Mentionsy Mentionsy
Literatura Przepiękna
Literatura Przepiękna

"Lincoln w Bardo" George'a Saundersa | #58. Literatura piękna obca

26.02.2026 ·22 min 6 s

Jest luty 1862 roku. Willie, jedenastoletni synek prezydenta Abrahama Lincolna jest ciężko chory na tyfus. Walczy z wysoką gorączką, a później, niestety, umiera. W dzień jego pogrzebu zrozpaczony ojciec jeszcze raz wraca na cmentarz, odsuwa wieko trumny i bierze chłopca w ramiona. Przyglądają się temu zgromadzone na cmentarzu duchu, uwięzione w bardo - stanie pośrednim pomiędzy jednym a drugim życiem. One wiedzą, że w bardo nie można się zadomowić, więc trzeba pomóc Williemu zebrać się do dalszej podróży. Tylko... jak to zrobić?George Saunders stworzył potężną powieść, o której postaram się Państwu opowiedzieć w tym odcinku. George Saunders, Lincoln w Bardo, tłum. Michał Kłobukowski, wyd. Znak, Kraków 2018.Jeśli Ci się podobało zasubskrybuj mój podkast i daj mu kilka gwiazdek! ♥ Sprawdź też moje strony:⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.instagram.com/literatura.przepiekna/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://literaturaprzepiekna.pl/⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠E-book "Analiza książek krok po kroku":⁠https://ebook.literaturaprzepiekna.pl ⁠Nowy Kurs: Analizy Literatury Popularnej:⁠⁠⁠⁠https://popularna.literaturaprzepiekna.pl⁠

Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Witkiewicz i to jest mój podcast Literatura Przepiękna. Pod koniec ostatniego odcinka złożyłam Państwu taką obietnicę, że tym razem będzie Lincoln w Bardo. I chciałabym się teraz z tego wywiązać, bo to jest taka książka, która bardzo mnie wzruszyła i to jest też taka książka, co do której nie mam żadnych wątpliwości, że jest wybitna. I tak jak powiedziałam, wzruszająca czy poruszająca, ja nie przepadam za takimi określeniami. Staram się też często podkreślać, że niełatwo jest mnie doprowadzić do wzruszeń opowieściami, czyli snuciem historii.

Ma być zwięźle, ma być ciekawie i właśnie dlatego, kiedy dowiedziałam się, że on ma też na koncie powieść, To byłam szalenie ciekawa, jak sobie z taką formą poradzi. Tym bardziej, że jest to powieść nagrodzona Nagrodą Bookera. Ja tak posłużyłam się z rozpędu nazwą gatunkową powieść, ale odnotujmy może, że Lincoln w Bardo to nie jest też taka typowa powieść. Zresztą, jeśli Państwo mnie słuchacie już długo... Albo jeśli przerabiacie ze mną mój kurs, ten autorski kurs historii i teorii literatury, to ja tam doskonale i bardzo często tłumaczę, że strukturalizm nauczył nas, że gatunki nigdy nie są całkowicie autonomiczne, tylko że zawsze definiowane są w takich swoich wzajemnych relacjach w obrębie całego systemu gatunków.

Czyli, że po prostu czystość gatunkowa to nie jest coś, o co my teraz walczymy we współczesnych tekstach. Ja tak sobie od czasu do czasu będę tutaj dla swojej wygody nazywać tę właśnie książkę powieścią, ale bardzo proszę, żebyście Państwo wiedzieli wówczas, że to jest takie umowne, że to jest raczej powieść eksperymentalna albo po prostu hybryda. I ponieważ ta forma, Lincolna w Bardo, jest dość nietypowa, to spróbuję w taki jasny sposób opowiedzieć, czego ta książka dotyczy i jak też sobie ułatwić lekturę. Nie mam też takich ambicji, przyznam uczciwie, żeby opowiedzieć całą książkę, w całości, czyli te wszystkie historie, wszystkich narratorów.

Chciałabym raczej Państwa zaciekawić i sprawić, żebyście chcieli sięgnąć i odkrywać te wszystkie historie samodzielnie. I może zacznę po prostu od tego, że w jednym z wywiadów George Saunders powiedział, że przydarzyła mu się taka historia, że w roku 1992 on usłyszał od kogoś z rodziny, chyba od kuzyna swojej żony, taką historię, Jak prezydent Abraham Lincoln, prezydent Stanów Zjednoczonych, odwiedził na cmentarzu grób swojego ukochanego syna w dzień pogrzebu i być może nawet wziął tego syna w ramiona. I że właśnie ta wizja, niezależnie od tego, czy ona była prawdziwa, czy trochę podkoloryzowana, ta wizja nie dawała mu spokoju.

Więc on postanowił, że to będzie jego punkt wyjścia i właśnie o tym napisze swoją pierwszą powieść. I nazwał ją Lincoln w Bardo, ponieważ w buddyzmie, a Saunders przyznaje się do buddyzmu, Bardo oznacza stan pośredni pomiędzy jednym życiem a drugim, więc właśnie to słowo, bardo, ten stan zawieszenia, doskonale mu do tego obrazka pasowało. Nam też będzie pasować, będę do tego jeszcze wracać. I tak oto mamy w tej powieści rok 1862, czyli rok śmierci Williego, ukochanego syna prezydenta Abrahama Lincolna, jedenastoletniego.

I każda z tych historii to jest mikroopowiadanie, ale zostawię je na boku, żeby teraz nam nie namieszać. Państwo sami to odkryjecie. I właśnie 25 lutego 1862 roku do tych duchów dołącza duch Williego. On nie rozumie, co się z nim stało. Nie ma świadomości własnej śmierci, więc chce po prostu poczekać, aż ojciec go tam znajdzie i zabierze do domu. Te duchy obserwują go, gromadzą się wokół niego, dyskutują, I oczywiście nie wierzą, że ojciec, czyli Abraham Lincoln, wróci tego samego dnia, no bo po co ma wracać, przecież dopiero co tego chłopca pochowali, dopiero co był na pogrzebie.

I kiedy widzą, że Abraham Lincoln rzeczywiście przychodzi, to są zszokowane. Nawet nie tyle tym, że on przyszedł, ale tym, że on wziął tego syna, ciało tego syna w ramiona, że go dotknął. Przeczytam Państwu teraz dialogi, które tam się odbywają. To są fragmenty rozmowy dotyczącej tego właśnie dotyku. Nie będę mówić, kto wygłasza poszczególne kwestie, tylko przeczytam same te zdania. I to brzmi tak. Samo przybycie kogoś z dawnego miejsca nie miało bowiem w sobie nic niezwykłego. O, tamci pojawiali się nawet dość często, z tymi swoimi cygarami, wieńcami, łzami, krepą, ciężkimi powozami i karymi końmi tupiącymi u bramy.

A w kolejnym rozdziale mamy narratorów stylizowanych na głosy reporterskie, czyli na takie źródła historyczne, które nam relacjonują. Na przykład przyjęcie w domu Lincolnów. Bo w czasie choroby Williego, kiedy on był już bardzo, bardzo chory, leżał z gorączką, to para prezydencka wydała bal. Będziemy do tego później wielokrotnie wracać, zastanawiać się, czy to było potrzebne. Czy to jakoś wpłynęło na pogorszenie, na stan zdrowia Williego? Czy to było stosowne? Jak ludzie też to odbierali? Jaki był odbiór opinii publicznej? I część z tych wypowiedzi jest autentyczna, a część jest zmyślona, przy czym wydaje mi się, że to akurat nie ma żadnego znaczenia, co jest prawdziwe, co jest nieprawdziwe.

Tym jest właśnie Bardo. Ani to powieść historyczna, ani taki dramat z greckim chórem. Ani życie, ani śmierć. A jeśli pójdziemy dalej i poszukamy właśnie takich opozycji, to zobaczymy, że jest ich jeszcze więcej. Nie tylko życie i śmierć, czyli taka najbardziej oczywista, ale też ciało i duch, zdrowie i choroba. Porządek i chaos. Albo to, co publiczne i to, co prywatne. No przecież Abraham Lincoln cierpi w takiej prywatnej perspektywie. Ale cierpią też obywatele. Krwawym tłem śmierci Williego jest wojna secesyjna, która właśnie się toczy. Tutaj też może przeczytam Państwu taki fragment. To będą trzy źródła historyczne.

I to zaczyna się tak. Małego Williego Lincolna złożono do grobu w dniu wywieszenia list ofiar bitwy o Fort Donelson, zwycięskiej dla wojsk Unii, które to obwieszczenie mocno wstrząsnęło społeczeństwem w owym czasie. Danina krwi była bowiem większą aniżeli kiedykolwiek przedtem w tej wojnie. Prezydenta szczegółowo powiadomiono o stratach, gdy mały Willie jeszcze leżał zabalsamowany. Po obu stronach padło w sumie ponad tysiąc żołnierzy, a trzy razy więcej zostało rannych. To jest koniec cytatu i my czytając takie słowa musimy mieć świadomość, że ta wiedza wpływa i na samego prezydenta, który przez stratę ukochanego syna, przez to, że sam mierzy się ze swoim prywatnym dramatem, inaczej patrzy na śmierć tych wszystkich młodych mężczyzn, ale to też wpływa na nasz odbiór i stawia wielkie pytanie, jaki jest w tym sens?

Ale przeczytajcie Państwo tę powieść i spróbujcie się nie wzruszyć. Przy tych wszystkich historiach już nawet niekoniecznie samego Willie'ego. Ja próbowałam, taki miałam właśnie zamiar i kompletnie mi się to nie udało. Ta powieść aż puchnie od miłości. Chociaż jest to miłość podszyta wielkim bólem, bo stajemy wobec śmierci, wobec tego co nieuchronne i ostateczne. Ta miłość będzie w rozpaczy matki, w tym ojcu, który będzie powracał na cmentarz. Którego duchy będą starały się nakłonić, żeby posłał syna dalej. Przepchnął go z tego bardo. Jest taka scena, kiedy duchy wnikają w ciało Abrahama Lincolna. Te sceny są obłędnie napisane.

Nawet teraz, kiedy je wspominam, to dosłownie mam dreszcze. I te duchy starają się nakierować myśli Abrahama Lincolna na właściwe tory. Próbują mu tak szeptać do ucha, do rozumu, do głowy, do świadomości. Bo Willie nie może zostać w Bardo. To jest dla niego skrajnie niebezpieczne. Musi iść dalej, bo jest dzieckiem, bo kiedy zostaje za długo, to zaczynają go oplatać takie konary, tworzą się z nich takie skamieliny. I on może być uwięziony w tym stanie na zawsze. A nie chce iść dalej, bo tutaj przychodzi ojciec i on cały czas ma nadzieję, że wróci. Jeszcze jedną Państwu przeczytam. Myśl to jest właśnie jedna z myśli, jakie dzieni duch Hansa Vollmana z Abrahamem Lincolnem.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.