Śladem kropli krwi
Jest godzina 22:30, gdy ciszę w domu Davida Brenta przerywa dramatyczne łomotanie do drzwi. Na progu stoi roztrzęsiony, umazany krwią chłopak, który krzyczy, że zamordowano jego dziewczynę. W dłoniach ściska nóż z ułamanym ostrzem. Jest świadkiem czy zabójcą? Odpowiedzieć może analiza śladów krwi. Tylko czy jest wiarygodna?
Kiedy mężczyzna otworzył, na progu zobaczył zakrwawionego, roztrzęsionego chłopaka, a ten krzyknął coś w rodzaju, ktoś zabił moją dziewczynę. I pokazał umazane we krwi dłonie, w jednej z nich trzymał nóż. Ostrze tego noża było ułamane, a chłopak drżącym głosem powiedział, że przed chwilą wyciągnął go z ciała dziewczyny. I faktycznie obok sąsiedniego domu na trawniku leżała siedemnastoletnia Barbara Johnson. Dziewczyna nie żyła, ale ciało pokryte krwią wciąż było ciepłe. Przybyłej policji Jeffrey Hall, 19-letni chłopak ofiary, opowiedział, co się zdarzyło. Byli z Barbarą w jej domu, a przed 22.00 Jeffrey wsiadł w swój samochód i pojechał coś załatwić.
Kiedy wrócił po kilku minutach, zobaczył zakrwawioną dziewczynę leżącą na patio jej domu. Sądząc, że żyje, zaczął ją ciągnąć do samochodu, by zawieźć ją do szpitala, jednak potem zdecydował, że lepiej wezwać pomoc i pobiegł do domu sąsiada, pana Brenta. Nie. Nie wie, co się stało. Nie widział nikogo. No i w panice wyciągnął nóż z ciała Barbary. To wszystko. Policja zabrała chłopaka na posterunek w Esterville w stanie Iowa. Wkrótce przybyli tam też jego rodzice. W międzyczasie skontaktowali się z prawnikiem, który zadzwonił na policję i ustalił, że chłopak nie będzie przesłuchiwany bez jego obecności. Przed pierwszą w nocy prokurator przedstawił Jeffrey'owi Hallowi zgodę na oddanie odzieży do badania, na pobranie próbek spod paznokci i dokumentację ran i zadrapań.
19-latek zgodził się na to i podpisał dokumenty. Jako, że oficjalnie nie był aresztowany, no to wkrótce potem razem z rodzicami opuścił posterunek. Oczywiście policja prowadziła już w tym czasie śledztwo i bardzo szybko doszła do wniosku, że wersja zdarzeń przedstawiona przez Holla jest niezgodna z innymi ustaleniami. Kluczowe tu było zeznanie sąsiadki, której dom przylegał do działki, na której znaleziono ciało Barbary. Jocelyn Herk zeznała, że około 22 usłyszała przeraźliwy krzyk. Podbiegła do okna, skąd miała widok na patio domu Johnsonów. W ciemności zobaczyła sylwetki dwóch osób szarpiących się na tym patio oraz usłyszała strzępy głośnej rozmowy, no i kolejne krzyki.
Chwilę potem, wedle jej zeznania, ktoś wybiegł z domu na podjazd, wsiadł do małego brązowego samochodu i odjechał. Dosłownie po kilku minutach na podjazd wrócił samochód, który wyglądał tak samo jak ten, który przed chwilą odjechał. Wyskoczył z niego Jeffrey Hall i zostawiając włączony silnik wbiegł na patio i zaczął przeciągać przez trawnik bezwładne ciało dziewczyny w kierunku samochodu. I w tym momencie pani Herk krzyknęła, a Hall usłyszawszy to zostawił ciało Barbary na trawniku i pobiegł do drzwi Davida Brenta. Policja stanęła więc przed zadaniem weryfikacji dwóch wersji zdarzeń. Według Halla, przybył on zaraz po tym, jak ktoś zaatakował Barbarę Johnson, no i próbował ją ratować.
Czym więc dysponowali śledczy? Głównymi dowodami poza ciałem zamordowanej Barbary Johnson były nóż z łamanym końcem, ubranie Halla, próbki pobrane spod jego paznokci oraz ślady krwi, które zabezpieczono na patio oraz na trawniku. No i na ich podstawie rozstrzygnąć trzeba było kluczową kwestię. Gdzie znajdował się Jeffrey Hall w momencie, gdy Barbara Johnson otrzymała śmiertelne ciosy nożem. Krew na ubraniu chłopaka należała do zamordowanej, ale mogła się tam znaleźć albo podczas ataku na dziewczynę, albo, jak twierdził, wtedy, gdy znalazł on jej ciało, no i próbował udzielić pomocy. Dla śledczych kluczowe stało się więc stwierdzenie, czy ślady, te krwawe ślady powstały w wyniku bezpośredniego oddziaływania siły podczas zadawania ciosów, czy też były efektem wtórnego kontaktu z ciałem ofiary w trakcie prób jej przeniesienia.
Zwrócił uwagę na obecność drobnych śladów krwi na rękojeści i w okolicach ostrza, które w jego interpretacji były spójne z użyciem narzędzia w trakcie zadawania ciosów, a nie jedynie z jego wyciągnięciem z ciała po zakończeniu zdarzenia. Nie twierdził, że z samego noża da się jednoznacznie ustalić moment jego użycia, ale że charakter zabrudzeń nie przeczy hipotezie aktywnego posługiwania się nim. Poza krwią na nożu zabezpieczono włókna, które pochodziły z odzieży Barbary Johnson. Były one widoczne wzdłuż ostrza, a także w jego zagłębieniach, w miejscach, gdzie mogły zostać mechanicznie zabrane z tkaniny w trakcie ruchu narzędzia.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.