ze swoim mężem oraz starszą siostrą Amandy, ale nikt nic nie wiedział. Nie minęło dużo czasu, aż w miejscu gdzie Michelle pracowała pojawiła się policja.
Gdy kobieta dowiedziała się, że jej córka została zamordowana, zemdlała. Bliscy Amandy potwierdzają, że dla nich wszystkich był to moment jak z najgorszych koszmarów. Chłopak Amandy Seth natomiast został przetransportowany na przesłuchanie. Jego zachowanie od początku wydawało się policjantom bardzo podejrzane. Mężczyzna spotykał się z Amandą zaledwie ponad tydzień, a zdaniem funkcjonariuszy reagował na to co się stało aż nadto emocjonalnie. Mężczyzna cały czas płakał i nie mógł się uspokoić. Śledczy zastanawiali się czy jego emocje są szczere, czy Seth tak naprawdę opłakuje swoją dziewczynę, czy to, że zaraz może zostać złapany.
Policjanci mieli na względzie także to, że okoliczności tej sprawy wskazywały, że była to zbrodnia według wszelkiego prawdopodobieństwa popełniona w afekcie. Że do morderstwa najprawdopodobniej doszło w stanie ogromnego wzburzenia, w napadzie szału i wściekłości. Wszystko też sugerowało, że Amanda mogła znać swojego napastnika. Seth dodatkowo wspomniał funkcjonariuszom, co także jedynie wzmogło ich podejrzenia, że z domu Amandy zniknął jego nóż. Alibi mężczyzny również było dość dziurawe, gdyż Seth tego dnia musiał kilka razy wyjść z pracy, aby kupić potrzebne materiały, więc jego współpracownicy nie mogli potwierdzić, że mężczyzna cały dzień był z nimi.
Mimo początkowych wątpliwości policjantów, okazało się, że Seth mówił prawdę i puszczono go wolno. Raport koronera wykazał, że Amanda straciła życie między 16.10 a 17.00. Dziewczyna została ugodzona w klatkę piersiową oraz po dwa razy w prawy oraz lewy bok. Trzy nacięcia znajdowały się również na jej gardle, a jej serce zostało przebite. Co najmniej dwie z doznanych przez nią ran mogły być śmiertelne. Dodatkowo dziewczyna miała zasinienia w okolicach prawego oka i rany obronne na rękach, co wskazywało na to, że Amanda walczyła o swoje życie. Kobieta nie została wykorzystana seksualnie.
Niestety, mimo tego, że śledczy mieli DNA sprawcy, to kryminalna baza danych nie dała im spodziewanych odpowiedzi. Mężczyzna, którego szukali, bowiem w niej nie widniał. Postanowili więc przesłuchać osobę, która znalazła się w gronie podejrzanych przy okazji rozmowy z Sethem, a mianowicie byłego chłopaka Amandy, Jessie'ego. Bliscy kobiety potwierdzili, że rozstanie Amandy z Jessie'im było dość burzliwe, a późniejsze zachowanie chłopaka denerwowało kobietę. Jesse pracował w tej samej restauracji co Amanda. Wcześniej zależało mu także na tym, aby stworzyć z nią poważny i stabilny związek. Lecz Amanda w pewnym momencie stwierdziła, że ich drogi się rozeszły i postanowiła zakończyć tę relację.
Chłopak, jak można się spodziewać, nie był zachwycony takim obrotem spraw, bo był zakochany po uszy. W dodatku, gdy Amanda zaczęła spotykać się z Sethem, a jej nowy wybranek odwiedzać ją w miejscu pracy, to Jessiego z pewnością doprowadzało to do szału. Mężczyzna musiał być wściekły, sfrustrowany i zazdrosny, bo wysyłał Amandzie tysiące SMS-ów i nie chciał jej dać spokoju. W końcu dziewczyna miała już tak dość, że zablokowała jego numer. Dodatkowo policjanci odkryli, że zaledwie dzień przed morderstwem Jesse i Amanda bardzo się pokłócili. Menadżer restauracji, w której oboje pracowali, zeznał, że musiał interweniować, bo Jesse głośno krzyczał na Amandę i miał do niej ogromne pretensje przy wszystkich pracownikach i gościach.
W rezultacie mężczyzna tego dnia rzucił pracę i wyszedł miotając przekleństwa pod adresem Amandy. Nic więc dziwnego, że Jesse momentalnie wskoczył na pierwsze miejsce listy podejrzanych i został wezwany na przesłuchanie. Oczywiście twierdził, że nie miał nic wspólnego ze śmiercią Amandy i że w tamtym czasie był ze swoim kolegą Kylem. Gdy jego znajomy nie potwierdził tej wersji, śledczy byli już na 100% pewni, że są na dobrej drodze do schwytania mordercy Amandy. Jesse wówczas przyznał, że rzeczywiście skłamał. Zapewnił jednak, że po prostu się bał, bo był przekonany, że zostanie aresztowany. Tego popołudnia tak naprawdę był sam i nikt nie był w stanie potwierdzić jego alibi.
Chociaż przypomniał sobie wtedy, że właśnie tego dnia odebrał z restauracji swój ostatni czek i pojechał go spieniężyć. Twierdził, że zrobił to około 16.30 w lokalnym sklepie. Bez problemu też zgodził się na pobranie od niego próbki DNA, odcisku dłoni oraz odcisków butów. Funkcjonariusze postanowili odwiedzić sklep, w którym Jesse rzekomo zrealizował czek i przejrzeli nagrania z monitoringu. Okazało się, że mężczyzna faktycznie był tam o 16.30. Potem policjanci sprawdzili także, czy Jesse w ogóle byłby w stanie dojechać z tego sklepu do domu Amandy w przedziale czasowym wskazanym przez koronera i okazało się, że nie było to możliwe.
Dane z sieci komórkowej mężczyzny również potwierdziły, że w czasie gdy doszło do ataku, Jesse był w zupełnie innym miejscu. Porównanie jego materiału DNA i odcisku dłoni z tymi należącymi do sprawcy zupełnie wykluczyło Jesse'ego z kręgu podejrzanych. Śledczy po raz kolejny musieli więc wrócić do punktu wyjścia. Postanowili przeanalizować to, co Amanda robiła w ten feralny dzień, czyli 26 sierpnia. Chłopak Amandy, Seth, oznajmił, że większość dnia dziewczyna miała zamiar malować w swoim mieszkaniu. Około 16.00 sąsiad widział jak Amanda cała i zdrowa wyjmowała listy ze skrzynki.
Niestety godzinę później kobieta już nie żyła. Jeden ze świadków zeznał, że tego dnia około 16.30 bezpośrednio spod domu Amandy odjechała w ogromnym pośpiechu kobieta w białym sedanie. Ten trop wydawał się funkcjonariuszom całkiem obiecujący także z tego względu, że odcisk buta sprawcy na podłodze był dość mały, więc istniało prawdopodobieństwo, że mogła go zostawić kobieta. Przeanalizowano również bilingi Amandy, które wykazały, że 26 sierpnia po południu dziewczyna kontaktowała się z jeszcze jedną osobą, ze swoją przyjaciółką, Mercedes.
Policjanci postanowili więc jak najszybciej z tą koleżanką porozmawiać. Wtedy okazało się, że kobieta jeździ białym sedanem. Dwa tropy znalazły punkt styczny. Mercedes zeznała, że 26 sierpnia Amanda poprosiła ją o podwiezienie do pracy. Mercedes się zgodziła i około 16.15 pojawiła się pod domem swojej znajomej. Czekała na Amandę kilkanaście minut, ale ta się nie pojawiła. Mercedes stwierdziła też, że nie weszła do domu ani nie zadzwoniła dzwonkiem, tylko po prostu czekała, co zdaniem śledczych nie miało żadnego sensu.
Dość dziwne wydawało im się to, że kobieta przyjechała tylko po to, żeby po kilku minutach odjechać i nawet nie skontaktowała się z przyjaciółką. Okazało się, że biały sedan, który w pośpiechu odjechał, rzeczywiście należał właśnie do Mercedes. Kobieta utrzymywała, że bardzo spieszyła się do supermarketu. Co po raz kolejny w oczach policjantów było dość zastanawiające, gdyż supermarket, o którym kobieta wspominała, jest w Chicopee otwarty całą dobę. Skąd więc ten pośpiech? Mercedes zeznała, że była przekonana, że Amanda nie zeszła, bo po prostu podwiózł ją ktoś inny.
Nie przywiązała do tego wydarzenia większej wagi. I choć wszystko co mówiła kobieta było dość nietypowe, to nagrania z monitoringu sklepu oraz ślady zebrane w sprawie potwierdziły, że sprawcą nie była jednak Mercedes. Lista podejrzanych i potencjalnych tropów skurczyła się niemal do zera. Mimo że śledczym udało się zebrać na miejscu zdarzenia sporo śladów, w dodatku posiadali DNA napastnika, to sprawa utkwiła w martwym punkcie. Mijały dni i miesiące, a upragniony w sprawie przełom nie nastąpił. Matka Amandy się nie poddawała. Drukowała i rozdawała ulotki, organizowała różnego rodzaju wydarzenia jak wypuszczanie balonów czy biegi ku pamięci Amandy, a nawet wykupiła billboard, aby przykuć uwagę jak największej ilości osób.
Praktycznie codziennie dzwoniła lub pisała także do śledczych prowadzących tę sprawę, aby się im przypomnieć. Po ponad dwóch latach od śmierci Amandy, policjanci po raz kolejny postanowili przejrzeć wszystkie zebrane w sprawie dowody, licząc na to, że tym razem dostrzegą coś, co wcześniej im umknęło. I tak też się stało. Natrafili na jeden mały szczegół, któremu postanowili przyjrzeć się bliżej. Na tablicy w sypialni Amandy na boku było napisane, Dennis był tutaj 8.11.11. Ta data wskazywała, że było to 15 dni przed atakiem na Amandę. Po przejrzeniu danych przyjaciół Amandy, rozmowach z bliskimi kobiety, a nawet analizie znajomych na jej profilu na Facebooku, funkcjonariusze byli w kropce.
Nikt nie znał ani nie słyszał o żadnym Dennisie. Śledczy postanowili więc rozszerzyć krąg poszukiwań na wszystkich mężczyzn o imieniu Dennis, którzy mieszkali w okolicy domu Amandy. Takim sposobem na ich radarze pojawił się Dennis Rosa Roman. Mężczyzna mieszkał tylko parę ulic dalej i miał na swoim koncie kilka włamań. Policjanci postanowili odszukać mężczyznę, który wówczas mieszkał już w pobliskim mieście Westfield i postanowili złożyć mu wizytę. Spotkali go akurat przed jego domem. Dennis twierdził, że się spieszy, ale zapytał o co chodzi. Gdy dowiedział się, że sprawa dotyczy Amandy z Chicopee, stał się odrobinę nerwowy i odpalił papierosa.
Poprosił o numer telefonu do jednego z funkcjonariuszy i obiecał, że zadzwoni niebawem, aby umówić się na rozmowę. W momencie, gdy rzucił niedopałek na chodnik i odszedł, policjanci postanowili zabrać papierosa do analizy, aby sprawdzić czy DNA mężczyzny nie będzie odpowiadało przypadkiem DNA sprawcy. Aczkolwiek już następnego dnia Dennis zadzwonił i stwierdził, że natychmiast musi porozmawiać ze śledczymi. Mężczyzna przyznał, że znał Amandę, bo widywał ją w okolicy, gdy mieszkał w Chicopee i od czasu do czasu kupowała od niego marihuanę. Twierdził, że ich znajomość była jednak pobieżna i bardzo krótka, a on nigdy nie był w mieszkaniu Amandy.
Podczas rozmowy z funkcjonariuszami Denis był pewny siebie i skory do współpracy. Zgodził się też na pobranie materiału DNA oraz odcisku dłoni. Policjant w czasie przesłuchania dostrzegł również, że Dennis ma na nogach buty marki Nike. Gdy zapytał mężczyznę, jaki nosi rozmiar, ten odpowiedział, że 40, co odpowiadało odciskowi znalezionemu na miejscu zbrodni. Dennis był przesłuchiwany jeszcze kilka razy. I z każdą kolejną rozmową był coraz bardziej zestresowany, a jego wersja wydarzeń na przestrzeni czasu się zmieniała. Raz twierdził, że tamtego dnia miał dostarczyć Amandzie marihuanę, lecz gdy był już pod drzwiami jej mieszkania usłyszał kłótnie między Amandą a jakimś mężczyzną.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
⭐ Patronite https://patronite.pl/LucyPhere
#podcastkryminalny #historiekryminalne #zagadkikryminalne