Mentionsy Mentionsy
LIFE Podcast
LIFE Podcast

Kto Ty jesteś? v.2.0 (13.09.2026)

16.09.2026 ·45 min 39 s · 2 rozdziały

Kolejne kazanie z serii Kto Ty jesteś?

2:00 · Historie uzdrowienia 9

Idąc drogą, Jezus zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia. Nauczycielu zapytali uczniowie, kto dopuścił się grzechu, że urodził się niewidomy, on sam czy jego rodzice? I tu już się zatrzymam, Ponieważ zobaczcie, wszystko w zależności od tego, w jakim dzisiaj jesteś miejscu w swoim życiu, na jakim krześle siedzisz, jeśli jesteś osobą wierzącą, to słowo grzech może nie będzie cię tak kło, ale jeśli jesteś w miejscu jakichś poszukiwań, a często kiedy ja na przykład mam rozmowy z osobami, które są Kto Ty jesteś? v.2.0 13.09.2026.

Idąc drogą, Jezus zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia. Nauczycielu zapytali uczniowie, kto dopuścił się grzechu, że urodził się niewidomy, on sam czy jego rodzice? To nie jest kara za grzech Jego lub Jego rodziców, odpowiedział Jezus. Stało się tak, aby mogło się na Nim objawić działanie Boga. I tutaj znowu chcę się zatrzymać i do osób, które może z tej perspektywy widzą Boga, chcę Ci dzisiaj powiedzieć, jeśli z jakiegoś powodu tutaj jesteś, to wierzę, żebyś to dzisiaj usłyszał, usłyszała. Z Bogiem nie gramy w szachę. To nie jest tak, że jest jakaś kara, że jak zrobiłeś trzy kroki w prawo, to będzie malutka kara, a jak zrobiłeś kilka kroków w drugą stronę, to będzie większa kara.

Oczywiście są konsekwencje, ale czasami, kiedy przeżywasz coś w życiu, myślisz sobie, czemu ja na to zasłużyłem? Czemu ja na to zasłużyłam? Tu chodzi o coś głębszego i właśnie o tym jest ta historia. Musimy wykonać dzieło tego, który mnie posłał. Póki jeszcze jest dzień, nadchodzi bowiem noc i wtedy nikt nie będzie mógł działać, dopóki jednak jestem na świecie, rozjaśniam go swoim światłem. Przepiękne słowa. Następnie, i teraz tutaj wiecie, romantycznie rozjaśniam tą ziemię, chodzę, mówi Jezus, a potem... Następnie plunął na ziemię romantyk. Zrobił błoto i wysmarował nimi oczy niewidomego. Idź i umyj się w sadzawce.

Silom, to znaczy posłane, rzekł Jezus. Niewidomy poszedł, zmył błoto i wrócił uzdrowiony. Sąsiedzi oraz ci, którzy znali go jako żebraka, bo za dużo to na pewno nie mógł pracować, 800 plus ani innych benefitów nie otrzymywał, więc tak naprawdę wyobraźmy sobie taką sytuację, że jako dorosły człowiek po prostu był żebrakiem. Zastanawiali się, czy to nie ten, który tu siedział i żebrał? Tak, to on, mówili jedni. Nie, jest tylko do niego podobny, zaprzeczali inni. Tak to ja, odpowiadał jednak uzdrowiony. Jak to się stało, że widzisz? pytali go.

Niejaki Jezus wysmarował mi oczy błotem i powiedział idź do sadzawki i umyj się. Poszedłem, obmyłem oczy i zacząłem widzieć. Gdzie on teraz jest? dopytywali. Nie wiem, odpowiedział. Zaprowadzili więc uzdrowionego do faryzeusza. I tu się zaczyna. A dzień, w którym Jezus zrobił błoto i przywrócił niewidomemu wzrok, był akurat dniem szabatu. Farzeusze dopytywali, w jaki sposób odzyskał wzrok. Uzdrowiony powtórzył więc, wysmarował mi oczy błotem, umyłem się i widzę. Ten człowiek nie pochodzi od Boga, bo nie przestrzega świętego dnia szabatu, stwierdzili niektórzy faryzeusze.

Lecz przywódcy nie wierzyli, że człowiek ten był niewidomy i odzyskał wzrok. Wyzwali więc jego rodziców. Czy to Wasz syn? Wypytywali ich. Twierdzicie, że urodził się niewidomy. W jaki więc sposób odzyskał wzrok? Wiemy tylko tyle, że to jest nasz syn od Parli i że urodził się niewidomy. Prosto i konkretnie. Ale jak odzyskał wzrok i kto mu otworzył oczy, tego nie wiemy. Spytajcie go. Jest dorosły, niech mówi sam za siebie. Powiedzieli tak, bo bali się przywódców. Czyli ktoś by mógł pomyśleć, mądrzy, dojrzali rodzice oddają odpowiedzialność za swoje życie swojemu dorosłemu synowi, ale oni tak zrobili, ponieważ obawiali się tego, co zrobią ci weryzeusze.

To było totalnie niewidziane przez innych, ale teraz już taka nie jestem. Jedno wiem, kiedyś byłam osobą, która zmagała się z różnymi nałogami, która była uzależniona od różnych używek, a w tym momencie jestem uzdrowiona i chodzę w tym uzdrowieniu. To jest niesamowite i to nie jest wytwór mojej ciężkiej pracy. To nie był wytwór ciężkiej pracy tego żebraka, którego rodzice znali jako niewidomą osobę. Niewidome dziecko, niewidomego chłopca, potem mężczyznę, to Bóg się objawił i przyniósł uzdrowienie. I wierzę, że w życiu każdego z nas, tych osób, które zawierzają swoje życie Bogu, takie historie dzieją się bardzo często.

Widzicie, ten niewidomy nie potrzebował żadnej teologii. On po prostu był chodzącą teologią. On był namacalnym doświadczeniem Bożego działania. I wiecie, jak tutaj siedzimy dzisiaj, jest nas dzisiaj sporo, wiem, że wielu z was będzie jeszcze wracało z urlopów, ale dzisiaj wierzę, że jak każdy, kto tutaj siedzi, albo nasze dzieci, które są na dole na niesamowitych zajęciach, wierzę, że my tutaj siedzimy z doświadczeniem ponadnaturalnych działań Boga w naszym życiu. I ta pierwsza część tego, o czym mówię, jest po to, żebyśmy może, co po niektórzy z nas, po prostu sobie te wydarzenia z przeszłości przypomnieli. Nie po to, żeby żyć przeszłością, ale po to, żeby docenić i zrozumieć, jak teraz wygląda Twoje dzisiaj.

Ja mówię o zapraszaniu ludzi do swojego życia. Ja mówię o tym, żebyśmy jako osoby wierzące nie bali się zapraszać ludzi do swojej historii. Do tego, co już się dokonało. I wiecie, wspomniałam o tym, że bycie neutralnym jest po prostu niezdrowe, bo czasami nam się wydaje, że jak będziemy tacy super neutralni, to będziemy mieli później więcej czasu na coś. No nie. Dlatego, że prawdziwa historia czasami kosztuje. Twoja historia z Bogiem powinna wciąż rosnąć. Tak jak powiedział ten niewidomy, który nie widział, ale widzi. I wiecie, na sam koniec Zanim staniemy, zanim się pomodlimy, chcę też przypomnieć nam coś takiego, że zanim zaczniemy myśleć o innych,

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.